"Czy wobec Jana Pawła II zastosowano działania noszące znamiona terapii uporczywej? Czy zrobiono to wbrew jego woli?" Zastanawiają się Tomasz Dangel
i Marek Wichrowski w najnowszym „Ozonie”
"Stan terminalny papieża Jana Pawła II powinien stać się przedmiotem obiektywnych badań medycznych i bioetycznych. Niniejszy tekst do takowych nie pretenduje. Chcielibyśmy jedynie – na podstawie dostępnych dziś materiałów – przedstawić kilka wątpliwości związanych z używaniem respiratora i stosowaniem tzw. terapii uporczywej. Pojawiły się one w związku z odchodzeniem Jana Pawła II.
Śmierć niezamierzona, ale przewidywana
Tak postawiony cel wymaga krótkiego wstępu na temat bioetyki katolickiej. Otóż głównym jej pryncypium jest zasada świętości życia człowieka niewinnego, sformułowana już w V w. przez św. Augustyna i rozbudowana w wypowiedziach Piusa XII i Jana Pawła II. W wersji współczesnej zasada głosi, iż niezależnie od okoliczności nie wolno działać lub zaniechać działania z intencją odebrania życia człowiekowi. Niemniej w pewnych okolicznościach dopuszczalny jest czyn, którego przewidywaną, ale zarazem niechcianą konsekwencją jest śmierć. Św. Augustyn do grupy czynów dobrych moralnie zaliczał wojnę sprawiedliwą oraz obronę konieczną. Śmierć żołnierza armii agresora lub złoczyńcy nastającego na nasze życie lub inne dobra istotne – niezamierzona, lecz przewidywana ze względu na charakter obrony kolektywnej lub indywidualnej – jest więc dopuszczalna moralnie, a czyny do niej prowadzące są dobre. Ważne zmiany w doktrynie wartości życia Urząd Nauczycielski Kościoła wprowadził za czasów pontyfikatu Piusa XII.
Respirator: czasem dobry, czasem zły
Na początku lat 50. pojawiło się kilka tendencji w terapii pacjentów onkologicznych i tych, którzy nie chorowali na raka, ale z innych przyczyn znajdowali się w stanie bliskim śmierci. Zaczęto masowo stosować prymitywne formy chemioterapii oraz radioterapię, a w odpowiednikach dzisiejszych oddziałów intensywnej terapii stałe miejsce zajął nowoczesny respirator. Te metody lecznicze nieuchronnie przedłużały życie pacjentom w stanach terminalnych. Jednocześnie wśród lekarzy panowało przekonanie, że należy przedłużać życie pacjentów za wszelką cenę, niezależnie od ich cierpień. Imperatywowi szpitalnemu – bezwzględnemu nakazowi uporczywej terapii – towarzyszył pewien charakterystyczny brak: lekarze nie potrafili stosować morfiny w sposób skuteczny, tzn. tak, by likwidowała ból. Z kolei respirator umożliwił sztuczne wentylowanie pacjentów i szybko stał się jednym z głównych bohaterów etyki medycznej. Z jednej strony, ratował życie, np. ofiarom wypadków komunikacyjnych, z drugiej jednak, umożliwiał sztuczne utrzymywanie w stanie wegetacji osób, które w normalnych warunkach odeszłyby w spokoju"
Całość artykułu dostępna w nr 13/06 tygodnika "Ozon"
Aktualności
Terapia wbrew woli?
"Czy wobec Jana Pawła II zastosowano działania noszące znamiona terapii uporczywej? Czy zrobiono to wbrew jego woli?" Zastanawiają się Tomasz Dangeli Marek Wichrowski w najnowszym „Ozonie”"Stan terminalny papieża Jana Pawła II powinien stać się przedmiotem obiektywnych badań medycznych i bioetycznyc
Komentarze (0)