30.06.2025
„Wśród umarłych” to powieść, której nie sposób czytać obojętnie. Nie dlatego, że opowiada o wojnie, ale dlatego, że jest wewnętrznym krzykiem człowieka, który przeżył coś, czego nie powinien był doświadczyć, i który usiłuje nadać temu jakikolwiek sens. To nie science fiction ani filozoficzna rozprawa o sztucznej inteligencji. To Lem odsłaniający najgłębsze warstwy własnej biografii, czyniący to w sposób pozbawiony patosu, lecz przesycony bólem i niespokojną czułością. To drugi tom trylogii „Czas nieutracony”, której tytuł w tym kontekście nabiera niemal ironicznego znaczenia.W tej powieści czas się nie zatrzymuje; zapętla w koszmarze, którego nie można zapomnieć ani z niego uciec. Głównym bohaterem jest Karol Wilk – młody człowiek o matematycznym talencie, który stara się zachować godność i rozwijać swoje zdolności w rzeczywistości naznaczonej totalnym rozpadem: moralnym, społecznym, biologicznym. Żyje w okupowanym mieście, gdzie każda decyzja może być śmiertelna, a każdy akt myślenia staje się formą oporu. Karol to alter ego autora; nie w sensie dosłownym, ale emocjonalnym. Jego losy są próbą literackiego uporządkowania chaosu, który Lem sam przeżył jako młody człowiek. W miarę jak miasto wokół Wilka umiera – dosłownie, w ogniu i krwi – on sam dojrzewa. Nie staje się bohaterem w sensie propagandowym. Nie walczy z bronią w ręku, ale jego walka o prawo do myślenia, do niepodporządkowania się nieludzkości, jest może nawet bardziej dramatyczna.Jednym z najbardziej poruszających aspektów tej powieści jest kontrast między intelektem Karola a brutalnością świata, w którym przyszło mu wzrastać do istnienia. Jego miłość do matematyki, do czystych struktur i abstrakcyjnego porządku, jest rodzajem eskapizmu i zarazem desperacką próbą ocalenia czegoś czystego w brudnym świecie. Ta matematyka, oderwana od praktyki, lecz wewnętrznie spójna, jest być może jedyną sferą, której wojna nie może dotknąć. A jednak i ona nie daje schronienia, bo nie ma już schronów. Lem peroruje, że nawet najczystszy umysł nie jest w stanie oddzielić się od otaczającej, wrogiej rzeczywistości. Umysł Karola zostaje wystawiony na próbę: czy rozum może ocalić człowieka, gdy umiera świat? Styl powieści jest surowy, pozbawiony ornamentu. Nie ma tu zbędnych słów, nie ma miejsca na poetyckość, bo też nie ma nic poetyckiego w życiu pod okupacją. Ta oszczędność wyrazu sprawia, że emocje wybrzmiewają jeszcze silniej. Lektura „Wśród umarłych” przypomina oddychanie w zadymionym pomieszczeniu: wszystko drażni, każdy gest wydaje się niepewny, a napięcie nie znika ani na chwilę. W tle przewijają się echa propagandy i ideologii – wymóg tamtych czasów, ale Lem robi coś niezwykłego: nie pozwala im zdominować narracji. To nie komunizm ani walka klas są tutaj osią świata – to człowiek, pojedynczy, efemeryczny i przerażony, który próbuje przeżyć. Dodatkowej głębi i interpretacyjnego światła powieści dodaje znakomite posłowie autorstwa Agnieszki Gajewskiej – badaczki życia i twórczości Lema. Jej komentarz nie tylko kontekstualizuje powieść biograficznie i historycznie, ale odsłania to, co w powieści najbardziej ukryte: ślady żydowskiej tożsamości autora, pamięć Zagłady i powojenną traumę. Posłowie staje się niejako czwartym wymiarem, nie tylko literackim, lecz również etycznym. To powieść o ludziach funkcjonujących wśród zmarłych, ale także o umieraniu wewnętrznym. O utracie złudzeń, o śmierci dzieciństwa, o świecie, który umarł, zanim zdążył się naprawdę zacząć. To nie opowieść o bohaterstwie, lecz o trwaniu. O tym, że nawet w najbardziej odczłowieczonych warunkach istnieje miejsce na myśl, na wybór, na cień godności