Być może właśnie dlatego leader „Perfectu” rozważa propozycję PiS, aby kandydował z Lublina do Senatu. Na tę intencję został przez Najsztuba odpytany ze znajomości statutu i programu partii. O tym co go pociąga w hasłach politycznych PiS Cugowski mówi: „Rozglądając się, nie mam wrażenia, że jest fantastycznie i kraj nasz nie potrzebuje zmian. A dwie partie – PiS i Platforma – chcą zmian”. Następnie przyszły potencjalny senator musiał odpowiedzieć na pytania czym zamierza się zajmować w Senacie („Nie jestem prawnikiem, ale znam się na paru rzeczach. Nie mam najmniejszej nadziei, że potrafię coś zmienić w sprawach globalnych, natomiast na paru rzeczach drobnych – na kulturze, kulturze masowej, sporcie – trochę się znam, wiem, jak to, niestety, funkcjonuje. W tych sprawach niewiele bym zepsuł.”), czy zna się na budżecie, co myśli o homoseksualizmie, („mam kilku znajomych, bliższych i dalszych, którzy są homoseksualistami, i mnie to absolutnie nie przeszkadza” jednak „nie należy robić z tego ostentacji, bo to jest niepotrzebne…przesadna ostentacja wcale nie załatwia sprawy, mało tego, nie pomaga tej sprawie absolutnie”), jaki jest jego stosunek do „bliźniactwa” oraz co by zrobił dla swojego środowiska ("patrzę z podziwem na lobby filmowe, które......załatwiło sobie wszystko, co tylko można( P.Najsztub).
– No i ja sobie analogicznie pomyślałem, że dlaczego nie można by było na przykład zorganizować takiego małego podateczku od dyskotek, restauracji? Żeby płacili 1,5 procent podatku na muzykę rozrywkową. Bo ci panowie filmowcy wytworzyli nimb sztuki przez duże „S”, że tylko kino jest wielką sztuką, no przecież to jest jakieś nieporozumienie”).
Pointą wywiadu jest zacytowana opinia żony Krzysztofa Cugowskiego: „Jak masz siedzieć przy telewizorze i mięsem rzucać w ekran, to powiedz im to prosto w oczy”.
No, jeżeli to ma stanowić kwalifikacje do Senatu, to więcej chętnych by się znalazło.
Iza J. 16.07.2005 r
Więcej: www.przekroj.pl/
Komentarze (0)