„Orbita” może zaskoczyć czytelników przywiązanych do powieści z mocną fabułą, wyrazistymi bohaterami, klasycznym wprowadzeniem w świat przedstawiony oraz historią o wyraźnym początku, która zmierza do konkretnego końca.

Lektura ta przypomina zbiór rozważań, które luźno przeplatane są scenami ze stacji kosmicznej, bo do takiej przestrzeni zaprasza nas Harvey. Książka została wybrana najlepszą nie tylko przez jury Nagrody Bookera. Otrzymała też InWords Literary Award oraz Hawthornden Prize for Literature, nominowana też była do Orwell Prize w dziedzinie political fiction i Ursula K. Le Guin Prize.

Orbita
Orbita Harvey Samantha
3.9/5
37,99 zł

54,99 zł - cena sugerowana przez wydawcę

Orbital
Orbital Harvey Samantha
4.2/5
Gwarancja najniższej ceny
34,99 zł

Sześcioro astronautów – z Wielkiej Brytanii, Japonii, Włoch, Ameryki oraz Rosji, dwie kobiety, czterech mężczyzn – ogląda Ziemię z wysokości krążącej nad nią stacji kosmicznej. Towarzyszymy im przez całą dobę, podczas której stacja okrąża Ziemię, a załoga doświadcza szesnastu wschodów i zachodów słońca. Dla każdego z nich miejsce  to stało się przejściowym domem na dziewięć miesięcy życia. W tym czasie ich dni wypełnia rutyna, schemat złożony z ćwiczeń fizycznych, trzech posiłków dziennie, koniecznej higieny, eksperymentów na roślinach, bakteriach i myszach, pomiarów własnych ciał, spacerów kosmicznych.

Poza tym niewiele się w ich życiu wydarza. Czasem nawiążą kontakt z kimś na Ziemi. Wymienią uwagi z załogą statku lecącego w stronę Księżyca. Dostaną maila od rodziny. Gdy jedna z astronautek, Chie, otrzymuje wiadomość o śmierci swojej matki, czuje obezwładniającą bezradność i samotność. Nie może wrócić, by pożegnać zmarłą, nie chce też wymuszać na pozostałych członkach rodziny, by czekali z pogrzebem do jej powrotu. Jej żałoba jest cicha, musi zmieścić się między licznymi obowiązkami na stacji, jednocześnie trudno znaleźć tu miejsce, by dać jej upust – nawet łzy nie mogą wymknąć się spod kontroli, by nie pofrunąć w stanie nieważkości gdzieś, gdzie mogą stać się przyczyną zwarcia instalacji.

A jednocześnie odległość sprawia, że ta szóstka zawieszona jest w stanie metaforycznej i dosłownej nieważkości, tymczasowości, w stanie przejściowym, w którym wszystkie decyzje, jakie mogą podejmować, dotyczą ich tu i teraz. Nie sięgają Ziemi czy bliskich im osób. Gdy jeden z astronautów wysyła znajomemu ostrzeżenie o zbliżającym się tajfunie, który załoga od jakiegoś czasu obserwuje, patrząc, jak ten rośnie w siłę i nabiera prędkości, nie jest w stanie nic zrobić, nie podejmie za niego decyzji o ucieczce. Harvey opisuje ten stan językiem poetyckim, wrażeniowym. Chwilami ociera się o granicę, za którą jej metafory i porównania mogłyby zostać uznane za nieznośne, wręcz grafomańskie. Jak wtedy, gdy „Kuba różowi się porankiem”, a „Horyzont Ziemi, który tak niedawno pękał brzaskiem, teraz się zaciera”, zaś sama planeta „zmienia kolor na fioletowy i rozmywa się jak akwarela”. Ale są też mądre, mocne zdania, które, choć powtarzają stare prawdy, to nadają im nowy wymiar. Jak wtedy, gdy patrząc w dół, astronauci zauważają, że:

„ręka polityki jest tak widoczna z ich perspektywy, że nie wiedzą, jak mogli jej początkowo nie zauważyć. Przejawia się w każdym szczególe panoramy. […] Dostrzegają politykę pożądania. Politykę wzrostu i zdobywania, miliard ekstrapolacji pragnienia więcej”.

Podoba mi się proza Harvey, gdy zamiast pisać o potrzebie dystansu wobec naszego przebodźcowanego życia, buduje rozdział o historii wszechświata, w której życie homo sapiens jest krótkie jak mrugnięcie okiem. Albo, gdy dwoje astronautów ogląda reprodukcję „Panien dworskich” Velázqueza, dochodząc do wniosku, że tylko jedna postać nie jest śmieszna, czy „uwięziona w matrycy próżności”. I jest nią pies.

Jej proza spotkała się z krytyką. Że jednym z bohaterów, w dodatku kapitanem załogi, jest Rosjanin. Że tenże Rosjanin myśli ciepło o swojej ojczyźnie. Że to perspektywa niegodna, gdy za naszą granicą toczy się wojna, w której to Rosja jest agresorem.

Warto mieć na uwadze, że autorka zaczęła pracę nad książką jeszcze w 2010 roku, wróciła do niej i skończyła podczas lockdownu w 2020 roku. Czy w związku z tym powinna tuż przed wydaniem „Orbity” w 2023 roku zmieniać jej treść, usunąć rosyjskich kosmonautów, a może zrobić z nich postaci złowrogie? Pozostawiam odpowiedzi na te pytania czytelnikom, natomiast powieść Harvey prezentuje na pewno perspektywę zachodniego świata, ale też perspektywę, w której patrzymy na Ziemię z pewnej odległości, bez przywiązywania się do wydarzających się na niej konfliktów, wojen, bez pochylania się nad klęskami żywiołowymi.

„Orbita” jest prozą, która ma ambicję stania się uniwersalną, głęboko empatyzującą z czytelnikiem, ale przede wszystkim z planetą, na którą skierowane jest spojrzenie astronautów. Może być przypowieścią, kazaniem, bajką, literacką migawką. Może być najbardziej odpowiednią prozą w czasie, w którym wszyscy narzekamy na nadmiar bodźców, niepokojów, stresu i namacalnego, prawdziwego lęku przed kolejnym dniem. Mnie buduje. Mam nadzieję, że okaże się cenną lekturą dla innych.

Więcej recenzji książkowych nowości znajdziecie w pasji Czytam.

Przekład: Kaja Gucio

Zdjęcie okładkowe: tło: Shutterstock