13.09.2021
Czasopisma, gazety i magazyny, ostatnio przeżywają coraz słabsze zainteresowanie. Ostatnio doszłam do wniosku, że czytelnicy coraz częściej sięgają po naprawdę płytkie, plotkarskie wydania, a te pozycje, które są najbardziej wartościowe staja się coraz nie chętniej kupowane. Przyznam, że ja posiadam swoje ulubione czasopisma, choć w ostatnim czasie z niektórych zrezygnowałam, zawiedziona ich coraz mniej rzetelnymi informacjami oraz coraz większym upolitycznieniem. Recenzując pozycje Wydawnictwa Fronda, całkowicie przypadkiem trafiłam na czasopismo wydawane przez tego Wydawcę. Fronda Lux, bo o tej publikacji mowa nigdy nie wpadło w moje ręce, i szczerze mówiąc, nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Jak zapewne wiecie, Fronda wydaje książki, prawicowe i chrześcijańskie, trzeba jednak przyznać, że mimo takich konserwatywnych treści, żadna z publikacji nie gra pod jednopartyjność i to najbardziej mnie przyciąga w tych dziełach. Fronda Lux tak bardzo mnie zaciekawiła, że postanowiłam poprosić o nowy numer, aby przekonać się, czy zawartość jest warta zakupienia. Czasopismo to jest kwartalnikiem, cena za numer 29 zł wydaje się dużo, ale kiedy zobaczyłam, jak bardzo obszerne jest to pismo, to cena jest naprawdę niewielka. Grubość jednego numeru to ponad 200 stron moim zdaniem wartościowych artykułów. Czasopismo przyszło do mnie łączone, wygląda jak książka i zawiera dwa numery więc to już 400 stron lektury. Uwielbiam obszerne pozycje, jestem zachwycona objętością. Po głębokiej analizie tematów a w numerze 98 są to: Totalitarne ideologie i totalitarne nie ideologie, Pisowska dyktatura, Kościół na celowniku, oraz Maoizm i ramadan byłam zaskoczona, po pierwsze objętością jednego artykułu. Druk jest naprawdę drobny, a temat np. Maoizmu został rozpisany na ponad 45 stron. Nie spodziewałam się takiej obszerności tekstu. Zaskoczyło mnie, również pozytywnie, że po każdym artykule rozpisana jest bibliografia, tego w żadnym czasopiśmie nie widziałam. Tematy religijne, są bardzo konserwatywne, ale jednocześnie niezwykle obiektywne. Czasopismo jest Katolickie, jednak potrafi oddać sprawiedliwość i możemy w nim przeczytać również informacje niepochlebne dla tej wspólnoty. Oczywiście jest ono również prawicowe, ale co mnie bardzo ucieszyło, nie jest upartyjnione. Szczerze mówiąc, bardzo się tego bałam, bo mam dość dyktatury jednej partii, a w Polsce wszelkie media zarówno prasa jak i telewizja dzielą się na dwie części za rządem albo przeciw. Bardzo mało jest tego środka, o ile w ogóle jest... Także bardzo mnie ucieszyło, że mimo prawicowych poglądów Wydawcy, artykuły takie jak np. Pisowska Dyktatura są napisane dość obiektywnie. Czasopismo Fronda Lux nie opiera się na grafice, co mnie niezwykle cieszy, ponieważ wolę mniej zdjęć więcej tekstu. Cel główny tej pozycji to literatura, sztuki wizualne, religia i historia. Czyli w jednym wszystko to, co mnie najbardziej interesuje. Numer 99 w dużej mierze opiera się na tym co działo się i dzieje w Stanach Zjednoczonych, ale nie jest to zanudzanie, jaka to Ameryka nie jest cudowna. Wręcz przeciwnie, artykuły oddają to wszystko, co przez ostatni czas dzieje się w tym kraju pod względem kulturowym, politycznym, czy ideologicznym. W tym numerze znajdziemy takie tematy jak Korzenie BLM, Zielona Ameryka, Neolibelarny Kaukaz, Koń a sprawa herezji... Również w tym wydaniu teksty są bardzo mocno rozbudowane. Muszę tutaj dodać, że jest to jedna z tych pozycji, nad którą trzeba się pochylić bardzo uczciwie i zastanowić, nad zawartymi w niej informacjami. Jestem przekonana, że jeśli jesteś osobą, która lubi ambitne, czasopisma, to Fronda Lux jest dla Ciebie. Mnie osobiście ta publikacja zachwyciła. Trafiłam w końcu na coś, czego nie odkładam po 10 minutach, oraz na coś, nad czym muszę się zastanowić. Z całą pewnością przy tej pozycji jedna kawa to za mało. Zachęcam Was Kochani do kupienia chociaż jednego numeru, zapewniam, że docenicie starania redakcji, aby oddać w nasze ręce coś naprawdę rzetelnego. Osoby o konserwatywnych, prawicowych i centrowych poglądach będą tym czasopismem zachwycone. Myślę, że co trzy miesiące warto sięgnąć po coś naprawdę wartościowego, wśród morza coraz większej beznadziei prasy i telewizji.
20.11.2022
„Spośród wszystkich artykułów ukazujących się w czasopismach, znajdujących się na najbardziej chyba cenionej, w świecie naukowym, Liście Fildelfijskiej aż 20% nie jest nigdy, nawet raz, od momentu publikacji cytowana. Jeśli od tego odejmiemy, tak powszechne wśród naukowców, autocytowania i cytowania pojedyncze, często grzecznościowe wynikające z poczucia wzajemności lub wdzięczności, to naukowy śmietnik rośnie w oczach”. Tomasz Witkowski Z czasopismami bywa tak, że albo chce się do konkretnego wracać, albo wyrzuca się je bez mrugnięcia okiem jako niezłą wartość opałową, ale nigdy intelektualną. Przyznam, że od jakiegoś czasu mam tak samo. Uwielbiam czasopisma naukowe, popularnonaukowe, oraz te mówiące o polityce, gospodarce, czy ekonomii i religii. Bez różnicy, czy to tygodnik, miesięcznik, czy kwartalnik zawsze chętnie wybieram pozycje tematyczne, te z grona kobiecego mnie nie interesują, ponieważ doprowadzają przeciętne Polki do kompleksów, powtarzając tylko, jak mantrę co musisz mieć, lub jaka być, aby nie tylko być szczęśliwą, ale także zaspokoić oczekiwania potencjalnego kandydata na męża, czy kochanka. Nigdy nie byłam lewaczką, więc czytam raczej publikacje prawicowe, choć bywa i tak, że sięgam po te z drugiej strony sceny politycznej. Mam, jednak swoje ulubione, do których wracam często mimo tego, że nie jestem wielką fanką obecnej polityki rządu, ani nie wyznaję wiary kościoła rzymskiego. Jednym z takich czasopism jest pozycja Wydawnictwa Fronda, czyli Fronda Lux. Uwielbiam książki Frondy, choć czasami nie są z kręgu moich przekonań, dlatego z wielką ciekawością pochyliłam się nad najnowszym numerem tego dwumiesięcznika. Frondę Lux miałam w ręku dość dawno, był to naprawdę ciekawy numer o panowaniu chińskim od czasów pierwszego cesarza Państwa Środka, ze wciągającą historią późniejszych rządów, zwłaszcza epoki Mao. Tym razem Wydawca, na ponad 200 stronach przedstawia nam historię Rosji, oraz jej dążenie do mocarstwowości, a także wzajemnych relacji polsko – ukraińskich na przestrzeni wieków. W najnowszym numerze znajdziemy takie artykuły jak np. Ezoteryczna Rosja Dugina pióra Pana Zbigniewa Łagosza, Jak polskie podziemie próbowało dogadać się z ukraińskimi nacjonalistami, Pana Pawła Sztamy, czy O papieżu, który nie chciał być papieżem NATO, Pana Tomasza Rowińskiego. Artykułów i to dość obszernych jest więcej, oscylują one wokoło historii, sztuki, literatury i religii, co wzmacnia ich wartość. W ostatnim czasie odrzuciłam z powodów mocno propagandowych kilka czasopism kulturalnych, długo nie mogłam znaleźć nic, co by mnie satysfakcjonowało, ale Fronda Lux, mimo że Wydawca nie ukrywa swoich przekonań i wartości, jest najbardziej obiektywna, moim zdaniem. W czasopismach każdy szuka czegoś innego. Ja lubię te ambitne, które nie zaśmiecają umysłu. Zawsze wybieram także te o dużej objętości, aby mieć co czytać przez długi czas, a nie tylko przejrzeć i odłożyć, bo połowa stron to reklamy. Fronda Lux to lektura dla wymagających, cóż tu ukrywać ktoś, kto nie interesuje się historią, sztuką, czy literaturą nie znajdzie tutaj nic dla siebie. Jest to pozycja dla fascynatów tymi tematami. Dziś na polskim rynku gazet oraz czasopism brakuje nam ambitnych publikacji, przede wszystkim tych obiektywnych, głównie dlatego wybieram propozycję Wydawnictwa Fronda. Jeśli dodamy do tego świetną jakość papieru, szacunek wizualny do odbiorcy, oraz ludzi, którzy tworzą to czasopismo, jestem przekonana, że czytelnik, który chce sięgnąć po coś ambitnego, znajdzie tutaj wiele dla siebie. Bez nagonki, bez obrażania, bez jednopartyjności, bez hejtu i mowy nienawiści. Obiektywnie z powołaniem się na historię świata, geopolitykę, szeroko pojętą sztukę i literaturę, a także bez nawracania na jakąkolwiek religię. Zachęcam do zapoznania się z tym naprawdę ciekawym czasopismem.