W najbliższy piątek zobaczymy w kinach filmowy debiut słowackiej reżyserki Laury Sivákovej „Niebo, piekło…ziemia”.

Klara, jest młodą i utalentowaną baletnicą. Pewnego dnia otrzymuje kuszącą propozycje od światowej sławy choreografa. Proponuje jej wyjazd do innego kraju, gdzie miałaby się uczyć i przede wszystkim tańczyć w jednym z najlepszych zespołów baletowych. Klara czuje się jak w niebie, bo jej największe marzenie właśnie ma się spełnić. Niestety jej chłopak Tomas, młody, odnoszący sukcesy biznesmen, nie podziela jej entuzjazmu i odchodzi. Klara nie chce rezygnować ze swoich planów, jednak nagły wypadek niweczy jej marzenia na karierę za granicą. Dziewczyna załamuje się. W między czasie poznaje sympatycznego 54-letniego lekarza Rudolfa, w którym szaleńczo się zakochuje. Ich związek, pełen pasji, a jednocześnie przepełniony bólem, pozwala jej doświadczyć dwóch stron miłości, PIEKŁA i NIEBA, po to by ostatecznie odnaleźć ZIEMIĘ.

Czterdzieści dni zdjęciowych, potem dwa lata przerwy, dwie zmiany aktorskie, wymiana większej części ekipy, nieprzewidywalna pogoda, ciąża i macierzyństwo – oto, co wpłynęło na produkcję „Nieba, piekła...ziemi”. Bez zaangażowania filmowców, producentów i całej ekipy ten film nigdy by nie powstał.  Na naszych ekranach możemy go oglądać już od 31 grudnia.

Vivarto