Dla wielbicieli cykli filmowych o Obcym i Predatorze to nie jest wielka atrakcja. AVP 2 skonstruowano bez scenopisarskiej inwencji. Chronologicznie opowieść została umieszczona pomiędzy Predatorem 2 a pierwszym Obcym, ale podaję to tylko dla porządku, bo nie ma to znaczenia dla odbioru filmu, bowiem od początku do końca jest on POPISEM sztuki stosowania efektów elektronicznych.
W roli reżyserów zadebiutowali tu bracia Colin i Greg Strause znani dotąd przede wszystkim jako specjaliści od efektów właśnie w takich filmach jak Titanic, Wulkan, Z Archiwum X, Terminator 3, Posejdon, czy Babel. W środowisku filmowców uchodzą także za mistrzów w dziedzinie realizacji reklam telewizyjnych. Są w tym naprawdę dobrzy.
Pewnie dlatego AVP 2 to rodzaj prezentacji umiejętności obu braci: efekt za efektem, pokazany drobiazgowo, ze szczegółami, na wielkich zbliżeniach. Czasem przed kwadrans z ekranu nie pada ani jedno słowo, oglądamy za to swoisty atlas kosmicznych potworów.
Gdy akcja nie wciąga, trzeba zaufać oczom: wpatrywać się w rezultaty pracy elektronicznych fachowców ze świadomością, że nigdy dotąd takie efekty nie były możliwe do uzyskania na wielkim ekranie. Ten film najlepiej oglądać w dobrym kinie domowym z doskonałym przestrzennym dźwiękiem i dużą nowoczesną plazmą. Oglądać jak obraz lub jak eksponat w muzeum i nie irytować się, że akcji wykonywanej przez aktorów jest tutaj jak na lekarstwo.
Najlepiej film przyjmą wielbiciele gier komputerowych, bo został on skonstruowany na podobnych zasadach. Erudycja dotycząca poprzednich obrazów z obu cykli jest niepotrzebna: liczy się umiejętność przeniesienia się za pomocą wyobraźni w świat kosmicznych potworów, które toczą nieustanny pojedynek, przerywany tylko na czas koniecznych czynności rozrodczych Obcego. Tradycyjna krytyka filmowa nie ma tu zastosowania: albo ktoś lubi takie gry wyobraźni i kocha komputerową logikę albo nie. Dla tych, którzy kochają może to być atrakcja na cały wieczór.
Tomasz Raczek
Komentarze (1)
Komentarze
film praktycznie bez fabuły ale za to jakie efekty specjalne! Szkoda tylko że efekty specjalne są bardziej cenione niż fabuła