Przyczynkiem do dyskusji na temat rodzimej pornografii może być wchodzący na nasze ekrany, amerykański dokument Randy’ego Barbato i Fantona Baileya „Głęboko w gardle”. Film opowiada historię najsłynniejszego w dziejach Ameryki, nakręconego w latach 70-tych, pornosa, pod wdzięcznym i sugestywnym tytułem „Głębokie gardło” (pierwszego zresztą i jak do tej pory jedynego, który trafił do szerokiej dystrybucji).
„Autorzy dokumentu nie pozostawiają wątpliwości: pornograficzna komedia „Głębokie gardło” wyreżyserowana przez Jerry’ego Damiano, która przyniosła rekordowy dochód (przy budżecie 25 tys. dol. zarobiła 600 mln dol.), stała się legendą dlatego, że dyskusja wokół niej zogniskowała emocje zarówno moralnej, jak i politycznej natury, dopisując przy okazji ostatni rozdział epopei zwanej potocznie amerykańską rewolucją obyczajową. Co więcej, ta dyskusja trwa do dziś i zdaje się nie mieć końca” jak choćby scena, w której „prokurator oskarżający w latach 70. w procesie ekipy „Głębokiego gardła” ubolewa dziś, że wszystkich zajmuje Irak, gdy tymczasem należałoby się zająć skuteczną walką z pornografią” pisze Mirosław Pęczak. W swoim czasie „Głębokie gardło” podzieliło Amerykę na konserwatywną i tę złożoną z obrońców szeroko pojętej wolności, dziś przemysł porno to warte grube miliony imperium, opierając swoją dystrybucję na DVD i kasetach VHS i jakoś nikt już nie kruszy kopii, aby erotyczne filmy znalazły się w normalnych kinach. Jednak głównym rynkiem zbytu dla tego typu produkcji wydaje się być Internet. „Każdy seksomaniak jest internautą – wyrokuje Sławomir Starosta, pionier polskiego pornobiznesu, właściciel firmy Pink Service, producent filmów i wydawca magazynów „Nowy Men” (dla gejów) i „Nowy Wamper” (dla heteryków). – 80 proc. internautów korzysta ze stron erotycznych. Tak jest na świecie i tak jest w Polsce – mówi Starosta. – Gdybym więc liczył wyłącznie na sprzedaż erotyki drukowanej, dawno już bym splajtował”. Anonimowość (przynajmniej pozorna), brak cenzury, możliwość zaspokajania nawet najbardziej nietypowych upodobań, wszystko to sprawia, że erotyczne wizyty w sieci wydają się wielu niezwykle atrakcyjne. To jednak rodzi różnego rodzaju uzależnienia. „Dr Szawdyn (terapeutka nietypowych uzależnień) uważa, że sprawa jest bardzo poważna. Pornografia trafiła pod strzechy razem z wideo, a teraz kwitnie jeszcze intensywniej dzięki Internetowi. Mamy przeto do czynienia z typową sytuacją szukania zastępczych przyjemności, tyle że teraz do alkoholizmu dołącza pornonałóg”.
A pornobiznes i tak kwitnie, chociaż ten polski, ciągle jeszcze jest nieco przaśny, nakręcany tanio, na chybcika i z nisko opłacanymi „aktorami”.
Obok filmów, gazet i Internetu w różowym fachu „robią” jeszcze sklepikarze. Tutaj też widać zmiany obyczajowe ostatnich lat „sprzedawca sex shopu na warszawskim Rondzie Waszyngtona mówi, że ostatnio do jego sklepu o wiele częściej niż 5 lat temu zaglądają kobiety. Są ponadto o wiele bardziej konkretne niż mężczyźni i o wiele mniej nieśmiałe. Kiedyś sporo było klientów zza wschodniej granicy, teraz jest ich niewielu, za to częściej pojawiają się Wietnamczycy”.
Jednak swoboda erotyczna ma i swoją mroczna stronę. Jest nią pornografia dziecięca: „w 2004 r. w kraju zanotowano 1904 przestępstwa polegające na wykorzystywaniu seksualnym małoletnich i 19 przestępstw związanych z utrwalaniem treści pornograficznych z udziałem dzieci”.„Branża” odżegnuje się od jakichkolwiek związków z pedofilskimi praktykami i seksualnymi przestępstwami. Co jednak nie przeszkadza wrogom pornografii na stawianie znaku równości między różowym biznesem, a gwałtem i pedofilią. Takie stawianie sprawy wydaje się być znacznym nadużyciem, ale za to efektownie brzmi. Można nie lubić pornografii, ale to jednak nie to samo co wspomniane wyżej przestepstwa. Zresztą swoją drogą twórcy porno też się swoim potępicielom potrafią nieźle odszczeknąć wyzywając ich od pełnych zahamowań kołtunów itp.
I tak w koło Macieju, jak świat światem. Zawsze ktoś gorszył, a ktoś inny był zgorszony. Widać inaczej to by się ludziska nudzili.
Iza J. 05.07.2005 r.
więcej: www.polityka.onet.pl
Komentarze (0)