Wytropienie egzemplarza "Naszego Dziennika" wymaga dziś nie lada zaangażowania. Gazeta, czekająca zwykle na czytelników do późnych godzin popołudniowych, znika we wtorek z punktów sprzedaży szybciej niż świeże bułeczki. Powód: dołączenie do każdego numeru płyty DVD z filmem dokumentalnym Jacka Kurskiego Nocna zmiana.

Dokument o odwołaniu rządu Jana Olszewskiego w 1992 r. jest co prawda dostępny w Internecie na jednej z polonijnych stron, jednak jakość ściąganej kopii pozostawia wiele do życzenia. A że film Kurskiego coraz częściej jest przywoływany w ostrych dyskusjach przedwyborczych na wielu forach sieciowych, zainteresowanie Nocną zmianą jest olbrzymie.

Poza filmem we wtorkowym numerze "Naszego Dziennika" można znaleźć całostronicowy materiał na temat sondaży przedwyborczych. W artykule Sondaże kreują rzeczywistość Mikołaj Wójcik zwraca uwagę na niedoskonałości metod stosowanych przez niektóre pracownie badawcze. Wyjątkowo wypada na tym tle Polska Grupa Badawcza: "PGB uwzględnia w wynikach sondaży tylko tych, którzy deklarują chęć głosowania. To sprawia, że pyta się nawet dwa razy większą grupę niż ok. tysiąca badanych osób. Inne ośrodki nie wprowadzają takich ograniczeń. Co więcej, gros z publikowanych badań jest prowadzona przez telefon, choć w Polsce tylko 75 proc. populacji posiada telefon stacjonarny. Międzynarodowe standardy mówią, że wyniki takiej sondy mogą być miarodajne, gdy wskaźnik ten przekracza 90 proc." - pisze Wójcik.

Małgorzata Gross w tekście Wyniki badań weryfikują wybory przypomina rozbieżności między prognozami ośrodków badawczych a wynikami wyborów do Parlamentu Europejskiego. CBOS zawyżył w przedwyborczym sondażu wyniki PO o 7% (czyli znacznie powyżej błędu statystycznego), a notowania LPR zaniżył aż o 8%. To jednak nic w porównaniu z sondażem Pentora, który zawyżył wówczas notowania Samoobrony o 12%!

Dlaczego warto tyle miejsca poświęcać przedwyborczym sondażom? Ano dlatego, że ich wyniki mają niejednokrotnie wpływ na decyzje podejmowane przez wyborców przed wrzuceniem kartki do urny. Wysokie notowania sprawiają, że obywatele decydują się postawić na silniejszego kandydata, by nie "zmarnować głosu".

"Sondaże nie kłamią, tylko się mylą" - mówi na łamach "ND" w dziale "Opinie" pani Teresa. - "Więc trzeba mieć swój rozum".

Sondaże kreują rzeczywistość

M.W.