„Żona byłego prezydenta Włoch Sandro Pertiniego nie wpuściła Jana Pawła II do umierającego męża i kazała papieżowi modlić się w korytarzu. Tę szokującą wiadomość ujawnił papieski fotograf Arturo Mari.” - czytamy na stronie internetowej „Dziennika.”
"Na łamach włoskiego tygodnika "Chi" Mari opowiedział, jak 94-letni Pertini w ostatnich chwilach swego życia w lutym 1990 roku prosił o wizytę swego przyjaciela, Jana Pawła II. Papież natychmiast odwołał zaplanowane wcześniej audiencje i udał się do rzymskiego szpitala.
"Tam zaś pojawił się absolutnie nieoczekiwany problem. Żona Pertiniego nie pozwoliła mu wejść do pokoju ani nawet nie spojrzała na Jana Pawła II" - relacjonuje fotograf.
"Ojciec Święty nie nalegał, ale wyjaśnił, że został wezwany przez swego umierającego przyjaciela. Potem widząc, że nic nie da się zrobić, zwrócił się do pani Pertini: <Czy mogę prosić o krzesło? W ten sposób mogę być blisko niego także pozostając na zewnątrz>. Żona prezydenta odpowiedziała papieżowi, że może robić, co chce" - opowiada Arturo Mari.
Dodaje, że papież zaczął się modlić w korytarzu przed drzwiami.(...). Na koniec Jan Paweł II powiedział: "Teraz on już jest spokojny". Wstał z krzesła i wyszedł.”
Aktualności
Modlitwa na korytarzu
„Żona byłego prezydenta Włoch Sandro Pertiniego nie wpuściła Jana Pawła II do umierającego męża i kazała papieżowi modlić się w korytarzu. Tę szokującą wiadomość ujawnił papieski fotograf Arturo Mari.
Komentarze (0)