„Tak jak USA najbardziej kojarzą się z Nowym Jorkiem, Australia z Sydney, a Brazylia z Rio de Janeiro, tak Polska z Krakowem. Największe biura turystyczne w Niemczech, Skandynawii, Ameryce i Japonii reklamują Kraków jako jedną ze swych sztandarowych propozycji. Także Polacy cenią Kraków najwyżej. Z przeprowadzonego na zlecenie "Wprost" badania Pentora wynika, że 52,5 proc. z nas uważa to miasto za najpiękniejsze w Polsce. Na drugą w rankingu Warszawę głos oddało zaledwie 12,3 proc. badanych. Według danych Małopolskiej Organizacji Turystycznej, Kraków w 2003 r. odwiedziło 5,5 mln turystów, w 2004 r. - 6,4 mln. W tym roku ta liczba może sięgnąć nawet 8 mln” pisze Wildstein. I dalej wychwalając niepodważalną urodę Krakowa, dopatruje się części jego uroku, w wielowiekowej historii tego miasta. „Gdybyśmy tylko wsłuchali się w to, co mówią nam tutejsze miejsca - wzdycha ks. prof. Grzegorz Ryś, historyk, dyrektor archiwum kapitulnego”, a Jan Paweł II mawiał ponoć, że: "Do katedry wawelskiej nie da się wejść bez drżenia". Ale jak zauważa autor, w teraźniejszym Krakowie historia żyje w owocnej symbiozie ze współczesnością. Toteż obok wspaniałych zabytków znajdziemy zatrzęsienie różnego typu lokali rozrywkowych. „Eksplozja knajp, kawiarń, restauracji, pubów i klubów nastąpiła bezpośrednio po upadku komunizmu.(…) Specjalista od nocnego życia Krakowa Tadeusz Płatek twierdzi, że - nie licząc restauracji - wszelkiego typu klubów w obrębie Plant jest ponad 190. To w Krakowie narodził się polski clubbing. Dobre i stylowe jedzenie stało się marką Krakowa.” Wyjątkowa jest również jego atmosfera łącząca nawyki filisterskie z upodobaniem do artystycznej cyganerii.” Najbardziej żywa w mieście (nie tylko w sferze kulinarnej) jest ciągle galicyjska tradycja CK Austrii. Głównym jej wyznacznikiem są doskonale współistniejące z sobą opozycje: liberalizm i arystokratyczna ceremonialność, profesorskie zadęcie i cyganeryjny luz, a wszystko zanurzone w wielokulturowości wielonarodowego imperium, która odbijała zróżnicowanie ówczesnej Europy.”
No piękny ten Kraków, bez dwóch zdań. Piszę szczerze, choć żem rodem z Warszawy. No i pochodzi z niego Jan Rokita a nie Włodzimierz Sprawiedliwy Cimoszewicz!
Iza J.
Pełna wersja artykułu w najnowszym numerze tygodnika „Wprost”
Komentarze (0)