Chociaż przymiotnik „kultowy” został w ostatnich latach krańcowo zdeprecjonowany, trudno znaleźć inne słowo lepiej opisujące komediowy format, utrzymujący się na antenie już ponad cztery dekady i mający na swoim koncie dziesiątki „absolwentów” oraz wypromowanie zastępu komediowych geniuszy. 11 października mija 43. rocznica emisji pierwszego w historii odcinka „Saturday Night Live” - programu, który na zawsze zmienił amerykańską telewizję. Z tej okazji mamy dla was zbiór ciekawostek na temat jego historii, twórców i obsady.
„Zimne otwarcie” z Chevym Chasem
„And live from New York is Saturday night!” - ikoniczne dzisiaj hasło po raz pierwszy wygłosił Chevy Chase, jedna z pierwszych wielkich gwiazd programu, 11 października 1975 roku, podczas telewizyjnego debiutu formatu. Do dzisiaj tradycyjnie słowa te wieńczą tzw. Cold open, skecz otwierający dany odcinek. Często podejmowane są w nim tematy polityczne i rzadko zdarza się, żeby występował w nim „host”, czyli gwiazda gościnnie „prowadząca” epizod. Co ciekawe, „Cold open” pełni także funkcję swoistej czołówki, ponieważ „Saturday Night Live” takowej nie posiada. Twórca programu, Lorne Michaels, wyszedł bowiem z założenia, że chce zatrzymać widzów właśnie „zimnym” otwarciem show, zaczynającym się po prostu od skeczu.
Jim Carrey brał udział w castingu do „SNL” dwa razy
Bez powodzenia. Pierwszy raz w latach 80., kiedy Michaels udał się na roczny urlop, a jego posadę objął tymczasowo Jean Doumanian. Carey próbował swoich sił jeszcze drugi raz, tym razem na przesłuchaniu przed samym Lornem - i ponownie mu się nie udało. Aktorowi udało się w końcu wystąpić w „SNL”, ale „tylko” w roli prowadzącego: w 1996, 2011 i 2016 roku. Wśród znanych dzisiaj komików, którzy nie zdobyli uznania producentów show, byli również Steve Carell, Donald Clover, Zach Galifianakis, Kevin Hart, John Goodman czy Kathy Griffin. Co ciekawe, wielu z nich pojawiło się później w programie - już jako gospodarze.
Jennifer Aniston wypuściła plotkę o odrzuceniu oferty dołączenia do obsady
Podobno pojawiła się na przesłuchaniu na początku lat 90., na krótko przed rozpoczęciem prac nad serialem „Przyjaciele”. Miała zrobić bardzo dobre wrażenie na producentach i zaoferowano jej miejsce w obsadzie show. „Odmówiłam, bo to był klub dla chłopców” - wspominała w 2011 roku aktorka. „Wszyscy uważali wtedy, że robię duży błąd”. Koleżanka Aniston z „Przyjaciół”, Lisa Kudrow, próbowała swoich sił na castingu w „SNL” w 1990 roku, ale bez powodzenia.
The Beatles prawie reaktywowali zespół na potrzeby show
W 1976 roku, sześć lat po rozpadzie zespołu, Beatlesom zaoferowano astronomiczną kwotę 230 milionów dolarów za ostatnią wspólną trasę koncertową. Muzycy natychmiast odrzucili tę ofertę, jednak propozycja ta pojawiła się jako żart w jednym z następnych odcinków „SNL”. Sam Lorne Michaels przysiągł w programie na żywo, że doprowadzi do reaktywacji „czwórki z Liverpoolu”, a może zaoferować im „solidny czek na 3000 dolarów”. John Lennon przyznał, że wraz z Paulem McCartneyem oglądali ten odcinek wspólnie w jego domu i na poważnie rozważali pojawienie się w show. Niestety, ostatecznie nic z tego nie wyszło.
Sinead O’Connor i zdjęcie papieża
Jednym z największych skandali w historii programu był występ Sinead O’Connor w październiku 1992 roku. Irlandzka piosenkarka była gościem muzycznym i wykonała wersję a capella piosenki Boba Marleya „War”. Miał to być protest przeciwko molestowaniu seksualnemu dzieci w kościele katolickim. Śpiewając słowo „evil” O’Connor podarła zdjęcie Jana Pawła II i rzuciła jego kawałki prosto w kamerę. Jak tłumaczyli później twórcy show, podczas prób nic nie zapowiadało takiego zachowania - gwiazda trzymała wówczas fotografię małego uchodźcy. Sam Michaels wspominał po latach, że w jego ocenie zachowanie O’Connor było dowodem odwagi.
„SNL effect”
Poruszanie tematów politycznych w „Saturday Night Live” ma długą tradycję i wiele świetnych skeczy na koncie. Alec Baldwin, który wciela się w postać Donalda Trumpa, chociaż nie jest członkiem obsady, obecnie pojawia się w programie regularnie. Co więcej, Amerykanie przyznają, że skecze polityczne z „SNL” mają wpływ na ich opinię o kandydatach. Zjawisko to doczekało się nawet własnej nazwy „Efektu SNL”.
Czy to naprawdę jest na żywo?
Ideą przyświecającą powstaniu formatu był element komediowy i rozrywkowy wynikający z tworzenia programu na żywo - bez możliwości montażu i powtórek. Co prawda scenariusz każdego odcinka dokładnie wskazuje, w których momentach pojawiają się segmenty nagrywane i montowane wcześniej - np. „Cut for time”, prześmiewcze teledyski, reklamy lub zwiastuny filmowe - ale umożliwiają one przede wszystkim zmianę kostiumów i scenografii. Przez większość historii programu emitowany on był na żywo na Wschodnim Wybrzeżu, zaś nagrana, ale z definicji nie przemontowywana wersja, emitowana była później na Zachodnim Wybrzeżu. Jednak z początkiem 42. sezonu, „Saturday Night Live” jest prawdziwie „live” w całych Stanach Zjednoczonych.


Komentarze (0)