Z nadchodzącego roku szkolnego najbardziej cieszą się... rodzice. I wcale nie chodzi o to, że wreszcie będą mieli trochę świętego spokoju. Po prostu to jedna z takich chwil, kiedy mogą poczuć się jak... dzieci.
Kolorowe zeszyty, pachnące gumki-myszki, lakierowane okładki, piórniki w zwierzątka i mnóstwo innych rzeczy, których przeznaczenie nie od razu jest dla trzydziestoparolatka jasne. Panowie w garniturach i panie w garsonkach oglądają, potrząsają, wypróbowują, wąchają... Kupując przybory szkolne dla dzieci wspominają swoje czasy, kiedy półki świeciły pustkami, a szarobure zeszyty trzeba było zdobywać uciekając się do najdziwniejszych sposobów.
Rzucone, skombinowane
Schyłek PRL. Skompletowanie szkolnej wyprawki jest rzeczą niełatwą. Trzeba swoje odstać, coś zakombinować (dla młodszych czytelników – „kombinowanie” było za czasów ich rodziców i dziadków podstawą egzystencji), trzeba było wreszcie mieć sieć informatorów, którzy w odpowiedniej chwili dadzą znać, w którym papierniczym właśnie coś rzucili (i znów uwaga – towar do sklepów „rzucano”, a nie po prostu przywożono; odbywało się to zresztą bardzo rzadko i w trudnych do przewidzenia miejscach). A kiedy wyprawka była zdobyta, przedstawiała sobą widok raczej żałosny: szarobure okładki zeszytów, z łatwością można było odgadnąć z jakich surowców wtórnych zostały wykonane (wskazywały na to zatopione w nich resztki), plastikowe okładki, które deformowały się pod wpływem słońca (często zresztą były zbyt małe lub za duże), szarosine ołówki, kredki, które nie zawsze i nie na każdym papierze chciały pisać...
Zdrowo i kolorowo!
Dwadzieścia lat temu niejeden dzieciak chlipał patrząc na stertę szkaradnych przyborów szkolnych. I pewnie dlatego dziś z takim zapałem angażuje się w kompletowanie kolorowej wyprawki dla własnych dzieci. Ba, zwraca już uwagę nie tylko na to, by przybory szkolne, ubrania, biurka, lampki i komputery były ładne, ale również – zdrowe. Szczególnie ważna jest ergonomia, czyli dostosowanie urządzeń i przedmiotów do potrzeb fizycznych i psychicznych człowieka. – Najlepiej używać krzesła obrotowego, o regulowanej wysokości, by dziecko siedziało prosto, a jego stopy dotykały podłogi lub spoczywały na dostawionym stołku. Dobrze, jeśli ma ono wyprofilowane oparcie, które dostosowuje się do krzywizn kręgosłupa. Jeśli jednak dziecko będzie korzystało z naszego krzesła, można je usadzić na poduszce, a za plecami (w odcinku lędźwiowym) umieścić zawinięty w rulon ręcznik lub kocyk – mówi ortopeda, prof. Jacek Kruczyński z Kliniki Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu Collegium Medicum w Bydgoszczy. I dodaje, że równie istotne jest odpowiednie ustawienie monitora komputera na wysokości oczu, aby nie zmuszać dziecka do pochylania szyi.
Ale ergonomiczne powinny być nie tylko meble, także długopisy, nożyczki, temperówki i inne szkolne drobiazgi. Ortopeda, prof. Jacek Kruczyński tłumaczy, że ergonomiczny długopis jest szeroki, by palce mogły do niego dobrze przylegać. Zaleca, by w dolnej partii był cięższy i gumowy, co utrudni przesuwanie się palców. Ponieważ boczna powierzchnia palca ulega silnemu uciskowi, nieprawidłowo zaprojektowany długopis powoduje, że już po krótkim czasie używania może nastąpić silny ból nadgarstka, ręki, a nawet pleców!
Lewe oko mistrza
Wyposażone w ergonomiczne kredki, flamastry, ołówki i pędzle dziecko jest gotowe do udziału w zajęciach plastycznych. Tak myśli wielu rodziców i zapisuje dzieciaki na rozliczne warsztaty. Stop! Sprawdźmy najpierw, czy dziecko ma talent i czy lepienie w glinie, malowanie, układanie kolaży będzie je cieszyć. Najlepiej wziąć kartkę i wyciąć w niej otwór o średnicy 1,5 cm. Niech dziecko trzyma ją w wyciągniętej przed siebie ręce i jednocześnie wpatruje się w dowolnie wybrany przez siebie punkt, obiekt. Następnie prosimy, by pociecha przybliżyła kartkę do twarzy, tak by otwór znalazł się przy którymś oku (wybierze oczywiście to dominujące). W przypadku, gdy wybór pada na oko lewe, diagnoza jest prosta: w zachowaniu dziecka dominują impulsy pochodzące od prawej półkuli mózgu, czyli najprawdopodobniej posiada zdolności artystyczne, które powinno rozwijać. Skąd ten wniosek? Badania elektroencefalografem wykazały, że prawa półkula, zwana również intuicyjną, jest odpowiedzialna za uzdolnienia plastyczne (to jej naturalne talenty).
Mózg lubi cyrkowe akrobacje
Jeśli dziecko nie ma talentu lub ochoty do tego, żeby zostać drugim Michałem Aniołem warto pomyśleć o innych zajęciach pozalekcyjnych. Rzecz w tym, żeby dostarczyć mu wrażeń, bodźców zmysłowych, których długotrwały niedobór jest dla mózgu niekorzystny, ponieważ komórki nerwowe pozostają bezczynne. To nie są przelewki! „Niedopieszczanie”
trzech podstawowych zmysłów (dotyku, odczuwania własnego ciała i układu przedsionkowy, czyli równowagi) małe dziecko może doprowadzić nawet do śmierci, a u starszego znacząco hamuje rozwój. Żonglerka, taniec, ćwiczenia akrobatyczne itd. stymulują wytwarzanie neurotrofin, naturalnych substancji pobudzających wzrost komórek nerwowych i wzrost liczby połączeń nerwowych w mózgu. Doświadczenie przeprowadzone przez naukowców z uniwersytetu w Ratyzbonie pokazało, że proste ćwiczenia mogą wpływać na rozwój tkanki mózgowej, podobnie jak rozwijana jest tkanka mięśniowa!
Talent nie potrzebuje tresera
Pamiętajmy jednak o tym, że dzieci trzeba wspierać, a nie zadręczać! Włodzimierz Paszyński (pedagog, nauczyciel języka polskiego, wiceminister edukacji w latach 2001-2002, współtwórca pierwszej w Polsce klasy autorskiej oraz I Społecznego LO przy ul. Bednarskiej w Warszawie. Obecnie zastępca Prezydent m.st. Warszawy) przestrzega przed realizowaniem własnych ambicji kosztem dziecka. - Dziecko musi mieć własne życie, czas na rozwijanie wyjątkowych predyspozycji, ale również realizowanie innych potrzeb, marzeń, pomysłów na życie – mówi Paszyński. - Przerażają mnie rodzice, którzy stają się nauczycielami, czy trenerami (żeby nie powiedzieć: treserami) własnych dzieci. Najczęściej zdarza się to w świecie sportu i szeroko pojmowanej prymitywnej popkultury. Często chcą oni widzieć swoje pociechy w charakterze gwiazd i to jest dramat… - dodaje.
Maciej Drobny
Szkółkomix na empik.com: www.empik.com/szkolkomix
Komentarze (0)