W czasach przedszkola i pierwszych klas szkoły podstawowej bardzo dużo rysowałam z wyobraźni. Moim ulubionym tematem byli ludzie (zwykle dziewczyny, ponieważ można im było wymyślać ciekawe stroje). Największe wyzwanie stanowiły dłonie, bo nawet mimo wielu prób, przypominały raczej koślawe chmurki. Sporo dzieci – w tym ja – decydowało się na ukrywanie rąk na rysunku, stąd popularna poza z dłońmi splecionymi na plecach.

 

 

W czwartej klasie szkoły podstawowej zainteresowałam się rysowaniem ze zdjęć. Odkryłam, że postać na rysunku jest wtedy bardziej realistyczna. Na tym etapie najbardziej fascynowały mnie portrety, dlatego naukę rysowania dłoni znów odsunęłam w czasie.
Później sztuka stała się moim hobby i rozwijanie umiejętności było dla mnie przyjemnością. Nigdy nie miałam poczucia, że temat rysowania dłoni mnie „dopadł”. Sama poczułam, że chcę spróbować. Naturalnie zaczęłam od szkicowania najprostszej pozy – z rozłożonymi, prostymi palcami. Studiowanie tematu sprawiło, że dostrzegłam nowe szczegóły – okazało się, że przerwy pomiędzy palcami są szersze niż do tej pory sądziłam.

Sprawa mocno się skomplikowała, gdy przyszło mi rysować dłonie w innym ułożeniu. Wciąż miałam w głowie widok dłoni w uproszczonej pozie. Na szczęście z pomocą przyszedł mi podręcznik B. Edwards. Autorka proponuje, by naukę rysowania rozpocząć od nauki patrzenia. Jej zdaniem problem polega na tym, że obserwując świat, widzimy w nim symbole. Swój uproszczony odpowiednik ma np. telefon, oko, kubek i wiele innych rzeczy. Biorąc się za przeniesienie na papier obiektu, który mamy przed oczami, pamiętamy jego symbol. Ważne jest zatem, by w trakcie rysowania dłoni nie myśleć o niej jak o… dłoni. Należy podejść do tematu tak, jakby był to zwykły, nieokreślony obiekt z plasteliny. Intrygujący kształt, na którym w konkretny sposób ułożyło się światło.

 

Rysunek. Odkryj talent, dzięki prawej półkuli mózgu

 

B. Edwards zachęca do wykonania takiego ćwiczenia:

„Narysuj swoją dłoń, nie spoglądając na kartkę w trakcie pracy. Umieść papier na stole i chwyć ołówek ręką dominującą. Czubkiem ołówka dotknij papieru tak, by wiedzieć gdzie się znajduje, a następnie spójrz na swoją drugą dłoń. To właśnie ją będziesz rysować. Pomyślisz, że to szaleństwo, ale spróbuj! Początkowo praca będzie wydawała ci się dziwna, ale po kilku chwilach dostrzeżesz wiele detali, które do tej pory były dla ciebie niewidoczne. Okaże się, że odnajdziesz tam całą siatkę fascynujących zmarszczek. Postaraj się narysować każdą z nich (pamiętaj, by nie podglądać, jak wychodzi!)”

Obrazek zapewne wyszedł intrygująco. Celem tego ćwiczenia nie było oczywiście stworzenie arcydzieła, a jedynie pokazanie, jak należy patrzeć na model. Spróbujmy powtórzyć ten sam sposób patrzenia podczas pracy nad właściwym rysunkiem.

 

 

Kiedy przestawiłam się na tryb „artysta”, dłonie wydały mi się fascynującym obiektem do narysowania. Prawie zawsze znajduje się na nich ciekawy skomplikowany światłocień i są zawsze pod ręką. Zaczęłam od namalowania zarysu całego kształtu. Celowo od teraz nazywam dłoń „kształtem”, ponieważ bardzo ważne jest, by nie mieć na jej temat uprzedzeń. Koncentrujemy się na tym, co naprawdę widzimy, a nie na tym, co „powinniśmy” widzieć.

Dorysowując kolejne elementy, porównujmy ich wielkość i kształt – „ten element jest dwa razy dłuższy od tamtego”, „ta linia jest mocniej zakrzywiona od tamtej”. Poszukujmy zależności, które można łatwo sprawdzić. Unikniemy w ten sposób naszkicowania czegoś „odruchowo”.

Jeśli korzystamy z akwareli, pamiętajmy, by zaczekać, aż poprzednia warstwa wyschnie, nim nałożymy kolejną. Do wykonania przykładowego rysunku korzystałam z farb wodnych Creadu w kolorach portretowych. Ten zestaw zawiera barwy, które pomagają w odtworzeniu rozmaitych odcieni skóry.

Pamiętajmy o skrócie perspektywicznym! Mówiłam o nim więcej, w artykule dotyczącym rysowania architektury. Przypomnę, że chodzi o zjawisko, w którym dany obiekt wydaje się krótszy niż jest w rzeczywistości, dlatego że widzimy go pod pewnym kątem. Często tak dzieje się z palcami! Na powyższej ilustracji niektóre palce wyglądają jak kula, ponieważ widzimy je od przodu.

Zwróćmy uwagę także na dokładne odwzorowanie sieci zmarszczek. To one sprawiają, że dłonie są tak chętnie malowane przez doświadczonych artystów. Nie obawiajmy się mocnego podkreślenia światłocienia, bo dość rzadko trafia się obiekt, na którym układa się on tak ciekawie.

 

 

Pamiętaj, jeśli następnym razem, gdy dopadnie cię nuda, to spróbuj narysować coś, co zawsze masz pod ręką, czyli… własną dłoń!