Nie było lepszych czasów dla podglądaczy i ekshibicjonistów. Internet ułatwił obnażenie duszy i ciała. Bez wychodzenia z domu”. O modzie na zakładanie intymnych blogów, czyli internetowych dzienników opisujących nawt bardzo osobiste przeżycia, czytamy w najnowszym wydaniu miesięcznika „Focus”.

„Dziewczyna, której jedno w głowie, w swym blogu deklarowała, że szuka przygód, a nie związku. Zwierzała się z obsesyjnej gonitwy za seksem, wyliczała, ile ma stringów i wibratorów, klasyfikowała penisy, opisywała fantazje, kochankom nie szczędziła złośliwości.
Fanów przybywało jej systematycznie, aż w końcu te intymne zwierzenia czytało kilkadziesiąt tysięcy osób dziennie. Wśród nich znalazł się agent literacki, który zaproponował ekscentrycznej 33-latce opublikowanie bloga.
Książka Girl with a One-Track Mind (Intymne przygody londyńskiej call girl) o orgazmach Abby Lee z miejsca stała się bestsellerem. Szykuje się też ekranizacja wyuzdanego dzieła. (…)
Prowadzenie odważnego internetowego pamiętnika zyskało już nawet swoją nazwę – to eksribicjonizm (połączenie „ekshibicjonizmu” oraz hiszpańskiego „escribir”, czyli „pisać”).
Eksribicjoniści działają na blogach. Termin „weblog” (ang. „web”, czyli sieć, i „log”, dziennik okrętowy) – ukuł programista Jorn Barger w 1997 r. Dwa lata później informatyk Peter Merholz rozbił ten termin na żartobliwe „we blog” (my blogujemy). Nowe słowo szybko trafiło do słownika internautów.”