Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Czy utraconą miłość można co dzień przeżywać od nowa?
Ostatnia powieść nowojorskiego pisarza
Życie Sy’a Baumgartnera – uznanego pisarza i emerytowanego profesora filozofii w Princeton – na zawsze naznaczyła głęboka i niegasnąca miłość do zmarłej żony. Echo głosu Anny wciąż mu towarzyszy i przywołuje wspomnienia. Ich pierwsze spotkanie w Nowym Jorku. Pełen namiętności związek. Tragiczną śmierć ukochanej. Jednak jego cichą żałobę wciąż uparcie zakłóca proza życia: dźwięk telefonu, przypalony garnek czy niespodziewana wizyta kochanki… Sy z czasem odkrywa, że każda osoba, jaką spotykamy, nawet przypadkowa, ma dla nas ogromne znaczenie.
Baumgartner to najpogodniejsze dzieła Paula Austera. Intensywne, poruszające, przesycone tęsknotą i pełne zachwytu nad codziennością.
„Austera zawsze fascynowała pamięć, przypadek, echo. Tutaj ładunek tej obsesji elektryzuje.”
Financial Times
„Piękna powieść o pocieszeniu, jakie niesie pamięć. Książka, w której chce się zaznaczać cytaty.”
Publishers Weekly
Żegnaj Si Baumgarten.Ostatnia mini powieść Paula Austera. Perełka literacka - rzecz o przemijaniu życia,tęsknocie zazmarłą żona,wspomnienia z dzieciństwa wrażliwego pisarza.Polecam.Na tle masy książek,które zalewają rynek czytelniczy perełka literacka.Mozna będzie wracać do wielu zdań i przemyśleń Paula Austera.Momentami być może lekko mnie nużyła ale i tak warto.
Papierowy Bluszcz
30.04.2025
W świecie, który pędzi jak szalony i nie daje wytchnienia, potrzebowałam książki wyciszającej, takiej, przy której złapię oddech i przystanę na chwilę. Wtedy w oko wpadła mi ostatnia powieść Paula Austera Baumgartner. Przyznam, że byłam trochę niepewna tego, czy mi się ta proza spodoba, bo z literaturą amerykańską mam dość osobliwą relację. I chyba tę osobliwość w tym wszystkim lubię, bo sprawia, że kiedy najmniej się spodziewam, zaskakuje mnie pozytywnie. Baumgartner jest powieścią nie dla każdego. To na pewno. Jest bowiem specyficzna w sposobie narracji. Nie każdy się w tym odnajdzie. Nie każdy polubi. Ja początkowo nie byłam zachwycona, wręcz pomyślałam, że wybór tej książki był przysłowiowym strzałem w kolano. Jednak im więcej stron było za mną, tym bardziej wsiąkałam w emocje utrwalone między linijkami tekstu, bardziej zwalniałam i w końcu dałam się pochłonąć, by złapać dystans i pozwolić sobie na spokojne unoszenie się na tafli tej historii. Ta książka jest taka spokojna. Wyciszająca. Pozwala czytelnikowi na odetchnięcie. Na zajęcie głowy czymś innym. Na odczuwanie tego, co czuł bohater. Na spojrzenie na otaczający nas świat z innej, nowej perspektywy. Pokazuje, że chwile są ważne, bo tworzą większą całość. Uświadamiają nam, że życie mamy tylko jedno i możemy je przeżywać na różne sposoby. Ale czy dlatego że jest ono tylko jedno, nie powinniśmy z niego czerpać garściami, pozwalać sobie na doświadczanie nowych i nowych rzeczy. Na emocje. Uczucia. Na uśmiech i zachwyt nad tym, co tu i teraz, by potem mieć, co wspominać z poczuciem, że nasze życie było spełnione? To też historia o żałobie. O smutku po stracie i ścieżce wiodącej ku nowemu życiu z kolejnym bagażem doświadczeń. Niełatwym. Sprawiającym, że przeszłość do nas wraca i wywołuje cały wachlarz emocji. Czasem marzy się o tym, by cofnąć czas, by zatrzymać chwile, które minęły, a w których wypełniało nas szczęście. Czasem to poszukiwanie siły, by zrobić krok naprzód. A czasem jedno i drugie. Bo przecież przeszłości koniec końców wymacać się nie da, trzeba ją oswoić, by w móc wyjść z cienia życia i znów poczuć promienie słońca na twarzy. I w końcu Baumgartner to opowieść o miłości. Wielkiej. Pięknej. Dodającej skrzydeł. Takiej, o jakiej marzy wielu, ale niewielu jej doświadcza. Takiej, która zostawia ślad na całe życie. Ale też o miłości w ogóle. Takiej zwyczajnej. O poczuciu bycia kochanym i potrzebnym i możliwości kochania i dawania poczucia bezpieczeństwa drugiej stronie na co dzień. Takiej, która łaknie kontaktu z drugim człowiekiem. Potrzebie bliskości. Dobrym słowie. Wspólnie wypitym winie albo herbacie. Rozmowie, która sprawia przyjemność obu stronom, w której równie ważne, jak słowa, jest słuchanie. Baumgartner Paula Austera to książka tyleż osobliwa, co wartościowa. Idealna lektura dla miłośników literatury amerykańskiej albo tych, którzy lubią nietuzinkowe opowieści o zwyczajnym człowieku, zwyczajnym życiu i prozie życia, które pisarz czyni niezwykłymi i chwytającymi za serce, sprawiając, że nie sposób oderwać się od książki, nim nie pozna się jej zakończenia. Nim nie przemyśli się tego, co się przeczytało i nie wyciągnie wniosków, które odmienią życie albo sprawią, że docenimy to, co mamy, to, co tu i teraz. Gorąco polecam!
agnesto
20.09.2025
Płaczesz... Czytasz tą powieść i od samego początku odczuwasz wiele emocji. One mieszają się, wręcz kotłują w tobie i wszystko odczuwasz na sobie i w sobie. Baumgartner to cieszy się na widok kurierki, to zagubiony krąży po kuchni nie wiedząc co i jak i kiedy zrobił, czy włączył, zaraz spada ze schodów w ciemnej piwnicy, w której miał naprawić poręcz i która właśnie teraz by się najbardziej przydała.... Baumgartner to profesor filozofii z Princeton, człowiek, który nadal pracuje, bardziej intelektualnie i mentalnie. Został sam, bez żony, lecz czując ją obok, czując gdzieś w innym pokoju, ciągle do niej mówi i wydaje mu się, że ona jest, że tragedia się nigdy nie wydarzyła, że nie było pływania i tamtego lata, a Anna nadal jest, tuż obok. Obok, acz jakaś nieuchwytna i ulotna, lecz obecna. Baugarnet nie ogarnia prozy życia i normalności jako takiej. Wybijają go dźwięki telefonu, dzwonek do drzwi, czy słowa innych, które on musi w sobie poskładać w całość. Proza codzienności okazuje się jego wrogiem, przerasta go. I chyba dlatego wraca do wspomnień, do chwil, które były z Anną, a które już nigdy nie wrócą. Przypomina sobie momenty, ludzi i ją. Jej uśmiech i piękno. Przypomina sobie swoje trwanie u jej boku i znajomych to całe wspólne bycie małżeństwem i radość z czasu, jaki był im dany. Ludzie bezdzietni. Ludzie mający siebie. I teraz on - sam... Jest i ktoś obok, kobieta. Inna już, nie Anna, a całkiem od niej różna... Alb bycie z kimś jest dobre, myśli Baumgartner. Bycie obok i jakieś wspólne funkcjonowanie w tych dniach, jakie jeszcze są im dane dane. Ale ona nie chce... Wszystko kruche. Delikatne. Zgrabiałe ręce nie potrafią utrzymać zegara, który wskazówkami odmierza okropny czas. Okropna starość i pokraczność. Wstrętna słabość ciała. Oczy nie takie, życie szare... Upadki i marne wzloty. Ciało boli, kolana skrzypią i człowiek szuka ni siebie, ni odpoczynku, ni ucieczki od ciszy. Strach przed czymś, co trudno nazwać... To życie takie... Auster napisał ostatnią powieść, jakby o sobie. O własnym zagubieniu, splątaniu jakimś, smutku i bólu. Pisarz, który tak nie pisał, a nagle, na koniec... Wielka strata po nim została i Pustka, której nikt i nic nie wypełni Zegar życia prze do przodu bez Paula Austera (Baumgarneta) już. Palisz świeczkę, stawiasz koło książek jego pióra i zamykasz oczy. Mistyczna powieść, którą poniekąd domyka życie i całą twórczość Paula... #agaKUSiczyta
burgundowezycie
27.03.2025
Nie każda historia o stracie i miłości potrafi jednocześnie koić i ranić, ale „Baumgartner” Paula Austera czyni to z nieuchronną łagodnością dojrzałego mistrza słowa. To opowieść, w której nostalgia nie jest ciężarem, lecz melodią życia – echem wspomnień, które nie pozwalają zgasnąć dawnym uczuciom. Sy Baumgartner, emerytowany profesor filozofii, zmaga się z ciszą po stracie ukochanej żony Anny. Jej śmierć jest wciąż obecna, nie jako fakt, ale jako stan bycia – głęboko zakorzeniona w myślach, w drobnych gestach codzienności, w przypadkowych przedmiotach, które niegdyś miały znaczenie. Auster buduje portret człowieka nie tyle pogrążonego w żałobie, co zrośniętego z nią, akceptującego jej cichą, niemal organiczną obecność. W tej powieści życie toczy się w rytmie wspomnień. Przeszłość i teraźniejszość nie są tu oddzielone grubą kreską, raczej przenikają się jak fale na brzegu morza, tym samym, które odebrało Sy’owi Annę. To miejsce, gdzie czas traci swoje granice, a każda miłość, choćby dawno już miniona, wciąż trwa, bo jest wpisana w serce człowieka. Auster prowadzi nas przez refleksyjne zakamarki myśli bohatera, pozwalając mu zrozumieć, że żałoba nie jest etapem do zamknięcia, ale stanem, w którym można się nauczyć żyć. Sy próbuje na nowo oddychać, próbować, doświadczać, choć każda nowa chwila zawsze będzie miała w tle echo utraconej miłości. Randki, rozmowy, nawet banalne zdarzenia, przypalony garnek czy telefon, to wszystko przeplata się ze wspomnieniami, które nie chcą odejść, bo przecież nigdy nie były jedynie wspomnieniami. Ta historia jest jak szelest starych listów – pełna czułości, zadumy, ale i prostych spostrzeżeń na temat życia, które nie zawsze musi mieć wyraźnie wytyczony cel. „Baumgartner” nie daje gotowych odpowiedzi, ale uczy, że czasem wystarczy zaakceptować to, co było, by lepiej zrozumieć to, co jest. Paul Auster, w swojej ostatniej powieści, zostawia nam przesłanie o pamięci, miłości i godzeniu się z losem. Kiedy ostatni raz zapomniałeś, po co właściwie przyszedłeś do pokoju? Jeśli choć raz ci się to zdarzyło, ta książka przemówi do ciebie głosem nie tylko bohatera, ale i samego życia – cichego, ulotnego, lecz nieprzypadkowego ✨. Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @wydawnictwoznakpl (współpraca reklamowa) 🩷.
Artur
28.04.2025
Paul Auster jest dla mnie definicją męskiej prozy, wrażliwości przefiltrowanej przez oko dojrzałego mężczyzny, czasem lekko zdystansowanej, czasem unoszącej się w samotności ludzkiego doświadczenia. Lubię sięgać po taką prozę, ponieważ potrafi ona mocno osadzić w rzeczywistości. Baumgartner to opowieść o miłości, spełnionej, zbyt krótkiej, która pomimo tego, że przerwana przez drastyczny wypadek nadal żywa, nadal pamiętająca swe najjaśniejsze momenty. Tytułowy bohater wspomina ją w listach, spotkaniach z innymi, jest zakotwiczona w jego pamięci niczym niemogący się poruszyć z miejsca statek. Dzięki tej pamięci o ukochanej ostatnie lata życia zdają się być znośniejsze, a kolejne dni pomimo bólu utraconej miłości możliwe do przetrwania. Wspomnienia o Annie mobilizują go do eksplorowania własnej, już kruchej pamięci, własnego domu rodzinnego i szukania nadziei w ulotnych związkach z innymi ludźmi, które mimo wszystko nie przynoszą ukojenia. Bardzo to sentymentalny obraz, z perspektywy czasu, czuć, że Auster żegna się tą książką. Końcowa scena niezwykle sugestywna wskazuje na zagubienie i kruchość ludzkiej egzystencji. Łabędzia pieśń pisarza motywuje czytelnika do refleksyjnej zadumy nad życiem, związkami z ludźmi, procesem żałoby i umiejętnością, lub jej brakiem, radzenia siebie z tymi trudnymi emocjami. Nie do końca bez nadziei to historia, jednak smutna i pokazująca upływ życia, jako niezmiennie trwający rytuał przejścia.
ewa1may _EwaCzyta_
23.03.2025
Czytałeś ostatnio powieść, która Cię poruszyła? Zmusiła do przemyśleń na poważne życiowe tematy, a może przywołała wzruszające wspomnienia? Ja dziś przychodzę właśnie z taką książką.... #baumgartner to ostatnia, można powiedzieć pożegnalna powieść amerykańskiego pisarza i twórcy filmowego, zmarłego w 2024 r. Paula Austera. Jest to historia emerytowanego pisarza i profesora filozofii z Princeton - Sy Baumgartnera. Baumgartner jest wdowcem, głęboko zanurzonym w tęsknocie za tragicznie zmarłą w wypadku nad morzem żoną Anną. Życie toczy się bezlitośnie dalej, jednak Sy wciąż żyje wspomnieniami o ukochanej. Rozpamiętuje wspólne chwile, pierwsze spotkanie w Nowym Jorku, długie, fascynujące rozmowy, pełne namiętności chwile tylko we dwoje.... Z tego "życia przeszłością" mężczyzna wyrywany jest od czasu do czasu prozą życia, dźwiękiem telefonu, czy czyjąś wizytą... Kiedy w życiu emeryta pojawia się pewna studentka, odkrywa on, że każda spotkana osoba, może być początkiem nowego rozdziału. Uwielbiam taką osobistą, niemal intymną prozę, obnażającą w sposób świadomy i bardzo wnikliwy meandry ludzkiej natury: tęsknotę za młodością, nieuchronność przemijania, nieukojony ból po stracie kogoś bliskiego. "Baumgartner" jest to więc napisana z wielkim literackim kunsztem emocjonalna opowieść o miłości, sensie życia i godzeniu się ze sprawami na, które nie mamy wpływu. Zachęcam do czytania!
Karina
10.04.2025
Autor przenosi nas do swojego świata, do swojego życia u schyłku. Przedstawia nam swoją wrażliwość, swoje postrzeganie czym jest śmierć - czy to świadome nieistnienie czy po prostu - nieistnienie. Czym jest miłość, ból i strata. Tak jak w Dzienniku zimowym rozbraja szczerością i precyzją języka, stylem, który zachwyca, od którego nie sposób się oderwać. Jest w Baumgartnerze tak wiele kwestii do omówienia, do przemyślenia, przepracowania, tak wiele scen, które wbijają się w świadomość, że nie sposób tego oddać w krótkiej opinii, trzeba przeczytać i samemu to przeżyć, bo to zdecydowanie książka do przeżywania. Książka dla wszystkich smakoszy literatury z najwyższej półki. A sam Auster - nie do zastąpienia. Wraz z jego odejściem kończy się jakaś epoka amerykańskiego nurtu postmodernizmu.
Wanda
22.03.2025
Po śmierci Paula Austera wróciłam do jego książek i bardzo mnie zdziwiło, że wcale się nie zestarzały, a wręcz przeciwnie, dojrzały i genialnie było jeszcze raz przeżyć ,,4321” - równie zaskakująca za drugim razem jak za pierwszym. Baumgartnera czytałam z uczuciem wielkiej nostalgii i trudno mi było wyobrazić sobie resztę życia bez kolejnych książek tego wyjątkowego pisarza, na które zawsze tak bardzo czekałam. Baumgartner nie zawiódł mnie na żadnym polu. Czytając miałam wrażenie, że autor pisał tę powieść wiedząc już, że żegna się ze światem i niejako pożegnal sie w niej ze swoimi czytelnikami. Odszedł z klasą…
Superman
30.03.2025
Auster jak zawsze serwuje czytelnikom to, czego czytelnicy naprawdę potrzebują, a więc prawdę o nich samych, pokarm dla myśli i dla ducha. Zanim przeczytałem nie wiedziałem jak bardzo jej potrzebowałem, żeby się uziemić, otrząsnąć, zacząć doceniać małe - najmniejsze zdarzenia w ciągu dnia i cieszyć życiem, wiosną, śpiewem ptaków pełną gębą i nie zwalniać w realizacji planów nawet na chwilę. Kawał świetnej literatury, takiej która wzbogaca.