Franz Ferdinand potwierdzają znakomitą formę nowym krążkiem "Tonight: Franz Ferdinand", na którym nie rezygnują z chwytliwych refrenów i postpunkowych gitar i wyraźnie podkręcają taneczny puls. Premiera już 2 lutego 2009.


"Tonight: Franz Ferdinand" to muzyka gorącej nocy: gdy szykujesz się na hedonistyczna zabawę, na tańce, flirty nocne zatracenie, gwałtowne chemiczne reakcje w twojej krwii" – mówi Alex Kapranos. I już pierwsze takty świetnego singla "Ulysses" potwierdzają, że nie rzuca słów na wiatr. To Franz Ferdinand w wersji „sci-fi indie disco”. Jest tu wszystko, za co świat pokochał Franzów – zaraźliwe chóralne zaśpiewy, świetne rytmiczne gitary i – jako bonus – konkretny perkusyjny beat.

"Nowy album jest bardziej rytmiczny i taneczny. Ważniejszą rolę pełni perkusja. Jest też zdecydowanie więcej basu. Całość jest żywsza i bardziej buja" – przyznaje gitarzysta Nick McCarthy. Zaś grający na basie Bob Hardy dodaje "w niektórych kawałkach linie grane przeze mnie są wzmocnione syntezatorowym basem. To daje porządnego kopa".

"Tonight: Franz Ferdinand" nie przynosi jednak rewolucji – to wciąż znakomite piosenki z rockowym pazurem. Nad brzmieniem krążka tym razem czuwał Dan Carey, znany ze współpracy m.in. z Hot Chip, CSS czy Sly And Robbie. A także współautor przeboju Kylie Minogue "Slow". Wbrew wcześniejszym pogłoskom na płycie nie ma żadnych gości, poza zaprzyjaźnioną Rosie Wilson z Gorillaz. Autorem okładkowego zdjęcia, stylizowanego na kryminalne fotografie sławnego Weegee, jest Soren Starbird.



Przypomnijmy, że za swój debiutancki album "Franz Ferdinand" z 2004 roku Szkoci zdobyli prestiżową nagrodę “Mercury Music Prize”. Grupa zgarnęła też Brit Awards 2005 w kategoriach „Najlepsza Brytyjska Grupa” i „Najlepszy Zespół Rockowy”. Z kolei czytelnicy pisma “New Musical Express”, umieścili krążek na 38. miejscu, wśród 100 najlepszych płyt wszechczasów. Na świecie album znalazł już 4 miliony nabywców, z czego ponad milion w Stanach Zjednoczonych. Popularność za Oceanem zaowocowała zaproszeniem na galę Grammy 2005, podczas której grupa wystąpiła u boku Gwen Stefani i The Black Eyed Peas. Nie mniejszym sukcesem był album "Sou Could Have It So Much Better", który w tygodniu premiery dotarł na sam szczyt brytyjskiej listy przebojów.


Nic dziwnego, że "Tonight: Franz Ferdinand" to jedna z najgoręcej oczekiwanych premier 2009 roku. Tym bardziej, że recenzje w wybranych tytułach prasowych są wprost znakomite! Magazyn “Clash” pisze: "to najbardziej dojrzała płyta zespołu. Krążek warty czekania i – by być szczerym – dużo lepszy niż można było marzyć".


EMI Music Poland /F.N.