Czy instytucja małżeństwa przeżywa swój renesans? I, jak czytamy w najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost”: „Większość ludzi bardziej ceni sobie stabilizację w rodzinie niż ryzykowne romanse”.  A może uroda życia nie zawsze jest związana z tym co lekkie, łatwe i przyjemne…
"Od kiedy Hillary Clinton wybaczyła mężowi romans z Moniką Lewinsky, liczba rozwodów w Stanach Zjednoczonych spadła o 10 proc. Jak wykazał sondaż Instytutu Gallupa, aż 88 proc. Amerykanów uważa, że wskaźnik rozwodów w ich kraju jest zdecydowanie za wysoki. Ponad 74 proc. kobiet i 60 proc. mężczyzn po rozwodzie żałuje, że nie walczyło dostatecznie o utrzymanie związku. W Wielkiej Brytanii o 10 proc. zmalała w ubiegłym roku liczba rozwodów wśród małżeństw z pięcioletnim stażem. Coraz większą niechęć do rozwodów wykazują też Francuzi, Belgowie, a nawet mieszkańcy Szwecji, gdzie ponad połowa dzieci pochodzi ze związków pozamałżeńskich.(…)
Aż dziewięciu na dziesięciu Polaków przyznaje, że wybaczyłoby małżeńską niewierność, gdyby współmałżonek przyznałby się do winy i wyjaśnił powód swojego postępku. Jedynie co dziesiąta ze zdradzonych osób żąda rozwodu. Większość ludzi, zanim podejmie decyzję o rozstaniu, szuka pomocy u terapeutów i duchownych. W ostatnich dwóch latach liczba uczestników terapii małżeńskich zwiększyła się pięciokrotnie. Organizowane przez kościoły "rekolekcje dla małżeństw w kryzysach" są równie popularne jak kursy jogi. (,,,)
- O renesansie instytucji małżeństwa pozwala mówić przede wszystkim zmiana stosunku ludzi młodych do trwałych związków - wyjaśnia dziś w rozmowie z "Wprost" Barbara Dafoe-Whitehead. W USA jeszcze w latach 80. połowa rozwodów dotyczyła par, które nie przeżyły z sobą dwóch lat. Dziś niemal 90 proc. mieszkańców USA w wieku 20-30 lat podkreśla, że małżeństwo to przede wszystkim ciężka praca nad utrzymaniem związku (wyniki sondażu Instytutu Gallupa). Gwałtownie rosnąca liczba rozwodów w latach 60. i 70. była głównie efektem szybko postępującej emancypacji kobiet. Panie się usamodzielniły i łatwiej im było podjąć decyzję o rezygnacji ze związku, w którym źle się czuły. Dzisiejszy powrót do małżeństwa to efekt zmiany modelu rodziny i odejścia od tradycyjnej rodziny patriarchalnej.”
   

Pełny tekst w najnowszym 1237. numerze tygodnika "Wprost". W sprzedaży od poniedziałku 28 sierpnia.