Przyznam się szczerze, że pisałam kilka razy tą opinię... Dlaczego ? Dlatego, że ta historia mnie dotknęła... Poznając Olgierda Thiela, ma się wrażenie, że obcujemy nie tyle z literacką postacią, ile z żywym człowiekiem, który otwiera przed nami swoje wnętrze. To wyznanie przepełnione jest bólem, tęsknotą i poczuciem niesprawiedliwości, ale jednocześnie niesie w sobie niezwykłą szczerość. Tu nie ma udawania, wybielania ani taniego dramatyzmu. Każde słowo ma wagę, każde zdanie zostaje w sercu na długo po tym, jak zamykamy książkę. Styl Daniela jest dojrzały, pełen liryzmu i emocjonalnej intensywności. Potrafi opisywać świat w taki sposób, że nawet to, co bolesne, nabiera nieoczekiwanego piękna. Jego fraza jest miękka, ale uderza z ogromną siłą i zmusza do zatrzymania się, do wsłuchania w samego siebie. Czytając, miałam wrażenie, że autor wdziera się w najgłębsze zakamarki mojego wnętrza i wydobywa emocje, których nie potrafiłabym nazwać inaczej niż łzami. To książka, której nie da się pochłonąć w jednym biegu, tylko trzeba ją sobie dawkować, bo każda strona przynosi ciężar refleksji i porusza coś, co zwykle zostaje starannie ukryte i to właśnie w tym tkwi jej niezwykłość. Co ciekawe, kiedy zagłębiałam się w lekturze, mój mąż zerknął przez ramię na kilka stron i… przepadł. Teraz i on chce przeczytać tę książkę, bo poczuł, że w tych słowach kryje się coś wyjątkowego, coś, co porusza każdego, kto odważy się zajrzeć głębiej. To nie jest po prostu powieść. To spotkanie z bohaterem, z autorem i, co najważniejsze, z samym sobą.
Olga
05.06.2025
Jestem jak rozbitek na morzu, niewiedzący, kiedy nadejdzie fala, która mnie pochłonie.” Długo, naprawdę długo zastanawiałam się co mogę napisać o książce Daniela Rosołka. Nie jest mi łatwo skupić się na słowach w chwili, gdy jeszcze nie opadły emocje. To cały czas gdzieś we mnie siedzi, gdzieś bardzo głęboko i wydaje mi się, że już nie będę potrafiła zapomnieć o “Pomroku” podobnie jak nie potrafię zapomnieć o “Czerniach” Artura Pomiernego. Choć to zupełnie dwie różne historie, zupełnie inne książki - tak samo mocno zmiażdżyły i poszarpały mnie wewnętrznie. Tym razem chciałabym jednak skupić się na “Pomroku” bo to tej powieści dotyczy dzisiejsza recenzja. I z góry was przepraszam, jeśli wyda wam się ona chaotyczna i nieskładna, ale nadal pozostaję pod jej silnym wpływem i nie potrafię otrząsnąć się jeszcze po lekturze. Ludzie! Co to była za opowieść! To, że wylałam morze łez za sprawą tragicznych losów głównego bohatera, to za mało powiedziane. Ja ryczałam jak bóbr! “Pomrok” niesie za sobą tak ogromny bagaż emocjonalny, dotyka tak trudnej tematyki…po prostu brak słów. To książka wyjątkowo trudna do udźwignięcia i zrozumienia. Myślę, że nie dla każdego. Dla niektórych czytelników to będzie zbyt emocjonalna powieść. Osoby o wielkiej wrażliwości znajdą tu coś dla siebie ponieważ “Pomrok” to książka której się nie czyta. Ją się przeżywa… Jeszcze raz i jeszcze raz od początku. “Pomrok” Daniela Rosołka to nie tylko brutalna wizja powojennej Polski, ale przede wszystkim przerażająca i poruszająca do głębi opowieść o człowieku zagubionym. “Ojciec, wnosząc do domu palcówki, oznajmił że od tej pory mówimy tylko po niemiecku. Znał język niemiecki równie dobrze jak polski, więc rozpoczął proces intensywnego nauczania mnie i mamy. Pozostało nam tylko śnić po polsku”. Olgierd Thiel jest zagubiony podwójnie. Z jednej strony cały czas błądzi w pomroku tej ciężkiej rzeczywistości z którą przyszło mu się zmierzyć, ale też jest zagubiony w pomroku własnej duszy i swojego sumienia. Cały czas toczy nierówną walkę o swoją tożsamość. Ta walka pomiędzy dobrem i złem rozgrywa się również w jego wnętrzu. I to chyba jeszcze mocniej wybrzmiewa w tej opowieści. Daniel Rosołek w dobitny i nad wyraz sugestywny sposób kreśli druzgocącą wizję pokłosia wojny. “-Tej wojny nikt nie wygrał - wtrąca spokojnie Frau Neldner - W tej wojnie wszyscy jesteśmy przegrani”. Prześladowania, nieludzkie traktowanie, wyzysk, przemoc i zło, które cały czas sączy się z ludzkich serc niczym z niezagojonej rany. Ta wojna wcale się nie skończyła. Ona siedzi głęboko zakorzeniona w ludziach i trawi ich od środka. I w tym wszystkim On - nasz główny bohater - powraca po latach do rodzinnej miejscowości z piętnem folksdojcza, próbując odbudować swoje życie dosłownie na gruzach. “Nie wyrządziłem nikomu krzywdy. Sam jej doświadczyłem. To bóg mordu, wbrew mojej woli, powołał mnie w swoje szeregi. Gdybym zdezerterował, stracilibyśmy życie - i ja, i moja rodzina.” Czy w obliczu czystej ludzkiej nienawiści, chciwości, krzywdy i szerzącego się zła uda mu się zachować człowieczeństwo? Czy wygra walkę o lepsze “ja”? Czy będzie mu dane zaznać miłości drugiego człowieka? Czy ta miłość jest wogóle możliwa w tak trudnej rzeczywistości? Olgierd Thiel to człowiek który za wszelką cenę próbuje się przystosować i odnaleźć w otaczającym świecie. Co i rusz jednak życie podrzuca mu kłody pod nogi. Zdecydowanie jest to postać tragiczna, a jej tragizm wynika przede wszystkim z błędnych decyzji, które podejmuje. Thiel cały czas kroczy po cienkiej linie, w momencie kulminacyjnym upada niestety po tej złej stronie. I choć próbuje ze wszystkich sił wrócić na właściwy tor, rusza lawina zdarzeń, których nie da się już niestety cofnąć… Czym jest prawdziwy ból i cierpienie po stracie bliskiej osoby? Czy możliwe jest życie ze skazą grzechu i tą świadomością niewyobrażalnej krzywdy, której sami byliśmy przyczyną? Ile tak naprawdę może znieść zwykły, szary człowiek? Olgierd Thiel z każdym krokiem zatraca się coraz głębiej w mroku własnego koszmaru. Wreszcie nie jest już w stanie znaleźć stamtąd wyjścia, a rozpacz popycha go do samounicestwienia. Długo mogłabym rozwodzić się nad mistrzowsko rozpisana postacią stworzoną przez Daniela Rosołka. Dla mnie jest to przede wszystkim bohater pełen sprzeczności i kontrastów. Wywołuje bardzo szerokie spektrum odczuć, które w moim przypadku zmieniały się właściwie przy każdej kolejnej stronie tej powieści. Z jednej strony go kocham, z drugiej nienawidzę, by zaraz przy zakończeniu stwierdzić jednak jak bardzo mi go żal i gorzko zapłakać nad jego losem. " Ludzie muszą zrozumieć, że ludzkie życie to nie tylko białe i czarne, ale też pełna paleta szarości. To, co nas definiuje, nie jest tylko przeszłością czy jednym wydarzeniem. Wszyscy jesteśmy wielowymiarowi.”Olgierd Thiel to bohater przepełniony symboliką. Autor świadomie za jego pomocą przekazuje nam piękną, ale też bolesna prawdę o nadziei, ciemności i świetle, przeszłości i przyszłości.
krzychu_and_buk
27.02.2026
"Nazywam się Olgierd Thiel i umarłem wiosną tysiąc dziewięćset czterdziestego siódmego roku" - tak brzmi pierwsze zdanie w książce "Pomrok". ---------- Zabierałem się za tę książkę od dłuższego czasu. Co tu ukrywać - bałem się jej. Tyle mrocznego o niej słyszałem, że lęk wędrówki na granicę życia i śmierci zwyczajnie mnie paraliżował... ---------- Główną postacią tej opowieści jest Olgierd Thiel – postać pełna sprzeczności – rozdarta między tym co przeszłe, a życiem tu i teraz. Po zakończonej właśnie II wojnie światowej wraca on do rodzinnej miejscowości, gdzie chciałbym zaznać spokoju i rozpocząć życie „od nowa”. Prześladuje go jednak piętno folksdojcza, które staje się głównym katalizatorem jego dramatycznej walki o godność i sens istnienia. Prześladujące go demony przeszłości oraz poczucie winy i bezsilność, sprawiają, że jego losy to ciąg niełatwych i niejednoznacznych wyborów, które wciągają go coraz głębiej w psychiczny i moralny pomrok. A wewnętrzna samotność czyni z niego postać tragiczną. ---------- Pojawiłem się gdzieś. Na skrzyżowaniu czasu. Obserwując... ... stałem się biernym widzem ludzkich żyć splątanych korzeniami trudnej codzienności. ---------- Blizny i zadrapania stały się tutaj symbolem życiowych doświadczeń. Dotykanie ich było sensualnym doświadczaniem tego wszystkiego, co stanowiło o człowieczeństwie ich właścicieli. Wykopałem ich wspomnienia. Zajrzałem w gęstwinę ludzkiej krzywdy. Zanurzyłem się w serca pustkę... ... i wtedy ogarnął mnie gościniec nieproszony... ... mgła, z której wyłonił się niepokój i lęk. ---------- Nie istniałem. Nie miałem przeszłości. Dręczył mnie strach... ... że zawiodę; że nie spełnię pokładanych we mnie nadziei; że ulegnę presji otoczenia. A przecież nie istniałem! ---------- Narrację tej opowieści określiłbym jako realizm magiczny. Pełna metafor i obrazów przeniosła mnie do świata, w którym nie tylko śledziłem losy Olgierda, ale też uczestniczyłem w jego introspekcji i duchowej podróży. To było metafizyczne doświadczenie, które sprawiło, że… … obcowanie z tą opowieścią było dla mnie intensywnym doświadczaniem ludzkich niedoskonałości, tęsknoty za drugim człowiekiem i pragnienia normalności. Z każdej strony tej historii wdzierała się niepewność jutra. Za sprawą literek spisanych ręką autora ubezwłasnowolniony znalazłem się w "koszmarnym spektaklu wyreżyserowanym przez grupę szaleńców". Chciałem się od tego wszystkiego, czego tu doświadczałem, odciąć. Stać się nieobecny. Udawać, że mnie to nie dotyczy. Bo to wszystko rujnowało moje emocje i myśli... ---------- Po lekturze długo jeszcze trwałem w mroku, który mnie pochłonął... ... zagubiony w olbrzymim oceanie myśli i uczuć.
Książkowo czyta
11.02.2026
Powieść „Pomrok” autorstwa Daniela Rosołka ukazała się latem 2024 roku nakładem Wydawnictwa Mroczne. Jej głównym bohaterem, a zarazem narratorem jest młody mężczyzna – Olgierd Thiel – który po powrocie z wojny musi odbudować swoją reputację. Ewenementem historii jest jednak fakt, że opowiada on nam swoją historię niejako z zaświatów. Tkwi w tytułowym pomroku, a jego pokutą jest przyglądanie się swojemu minionemu życiu wciąż na nowo, bez możliwości zmienienia w nim czegokolwiek. Jest to duszna i mroczna opowieść człowieka borykającego się z wojennymi traumami i próbującego wpasować się w aktualnie panujące realia. Bardzo wiele miejsca poświęca w niej autor meandrom, jakimi podąża ludzka psychika, zwłaszcza w sytuacjach skrajnych oraz w bardzo trudnych okolicznościach. Poprzez postać i perypetie Olgierda przewija się ogrom refleksji nad ludzkim losem, tym co kieruje naszymi wyborami, bądź wręcz je warunkuje oraz nad tym, że wiatr wielkiej historii niekiedy czyni nas całkowicie bezradnymi wobec tego, co ze sobą niesie… „Pomrok” to także opowieść o relacjach nie tylko z ludźmi i światem, lecz również z samym sobą. O poszukiwaniu nadziei w oceanie beznadziei, o emocjach, jakie nieustannie targają istotą ludzką, o prawie do narodowej tożsamości, które wbrew pozorom, w wielu miejscach świata, również dziś bywa odbierane. Daniel Rosołek oddał w ręce czytelników opowieść o bardzo głębokim – wręcz zawiesistym od przemyśleń i odczuć bohatera – przekazie, która może stać się lustrem dla czytelnika, który z pewnością spojrzy w nią przez pryzmat własnych doświadczeń. Jest to bardzo bogate studium ludzkiej psychiki i tkwiącej wewnątrz z nas duszy. Chociaż nie jest to lektura lekka, a autor porusza w niej trudne, a czasem również niewygodne tematy to dobrze się ją czyta. „Pomroku” nie da się zwyczajnie opisać, tę powieść po prostu trzeba przeczytać, odczuć i przetrawić wewnątrz siebie. Jest to pozycja, która z całą pewnością zostaje z czytelnikiem na bardzo długo. Jeżeli szukacie lektury niezbyt długiej, ale za to ogromnie treściwej i takiej, która daje wiele do myślenia, jednocześnie nie przynosząc łatwych i jednoznacznych odpowiedzi na stawiane w niej pytania to gorąco polecam Wam sięgnięcie po „Pomrok” – Daniela Rosołka. Dla mnie była to pierwsza przygoda z publikacją Wydawnictwa Mrocznego, ale wiem, że na pewno nie ostatnia, więc za jakiś czas spodziewajcie się opowieści o ich kolejnych tytułach. Czuję, że się nie zawiedziemy – ani ja, ani Wy. * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2026/02/w-tym-tancu-dusz-miedzy-niebem-i-piekem.html
lap_za_ksiazke
16.01.2025
Są takie książki, obok których nie da się przejść obojętnie, bez emocji. Pomrok to jedna z takich książek. Olgierd Thiel wraca z alianckiego obozu do domu. Wcześniej nie był wystarczająco niemiecki, teraz nie jest pełnoprawnym Polakiem. W nowej, powojennej Polce próbuje odnaleźć swoje miejsce, dopasować się i żyć. Ciężko mi zebrać myśli i napisać kilka zdań. Zupełnie nie spodziewałem się tego co otrzymałem, a książka zmiotła mnie z planszy. Pomrok to historia opowiedziana z perspektywy młodego chłopaka, który musi się dostosować. Narracja pierwszoosobowa i język jakim posługuje się autor sprawiły, że to ja byłem tym chłopakiem. Razem z nim tęskniłem za bratem, razem z nim byłem poniżany jako niepełny Polak. Razem z nim cierpiałem, próbowałem się dostosować. Wreszcie razem z nim kochałem i zdradziłem. Pomrok to trudna historia o początkach powojennej Polski i losach jej mieszkańców. Przesiedleńcy ze wschodu zajmujący mieszkania po Niemcach, wyganianych za Odrę. Wytykanie palcami, zemsta za własne krzywdy i socjalizm, który dochodzi do władzy. Ubecja ścigająca każdego, kto ma inne zdanie i nie chce się podporządkować. Jednak to wszystko jest tłem tej historii. Nie obawiajcie się, że dostaniecie kolejną wojenną czy historyczną powieść. Pomrok to książka pełna emocji. Smutek towarzyszył mi przez wszystkie strony. Nie ma radości, chwili na uśmiech. Smutek, który ciągnie w dół. Mimo to czytam dalej pełen napięcia co za chwilę się wydarzy. Nie obawiajcie się też tego smutku, on jest potrzeby, tak samo jak ta książka. Pomrok to wreszcie historia o próbie dostosowania się do społeczeństwa. Do czego jesteśmy zdolni, żeby znaleźć akceptacje w oczach innych? Co poświęcimy? Czy istnieje mniejsze zło? Książka, która pokazuje, że każda decyzja ma swoje konsekwencje. Pomimo, że akcja rozgrywa się zaraz po wojnie jest bardzo aktualna. Dużym plusem książki jest język jakim posługuje się autor. Plastyczny, pobudzający wyobraźnię, a jednocześnie przystępny w odbiorze. Całość to dla mnie 9/10 i chociaż sam rzadko czytam literaturę piękną jestem pod dużym wrażeniem. Polecam ze względu na historię, emocje i przesłanie jakie książka niesie ze sobą
Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie
Opis produktu
W twoim czasie o takich jak Opiełko, Henio, Tadek, Fridek czy Berza lub ja chcą zapomnieć, bo im wstyd, że takich jak my nosiła ta ziemia, bo dla nich ta ziemia jest Matką świętych. Ale o nas trzeba mówić i kiedy Rzeka Czasu odkryje opuchnięte cielska krzywd, nie odwracaj wzroku i uważnie słuchaj.
Olgierd Thiel, po zakończeniu wojny, wraca do rodzinnego miasta. Musi zmierzyć się z trudną rzeczywistością powojennej Polski oraz piętnem folksdojcza. W obliczu nieufności i wrogości ze strony dawnych sąsiadów, Olgierd stara się odnaleźć swoje miejsce i odzyskać utraconą godność. To historia o odwadze, walce o akceptację i próbie odbudowy życia w zniszczonym świecie.
Niezwykle trudna, wstrząsająca opowieść, brutalnie przenikliwa i metafizycznie poruszająca, obnażająca bolesne, wstydliwe i wciąż zbyt rzadko wywoływane wątki historii powojennej Polski i Śląska, ze wspaniałymi kreacjami bohaterów, napisana dojrzałym, plastycznym językiem. "Pomrok" to koszmarna wizyta w czyśćcu naszych dziejów - zaufajcie Autorowi i pozwólcie poprowadzić się za rękę, a gwarantuję Wam, że nie powrócicie tacy sami.
Agnieszka Bukowczan-Rzeszut
Daniel Rosołek – urodził się i mieszka w Zabrzu. Autor powieści pt. Wyjście (2022). W swojej twórczości stara się opisać brutalną rzeczywistość, koncentrując się na głębokiej analizie ludzkiej natury. Pasjonat historii oraz miłośnik górskich wędrówek.