Jedni powiedzą, że brak czasu nie usprawiedliwia braku romantyzmu – można przecież wstać bladym świtem, wyrabiać ciasto na świeże bułeczki, bezszelestnie siekać owoce do pięknej miski zdrowia i parzyć kawę metodą alternatywną po to, by wieczorem mieć wolne i móc się spokojnie położyć spać. Można też wybrać inną opcję, która staje się modna w krajach ceniących kolacje bardziej niż obiady. Można na kolację zjeść… śniadanie. „Breakfast for dinner” ma wszystkie zalety śniadania i można je przygotować bez pośpiechu.

 

Tort naleśnikowy

Propozycja dla tych, którzy w kuchni potrafią zrobić niewiele, ale lubią robić dobre wrażenie. Tort naleśnikowy to po prostu kilkanaście naleśników przełożonych kremem lub marmoladą. Do ich przygotowania potrzebna jest miska, mikser lub rózga i patelnia dzięki której naleśniki będzie łatwo przewrócić i zdjąć. Naleśniki najlepiej przygotować z ulubionego przepisu. Jeśli jednak żaden nie wydaje się zupełnie dobry to podam nasz domowy. 150 g mąki pszennej mieszamy z 2 jajkami, 200 ml mleka, 100 ml wody gazowanej i szczyptą soli. Odstawiamy na 10 minut, a potem smażymy cienkie placki. Na dnie dużego talerza lub patery na ciasto kładziemy 1 naleśnik, smarujemy kremem czekoladowym lub dżemem i przykrywamy kolejnym naleśnikiem. Ja mam wyjątkową słabość do tortu przełożonego kremowym masłem orzechowym i powidłami śliwkowymi (placki przekładamy na zmianę raz masłem orzechowym, raz powidłami). Tort możemy oprószyć płatkami migdałowymi. Wygląda spektakularnie, a jest naprawdę prosty w przygotowaniu.

 

Omlet dobry na wszystko

Poranki zwykle kojarzą się z jajecznicą i zapachem świeżego chleba z masłem. Walentynkowa jajecznica może stać się eleganckim omletem. Wystarczy do jajek dodać świeżego zielonego groszku, odrobinę parmezanu i koziego sera. Na rozgrzanej patelni rozpuszczamy masło, wlewamy jajka i dopiero kiedy się zetną kładziemy na nich groszek i ser tak, by się delikatnie podgrzały. Można też przygotować omlet z boczkiem w miodzie i chili (przed smażeniem omletu boczek przesmażamy z łyżką miodu i szczyptą chili) i podać go ze świeżą rukolą. Dla dwóch osób najlepiej przygotować omlet z 5-6 jaj i 2 łyżek parmezanu. Jeśli kochacie jajka tak samo jak swoją drugą połówkę to sięgnijcie do książki „Jajko” w której jest moc jajecznych receptur.

 

Coś dla miłośników podróży: śniadanie Tex_mex

Miłośnicy i miłośniczki kuchni Tex-Mex z pewnością ucieszą się na widok burrito. Tortillę podgrzewamy, kładziemy na niej świeże awokado pokrojone w plastry, oprószamy solą, skrapiamy odrobiną soku z limonki, dodajemy łyżeczkę posiekanej papryczki jalapeno i ½ pomidora pokrojonego w kostkę. Na to kładziemy jajecznicę z 2 jajek. Wszystko oprószamy 1 łyżką tartego cheddaru i zawijamy.

 

I śniadanie z Bliskiego Wschodu

Tym, którzy lubią bliskowschodnie smaki, ale unikają produktów odzwierzęcych poleca się szakszuka z tofu. Na patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy 1 drobno posiekaną cebulę i smażymy do zezłocenia, dodajemy 3 drobno posiekane ząbki czosnku. Przesmażamy kolejną minutę mieszając. Teraz dodajemy 4 dojrzałe pomidory posiekane w kostkę, 1 łyżkę passaty pomidorowej, 1 łyżeczkę mielonego kuminu, ½ łyżeczki mielonej kolendry, ½ łyżeczki ostrej papryki, ½ łyżeczki słodkiej papryki, ½ łyżeczki kurkumy, ½ łyżeczki soli. Smażymy na wolnym ogniu około 30 minut. Dodajemy pokrojone w plastry tofu i przesmażamy minutę po to, by tofu się ogrzało. Podajemy oprószone posiekaną kolendrą. Do szaszkuki można dorzucić kilka oliwek, kilka plastrów cukinii (dodajemy ją razem z tofu).

 

Sycąca propozycja

Ostatnią propozycją łączącą smaki śniadania i kolacji jest Buddha bowl.

Wystarczy ugotować szklankę kaszy (mimo, że samo danie nie jest polskie, proponuję użyć pęczaku, kaszy jaglanej lub białej kaszy gryczanej). W zimny lutowy wieczór najlepiej upiec plastry słodkiego ziemniaka, marchewkę i pietruszkę. Warzywa obieramy, kroimy w plastry lub grube słupki, otaczamy w oliwie, oprószamy solą i pieczemy w 180 stopniach przez 20 minut. Dodajemy je do miski ze świeżymi liśćmi szpinaku i sosem na bazie tahini (1/2 szklanki pasty sezamowej tahini mieszamy z 1 łyżeczką soku z cytryny, szczyptą soli, 1 wyciśniętym ząbkiem czosnku, ¼ szklanki oliwy z oliwek i ¼ szklanki wody).

W Walentynkowej kolacji oprócz samych smaków liczy się też odrobina romantyzmu – nawet najwięksi pragmatycy lubią poczuć się wyjątkowo. Wystarczy kilka tealightów (jeśli lubicie dawać nowe życie rzeczom to dobrym świecznikiem może być puszka po warzywach obwiązana wstążeczką), serwetki, świeże kwiaty. Najważniejszy jest jednak wspólny czas, zainteresowanie sobą i rozmowa, bo nie ma nic gorszego niż jedzenie w ciszy.

 

P.S. Jest jeszcze jedno śniadanie, które być może lepiej jeść wieczorem. To owsianka z whisky z przepisu mojego brata. Wystarczy ugotować owsiankę na wodzie z dodatkiem kakao i rodzynek, potem delikatnie ją ostudzić, dodać miodu (najlepiej gryczanego) i chlusnąć whisky. Ten ostatni składnik dawkujemy wedle pory dnia.