Może sprawa nie jest tak poważna, jak kupowanie domu, ale przygotowania są podobne. Najpierw musimy się zastanowić, jaki mamy styl życia – przeanalizować warunki, które powinien spełnić tornister. Przede wszystkim: czy dziecko będzie zawożone i przywożone przez nas, czy też trasę do szkoły i domu musi przemierzyć pieszo lub komunikacją publiczną. W pierwszym wypadku tornister może mieć większą wagę własną, w drugim musi być możliwie najlżejszy, nieprzemakalny i mocno odblaskowy. Czy szkoła zapewnia szafki i pozwala w nich zostawiać książki, czy – jak 90 proc. placówek w Polsce – wymaga noszenia podręczników i ćwiczeń (wtedy wybierzmy tornister o większej pojemności). Czy dziecko je obiad w szkole? Jeśli tak, kieszeń na jedzenie nie musi być duża. W placówce jest poidełko? Więc wystarczy mała butelka, którą można uzupełniać, a tym samym niewielka kieszeń boczna. W ten sposób powinniśmy dokładnie przemyśleć, czego tak naprawdę potrzebuje nasz mały uczeń.

Konstrukcja, cena, waga, wielkość

1. Plecak czy tornister? Nasz pierwszak jest jeszcze małym dzieckiem. Książki, zeszyty, piórnik, drugie śniadanie, ulubiony pluszak – wszystko to sporo waży. W Polsce niestety nikt nie przestrzega zaleceń światowych organizacji zdrowia co do nieprzekraczalnej wagi, jaką dziecko może nosić na plecach. Warto sobie od razu zdać sprawę z tego, że uczeń każdego dnia będzie nosił dwu, a nawet trzykrotnie większe obciążenie niż jest to dopuszczalne dla zdrowego kręgosłupa. Dlatego tak ważna jest konstrukcja torby, zwłaszcza sztywne i prawidłowo wyprofilowane plecy. Taki tył mają przeważnie tornistry, choć od kilku lat pojawiają się też podobne plecaki. Według wielu specjalistów, w tym ortopedów, najlepszy dla zdrowia pleców jest klasyczny tornister – szerszy niż wyższy. Rozciągający się bardziej wzdłuż ramion, a nie wzdłuż kręgosłupa. Można dostać takie tornistry, choć wybór nie jest duży. Jeśli jednak wybieramy plecak podłużny (dłuższy niż szerszy), to w dalszym ciągu: im będzie szerszy, tym lepiej. Zobaczcie tę ciekawostkę, tornister Robbie the Robot jest wprawdzie dla ucznia zerówki (jest za mały dla pierwszaka), ale ma retro kształt i piękny design.

Tornister, Pink Lining, Robbie the Robot

 

2. Dlaczego tył tornistra musi być sztywny i wyprofilowany? Po pierwsze sprzyja prostowaniu się dziecka. Nie napiszę, jak na ulotkach „wymusza prostą postawę”, bo to nie prawda. Jeśli ciężar będzie zbyt duży, dziecko i tak „skuli” ramiona próbując zrównoważyć ciąg do tyłu. Ale przy miękkim plecaku będzie robiło tak, nawet z niewielkim obciążeniem. Poza tym sztywny tył sprawia, że nawet gdy dziecko wrzuci książki bez układania ich (zdarza się to szczególnie na początku), ich kanty nie będą uwierały go w plecy. Z kolei profilowanie pomaga w wentylacji, czyli dziecko nie poci się od noszenia tornistra. Wyprofilowane plecy znajdziecie w prawie każdym tornistrze, zobaczcie na przykład Smart Happy.

Tornister szkolny, Smart Happy

 

3. Ile chcemy zapłacić? To dość oczywiste kryterium, ponieważ ceny tornistrów znacznie się od siebie różnią. I to dobrze, bo dzięki temu znajdziemy coś na każdą kieszeń. Mamy do wyboru tańsze modele, które mogą mieć całkiem podobny design i parametry, ale są mniej trwałe. I droższe, które u moich dzieci okazały się nie do zdarcia. Plusem tańszych modeli będzie to, że gdy dziecko wyrośnie z jakiegoś wzoru, np. z ulubionej bajki, tornister zdąży się zniszczyć i będzie można po roku czy dwóch kupić nowy. Minusem jest konieczność ponownych zakupów, konieczność dokonania wyboru, płacenia i produkowania większej ilości odpadów. Droższy model przetrwa spokojnie całą edukację wczesnoszkolną. U nas dodatkowo służył jako plecak na krótkie wycieczki czy nocowania. Minusem jest konieczność jednorazowej, większej inwestycji. Jeśli jednak się na nią zdecydujemy, możemy od razu kupić cały zestaw z jednego wzoru. Polecam chociażby tornistry Hama, jak Butterfly Dancer – nie dość, że mamy od razu worek i dwa piórniki, to wyposażenie (kredki, ołówki itd.) jest bardzo dobrej jakości.

Zestaw szkolny, 4-częściowy, Butterfly dancer

 

4. Im mniej waży, tym lepiej. Pamiętajmy, że dopuszczalna waga tornistra z wypełnieniem uznana za nieszkodliwą dla dziecięcego kręgosłupa to 15 proc. wagi malucha. Czyli dziecko ważące 20 kg, powinno dźwigać nie więcej niż 3 kg. Jest to nierealne, nawet jeśli nie zapakujemy dziecku drugiego śniadania i wody. Dlatego takie ważne jest, by pierwszak miał jak najlżejszy tornister. Na rynku znajdziecie od 700 gramów do 1,5 kg (z kółkami). Te lekkie najczęściej mają wagę podaną na metce, te cięższe już nie, więc bądźcie ostrożni. Lekkim tornistrem, ale mającym odpowiednią konstrukcję i wszystkie dodatki jest na przykład Robo Dragon.

Tornister, Loop, Robo Dragon

 

5. Jaka pojemność jest najlepsza? Z jednej strony dopasowana do wzrostu dziecka, z drugiej nie może być zbyt mała, bo nie ma nic gorszego niż konieczność noszenia przez ucznia dodatkowej torby z jedzeniem, strojem na WF, czy materiałami na plastykę. Najlepiej będzie, jeśli przed zakupem przymierzymy tornister dziecku – tak, torby też się mierzy, bo powinny być dopasowane. Jeśli kupujecie online, porównajcie internetowe wymiary do plecaka, który macie w domu, nawet swojego plecaka. Niech mały uczeń go założy i na tej podstawie zorientujecie się, czy powinien być mniejszy, węższy itd. Jeśli miałabym udzielić konkretnej wskazówki, to zapomnijcie o najmniejszych plecakach 6–8 litrów. Te zostawmy przedszkolakom. Największe 18–20 litrów będą zdecydowanie zbyt duże. W naszym domu na nauczanie początkowe sprawdziły się (bez bocznych kieszeni) 10 i 12 litrów, czyli z kieszeniami ok. 12–15 litrów pojemności, jak choćby Loop Plus Kick It w zestawie.

Zestaw szkolny, 4-częściowy, Loop Plus Kick It, piłkarz, granatowy

 

A twój tornister to ma?

6. Polecam oddzielną kieszeń na drugie śniadanie. Najczęściej znajduje się ona z przodu i ma oddzielne zapięcie. Wierzcie mi: lepiej i wygodniej jest, kiedy pierwszak mając wyjąć drugie śniadanie, otwiera kieszeń z jedzeniem, a nie cały plecak. No i jak niechcący postawi tornister „na głowie”, to przekąski i tak nie mają szans przesunąć się do komory z książkami. Idealnie, jeśli kieszeń jest usztywniona (ochrona przez zgnieceniem jedzenia) i wykończoną folią termiczną. Taka przegroda nie tylko pomaga nie roztapiać się kanapkom w upał, ale przede wszystkim jest to bardzo higieniczne. Jeśli coś się rozleje, rozpuści, pobrudzi, to wystarczy, że przetrzemy komorę, nie musimy od razu prać plecaka. Takie rozwiązanie znajdziecie na przykład w tornistrze College.

Tornister szkolny, College

 

7. Szerokie kieszenie boczne na napoje. Albo przynajmniej jedna. Jak w tornistrze  Fairytale. Nie jest ważne, czy są zabudowane, z siatki, z zamknięciem. Ważne, aby swobodnie mieściły butelkę/ bidon/ kubek. Zwracajcie na to uwagę, bo w niektórych modelach te kieszenie boczne są płaskie, czyli nie odstają od tornistra, tylko do niego przylegają. Wygląda to ładniej, tornister robi wrażenie mniejszego, zgrabniejszego. Ale jest niepraktyczne, bo oznacza, że picie trzeba nosić w środku, co jest ryzykowne – źle zamknięte rozleje się, niszcząc książki i zeszyty.  

Tornister szkolny, Fairytale

 

8. Odblaski z tyłu, boku i na szelkach. Jeśli nie ma, nie szkodzi, o ile pamiętamy, by dokupić i od razu przymocować. Nie tylko z tyłu i boku, ale też do szelek – dzięki temu dziecko będzie widoczne na drodze również z przodu. I jeszcze jedno: w Polsce obowiązuje nakaz zakładania odblasków dzieciom poruszającym się w obszarach zabudowanych, więc nie jest to fanaberia, tylko obowiązek. Najwygodniej, jeśli tornister ma od razu dużo odblasków jak ten Star Wars.

Tornister szkolny, Star Wars

 

9. Nóżki, rączki, paski? Bardzo lubię w tornistrach dla maluchów sztywny dół z nóżkami. Po pierwsze zwiększa szansę na to, że dziecko będzie stawiało torbę pionowo (mniej wypadających i zniszczonych rzeczy), po drugie zmniejsza ryzyko brudzenia się teczki, ponieważ jej spód nie styka się z podłożem. Przydatna jest też rączka, bo wiele polskich ławek ma z boku haczyk, na którym można powiesić tornister, by nie leżał na podłodze. Rączka pomaga też przenieść w pionie teczkę na mniejszych odległościach, np. w klasie. A co z pasem biodrowym czy pasem piersiowym? Przydają się do stabilizowania plecaka, gdy ten jest wyjątkowo ciężki, a dziecko nosi go na dużych odległościach. W tym przypadku musimy przymierzyć tornister, bo tylko dopasowane pasy mają sens. Nóżki, rączki i ciekawe rozwiązanie zastępujące pasy (spięcie szelek) znajdziemy w tornistrze Butterfly.

Tornister szkolny, Butterfly

 

10. I jeszcze główna komora, czyli trzy praktyczne drobiazgi. Przydatna jest mała kieszonka na suwak, gdzie znajdzie się legitymacja, kluczyk do szatni, pieniądze. Dziecko nie będzie musiało przeszukiwać całego tornistra w poszukiwaniu tych małych rzeczy. Na tej samej zasadzie pomocne może być mocowanie na klucze. No i dla mnie rzecz bardzo ważna: przegroda na duże książki – zapewnia dobre wyważenie tornistra. Dziecko wkłada wysokie książki tak, by znalazły się od strony „pleców” tornistra. A z przodu zeszyty, piórnik, przybornik itd. Przegroda trzyma podręczniki z tyłu, bliżej kręgosłupa dziecka. Niby nic, ale znacznie poprawia komfort. Tak rozwiązana jest komora główna na przykład w modelu Monsters.

Tornister, Monsters

 

A jak wybrać tornister dla starszego dziecka? Zobaczcie nasze wskazówki w kolejnym artykule w dzale Pasje Dziecka.