Zanim cokolwiek w tej powieści zdąży się ułożyć w coś, co można by nazwać historią, ona już działa niczym ekran, który nie gaśnie, lecz zmienia intensywność światła, aż zaczyna zostawać pod powiekami, nawet gdy odwracam wzrok.„Worry” od pierwszych stron ustawia się w trybie przyspieszonego oddechu współczesności: sceny zamiast rozdziałów, przeskoki zamiast przejść, dialogi przypominające powiadomienia, które nie pozwalają się wylogować z własnej uwagi. Czyta się ją z niepokojącą łatwością, i właśnie ona okazuje się najbardziej zwodnicza. Nie prowadzi w głąb. I tu zaczyna się mój zasadniczy opór wobec kierunku, w którym ten materiał zostaje poprowadzony. Im dłużej podążam za Jules, tym wyraźniej widzę, że to strumień stanów: rozpad relacji, rozpad uwagi, rozpad sensu. Każdy z tych elementów zostaje uchwycony trafnie, czasem nawet boleśnie, ale nie zawsze zostaje dociążony wewnętrzną logiką, która pozwoliłaby im się wzajemnie spoić. Ruch istnieje, lecz nie zawsze rodzi napięcie, które by go unosiło. Jules zawieszona między pracą, rozstaniem a kompulsywną obecnością w telefonie, jest jednocześnie bardzo „tu i teraz”, i zaskakująco rozmyta. Powieść stawia pytanie o to, jak uchwycić egocentryczną świadomość bez redukowania jej do pustego odbicia epoki, ale odpowiedź pozostaje nie do końca przez autorkę dopowiedziana. Często miałam wrażenie, że zaraz wydarzy się przesunięcie, że postać wejdzie w nową trajektorię. Jednak zamiast transformacji dostałam kolejną wersję tej samej powierzchni, tylko pod innym kątem światła. W tym sensie nie chodzi nawet o niedopowiedzenie, lecz o brak wyraźnej zmiany wewnętrznej struktury. Szczególnie widoczne staje się to w wątku obsesji Jules: jej relacji z internetem, kulturą blogerek, estetyką „życia jako obrazu”, całym tym współczesnym szumem, który jednocześnie kusi i unieruchamia. Ten materiał jest trafny, momentami ciekawy, ale często pozostaje na poziomie rozpoznania: „tak wygląda świat”, bez pełniejszego widoku, co to robi z człowiekiem, który w nim trwa. W tle pulsuje miłosno- nienawistna relacja dwóch żydowskich sióstr funkcjonujących w nowojorskiej przestrzeni kulturowej, która mogłaby stać się osią emocjonalną powieści. Zamiast tego pozostaje serią napięć, zbliżeń i odchyleń, które nie składają się w pełny, rozwijający się konflikt. Jest w nich potencjał, są pęknięcia, są drobne przesunięcia, w których łatwo się odnaleźć jeśli mamy rodzeństwo, ale całość częściej przypomina kontur niż dynamiczną więź poddaną realnej przemianie. I tutaj wraca moje najważniejsze wrażenie: brak konsekwentnie poprowadzonej przemiany. Nawet jeśli ta lekka formalnie lektura dotyka doświadczeń depresyjnych, współzależności, cyfrowego przeciążenia, czy rozpadu, nie zawsze prowadzi je do punktu, w którym postać mogłaby zostać, choćby minimalnie przekształcona.Zostaje więc wrażenie strumienia świadomości, który rejestruje stan, zamiast go przepracowywać należycie w formie.Być może jest to świadomy gest: literatura epoki przeciążenia, w której sama struktura narracji ulega rozproszeniu, tj. uwaga głównej protagonistki. Jako czytelniczka jednak nie zawsze odnajduję w tym przekładzie pełną satysfakcję estetyczną: diagnoza świata nie zamienia się tu w równie wyrazistą konstrukcję artystyczną. Jednocześnie nie można tej powieści odmówić jednego: niezwykłej trafności w uchwyceniu współczesnego środowiska emocjonalnego. Internet nie jest tu tłem, lecz powietrzem gęstym, nasyconym, trudnym do odfiltrowania. Relacje, mikroreakcje, impulsy i drobne zazdrości zostają zapisane z precyzją, która bywa wręcz niekomfortowa w swojej rozpoznawalności. Nie zmienia to faktu, że ten dyskomfort nie zawsze układa się w większą i spójną całość.W efekcie „Worry” pozostawia mnie w stanie charakterystycznym dla wielu współczesnych narracji o młodych dorosłych. Najtrafniejsze określenie mojego doświadczenia nie mieści się ani w zachwycie, ani w rozczarowaniu, lecz w czymś zawieszonym pomiędzy: w świadomości, że intrygująco rejestruje znane uczucie, ale nie przekształca je w formę, która trwa dłużej niż sam akt lektury.
Goszczewslowach
18.04.2026
Są okładki książek, o których nie da się zapomnieć. „Worry” Alexandry Tanner przedstawia fragment obrazu Shannon Cartier Lucy, a ja już znam z innych książek jej prace i nie mogłam się oprzeć. Niestety to nie całkiem o to chodzi w tej książce. Powieść jest współczesną historią dwóch sióstr. Jules i Poppy są w okolicach trzydziestki, młodsza wprowadza się do drugiej by ruszyć ze swym życiem po próbie samobójczej, obie są spragnione miłości i zainteresowania matki lecz jej priorytetem nie jest życie własnych dzieci. Wszystko jest w aranżacji uzależnienia od sociali i scrollowania, upiększone udawaną obojętnością, a i tak kontrolowaniem nowych postów i relacji. Przezabawne dialogi z poprawnością polityczną, nieco meczącą, ale jakże prawdziwą w dzisiejszych czasach. Charakteryzacja głównej bohaterki ciągłym zamartwianiem się o młodszą siostrę Poppy, uważność na słowa, choroba skóry i leczenie, piramidy finansowe i teorie spisowe to były naprawdę świetne wątki. I kiedy już płyniesz przez powieść, śmiejesz się, rozumiesz, czasami obrzydzasz i współczujesz i bardzo denerwujesz podczas świetnych scen z rodzicami przy jednym stole to wydarza się zakończenie takie, jakich naprawdę nie lubisz. Chaotyczne, szybkie, otwarte i niepotrzebne. Myślę, że Autorka chciała nim wywołać zamieszanie, było celowe i mogło bardzo nie trafić do niektórych, a ja jestem jedną właśnie z tych osób. Czy problemy naszych czasów jak marnowanie czasu na scrollowanie bzdurnych rzeczy zostało ukazane? Zdecydowanie tak. Nagminne kupowanie, kółka wzajemnej adoracji, oszustwa w produktach piramid, dzisiejsza polityka i rozmyślanie jak się odezwać byle kogoś nie urazić to jest dokładnie to jak wygląda codzienność trzydziestolatków przejmujących się wszystkim. Dobrze, że się o tym mówi i pisze by nie przechodziło bez echa,a z postaciami w takich książkach łatwo się utożsamić. Jednak czy historia naszych bohaterek zostanie zamknięta? Jaki jest ich progres? Po co takie okrutne zakończenie? Czy ktoś się czegokolwiek nauczył? Emocjonalny finisz bez większego sensu. @wydawnictwoliterackie dziękuję za egzemplarz
mamausza
06.05.2026
Powieść "Worry" autorstwa Alexandra Tanner to książka, która bardziej przypomina strumień myśli niż klasyczną historię. Fabuła właściwie schodzi tu na dalszy plan – wszystko kręci się wokół relacji dwóch sióstr, Jules i Poppy, i ich dość toksycznej, a jednocześnie dziwnie czułej więzi. To jedna z tych książek, w których bohaterowie potrafią być dla siebie naprawdę okropni. Ich rozmowy, zachowania i wzajemne pretensje bywają męczące, czasem wręcz irytujące, ale pod tym wszystkim wyraźnie czuć, że coś je jednak łączy. I chyba właśnie ta nieoczywista mieszanka frustracji i przywiązania jest najmocniejszym punktem tej powieści. Całość ma dość chaotyczny charakter – trochę jak bezmyślne scrollowanie telefonu. Niby nic konkretnego się nie dzieje, sceny często się powtarzają, nie prowadzą do żadnego przełomu, a jednak trudno się od tego całkiem oderwać. Tanner dobrze oddaje rytm codzienności współczesnych trzydziestolatków: ciągłe analizowanie siebie, relacji, przyszłości, które jednak często pozostaje powierzchowne i nie prowadzi do realnych zmian. Na plus na pewno można zaliczyć to, jak książka dotyka współczesnych problemów – uzależnienia od internetu, kompulsywnego konsumowania, presji społecznej, życia „na pokaz”, czy nieustannego zastanawiania się, jak coś powiedzieć, żeby nikogo nie urazić. To wszystko brzmi bardzo znajomo i momentami aż zbyt trafnie oddaje realia naszych czasów. Z drugiej strony, brak wyraźnej struktury i kierunku może męczyć. Postacie właściwie się nie rozwijają, a kolejne sceny nie wnoszą wiele nowego – raczej krążą wokół tych samych tematów. Można odnieść wrażenie, że tej historii przydałoby się trochę więcej porządku i wyraźniejszy punkt kulminacyjny. „Worry” to więc książka dość specyficzna – lekka w odbiorze, ale jednocześnie pełna drobnych frustracji. Nie jest zła, ma swoje momenty i trafne obserwacje, jednak nie każdy się w niej odnajdzie. Mimo że sama należę do pokolenia, które opisuje, wcale nie poczułam się tu jak u siebie – i to chyba najlepiej oddaje jej charakter.
Olga
05.05.2026
Podczas czytania trochę się śmiałam, trochę krzywiłam, kiwałam ze zrozumieniem głową i namiętnie podkreślałam cytaty. I dopiero gdzieś pod koniec zorientowałam się, że nie ma tam praktycznie żadnej fabuły - a mimo to przez tekst płynie się tak gładko, jak przez kolejne TikToki (Nawiązanie nieprzypadkowe, bo sporo tutaj o tzw. doomscrollingu). To wszystko dzięki krótkim scenom i językowi, który brzmi jak rozmowa z inteligentną, nieco cyniczną przyjaciółką. Nie ma tu miejsca na nudne opisy, autorka serwuje samo mięsko. Już od pierwszego zdania wiedziałam, że pokocham ten vibe: "Moja siostra Poppy zjawia się w deszczowy czwartek. Ma na sobie brzydkie ubranie i pokrzywkę". To, co następuje potem - bohaterka spiskująca, jak ukraść siostrze płaszcz, pokazało mi, że dynamika między tą dwójką, to będzie coś wyjątkowego. Tanner zaserwowała nam idealną mieszankę siostrzanej złośliwości i rywalizacji podszytej bezwarunkową miłością. Inne relacje były równie pokręcone: płaczący eks, ojciec, który wstrzykuje ci botoks, kuzyni popierający Trumpa, sąsiedzi z synem w więzieniu za zoofilię... Osobny akapit warto poświęcić matce bohaterek uwikłanej w piramidę finansową. To narcyzka bombardująca córki pasywno-agresywnymi wiadomościami, a jej podłość i czysty jad sprawiają, że sama pewnie dorobiłabym się problemów psychicznych, gdybym miała taką matkę. Już od samego czytania czułam mocny dyskomfort. Ogólnie wszyscy w tej książce są odpychający. Mam wrażenie, że celem autorki było pokazanie, jak bardzo manipulacyjne i okropne jest każde z nich. I to jest FANTASTYCZNE! "Worry" Alexandry Tanner to książka idealna dla millenialsów, obnażająca ich bolączki, wady i lęki w trafny, zabawny i sarkastyczny sposób. W trakcie lektury z jednej strony czujesz się paskudnie, z drugiej co chwilę wybuchasz śmiechem, czerpiąc jakąś dziką satysfakcję z problemów bohaterki. Wiem, że zakończenie mocno podzieliło czytelników, ja natomiast jestem na TAK, proszę nie pytajcie czemu i nie oceniajcie! xD
Aleksandra
11.05.2026
IG @Zacisze_Ksiazek Książka niejednoznaczna. Z jednej strony określana jako „do bólu prawdziwa, szczera, o millennialsach”, a z drugiej strony… o czym tak naprawdę jest? Historia dwóch młodych sióstr, uprzywilejowanych Żydówek mieszkających w Nowym Jorku. Żadna z nich nie wie, czego chce od życia ani nawet po co żyje. Nie potrafią się prawidłowo komunikować ani w gronie rodzinnym, ani z obcymi. Rozchwiane, z jednej strony podkreślające swoją „przynależność do swojego ludu”, by na kolejnej stronie zarzucać komuś antysemityzm, bo po co mówić o ich pochodzeniu. Przywiązujące zbyt dużą wagę do kwestii błachych, by uparcie ignorować te najważniejsze. Zamiast psychoterapii stosują wypełniacze w twarzy. Nie chcą dojrzeć i wziąć na siebie odpowiedzialności zawodowej. Marudzą, gnuśnieją. Przez większość lektury miałam z tyłu głowy myśl: „po co powstała ta książka?”. Niby porusza życiowe i istotne sprawy, ale tylko powierzchownie, by za chwilę zbagatelizować je awanturą o nic lub obrażeniem się na wszystko. I dopiero pod koniec coś zaskoczyło w moim mózgu, że może to zabieg artystyczny, który nieskonkretyzowaną treścią pokazuje czarno na białym nieskonkretyzowane życie wybranych przedstawicieli tego pokolenia. Wtedy w moim odczuciu książka przytłacza jeszcze bardziej, ponieważ nawet swoją formą ukazuje sto procent beznadziejnej egzystencji sióstr Gold. Trochę mi zabrakło jednak nadania temu wszystkiemu jakiejś celowości przez autorkę. Można było lepiej wykorzystać potencjał problemów poruszanych w powieści. Niemniej jednak treść zmusza czytelnika do reakcji, nawet jeśli miałaby to być frustracja, skłania ku własnym przemyśleniom. Uważam zatem, że pomimo swojej pewnej ekscentryczności i braków, jest to produkt naszych czasów, który wyraźnie obrazuje aktualną rzeczywistość społeczeństwa w pewnych częściach świata. Bo przecież niektórzy nic innego nie robią, tylko się zamartwiają, prawda? 😉
Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie
Opis produktu
Dwie siostry. Jedna wspólna historia. Nieunikniona eksplozja
Rozbrajająco realistyczny portret milenialsów.
Marzec 2019. Jules Gold ma 28 lat, jest sfrustrowana życiem i twórczą niemocą, a do tego uzależniona od internetu. Zajmuje mieszkanie byłego chłopaka, jakby w poczekalni przed „prawdziwym życiem”. Jej młodsza siostra Poppy, półtora roku po próbie samobójczej, wprowadza się do niej na czas nieokreślony. Szuka pracy i sensu w Brooklynie, podczas gdy Jules całymi dniami scrolluje blogi mormońskich matek – gardząc ich stylem życia i jednocześnie obsesyjnie go podglądając.
Matka sióstr, świeżo nawrócona mesjanistyczna Żydówka, coraz mocniej wkręca się w piramidy finansowe związane z branżą wellness. Jules próbuje radzić sobie z narastającą frustracją, lecz powoli i bezlitośnie zaczyna obwiniać Poppy za własne niedostatki w rolach, które przyszło jej pełnić: siostry, przyjaciółki i pisarki.
Rok dobiega końca, nadchodzi nowa dekada, a katastrofalna podróż na Florydę zmusza siostry do zadania sobie pytania, którego dotąd unikały: razem czy osobno?
Dla czytelniczek Ottessy Moshfegh i Sally Rooney.
"Rozedrgany i przejmująco zabawny portret dwóch dwudziestokilkuletnich sióstr, które stały się współlokatorkami i zbliżają się do punktu krytycznego swojej wybuchowej relacji. Historia siostrzeństwa buzującego od emocji i dziesiątków problemów życia codziennego."
"Vogue”
""Worry” jest niesamowicie odkrywcze w sposobie, w jaki przetwarza lęki bohaterek w pełne komizmu odprężenie. Niektóre książki pokazują prawdę, jaka jest, inne – prawdę wygładzoną. W tej mądrej powieści znajdziecie jedno i drugie."
"The New York Times Book Review”
"Opowieść o narastającym niepokoju, a jednocześnie niezwykle zabawna i do bólu egzystencjalna."
"Harper’s Bazaar”
"Typ książki, którą będziesz stale czytać innym na głos… Ta pełna realizmu powieść rozbraja do łez, na wesoło i na smutno."
"Kirkus”
"Dziko przyjemna i pełna humoru lektura."
"Rolling Stone”