O tym, co najbardziej ceni w pisarstwie, opowiada Liz Braswell, autorka trylogii „Dziewięć żyć Chloe King”.
Skąd pomysł na „Dziewięć żyć Chloe King”?
Cóż, na uniwersytecie studiowałam egiptologię, ponieważ chciałam lepiej poznać starożytny Egipt. Przodkowie Mai i Chloe powstali z tego, co wiem w tamtej mitologii. Stąd pomysł na nastolatkę, która może bez strachu chodzić sama w nocy, gdziekolwiek chce, bo potrafi się bronić przed wszystkimi niebezpieczeństwami!
Dlaczego postanowiłaś napisać książkę? Kto lub co było twoją inspiracją?
Od zawsze pisałam. Wcześniej pod pseudonimem (Tracy Lynn) napisałam książkę „Snow”, która opowiada o Królewnie Śnieżce i Rx – dziewczynie uzależnionej od Ritalinu. Moją inspiracją była twórczość takich autorów, jak Lloyd Alexander, Theodore Sturgeon i siostry Bronte!
Jakie są twoje ulubione książki?
„The Chronicles of Prydain” (Lloyd Alexander), „Jane Eyre” (Bronte), „Grimm’s Fairy Tales”, „The Martian Chronicles” (Ray Bradbury), dzieła Tołstoja, Neila Gaimana…
Jak przebiegał proces tworzenia twojej książki?
Zwykle prawie cały rok zajmuje mi nakreślenie zarysu fabuły. Myślę o tym cały czas i zawsze noszę przy sobie notatnik, komputer lub telefon, aby notować swoje pomysły. Gdy czuję, że mam już rozpisany plan, zaczynam pisać. Ten proces trwa od sześciu miesięcy do roku. A potem kolejne pół roku poprawiania i korekt!
Pisałaś mi, że mieszkasz w pobliżu Greenpoint. Znasz wielu Polaków? Co o nas sądzisz?
Mieszkam w dzielnicy Greenpoint! :) Myślę, że gdybym częściej pozwalała sobie na jedzenie w polskich restauracjach, to byłabym bardzo gruba. Trudno się powstrzymać, bo wasze dania są naprawdę dobre! Nie potrafię powiedzieć, co sądzę o całym narodzie, znając tylko cząstkę waszej kultury, ale mam wielu polskich sąsiadów. Polacy są bardzo zaangażowani w edukację swoich dzieci, co jest szczególnie ważne w szkołach publicznych. Dlatego szkołę w pobliżu naszego bloku uważa się za jedną z najlepszych w mieście. Ponadto wasz chleb smakuje rewelacyjnie. I teraz, po upływie pięciu lat, nareszcie umiem poprawnie powiedzieć „Żywiec”!
Jak wygląda twój zwykły dzień?
Cóż… Mam dwójkę małych dzieci, więc połowa mojego dnia zawsze należy do nich. W drugiej połowie, gdy są w szkole lub z opiekunką, chodzę do kawiarni i piszę. Nie wiem, czy w Polsce macie program o nazwie „Girls”, ale bardzo często go tam oglądam. Chyba że staram się wymyślić jakąś scenę lub początek rozdziału, wtedy dużo chodzę po mieście, bo to pomaga mi w pisaniu.
Piszesz teraz jakąś książkę?
Tak! Jest ona podobna do „Dziewięciu żyć Chloe King”, ale źli pochodzą z gwiazd.
Co robisz na co dzień i w wolnym czasie?
Jestem zmęczona każdego dnia. Codziennie zajmuję się moimi dwiema pociechami, wraz z mężem, i pisaniem książek. W wolnym czasie lubię jeździć na nartach, grać z dziećmi w gry wideo (kiedy im na to pozwalam), pielęgnować ogród, robić biżuterię i różne dzianiny.
Co najbardziej cenisz sobie w pisaniu książek?
Fakt, że mogę być pisarzem. Każdego dnia myślę, że to szaleństwo, ale i tak cieszę się, że mogę to robić.
Co cenisz w swoich fanach?
Gdyby nie moi mejlowi fani, rano nie mogłabym wstać z łóżka i znacznie mniej bym pisała!
Dziękuję za wywiad.
Ja również.
Rozmawiała: Julia Przejczowska
Komentarze (0)