"Nie chcemy, aby w naszym kraju jakakolwiek demonstracja była bezkarnie witana świstem kamieni. Ale czy chcemy, żeby ten, kto nie przyklaskuje postulatowi adopcji dzieci przez pary homoseksualne, był nazywany faszystą? Czy rzeczywiście przeniesione z Zachodu spory o prawa mniejszości seksualnych są ważniejsze od debaty o tym, że prawie co piąty Polak wciąż nie może znaleźć pracy?" - pyta Michał Karnowski w artykule Parady nienormalności zamieszczonym w "Newsweeku" z 20 czerwca 2005.
Tematy wolności, tolerancji i praw mniejszości seksualnych zdominowały w ostatnim czasie media. To przede wszystkim walka wyborcza i szansa dla radykałów z prawej i lewej strony sceny politycznej, by się pokazać i zebrać jak najwięcej głosów w najbliższych wyborach parlamentarnych. "Radykalne ugrupowania z lewej i prawej strony, ubogie w programy gospodarcze, bez szans na masowy elektorat, przechwyciły debatę publiczną. Dla nich to jedyna szansa zaistnienia w parlamencie, dla nas zapowiedź kolejnych zmarnowanych lat" - dowodzi Karnowski w swoim artykule.
Temat tolerancji, a właściwie jej braku, powraca w tekście Katarzyny Bondy i Jacka Romanowicza Czy to już rasizm? Autorzy dotarli w Niemczech do dzieci z rozbitych polsko-niemieckich małżeństw, którym nie wolno mówić po polsku. Zakazu nie wydali skłóceni rodzice, ale niemieckie urzędy i niemieckie sądy. W majestacie niemieckiego prawa. Według wyroków niemieckich sądów mówienie po polsku ma szkodzić dzieciom w prawidłowym rozwoju. Według polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości to jednostkowe przypadki i nie warto wszczynać alarmu. Tymczasem z informacji dziennikarzy wynika, że w grę może wchodzić kilka tysięcy tego typu przypadków rocznie. Autorzy artykułu powołują się m.in. na opinię dr Karin Jäckel - publicystki, autorki książek o wychowaniu i działaczki walczącej o prawa rodzicielskie, która osobiście zna kilkaset podobnych przypadków, a z informacji organizacji pozarządowych wnioskuje, że jest ich znacznie więcej.
Przedmiotowym traktowaniem młodych ludzi, ale tym razem w Polsce, zajęła się z kolei Bernadeta Waszkielewicz w materiale Mała matura, duży problem. Czy gimnazja zdały egzamin z egzaminowania na tzw. małych maturach? Już to, że gimnazjaliści poznając wyniki testów dowiedzą się tylko, ile dostali punktów, ale nie czego się nauczyli nie świadczy najlepiej o nowym systemie egzaminacyjnym.
"Newsweek", wydanie z 20.06.2005
M.W.
19.06.2005
Aktualności
Prawe i lewe manify
"Nie chcemy, aby w naszym kraju jakakolwiek demonstracja była bezkarnie witana świstem kamieni. Ale czy chcemy, żeby ten, kto nie przyklaskuje postulatowi adopcji dzieci przez pary homoseksualne, był nazywany faszystą? Czy rzeczywiście przeniesione z Zachodu spory o prawa mniejszości seksualnych są
Komentarze (0)