Spis treści:

Film wojenny – co wybrać?

Przejdźmy do konkretów, czyli zestawienia filmów o wojnie, które zawiera zarówno klasyki, jak i najnowsze propozycje. Warto zaznaczyć, że kolejność nie oznacza ich rangi od pierwszego do ostatniego, bo zostały one pogrupowane niejako tematycznie.

Jare, ale stare filmy wojenne

To te perełki, które mimo dekad, jakie upłynęły od ich powstania, wciąż chwytają za serca – i trzewia. Zmuszają też do zastanowienia nad ideą walki i umierania za ojczyznę.

Czas apokalipsy (1979)

Francis Ford Coppola stworzył monumentalne dzieło o wojnie w Wietnamie, które do dziś uchodzi za jeden z najlepszych filmów wojennych. „Czas apokalipsy", bo o nim mowa, to mroczna i surrealistyczna podróż w głąb ludzkiej psychiki, która została zniszczona przez wojenne szaleństwo. Warto wiedzieć, że to zarazem luźna adaptacja powieści Josepha Conrada – „Jądro ciemności". Dlatego właśnie film naszpikowany jest symboliką czy filozoficznymi rozważaniami. Skłania do refleksji nad naturą zła, ale i sensem wojny. Wiesz, że to stąd pochodzi słynna scena ataku helikopterów zilustrowana poruszającą muzyką Wagnera? Nie tylko ona zostaje na długo w pamięci po seansie.

Szeregowiec Ryan (1998)

Steven Spielberg ponownie wpisał się w historię amerykańskich filmów wojennych (wcześniej zrobił to „Listą Schindlera”), ponieważ opowieść o poszukiwaniach pewnego szeregowca również uchodzi za klasyk kina. Przedstawia brutalny i realistyczny obraz lądowania aliantów w Normandii podczas D-Day. Na ekranie obserwujemy jak grupa żołnierzy USA wyrusza na niebezpieczną misję odnalezienia i sprowadzenia do domu tytułowego szeregowca i spadochroniarza, Jamesa Ryana, którego trzej bracia zginęli już w boju.

Ostrzegamy, doświadczycie podczas seansu naprawdę naturalistycznych i krwawych scen. Kombatanci wojenni z USA zgłaszali za ich sprawą protesty wobec tej produkcji! Warto jednak podkreślić, że twórcy niezwykle starannie zadbali o adekwatność strojów, rekwizytów czy scenografii, która odpowiada tej z czasów II wojny światowej. Dzięki ujęciom kręconym z ręki, podążającym za bohaterami czy niestatycznej kamerze, poczujecie też niepokój pola bitwy na innym poziomie.

Ten jeden główny bohater i jego nemezis

Wróg u bram (2001)

Choć „Wróg u bram” opowiada o legendarnym sowieckim snajperze Wasiliju Zajcewie podczas bitwy o Stalingrad, to za ten film wojenny odpowiada kilka krajów, a w żadnym z nich obywatele nie posługują się cyrylicą. Fabuła upraszcza wiele historycznych faktów, nie jest więc to dobra propozycja dla fanów rekonstrukcyjnego podejścia w kinematografii.

Niemniej siłą tej produkcji jest ukazanie psychologicznego aspektu oraz brutalności walk w mieście (i jego zgliszczach). Żołnierze ZSRSS są przedstawieni jako tzw. mięso armatnie. Zostali pozostawieni sami sobie. Nie wiedzą do końca, za co giną, nie dostają potrzebnych informacji ani broni, więc karabiny muszą zdobywać samodzielnie. W jaki sposób? Czekając na śmierć innych osób. W tych okolicznościach główny bohater okazuje się jednak strzelcem wyborowym, dlatego rozpoczyna się polowanie na niego – a na ekranie pojedynek dwóch snajperów.

Jeniec: Tak daleko, jak nogi poniosą (2001)

Mimo że amerykańskie filmy wojenne dominują w mainstreamie, to dalej warto pamiętać o bogatym dorobku kinematografii z innych krajów. Na tle wielkich widowisk ta niemiecka produkcja może wydać się kameralnym dziełem. Jednak w dobrym tego określenia znaczeniu – bo pozwala zbliżyć się do głównego bohatera.

Opowiada opartą na faktach historię żołnierza Wehrmachtu, który po zakończeniu II wojny światowej trafia do sowieckiego łagru. Nie poddaje się jednak i po 4 latach pracy w kopalniach ucieka, walcząc o przetrwanie na Syberii. Jego podróż trwa trzy lata, a pokonana odległości wynosi 14 tysięcy kilometrów. Tytułowy jeniec jest nieustannie narażony na niebezpieczeństwa zarówno ze strony zwierząt, jak i ludzi. Cały ten czas ścigany jest przez komendanta obozu pracy, który ze schwytania uciekiniera czyni swoją osobistą wendettę. Dlatego też szykuj się na seans zarówno pełen napięcia, jak i trudnych emocji.

Filmy o wojnie odchodzące od tradycyjnej narracji

Co można uznać za tradycyjne w narracjach o wojnie na ekranie? To te produkcje, które przenoszą nas na pole bitwy czy do okopów. Mamy w nich często patriotę gotowego do poświęcenia, z poczuciem braterstwa broni wykutego w boju. I co tu dużo kryć, takie filmy zazwyczaj w jakiś sposób gloryfikują ideę walki za ojczyznę. Pora więc na opowieści, które nacisk kładą gdzie indziej.

Dunkierka (2017)

Ten film wojenny opowiada o dramatycznej ewakuacji alianckich żołnierzy z plaż Dunkierki podczas II wojny światowej. Bywał oskarżany o brak kluczowych dla tej konwencji elementów związanych z makabrą i brudem walk. Nie ma tu też narracji przegranych i zwycięzcach, ani też za wiele poświęcenia i patriotyzmu. Można by więc powiedzieć, że to nie tyle film wojenny, co film, którego akcja osadzona jest podczas trwania wojny. To przede wszystkim opowieść o przetrwaniu – gdzie odwrót z pola bitwy przekuwany jest w sukces, lecz nie tyle o wymiarze strategicznym, co humanitarnym.

 

 

 

Co chyba najważniejsze, reżyser, Christopher Nolan, oferuje nam immersyjne doświadczenie, w którym wyprowadza widzów ze strefy komfortu za pomocą różnych środków filmowych. Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na dźwięk – tak! – ten niby niekończący się dźwięk w tle wzmagający niepokój, zwany Shepard tone. To iluzja dźwiękowa, która, wykorzystując specyficzne nakładanie się i przenikanie tonów, stwarza wrażenie ciągłego wzrostu wysokości dźwięku, mimo że w rzeczywistości ulega on tylko zapętleniu. Puf, właśnie dlatego Dunkierka podczas seansu tak (podskórnie) nas uwiera!

Przełęcz ocalonych (2016)

„Przełęcz ocalonych" to wyreżyserowana przez Mela Gibsona oparta na faktach historia Desmonda Dossa, amerykańskiego sanitariusza, który podczas II wojny światowej odmawia noszenia broni i odbierania życia z powodu swoich przekonań. Jego heroiczna postawa i poświęcenie w ratowaniu życia innym podczas walk okazują się inspiracją dla towarzyszy broni.

 

 

 

To dzieło filmowe zmusza do refleksji nad sensem przemocy czy wartością każdego pojedynczego życia, nie usuwa jednak z pola widzenia patriotycznych kwestii. Nie brakuje tu też widowiskowych scen walki. Jednak czy siła pacyfizmu i wiary może pomóc na polu bitwy?

Wojenne filmy w komediowej konwencji

Granica między komedią a dramatem w filmach wojennych bywa płynna. Zresztą, humor często staje się narzędziem do ukazania absurdu wojny, oswojenia traumy lub skrytykowania pewnych ideologii. Co proponujemy w tej kategorii?

Bękarty wojny (2009)

Pora na Quentina Tarantino w swoim żywiole! Oferuje nam alternatywną historię. Wyobraź sobie II wojnę światową, ale z domieszką spaghetti westernu i czarnego humoru. Mamy tu grupę amerykańskich żołnierzy, którzy mają jeden cel: napsuć krwi nazistom w najbardziej spektakularny i... no cóż, „tarantinowski” sposób. Zdradzimy słowa klucze: krew i skalpowanie.

Twórcy bawią się konwencjami, mieszają języki i serwują nam sceny, które na długo zostają w pamięci (kto powiedział „Bongiorno”?). To film, który z jednej strony nie jest na serio, ale z drugiej mówi o tym, co potrafi motywować żołnierzy i zwykłych obywateli po obydwu stronach frontu: chęci odwetu i zemsty. Dzieło balansuje na granicy pastiszu i hołdu dla kina wojennego, a przy tym bawi, bazując na komediowej makabrze.

Ministerstwo Niebezpiecznych Dżentelmenów (2024)

Guy Ritchie, znany z dynamicznych filmów akcji i brytyjskiego humoru, tym razem wziął na warsztat prawdziwą historię. „Ministerstwo Niebezpiecznych Dżentelmenów" to opowieść o tajnej jednostce, której główne zadanie polega na prowadzeniu, jakby to ująć, nietypowych misji za linią wroga.

 

 

 

Mamy tu więc mieszankę historii, akcji i komedii, podaną w charakterystycznym dla reżysera stylu. Nie licz jednak na głębokie analizy czy powagę. To przede wszystkim kino rozrywkowe: znajdziesz tu wybuchy, pościgi i intrygi.

Wojna z perspektywy dziecka

W tym przypadku, spojrzymy na produkcje, które do tematu podchodzą z perspektywy tych najbardziej w niej niewinnych – dzieci. Najlepsze filmy wojenne wcale nie muszą przedstawiać krwawych bitew czy mówić wprost o rozterkach moralnych.

Życie jest piękne (1997)

Reżyser „Życie jest piękne”, Roberto Benigni, łączy tragedię Holokaustu z elementami komedii i swego rodzaju bajki. Film opowiada historię włoskiego Żyda, który trafia z synem do obozu koncentracyjnego. Postanawia on ochronić dziecko przed okrucieństwem wojny za pomocą wyobraźni, tłumacząc mu, że wszystko wokół nich jest grą.

Choć ta włoska produkcja budzi kontrowersje ze względu na swoje podejście do tematu, to stanowi dobry film wojenny o sile wyobraźni mogącej przekształcać nawet brutalną rzeczywistość. Sile, za którą stoi rodzicielska miłość.

Labirynt Fauna (2006)

Ta propozycja może być zaskakująca, lecz spieszymy z wyjaśnieniem. To mroczna baśń osadzona w scenerii hiszpańskiej wojny domowej, wyreżyserowana przez Guillermo del Toro. Opowiada historię małej Ofelii, dziewczynki, która wraz z ciężarną matką przeprowadza się do wojskowej placówki. Stacjonuje tam jej okrutny ojczym, kapitan Vidal. Dziewczynka, próbując uciec od niego oraz brutalnej rzeczywistości, znajduje schronienie w świecie wyobraźni. Czasem trudno odróżnić go od tego, co realne – bo i wcale nie jest o wiele przyjaźniejszy.

Ofelia spotyka Fauna w starym labiryncie, znajdującym się nieopodal placówki. Istota wyjawia jej, że tak naprawdę jest ona zaginioną księżniczką podziemnego królestwa. W związku z tym musi wykonać trzy niebezpieczne zadania, aby odzyskać nieśmiertelność i powrócić do swojego prawdziwego domu. Niech nie zwiedzie nikogo gatunek tej produkcji. Choć świat fantazji na pierwszy rzut oka wydaje się odległy od rzeczywistości, to zarazem stanowi jej symboliczne odzwierciedlenie.

Najlepsze filmy wojenne – zestawienie

Dobre filmy wojenne to często spektakularne widowiska, pełne efektów specjalnych, dynamicznych scen akcji i imponujących rekonstrukcji historycznych. Jednak nie zawsze. Niezależnie od tego, czy są to kameralne dramaty z Europy, czy amerykańskie produkcje z hollywoodzkim rozmachem, dobrze, aby poza rozrywką, zmuszały też do refleksji. Dlatego w naszej topce znalazły się nie tylko produkcje, które pokazują walki na froncie – ale też te toczone daleko od niego lub wewnętrznie i w wyobraźni.

Mamy nadzieję, że nasze propozycje okażą się pomocne w wyborze repertuaru. Jakie byłoby twoje zestawienie zawierające najlepsze filmy wojenne? A po więcej filmowych rekomendacji zapraszamy do pasji Oglądam.

Zdjęcie okładkowe: mat. prasowe Lions Gate Entertainment Inc.