Zaledwie pół proku po ukazaniu się płyty "Skała" Kayah powraca zupełnie nowym wydawnictwem. Album "Kayah & Royal Quartet" to nowatorskie połączenie klasycznego brzmienia kwartetu smyczkowego z popowym repertuarem jednej z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Zapytaliśmy Kayah o początki jej współpracy z Kwartetem Royal i o szczegóły powstawania płyty.
Czy zdążyła Pani odpocząć po "Skale"?
Nie miałam na to czasu. Zanim "Skała" pojawiła się w sklepach ja już byłam w studiu z Kwartetem Royal i nagrywaliśmy nowy materiał. Zaraz po premierze "Skały" ruszyliśmy w trasę koncertową. Pod koniec roku zagrałam ponad 20 fantastycznych koncertów, a w międzyczasie pracowaliśmy nad ostatecznym brzmieniem "Kayah & Royal Quartet". Od Nowego Roku rzuciliśmy się w wir pracy nad tymi wszystkimi elementami poza muzycznymi, niezbędnymi przy wydaniu albumu. To, co jest na płycie, to pełen efekt naszej ponad sześciomiesięcznej pracy.
No właśnie 6 miesięcy, na poprzednią płytę czekaliśmy prawie 6 lat... Skąd to przyspieszenie?
Wszystko zaczęło się ponad rok temu, kiedy Kwartet Royal zaprosił mnie do udziału w ich festiwalu "Kwartesencja". Zagraliśmy pełen koncert składający się z moich utworów zaaranżowanych jedynie na kwartet smyczkowy i zagranych tylko z towarzyszeniem Royal Quartet. Ten koncert został wspaniale przyjęty przez zgromadzoną w Fabryce Trzciny publiczność. Nam przyniósł wiele satysfakcji, radości i pozytywnych emocji. Grało nam się razem wspaniale i właściwie od razu wiedzieliśmy, że nie chcemy by była to jednorazowa przygoda. Jednym słowem: 'zażarło'. Los nam sprzyjał i zagraliśmy potem jeszcze kilkanaście wspólnych koncertów, które tylko nas upewniły że musimy nagrać ten materiał. A potem w studiu porozumiewaliśmy się bez słów, praca szła nam ekspresowo i w trzy dni nagraliśmy cały materiał.
Jak się pracowało z muzykami klasycznymi, w końcu to zupełnie dwa różne muzyczne światy, wydawałoby się że nawet nie do pogodzenia?
A jednak! Nasza płyta jest najlepszym przykładem na to, że nie są ważne szkoły jakie człowiek kończył i gatunki w jakich się specjalizuje, ale jego wrażliwość, otwartość i charakter. Między nami naprawdę zaiskrzyło i wyszliśmy z tego artystycznego starcia nie tylko bez ran, ale bogatsi o fantastyczne doświadczenie.
Nie boi się Pani, że ten materiał może być zbyt trudny dla przeciętnego słuchacza a przez to dużo mniej komercyjny niż dotychczasowe Pani płyty? Już przy "Skale" pojawiły się głosy, że to była płyta bezkompromisowa…
No tak, ale dla mnie bezkompromisowa nie brzmi jak zarzut, tylko jako komplement. Uwielbiam moich fanów - to ludzie inteligentni, emocjonalni, często dojrzewający razem ze mną, bo wierni mi od lat. Mam nadzieję, że spodobają im się nowe aranżacje moich utworów, być może tak jak ja odkryją je na nowo. Teksty napisane nawet lata temu, dzięki lirycznemu akompaniamentowi kwartetu zyskały całkiem nowy wyraz. Być może przekonam do siebie również tych, którzy do tej pory patrzyli na mnie jedynie przez pryzmat największych i najbardziej ogranych przebojów. Poza tym mam dużą wiarę w gust polskiego słuchacza. Ja zawsze robię to, co czuję i w taki sposób w jaki chcę. Przy „Skale“ wiele było głosów, że płyta jest mało komercyjna i strzelam sobie w kolano usuwając z niej jeszcze potencjalne „hity“. A jednak postawiłam na swoim, a album w miesiąc pokrył się platyną...
Jakimi kryteriami kierowała się Pani przy wyborze piosenek na ten właśnie album?
Większość utworów wybrał sam kwartet, niektóre z nich pochodzą z moich starszych płyt i jestem wdzięczna kwartetowi, że dzięki klasycznym aranżom mogłam odkryć je na nowo. Niektóre z nich, jak np. "Jak liść" mają swoje najlepsze wykonanie.
Niestandardowa płyta. Teledysk zapewne również będzie różnił się od tego co mogliśmy zobaczyć do tej pory?
Myślę, że tak. Łącząc gatunki muzyczne, również w teledysku chciałabym zaprezentować jakąś nową technikę plastyczną, pobawić się inną konwencją. Natrafiłam na prace Xeniy Simonovej, która wyczarowuje wspaniałe piaskowe obrazy. Przygotowana przez nią robocza wersja do "Bursztynowej wieży" jest świetna, a to dopiero próbka możliwości autorki.
Ma Pani ze swoją płytą "Skała" 4 nominacje do tegorocznych Fryderyków, ciekawe jest to, że również Royal Quartet nominowany jest w dwóch kategoriach w muzyce poważnej – czy liczycie, że Wasza wspólna płyta również będzie nominowana do przyszłorocznych nagród Fryderyk, a jeśli tak, to w kategorii muzyki poważnej, czy popowej?
Tworząc płytę nigdy nie myślę o tym jakie nagrody może zdobyć ani do jakiego grona odbiorców może dotrzeć. Kalkulacja zawsze obraca się przeciwko Artyście. Nigdy nie podobało mi się szufladkowanie i dzielenie muzyki, więc nie wiem do jakiej kategorii zostanie przyporządkowana nasza nowa płyta. Mam nadzieję, że słuchacze odbiorą ją w kategorii 'dobrej', a nawet 'bardzo dobrej'. Oczywiście każda nagroda cieszy, ale jest tylko przyjemnym dodatkiem do całej frajdy jaką jest proces twórczy.
Jak Pani wspomniała, zaraz po premierze "Skały" udała się Pani w trasę koncertową, która był ogromnym sukcesem. Czy koncerty z Kwartetem Royal również są planowane?
Oczywiście, uwielbiam grać z kwartetem i nie odpuszczę takiej okazji. Mamy już gotową całą trasę, zagramy w 13 miastach w Polsce. Startujemy w Warszawie już 24 marca, w Teatrze ROMA, 27 marca zagramy w Kielcach a dzień później w Lublinie. Za długo by wymieniać wszystkie koncerty, ale szczegóły można znaleźć na mojej stronie www.kayah.pl.
Na ostatniej trasie jako support przed Panią wystąpił zespół Loco Star, czy tym razem też szykuje Pani podobną niespodziankę?
Tak, nasze koncerty rozpoczynać będzie Kosmowski - to bardzo ciekawy, również akustyczny projekt, bardzo intrygujący, na płycie ukaże się już 10 kwietnia. Z wielką chęcią zaprosiłabym na trasę też Foxa lub Novikę, którzy niedawno wydali swoje autorskie płyty, ale ich materiał zupełnie nie pasuje do sal z miejscami siedzącymi, bo to prawdziwe, energetyczne bomby, idealnie sprawdzające się w klubowych warunkach.
Czy pod koniec tego roku będziemy cieszyć się kolejną Pani płytą?
(śmiech) Rzeczywiście można by przypuszczać, że teraz co pół roku będę wydawać nową płytę i choć mam w głowie pomysły na dwa nowe albumy, to póki co zajmę się najbliższymi wydawnictwami Kayaxu. Jeszcze w tym półroczu planujemy wydać pierwszą składanką stricte kayaxową „Kayax Sounds vol. 1“, wspaniałe DVD „Kayax Moves“ ze wszystkimi teledyskami naszych artystów (trochę się tego uzbierało) oraz płytę wspomnianego już Kosmowskiego. Polecam serdecznie.
Wywiady
Kwartesencja Kayah
Zapytaliśmy Kayah o początki jej współpracy z Kwartetem Royal i o szczegóły powstawania płyty "Kayah & Royal Quartet".
Komentarze (0)