Katarzyna Nosowska opowiada o swojej solowej płycie z piosenkami Agnieszki Osieckiej, zbliżającej się pracy nad kolejnym albumem Heya i... książce o Nosowskiej.
Takie niespodzianki to rzadkość: premiera płyty Katarzyny Nosowskiej z piosenkami Agnieszki Osieckiej ukazała się tydzień przed zapowiadanym pierwotnie terminem. Tempo było nieprawdopodobne - album trafił do empików cztery tygodnie od chwili, gdy artyści weszli do studia nagrań.
Większość utworów została zaaranżowana wcześniej i wykonana 15. września 2008 r. podczas Koncertu Galowego XI edycji konkursu wokalnego "Pamiętajmy o Osieckiej" w Teatrze Roma, natomiast kilka innych zostało opracowanych już po koncercie, specjalnie z myślą o nagraniach. W studiu Polskiego Radia PR III im. Agnieszki Osieckiej oraz wrocławskim studiu Fonoplastykon towarzyszył wokalistce Uni Sex Blues Band pod dyrekcją Marcina Macuka, czyli ekipa, która półtora roku wcześniej nagrała z Nosowską album "UniSexBlues".
Album "Osiecka" został przygotowany w rekordowym tempie. Co więcej, data premiery została przesunięta na termin wcześniejszy niż ten, który początkowo zapowiadano. Jak udało się tak szybko przygotować aranżacje i zrealizować nagrania? Nie wszystkie piosenki zostały przygotowane na wrześniowy koncert w Teatrze Roma.
Nagrania faktycznie odbyły się w piorunującym tempie, ale przygotowanie utworów jednak trwało dość długo. O ile dobrze się orientuję, to wydanie płyty przyspieszono, gdyż okazało się, że proces produkcji będzie krótszy niż przewidywano. Właściwie to po koncercie dorobiliśmy dwie piosenki: "Kto tam u Ciebie jest" i "Nim wstanie dzień" i oprócz nich na płycie znalazły się wszystkie te, które wykonaliśmy w Romie.
Po "Sushi" trzeba było czekać na kolejną Pani solową płytę siedem lat. Po "UniSexBlues" już tylko półtora. Jaki wpływ na muzyczne poszukiwania ma współpraca z UniSexBlues Band?
Faktycznie tym razem przerwa była krótsza, ale przecież muzyka i teksty już były. Co do współpracy z muzykami z USB, to na pewno jest to dla mnie inspirujące. Bardzo podoba mi się jak grają i liczę na to, że jeszcze trochę razem pogramy.
Jak szybkie tempo działa na rytm pracy przy nagraniach? Czy pozwala na eksperymenty w studiu?
W studio czasu na eksperymenty nie było, ale byliśmy dobrze przygotowani, więc nawet nie było już potrzeby eksperymentowania.
Czy w trakcie nagrań były jeszcze dokonywane jakieś zmiany w aranżach?
Nie pamiętam już wersji koncertowych. Być może aranże lekko się różnią, ale nie ma to żadnego znaczenia.
Być może ze względu na kompozytorów niektórych piosenek - mam na myśli np. Komedę czy Ptaszyna Wróblewskiego - muzyka na "Osieckiej" jest mocno przesiąknięta jazzem. Czy ten gatunek Panią kusi? A może gatunek nie ma znaczenia? I skąd tyle psychodelii na tej płycie? Nawet "Zielono mi" nie jest radosną piosenką o zakochaniu, ale drzemie w nim przeczucie przyszłego rozstania.
Ja nie czuję tu jakoś specjalnie jazzu. Utwory raczej wybieraliśmy nie jako jakiś gatunek, chodziło głównie o ich klimat - są dosyć smutne, musiały mnie wzruszać.
Czy znajduje Pani w tekstach Osieckiej coś, co chciałaby Pani znaleźć we własnych? Czy udało się Pani niektóre z nich na nowo dla siebie odczytać? Na ile udało się Pani z nimi utożsamić?
Osiecka to mistrzyni w posługiwaniu się słowem - podziwiam sposób w jaki pisała. Słowo ją kochało. Mam wrażenie, że pisanie przychodziło Jej z łatwością. Pisała o tym, o czym pisali inni, ale ona potrafiła tym oszołomić. Było to bardzo komunikatywne - z łatwością można to sobie wyobrazić, poczuć ból, pustkę, strach...
O utworze "Kto tam u ciebie jest?" powiedziała Pani, że to dziwna piosenka. Jednocześnie jednak udało się Pani stworzyć niezwykle przekonującą opowieść o depresji, odrzuceniu i zazdrości balansującej na granicy szaleństwa. Czy ta piosenka nadal Panią dziwi?
Dziwi mnie przede wszystkim to, że poznałam ją dopiero teraz - to genialny utwór.
Autorka roku (Fryderyk 2008) sięgająca po cudze teksty piosenek - to nieco zaskakujące. Czy, a jeśli tak, to co udało się opowiedzieć Katarzynie Nosowskiej słowami Agnieszki Osieckiej, czego nie wyraziła dotąd własnymi tekstami?
Nie pragnęłam nagrać piosenek z cudzymi tekstami. To, że płyta powstała, to zbieg okoliczności. Była propozycja, był koncert, a później szalona decyjza o nagraniu. To, że wszystko się udało, uważam za cud.
Jakie emocje wyzwoliło oddanie swojego głosu cudzym słowom? Czy pozwoliło na równie intensywne przeżycie opowiadanych historii i sytuacji?
To bardzo ciekawe doświadczenie. Śpiewałam te teksty z wielkim szacunkiem dla nich. Sprawiło mi to ogromną przyjemność.
Mówiąc o płycie "UniSexBlues" wpominała Pani, że udało się Pani przekroczyć pewne prywatne granice. Czy "Osiecka" pozwoliła na pójście jeszcze krok, a może kilka kroków dalej?
Wydaje mi się, że tak, ale lepiej niech ocenią to słuchacze.
Czy jest szansa na usłyszenie piosenek z "Osieckiej" na koncertach? Jeśli tak, to kiedy? Czy z tym samym składem, który nagrywał płytę?
Być może odbędzie się kilka koncertów marcu, ale szczegółów nie znam. Jak dojdzie do koncertów, to na pewno zagramy je w składzie, w którym nagraliśmy album czyli ja plus ośmiu muzyków.
Czy czytała Pani książkę "Nosowska. Piosenka musi posiadać tekst"?
Książkę czytałam, przez szacunek dla wysiłku jaki włożyli w jej napisanie młodzi ludzie.
Co Pani o niej sądzi?
Jestem poważnie onieśmielona. Biorąc pod uwagę fakt, iż jestem bez przerwy na początku drogi ku spełnieniu, taka pozycja na półce wydaje się być zdecydowanie przedwczesna. Kiedy jednak potraktuję ją jako wyraz sympatii dla tego, co robię, rumieniec wstydu znika i pozostaje sama radość.
Czego spodziewa się Pani po nowej płycie Heya? O czym chciałaby Pani na niej opowiedzieć?
Liczę na to, że będzie bardzo dobra - zresztą inna opcja nie wchodzi w grę. Będziemy nagrywać z nowym realizatorem - po czternastu latach postanowiliśmy spróbować czegoś nowego. Zmieniliśmy też porę roku i miejsce nagrania. Kilka ostatnich płyt nagrywaliśmy w lecie i w wiejskiej posiadłości jednego z członków zespołu. Teraz nagranie ma rozpocząć się wczesną wiosną, ale nie znaleźliśmy jeszcze miejsca w którym będziemy rejestrować materiał.
Na teksty nie mam konkretnego planu. Myślę już o tym, ale jak zwykle zacznę się tym martwić, jak już rozpoczniemy intensywną pracę.
Pytała M. Walusiak
Komentarze (0)