Czy rządy Bronisława Wildsteina położą kres wieloletniemu władaniu Niny Terentiew w TVP.? Wszak szefowa telewizyjnej Dwójki, zwana przez podwładnych „carycą”, niejednego prezesa tej instytucji już przetrwała. Może dlatego, że tak zarówno ona, jak i instytucja zwana TVP są: „Oportunistyczne. Wiedzące, skąd wiatr wieje, i potrafiące się w porę ustawić. To pozwoliło im przetrwać wszystkich kolejnych prezesów od połowy lat 80.” – czytamy w najnowszym „Newsweeku”.
"Jeśli instytucje mają charakter, jeśli mają coś w rodzaju zbiorowej osobowości, to TVP
i Nina Terentiew są jak dwie krople wody. Inteligentne i utalentowane. Oportunistyczne. Wiedzące, skąd wiatr wieje, i potrafiące się w porę ustawić. To pozwoliło im przetrwać wszystkich kolejnych prezesów od połowy lat 80., przez Jerzego Urbana, Andrzeja Drawicza, aż do Bronisława Wildsteina. I jeśli ktokolwiek miałby ucieleśniać model postawy najpełniej oddający specyfikę instytucji przy ulicy Woronicza - to właśnie pani dyrektor Dwójki. Przyglądając się jej drodze życiowej, widzimy skupioną jak w soczewce historię polskiej telewizji ostatnich 30 lat. Być może powołanie Wildsteina zamknie tę długą epokę. Być może, ale wcale nie na pewno.
Nie takich rewolucjonistów TVP zdołała już połknąć i przetrawić."
Jak to głosi mądrość ludu: ”Pożywiom, uwidzim”. W każdym razie Bronisław Wildstein zapowiedział stanowczo, w wywiadzie dla tygodnika „Ozon”, że „połknąć się nie da”. A niejeden miałby chrapkę…
I.J.
Aktualności
Piękny i Bestia
Czy rządy Bronisława Wildsteina położą kres wieloletniemu władaniu Niny Terentiew w TVP.? Wszak szefowa telewizyjnej Dwójki, zwana przez podwładnych „carycą”, niejednego prezesa tej instytucji już przetrwała.
Komentarze (0)