„Sekret Solidarności” to pierwsza książka, która pokazuje, jak ważną, kluczową wręcz rolę odegrały kobiety w tworzeniu i prowadzeniu samizdatu po 1981 r. i jak przyczyniły się do obalenia w Polsce komunizmu. Zapraszamy do lektury wywiadu z autorką Shaną Penn…
W tym roku obchodzimy dwudziestopięciolecie demokracji w Europie Środkowej i Wschodniej. Tego typu rocznice pobudzają na ogół do refleksji nad przeszłością, jak i dokonania swoistego rachunku zysków i strat. Publikacja Pani książki Sekret Solidarności (wydanej w tym roku przez wydawnictwo W.A.B.) również przypada na ten okres rocznicowy. Jak Pani zdaniem wpisuje się ona do refleksji nad zmianami, których doświadczyliśmy w Polsce w ostatnim ćwierćwieczu?
„Sekret Solidarności” przedstawia historię kobiet, które odegrały ważną rolę w czasie stanu wojennego podejmując tworzeniu polskiej opozycji demokratycznej. Książka opiera się na badaniach, które przeprowadziłam w Polsce i które pozwoliły mi wskazać na kluczowe znaczenie działalności kobiet, która ocaliła Solidarność w czasie stanu wojennego. Wyniki tych badań zostały po raz pierwszy opublikowane w 1995 roku i niemal od razu przyczyniły się do rozwoju analizy feministycznej w Polsce, jak też zaczęły wpływać na kształtowanie się nowych norm kulturowych.
Pani badania są już części polskich czytelników znane; w 2003 roku została opublikowana Pani książka Podziemie Kobiet, publikowała Pani również artykuły na łamach polskiej prasy. Czym więc różni się tegoroczna publikacja od poprzednich tekstów?
Wyniki moich badań po raz pierwszy opublikowałam w 1995 roku w języku angielskim w artykule pt. National Secret, który ukazał się w czasopiśmie naukowym „Journal of Women’s History”. W tym samym jednak roku angielski tekst został przetłumaczony na język polski i opublikowany w piśmie feministycznym ”Pełnym Głosem”. Co ciekawe, w Polsce esej ten, który zdobył uznanie wielu czytelników, w niektórych środowiskach wywołał oburzenie. Dla przykładu, pismo “Ex Libris” nie przedstawiając żadnych dowodów oskarżyło mnie o tworzenie feministycznej fikcji.
Historia, którą odkryłam dzięki swoim badaniom, powoli jednak zakorzeniła się w polskiej podświadomości kulturowej, głównie za sprawą gender studies i aktywności feministek w latach dziewięćdziesiątych. Wyniki tych badań stały się przedmiotem analiz feministycznych nad dorobkiem Solidarności w 10 rocznicę upadku systemu komunistycznego, a szczególnie podczas toczącej się wówczas burzliwej debaty medialnej, w której również po raz pierwszy uwzględniona została problematyka kobiet.
W latach dziewięćdziesiątych systematycznie odwiedzałam Polskę jako badaczka, wykładowczyni i dyrektor organizacji Network of East-West Women, która współpracowała z organizacjami pozarządowymi w krajach byłego bloku socjalistycznego. Byłam wówczas naocznym świadkiem rozwoju polskiego ruchu feministycznego, który nadal mocno wspieram i cenię. Towarzyszące mi wówczas pragnienie włączenia się do debaty publicznej doprowadziło mnie do napisania dwóch wersji książki. Pierwszej w języku polskim i skierowanej do czytelnika polskiego, drugiej, w języku angielskim i skierowanej do czytelnika anglojęzycznego. W obu książkach przedstawiłam jednak tę samą tezę i oparłam się na tych samych faktach.
Polska książka, Podziemie Kobiet, została napisana z myślą o czytelnikach, którzy albo byli członkami podziemia, albo żyli w czasach jego istnienia. W tej książce starałam się odpowiedzieć na pytanie, które często zadają mi ludzie w Polsce, a które brzmi: „Jak Ty, Amerykańska feministka, osoba z zewnątrz, postrzegasz naszą rewolucję i dlaczego widzisz ją w taki właśnie sposób?” Nakład Podziemia Kobiet został niestety szybko wyczerpany, a jego wydawca nigdy nie odpowiedział na moje pytania o ewentualne wznowienie.
Patrząc na Polskę z pozycji zewnętrznego obserwatora jak Pani ocenia dokonujące się zmiany? Czy idą one w dobrym kierunku? Czy rzeczywiście stajemy się społeczeństwem demokratycznym, czy może jeszcze czeka nas sporo pracy, aby ten cel osiągnąć?
W demokracji historia odgrywa ważną rolę w debacie na temat przyszłości. W Polsce, która wiele ucierpiała w poprzednich wiekach i której narodowa historia stała się ofiarą szeregu zewnętrznych i ideologicznych uwarunkowań, co znacząco wpłynęło na stopień jej przekłamania, istnieje potrzeba stworzenia całościowego spojrzenia na historię. Nie możemy przecież planować przyszłości bez odnalezienia się w historii. Jeśli zaś wyłączymy kobiety z tej narracji, to jaki może być ich wkład w budowę społeczeństwa demokratycznego? Takie pytania stawiają w Polsce środowiska działające na rzecz równouprawnienia kobiet i mężczyzn. Ich praca wskazuje, że nigdy nie jest za późno na tworzenie nowej narracji historycznej. A moim przywilejem jest możliwość dołączenia się do nich w tym wysiłku.
Patrząc na przyszłość feminizmu w Polsce, jest Pani optymistką czy pesymistką?
Optymistką, co po części wynika z faktu, że wiele polskich feministek, które szanuje, to również optymistki. Patrząc na polski ruch feministyczny wyraźnie widać, że w ostatnich latach dokonał się znaczący postęp. Jego ilustracją jest chociażby pełnienie funkcji wicemarszałka Sejmu przez Wandę Nowicką czy kandydatura Katarzyny Szczuki do Parlamentu Europejskiego. Nie sposób też jednak zapomnieć o ogromie pracy wykonywanej na terenie całego kraju przez różne środowiska feministyczne. Pomimo istnienia nadal licznych politycznych przeszkód i kulturowych stereotypów, polskie feministki kontynuują swoją pracę poprzez rozwijanie nowych strategii, wychowywanie nowych liderek oraz mobilizowanie nowych sympatyków. Wykorzystując doświadczenia ostatniego dwudziestopięciolecia, można stwierdzić, iż następne 25 lat, będzie kluczowe dla osiągnięcia najważniejszych celów.
Dziękujemy za rozmowę.
Komentarze (0)