Fascynująca historia niezwykłej kobiety, której życie wyprzedziło epokę. Najnowsza powieść Elizabeth Gilbert, autorki światowego bestsellera „Jedz, módl się, kochaj” oraz „I że cię nie opuszczę…” – dwóch wyjątkowych książek, które stały się bestsellerami nie tylko w Polsce, ale i na całym niemal świecie.

Po dwukrotnym oszałamiającym sukcesie „Jedz, módl się, kochaj” oraz „I że cię nie opuszczę…” bezpieczniejszą i bardziej oczywistą decyzją byłoby pozostać przy literaturze faktu. Co Cię skłoniło do ponownego sięgnięcia po formę powieściową w „Botanice duszy”?

Odczuwałam potrzebę powrotu do własnych pisarskich korzeni. Przygodę z literaturą rozpoczęłam od fikcji i zawsze pragnęłam być wyłącznie powieściopisarką. Za sprawą interwencji losu wzięłam się do pisania wspomnień (i, wierz mi, naprawdę jestem bardzo wdzięczna światu za odniesiony sukces!), ale zaraz potem zaczęło mnie nurtować to, że od ponad dziesięciu lat nie napisałam ani jednego słowa fikcji. Zwyczajnie nie mogłam pozwolić, aby w taki sposób minął kolejny rok, więc zaczęłam pisać powieść.

Powszechna popularność, jaką zdobyła książka „Jedz, módl się, kochaj”, prawdopodobnie zmieniła Twoje pojęcie sukcesu. Co teraz znaczy dla Ciebie odnieść sukces jako pisarz?

Mam to szczęście, że dążenie do sukcesu jest mi obce – przynajmniej tak to odczuwam. Dobrze się składa, że nie da się powtórzyć fenomenu „Jedz, módl się, kochaj”, więc nawet nie próbuję! Tej książce zawdzięczam wolność (artystyczną i finansową), mogę więc rozwijać osobiste literackie pasje, jakie tylko zapragnę. Nie byłoby „Botaniki duszy” bez dobroczynnego działania „Jedz, módl się, kochaj”. Ta książka stała się moim wielkim katalizatorem i moim sponsorem. Sukces, jak go teraz pojmuję, to po prostu możliwość podążania za własnymi zainteresowaniami wszędzie tam, dokąd mnie prowadzą.

Twoja bohaterka, Alma Whittaker, jest nad wyraz rozwiniętą kobietą, być może jedyną taką postacią w amerykańskiej literaturze. Czy tworząc ją, wzorowałaś się na rzeczywistych dziewiętnastowiecznych postaciach?

Szczegółowo badałam liczne biografie kobiet, tak więc nie narzekałam na brak błyskotliwych i wytrwałych badaczek, z których życia mogłam czerpać inspirację, tworząc postać Almy, ale życie emocjonalne Almy to moje własne dzieło. Po prostu od pierwszej linijki czułam ją we krwi i od razu też poczułam się zobowiązana jej historię opowiedzieć jak najlepiej i najsumienniej.

W Twojej powieści znajduje się pewien nie do końca dziewiętnastowieczny element, mianowicie wnikliwe zgłębienie seksualności Almy. Co ciekawe jednak, mało w niej rzeczywistych aktów; zdecydowanie więcej dzieje się w głowie bohaterki. W jaki sposób rozumiesz Almę jako osobę seksualną?

Przykładałam dużą wagę do tego, aby Alma była pragmatyczną, cielesną i namiętną kobietą. Zmysłowe potrzeby uważam za naturalny wyraz jej zachłannej, nienasyconej ciekawości życia. Ponieważ jednak znajduje się w sidłach epoki, w której kobiece pożądanie uważane jest za wynaturzenie, a także nie jest ani piękna, ani wystarczająco ponętna, aby wzbudzić erotyczne zainteresowanie mężczyzn, całe to jej pragnienie musi sublimować i pozostać w ukryciu. W konsekwencji Alma nigdy nie będzie w stanie doświadczyć pełnego seksualnego zjednoczenia z drugą osobą. Potrafi jednak spożytkować tę niewykorzystaną energię – całą przenosi na pole poszukiwań naukowych – i znajduje sposób na satysfakcjonujące oraz pełne życie. Jednym z tematów, które pragnęłam zgłębić w tej książce, jest to, iż kobiety są zdolne nieść niebywały bagaż rozczarowania i mimo to wieść dalej życie pełne godności. Większość dziewiętnastowiecznych powieści o kobietach ma jedno z dwóch zakończeń: albo bohaterka zdobywa dobrego męża i mamy do czynienia z happy endem, albo kończy całkowicie zrujnowana i zhańbiona (zwykle za sprawą popełnienia pod dyktando zmysłów błędu niszczącego jej życie). Sądzę jednak, że w większości wypadków o wiele prawdziwsza jest w życiu kobiety (tak wtedy, jak i teraz) rzeczywistość, w której niekoniecznie otrzymuje ona w swym romantycznym związku wszystko to, czego pragnie – a mimo to znajduje sposób, aby wieść szlachetne i głębokie życie. Alma nie jest ani do końca wynagrodzona przez życie, ani do końca zniszczona; robi po prostu to, co większość kobiet – łagodzi ból serca oraz rozczarowanie, kierując energię gdzie indziej, i bez względu na wszystko dalej maszeruje przez życie.

Wraz z Almą zabierasz nas w tej książce w podróż po świecie, epoce, dylematach nauki i wielkich nurtach myśli XIX-wiecznej…

Chciałabym, żeby takie właśnie uczucia budziła moja książka – że od pierwszej strony zabiorę cię w daleką podróż przez czas, przestrzeń i historię. A kiedy wrócimy, każde z nas będzie odmienione.

A czy pracuje Pani nad czymś nowym?

Tak, pracuję intensywnie, ale póki co nie mogę zdradzić szczegółów. Proszę o cierpliwość i wyrozumiałość wszystkie moje czytelniczki i czytelników. Przekonacie się wkrótce.

Materiały prasowe wydawcy

Przekład: Ewa Ledóchowicz

Premierę powieści „Botanika duszy” zaplanowano na 1 kwietnia 2014 roku. Książkę można zamówić na empik.com w przedsprzedaży już teraz TUTAJ.