Spis treści:

Informację o swojej chorobie nowotworowej David Bowie do końca utrzymywał w tajemnicy i wiedzieli o niej tylko najbliżsi. Śmierć artysty była – przynajmniej dla mnie – dużym szokiem również dlatego, że wydawał się jedną z osób tak nierealnych, nierzeczywistych, które żyć będzie zawsze. W styczniu 10 lat temu okazało się, że jest inaczej, a utwory z ostatniej płyty okazały się prorocze.

Bowie miał – i wciąż ma – wpływ na niezliczoną ilość osób wykonujących artystyczne zawody, nie tylko muzyczne. Obecny był w świadomości fanów glam rocka, fanów disco, ale też ambientu czy muzyki industrialnej. Znali go fani Iggy’ego Popa, Micka Jaggera, Queen czy Tiny Turner, z którymi współpracował. Muzyk niemalże od początku funkcjonował w środowisku jako bawiący się formą, stylami i gatunkami innowator, który inspirował zarówno współczesnych mu kolegów, jak i kolejne pokolenia artystów. Nie dawał się zaszufladkować, wymykał się wszelkim definicjom, tworzył arcydzieła, żył na własnych zasadach i na własnych zasadach odszedł.

David Bowie – utwory, które zdefiniowały legendę

Od glam rocka, przez plastic soul po ambient, pop i disco. Przypomnijmy kilka kluczowych utworów Davida Bowiego, które na stałe wpisały się do kanonu najważniejszych utworów w historii muzyki.

1. Space Oddity (1969)

Pierwszy wielki hit Davida Bowiego. Wydany w perfekcyjnym miejscu i czasie, nie mógł nie stać się hitem. Ballada „Space Oddity” po raz pierwszy przywołuje do życia fikcyjnego bohatera, astronautę Majora Toma, który traci kontakt z Ziemią. Pojawi się on jeszcze kilkukrotnie w piosenkach artysty.

Utwór powstał pod wpływem filmu „2001: Odyseja Kosmiczna” Stanleya Kubricka. Za historią podróży kosmicznej kryje się opowieść o samotności i alienacji. Choć początkowo piosenka była komercyjną porażką, jego premiera zbiegła się z lądowaniem Apollo 11 na Księżycu. Stacja BBC zdecydowała się więc użyć „Space Oddity” w relacjach z tego wydarzenia, dzięki czemu usłyszało ją rzesze Brytyjczyków, w tym krytycy muzyczni, który uznali piosenkę za arcydzieło. Utwór wkrótce dotarł do 5. miejsca listy przebojów i stał się jednym z najważniejszych w karierze Davida Bowiego.

 

 

2. Life on Mars? (1971)

Moja ulubiona, najważniejsza piosenka Bowiego. Obok „Changes”, „Queen Bitch” czy „Oh! You Pretty Things” jeden z wielkich utworów pochodzących z pierwszego wybitnego albumu Bowiego, „Hunky Dory”. Miała być parodią „My Way” Franka Sinatry, a wyszło kolejne (także kolejne w pewnym sensie inspirowane kinem) arcydzieło.

Utwór ten to glam rockowa ballada o ucieczce od rzeczywistości, ukazująca świat oglądany oczami wrażliwej jednostki zagubionej w medialnym kiczu, klasowych podziałach i niespełnionych obietnicach nowoczesności. „Life on Mars?” łączy intymność z rozmachem, ironię z patosem, codzienność z marzeniem o innym miejscu. To kolejna piosenka, która odnosi się do ówczesnej rzeczywistości wyścigu kosmicznego ZSRR i USA (tytułowe życie na Marsie), choć tak naprawdę na poziomie metaforycznym jest pytaniem o miejsce, do którego można uciec przed szaleństwem i żałosnością otaczającego świata.

 

 

3. Starman (1972)

Prawdopodobnie najważniejszy i najbardziej kluczowy dla kariery Bowiego singiel. Utwór znalazł się na kultowym albumie „The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders From Mars”, którym Bowie wprowadził postać Ziggy’ego Stardusta – niosącego nadzieję przybysza z kosmosu. Występ w Top of the Pops w lipcu 1972 roku z tą piosenką uważany jest za punkt zwrotny w karierze artysty. Publiczność zauważyła nie tylko muzykę, ale też ekstrawagancki wygląd Bowiego, na który składały się m.in. srebrne spodnie, czerwone włosy i teatralny makijaż.

To był moment, w którym Bowie stał się ikoną rocka i popkultury. Tak naprawdę w tym momencie na dobre rozpoczęła się wielka kariera Davida, która trwała właściwie nieprzerwanie aż do jego śmierci.

 

 

4. Rebel Rebel (1974)

Album „Diamond Dogs” i jego główny singiel „Rebel Rebel” uchodzą za ostatni glam rockowy akt i pożegnanie Bowiego z tym gatunkiem. W utworze słychać nowe, punkowe elementy. Grany przez Micka Ronsona krótki, powtarzalny, dynamiczny riff jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych w historii muzyki rockowej.

To kolejna piosenka, w której Bowie manifestuje, tym razem bardzo dosłownie, bunt, nonkonformizm i indywidualność jednostki. „Rebel Rebel” okazał się wielkim sukcesem, gigantycznym hitem i glam rockowym hymnem.

 

 

5. Fame (1975)

Pierwszy singiel numer 1. Davida Bowiego w USA. Napisany został razem z Johnem Lennonem i pojawił się na albumie „Young Americans”, który należy do tzw. amerykańskiej fazy Bowiego, kiedy artysta porzucił glam rockową teatralność na rzecz brzmienia soulowego i funkowego. To także moment, w którym Bowie zakończył współpracę z managerem Tonym Defriesem.

„Fame” to muzycznie inspirowany muzyką m.in. Steviego Wondera funkowy utwór, który odzwierciedla niezadowolenie Bowiego i Lennona z problemów związanych ze sławą i gwiazdorstwem – chciwych menedżerów, bezmyślnego uwielbienia fanów i poczucia życia w złotej klatce. Mimo że utwór okazał się wielkim hitem w USA, w Europie przeszedł bez większego echa. Do dziś pozostaje jednak wymieniany jako jeden z najlepszych singli artysty.

 

 

6. „Heroes” (1977)

Utwór, o którym napisano już prawdopodobnie wszystko. Centralny punkt tzw. ery berlińskiej, czyli lat 1976-1979, w których David Bowie mieszkał w stolicy Niemiec. To właśnie z tego okresu pochodzą albumy „Low” (1977), „Heroes” (1977) i „Lodger” (1979). Charakteryzują się one minimalistycznym, surowym, elektronicznym brzmieniem.

Bowie współpracował wtedy między innymi z Iggym Popem, ale też z Brianem Eno, z którym stworzył właśnie utwór „Heroes”. To miłosna historia opowiadająca o kochankach mieszkających po przeciwnych stronach muru berlińskiego. Pełna dramatyzmu, żalu i rozpaczy, ale też heroizmu i nadziei, uchodzi nie tylko za jedną z najlepszych piosenek Davida Bowiego, ale za jedną z najlepszych w historii muzyki.

 

 

7. Ashes to Ashes (1980)

Mimo że era berlińska obfitowała w ambitne projekty, były one na tyle trudne w odbiorze, że (poza „Heroes”) raczej nie zdobywały szerokiego uznania i nie gościły na listach przebojów. Inaczej było z nagranym już poza Berlinem albumem „Scary Monsters (and Super Creeps)”, który zdobył uznanie nie tylko wśród krytyków, ale i publiczności.

Singiel „Ashes to Ashes” stał się drugim po „Space Oddity”, który zdobył szczyt brytyjskich list przebojów. To też sequel tej piosenki. Wraca w niej postać Major Toma, który na Ziemi popadł w uzależnienie od narkotyków. „Ashes to Ashes” interpretowane jest jako auto-refleksyjny utwór, w którym Bowie rozlicza się ze swoimi mrocznymi latami i nałogiem, który sterował jego życiem w latach 70.

 

 

8. Under Pressure (1981)

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów lat 80. Trzeci singiel numer jeden Davida Bowiego w Wielkiej Brytanii. Tym razem nagrany z Queen. Znalazł się na ich dziesiątym albumie „Hot Space” (1982). „Under Pressure” jest przykładem połączenia dwóch artystycznych światów: teatralnego rocka Queen i ekspresyjnego pop-rocka Bowiego w jedną spójną całość.

Utwór z miejsca stał się wielkim hitem, a drugą młodość przeżył w latach 90. kiedy Vanilla Ice użył w swojej piosence „Ice Ice Baby” sampel z „Under Pressure”.

 

 

9. Let’s Dance (1983)

Singiel „Let’s Dance” z płyty o tym samym tytule pozostaje największym komercyjnym sukcesem w dyskografii Davida Bowiego. Doszedł do szczytu list przebojów nie tylko w USA i Wielkiej Brytanii, ale też w wielu innych krajach. To pełna niejednoznaczności, niedopowiedzeń i poczucia zagrożenia historia tańczących w świetle księżyca kochanków.

„Let’s Dance” utrzymany jest w klimacie disco. Bowie wyprodukował go przy współpracy z Nilem Rodgersem z zespołu Chic. Teledysk do utworu, ukazujący zmysłowe ruchy i atmosferę miejskiej nocy, dodatkowo wzmocnił popularność utworu, czyniąc z „Let’s Dance” nie tylko hit radiowy, ale i wizualną manifestację nowej ery Bowiego.

 

 

10. Lazarus (2015)

Drugi singiel zapowiadający ostatni album Davida Bowiego, „Blackstar” (2016). W tej trudnej, wieloznacznej, przepełnionej symbolami jazz rockowej balladzie artysta mierzy się z własną kruchością i przemijaniem. Tytuł utworu odwołuje się do biblijnej postaci Łazarza, który został wskrzeszony przez Jezusa. Bowie w przewrotny sposób gra tym symbolem. Nie opowiada o cudownym powrocie do życia, lecz o stanie zawieszenia między życiem a śmiercią, o świadomości nieuchronnego końca i potrzebie pozostawienia po sobie czegoś ważnego.

Wymowę utworu „Lazarus” wzmacnia nagrany do niego teledysk, w którym Bowie na początku leży w szpitalnym łóżku, ma zasłonięte oczy, a na koniec chowa się w szafie, niczym w trumnie. Utwór i teledysk nabrały upiornego znaczenia i zyskały profetyczny charakter, gdy dwa dni po premierze albumu David Bowie zmarł.

 

 

Niewielu było w historii muzyki artystów tak wyjątkowych, jak David Bowie. Utwory i dziesiątki świetnych albumów, które po sobie zostawił, są niezwykle różnorodne. Trudno wybrać te najlepsze, najważniejsze, najpiękniejsze. Każda piosenka jest wyjątkowa, mówi o czymś innym, niesie inne przesłanie, a czasem – po prostu dobrą zabawę. Dzięki otwartemu, niezwykle kreatywnemu podejściu Bowiego do muzyki i swojego wizerunku, czerpania z wielu, często bardzo odległych od siebie gatunków, katalog jego piosenek pozostaje eklektycznym skarbcem, w którym każdy znajdzie coś dla siebie.

Po więcej artykułów muzycznych zapraszamy na Empik Pasje do działu Słucham.

Zdjęcie okładkowe: Shutterstock