Nie wiedziałam tego i ja, aż do chwili, gdy w moje ręce trafiła najnowsza publikacja wydawnictwa Znak emotikon. W pięćdziesiątą rocznicę pierwszego wydania „Marcelka”, wreszcie polscy czytelnicy mają okazję sięgnąć po tę jakże zabawną, ale i wzruszającą opowieść słowno-graficzną.

Tytułowy bohater jest zwyczajnym chłopcem, który jednak różni się od rówieśników tym, że bardzo często się czerwieni. Ktoś może się zastanawiać, co w tym niezwykłego, przecież każdy czerwieni się, kiedy się zmęczy, coś przeskrobie czy ma gorączkę. Sęk w tym, że Marcelek pąsowieje bez przyczyny, a w opisanych wyżej sytuacjach wprost przeciwnie – pozostaje całkiem blady.

Czerwienienie się Marcelka nie umyka uwadze otoczenia. Ciągle słyszy, że jest czerwony i nieustannie zastanawia się, dlaczego tak jest i jak temu zaradzić. Aż pewnego dnia spotyka na swojej drodze drugiego zwyczajnego chłopca, który jednak różni się nieco od rówieśników tym, że bardzo często kicha. Nie trudno się domyślić, że w mig zawiązuje się między nimi nić porozumienia. A nawet więcej, stają się niemal nierozłączni, gdyż doskonale się rozumieją.

Aż pewnego dnia kichający Remek Grabek wyprowadza się z budynku, w którym mieszka również Marcelek i ślad po nim ginie. Gdy po latach, całkiem przypadkowo, dzięki przypadłości Remka znów się spotykają, okazuje się, że ich przyjaźń nic a nic się nie zmieniła.

Z wielką przyjemnością przeczytałam i obejrzałam tę książkę. Optymistyczna historyjka, w której jest miejsce na inność, na akceptację i przyjaźń, wkomponowana została w charakterystyczne dla Sempégo, oszczędne, pozbawione kolorów grafiki. Tym razem jednak i kolor się pojawił – oczywiście czerwony, jak twarz Marcelka.

Ewa Świerżewska

Marcelek

Jean-Jacques Sempé
przeł. Magdalena Talar
wyd. Znak emotikon, 2019