Stella Maris

43,99 zł

59,90 zł - cena sugerowana przez wydawcę

TANIEJ W APLIKACJI
Przejdź do appki Empik i kup ten produkt taniej z kodem "APP10"
Sprzedaje firma Empik
Jak sortujemy?
Darmowa dostawa z PremiumSalony od 0 zł, punkty i kurier od 49,00 zł
Dołącz do Premium
Dostawa za darmo do salonu
Dostawa i płatność
Przewidywany czas wysyłki1 dzień roboczy
Szczegóły
Zwrotdo 14 dni
Zwroty
Sprawdź darmowy fragment
Przeczytaj
Produkt sprzedają inni sprzedawcy (15)
Pokaż
Taniej od 40,00 zł
Dostępne 2 opcje od 40,00 zł
Outlet

Informacje szczegółowe

Pokaż wszystkie
Data premiery:
2023-06-28
Liczba stron:
280
Autor:
Mccarthy Cormac

Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.

Opis produktu

„Gdybyś nie została matematykiem, kim chciałabyś być?

Trupem”.

Jesienią 1972 roku do zakładu psychiatrycznego Stella Maris zgłasza się dwudziestoletnia Alicia Western, doktorantka na Wydziale Matematyki Uniwersytetu Chicagowskiego i genialna skrzypaczka, córka naukowca, który współpracował z Oppenheimerem przy Projekcie Manhattan. Cierpi na depresję i ma halucynacje. W rejestracji usiłuje oddać reklamówkę z czterdziestoma tysiącami dolarów. Uciekła z Włoch, gdzie jej brat Bobby, uzdolniony fizyk i kierowca Formuły 2 leży w śpiączce po wypadku na torze rajdowym. Alicia kategorycznie odmawia rozmów o nim. Terapeucie opowiada o dzieciństwie w Los Alamos, barwach liczb, mechanice kwantowej, Schopenhauerze i zakazanych marzeniach. W tym intelektualnym sparingu to pacjentka jest górą i nigdy nie wiadomo, kiedy kłamie, a kiedy odsłania się.

Co jest prawdą, a co złudzeniem? Dzika i złowroga eksploracja nauki podważająca nasze pojęcia Boga, prawdy i istnienia. Studium żałoby i nieuleczalnej tęsknoty.

Po latach milczenia wybitny amerykański prozaik, laureat Nagrody Pulitzera i autor kultowej "Drogi" powraca z mistrzowską dylogią. "Pasażer" i "Stella Maris" są jak dwie strony lustra, a prawda jednej powieści zdaje się zaprzeczać prawdziwości drugiej.

„Od pięćdziesięciu lat planowałem powieść o kobiecie. Nigdy nie będę wystarczająco kompetentny, by ją napisać, ale w pewnym momencie trzeba spróbować”.
Cormac McCarthy

„Bobby i Alicia – Orestes i Elektra naszych czasów, rodzeństwo z przeklętej rodziny, uciekające przed Furiami. Portret tych dwojga skazanych na to, by nigdy nie być razem, jest oszałamiającym osiągnięciem”.
„The Scotsman”

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Informacje szczegółowe

ID produktu:
1376931352
Tytuł:
Stella Maris
Autor:
Tłumaczenie:
Sudół Robert
Wydawnictwo:
Język wydania:
polski
GPSR - osoba odpowiedzialna i certyfikaty:

Oceny i recenzje o produkcie

Co mówią użytkownicy?
Użytkownicy twierdzą, że 'Stella Maris' to głęboka, niezwykle wymagająca i inteligentnie napisana powieść, która stanowi doskonałe dopełnienie 'Pasażera' Cormaca McCarthy'ego. Recenzenci podkreślają fascynującą kreację głównej bohaterki – genialnej matematyczki Alicii – oraz filozoficzny, erudycyjny charakter wymiany dialogów. Większość opinii jest zdecydowanie pozytywna, doceniając unikalną formę, rozmach intelektualny i kunszt językowy, przy jedynie sporadycznych głosach o trudnej przystępności lub lekkim niedosycie wobec 'Pasażera'.
Najczęściej wspominane:
głęboka fabuła
intelektualne dialogi
wyjątkowa bohaterka
wymagająca lektura
piękne wydanie

Sortuj

Dariusz
Zweryfikowany zakup
01.08.2023
No cóż nie wiem co napisać przeczytałem zapewne nie do końca zrozumiałem co poeta miał myśli Czyta się dość dobrze choć trochę pod górkę są fantastyczne fragmenty prozy ale chyba wolałem Cormaca innego
Sylwia
Zweryfikowany zakup
21.09.2023
Nie mogłam się oderwać! Świetnie napisana, inteligenta, niby nic się nie dzieje, niby tylko rozmowa, ale o czym..!!!
vistula
Zweryfikowany zakup
05.03.2025
Młodziutka Alicia sama zgłasza się do szpitala Stella Maris. Znajdujemy się w sercu przejmującego dialogu zagubionego geniusza z wyjątkowym lekarzem. Nazwałabym to traktatem naukowym i studium wyjątkowego do szaleństwa umysłu. Czułam się zbombardowana teoriami matematycznymi, fizycznymi, filozoficznymi. Zasypało mnie mnóstwo pojęć, które były mi obce, np. probabilistyczny, afiniczny, iteracja, solipsyzm, dyskineza, synestetyk... Mnóstwo nazwisk... Grothendieck, Russel, Godel, Wittgenstein... Muszę się przyznać, że ta książka mnie przerosła... Obawiam się, że cokolwiek o niej napiszę, będzie bzdurne. Matematyczne teorie są mi całkowicie obce, taki ze mnie umysł ścisły, jak z pingwina baletnica. Lektura wymaga skupienia, sięgania do źródeł, powracania, a i tak wydaje mi się, że muszę ją przeczytać jeszcze raz, może wtedy więcej zrozumiem? Tu nie ma akcji, są jedynie strzępy wydarzeń, grzebanie w zakamarkach umysłu i duszy, trudne relacje, doświadczenia, coś, co jest tak nieuchwytne, że ciągle wymyka się naszym zmysłom, a jednak przeczuwamy, że to coś jest niesamowicie istotne. Doceniam piękny, choć czasami zamierzenie potoczny język, doceniam wielki zamysł poznania złamanego życia i niezwykłej, kobiecej umysłowości, doceniam niesamowitą perspektywę, z jakiej poznajemy tę postać. Doceniam wreszcie ogromną wiedzę autora. Wyniosłam zadziwienie, a jednocześnie mętlik w głowie. Książka trudna, zupełnie nieoczywista, zaskoczyła mnie.
apc26
Zweryfikowany zakup
15.10.2025
O łącznej, to jest dopiero historia. Zatraciłam się całkowicie. Uwielbiam wszystko, od nastroju, po elementy zaskoczenia, przemyślenia, spojrzenie na świat i otaczające nas zjawiska z innej perspektywy. No i zostawia nas z wieloma znakami zapytania, ale w optymistycznym nastroju. Czy my aby nie jesteśmy wszyscy mało stabilni mentalnie, kto to wariat, czy nie za łatwo kategoryzujemy ludzi, dlaczego jak nie jesteśmy tacy jak inni, to jesteśmy oceniani ...
Anonim
Zweryfikowany zakup
24.05.2024
Dla mnie majstersztyk, do czytania razem z Pasażerem. Można czytać w dowolnej kolejności - choć zaczęcie od Stella Maris wydaje mi się odrobinę łatwiejsze żeby wejść w ten świat rodzeństwa. To nie jest czytadło i wymaga skupienia oraz dystansu.
Anonim
Zweryfikowany zakup
28.06.2023
Ta recenzja została ukryta, ponieważ jej treść była niezgodna z regulaminem
futro
Zweryfikowany zakup
07.09.2023
Wciągająca jak narkotyk. Dawno nie zdarzyło mi się spędzić tyle czasu ciurkiem nad książką
Olbrych
Zweryfikowany zakup
10.07.2024
Produkt na prezent. Dotarł w stanie idealnym. Jubilat zadowolony, wciągnęło go :)
anonymous
Zweryfikowany zakup
09.08.2023
W sumie mało związku z Pasażerem nie jest zła ale czegoś brakuje….
Karolina Tomalak
Zweryfikowany zakup
27.08.2023
Jak pracuje umysł genialnej matematyczki? Ciekawa lektura
Witold
Zweryfikowany zakup
28.03.2026
Książka pięknie wydana. Kto lubi Cormac'ka...?
Krzysztof
Zweryfikowany zakup
04.12.2025
Kupiłem drugi egzemplarz, niepotrzebnie.
franco78
Zweryfikowany zakup
27.09.2023
McCarthy to niedościgniony geniusz.
Iwona Domisiewicz
Zweryfikowany zakup
20.05.2024
Kawał dobrej literatury
Anonim
Zweryfikowany zakup
22.05.2026
Absolutnie doskonała☺️
anonymous
Zweryfikowany zakup
09.09.2023
Polecam.
Joanna
Zweryfikowany zakup
06.09.2023
Ok
Wkp
28.06.2023
PIĘKNY UMYSŁ „Pasażer”, czyli pierwsza część tej opowieści – choć dziejąca się od niej później, bo po śmierci głównej bohaterki „Stelli Maris” – była wynikiem pracy Cormaca McCarthy’ego sukcesywnie rozwijanej od niemal pół wieku. „Stella Maris” to wynik jego równie długo trwających marzeń, by napisać powieść o kobiecie. No i zarazem to także dopełnienie całej opowieści. O wiele cieńsze, wędrujące innymi ścieżkami gatunkowymi, ale tak samo fascynujące i ujmujące. I zachwycające pisarstwem, głębią i literacką jakością, jakiej tak bardzo brakuje współczesnym książkom. Rok 1972. Tytułowa Stella Maris to szpital psychiatryczny do którego trafia Alicia Western – córka naukowca, który pracował przy bombie atomowej, a zarazem genialna skrzypaczka i matematyczka. Wszystko poszło nie tak, jej brat po wypadku na torze rajdowym, zapadł w śpiączkę, a ona popadła w depresję. Nękana halucynacjami… Właśnie, czy na pewno szuka pomocy? Ze swoim psychiatra toczy bowiem swoistą grę, a rzeczywistość, kłamstwa i urojenia, zaczynają splatać się w jedno… Czytam tę powieść i jakoś tak z miejsca kojarzy mi się z tzw. „Trylogią kobiecą” Stephena Kinga. A dokładniej jej pierwszymi dwoma częściami – „Gra Geradla” i „Dolores Claiborne”. I nie, nie porównuję jakości prozy Cormaca i Kinga, to zupełnie inne światy i przepaść prawdziwa, ale w obu przypadkach mamy do czynienia z prozą pokazującą dwie strony tej samej monety – u Kinga były to dalekie echa powiązań, u McCarthy’ego wszystko powiązane jest ściśle, ale podobieństwa widać. Podobnie jak fakt, że obaj podjęli się zobrazowania i zanalizowania kobiet. Choć „Stella Maris” robi to w zdecydowanie bardziej wybitny sposób, niż rozrywkowa proza Mistrza Horroru, który jedynie momentami wspinał się tam na nieco wyższe półki. No a „Stella Maris” to półka najwyższa. Rzecz przywodząca skojarzenia z „Pięknym umysłem”, ale… Nie, mimo tego wszystkiego, co dotąd napisałem, prozy McCarthy’ego nie da się porównywać z żadną inną. A niniejsza powieść, dopełnienie „Pasażera” i zarazem ostatnie dzieło autora (przynajmniej wydane za życia, okaże się kiedyś, co tam skrywają jeszcze jego archiwa) to nie tylko piękne dzieło literackie, ale i piękne podsumowanie jego twórczości. Dlaczego? Tylko spójrzcie – z jednej strony to opowieść o nauce (i muzyce, tak przy okazji), o czymś tak beznamiętnym jak matematyka czy mechanika kwantowa, a jednak pokazująca jak wielkie rzeczy i jak wielkie emocje mogą kryć się miedzy tym wszystkim. I tak samo jest przecież z pisarstwem autora, beznamiętnym, sterylnym, zimnym, niczym sekcja zwłok, a jednak odsłaniającym cało sedno, serce i umysł. Pięknie mu to wychodzi. Pięknie opowiada o ludziach, o umyśle, o szaleństwie, o miłości, o relacjach, o cierpieniu. Pięknie też kreśli te swoje postacie – a właściwie jedną postać, cała reszta ukazana jest przez jej pryzmat. Ale jak jest ukazana! W formie zapisu wyznań bohaterki, niczym wywiadu rzeki (tu znów powracają skojarzenia z „Dolores”, która była zrobiona w formie rejestracji zeznania głównej bohaterki), genialnie napisana, stylem, który jest tak surowy, jak krwisty i tak ascetyczny, jak wysmakowany, działający na wyobraźnię i pozostający długo w czytelniku. Warto. Obie na raz. Przeczytać, zachwycić się, docenić, smakować… I chcieć więcej.
SzkolnyKlubRecenzenta
02.08.2023
Cormac McCarthy był jednym z najważniejszych współczesnych pisarzy amerykańskich. W roku 2007 otrzymał prestiżową nagrodę Pulitzera za książkę Droga. Ta sama powieść znalazła się na liście najlepszych książek XXI wieku wg BBC, a także trafiła do prestiżowego Klubu Oprah Winfrey. Szerzej jest znany bardziej jako autor książki „To nie jest kraj dla starych ludzi”, która doczekała się ekranizacji i zdobyła aż 4 Oskary. McCarthy’ego porównuje się do takich pisarzy jak William Faulkner. Natomiast krytyk literacki Harold Bloom zaliczył go do grona 4 największych pisarzy jego czasów razem z Thomasem Pynchon’em, Don DeLillo i Philipem Roth’em. McCarthy używa w swoich książkach niezwykle wyszukanych zabiegów językowych. W książce „Droga” stosował wiele opisów w formie równoważników zdań, dodając do tego niezwykle piękne i głębokie metafory. Dzięki czemu stworzył bardziej poezję niż prozę. Jego książki są niezwykle poruszające, nie pozostawiają czytelnika obojętnym, zmuszając go do zadawania pytań egzystencjalnych. Zmarł w tym roku, w wieku 89 lat. Jesienią 1972 roku do zakładu psychiatrycznego Stella Maris zgłasza się dwudziestoletnia Alicia Western, doktorantka na Wydziale Matematyki Uniwersytetu Chicagowskiego i genialna skrzypaczka, córka naukowca, który współpracował z Oppenheimerem przy Projekcie Manhattan. Cierpi na depresję i ma halucynacje. W rejestracji usiłuje oddać reklamówkę z czterdziestoma tysiącami dolarów. Uciekła z Włoch, gdzie jej brat Bobby, uzdolniony fizyk i kierowca Formuły 2 leży w śpiączce po wypadku na torze rajdowym. Alicia kategorycznie odmawia rozmów o nim. Terapeucie opowiada o dzieciństwie w Los Alamos, barwach liczb, mechanice kwantowej, Schopenhauerze i zakazanych marzeniach. W tym intelektualnym sparingu to pacjentka jest górą i nigdy nie wiadomo, kiedy kłamie, a kiedy się odsłania. Co jest prawdą, a co złudzeniem? Dzika i złowroga eksploracja nauki podważająca nasze pojęcia Boga, prawdy i istnienia. Studium żałoby i nieuleczalnej tęsknoty. Książka ta jest dialogiem psychiatry i pacjentki, która w swojej złożoności staje się trudna do zrozumienia. Poruszane tematy skłaniają do przemyśleń i zmuszają czytelnika do zatrzymania się w obecnej chwili z refleksją nad własnym życiem. Nie jest to lektura ani prosta, ani oczywista. Sam w sobie styl, w jakim została napisana sprawia, że musimy sobie wyobrazić całą sytuację sami. Pozbawiona jest didaskalii mówiących nam, gdzie się znajdują, co akurat dzieje się na ich twarzy, jak siedzą, co robią z dłońmi. Wszystko, czego można się dowiedzieć, dowiadujemy się z ich słów. Poza nietypową budową tekstu Alicia nie ułatwia zrozumienia jej przeżyć. Wplata w swoje wypowiedzi o rodzinie, dzieciństwie studiach, wiele faktów matematycznych, nazwisk oraz alegorii. Jej stan umysłu i majaki, o których także wiele opowiada, są nadzwyczajne, inne niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Ponadto jej stosunek do wielu spraw diametralnie odbiega od jakiejkolwiek normy, więc poznawanie takiego punktu widzenia należy do intrygujących zagadnień. Cormac McCarthy i jego dzieła są bezapelacyjnie wybitne, dlatego uważam, że każda dojrzała osoba powinna po nią sięgnąć i zgłębić tajemnice umysłów zagubionych i niezwykłych jak bohaterka „Stelli Maris”. A.L. Szkolny Klub Recenzenta
Anonim
14.05.2024
Powieść „Pasażer” oraz „Stella Maris” powinno się czytać w duecie. Pierwszą z nich mam już za sobą. Jak napisałam w swojej recenzji, nie okazała się ona powieścią akcji, a „thrillerem egzystencjalnym. Przyszła pora na „Stellę Maris”. Powieść intrygowała mnie, bo jej bohaterką jest, moim zdaniem, najciekawsza postać „Pasażera”, czyli Alicia. Zmagająca się z poważnymi problemami psychicznymi genialna matematyczna i muzyczka. Córka współtwórcy bomby atomowej i siostra Bobby'ego Westerna, głównego bohatera „Pasażera”. Sama mówi o sobie: „Ludzie uważają mnie za osobę interesującą, jednak właściwie przestałam z nimi gadać”[1], co brzmi nieco wyniośle. Jednak genialne umysły są fascynujące – nie zaprzeczycie – a Cormac McCarthy znalazł postać, z którą jego bohaterka jednak pogada. Cormac McCarthy pozwala czytelnikom poznać tę postać w nietypowy sposób. Powieść ta nie jest biografią bohaterki. Tytułowa Stella Maris to zakład psychiatryczny. Do niego zgłasza się Alicia. Będziemy „podsłuchiwać” jej rozmów z lekarzem. Rozmów fascynujących, wychodzących w treści daleko poza sferę medyczną. Będzie o życiu, o śmierci, o rodzinie, o muzyce, o matematyce o szaleństwie, o ludziach i in. Autor stawia czytelnika przed intelektualnym wyzwaniem. Alicia nie boi się wygłaszać osobliwych poglądów, nie boi się obierać roli moderatora, nie boi się prowokować (chociaż dla niej jest to raczej szczerość, albo zabawa – w zależności od kontekstu). Alicia jest specyficzna, zdecydowanie nie jest „normalna” (aczkolwiek tu można postawić pytanie, jak „normalność” należy definiować), ale jej wybitność i (niezamierzony) ekscentryzm hipnotyzują czytelnika. Wreszcie, Alicia jest zafascynowana wiedzą. Kocha muzykę i matematykę, ale mi jawiła się jako dość wszechstronny umysł. Obok słynnych matematyków wywołuje Schopenhauera, czy Chestertona. Może i nie potrafi obcować z ludźmi, co nie oznacza, że nie jest bystrym obserwatorem i zręcznym komentatorem. Będę kolejnym głosem, który powie: „nie wszystko w tej powieści zrozumiałam”. Cormac McCarthy niewątpliwie zawstydza czytelnika wszechstronnością – głównej bohaterki, jaki i swoją – ale się nie popisuje. Wykreował postać, która jest specyficzna, a przy tym naturalna i to właśnie jej osobowość hipnotyzuje czytelnika. Nie traktujemy jej, jak kolejnej „wariatki”. Alicia ma coś w sobie co sprawia, że chcemy słuchać jej opinii, że dialogi, jakie prowadzi z lekarzem urastają do rangi wydarzenia. „Stella Maris” to świetna powieść. Nie jest łatwa w czytaniu, ale ma w sobie pierwiastek „pop”. Jest wyzwaniem, ale jakże miłym. Zachęcam was do podjęcia tego wyzwania. W nagrodę będziecie delektować się doskonałą prozą. [1] Cormac McCarthy, "Stella Maris", przeł. Robert Sudół, wyd. Literackie, Kraków 2023, s. 11.
Anonim
10.11.2023
Powiem wam, że kiedy tylko ta książka trafi w wasze ręce, bez Pasażera, możecie mieć problem z jej pojęciem, chyba, że zaakceptujecie fakt, iż cała książka skupia się na zasadzie pytań i odpowiedzi. Mamy tutaj pacjentkę, która sama przyszła do zakładu psychiatrycznego. Zdiagnozowano u niej schizofrenię paranoidalną z wieloletnią etiologią omamów wzrokowych i słuchowych. Wiemy, że była tu leczona już dwa razy, a z czym przyszła i dlaczego, dowiemy się z początku książki i w jej trakcie. Od razu ostrzegam, że pacjentka kocha matematykę, dlatego czasami jej wypowiedzi bywają oparte właśnie o slogan matematyczny. To naprawdę mądra kobieta, która wie, że potrzebuje pomocy i jednocześnie nie rozumie po co ta pomoc jest jej potrzebna i co może zmienić. Jej odpowiedzi bywają okraszone drwiną, czasami przymusem wypowiedzenia się, choć jest jeden temat o którym nie chce nic wspominać i zgrabnie go omija. Chętnie natomiast wspomina swoje dzieciństwo i każde wydarzenie, które wbrew pozorom toczy się w jakiś sposób z osobą jej brata, jakby jedna część chciała o nim opowiedzieć, a druga robiła wszystko, by do tego nie doszło. Momentami ich rozmowa jest jednym wielkim absurdem. ,, Refleksja przychodzi, gdy umysł jest starszy. Ale myśli już tam są. Pamięć jest substancjalna. Nie jest niczym. " Zadziwiające było to, że kobiecie przypisano autyzm, jeszcze zanim go poznano, czy też zrozumiano czym jest. Trochę nam w tym temacie zdradza, podobno częściej chorują na nią mężczyźni. Opowiada o swoich relacjach z matką, jak ją traktowała, choć bardziej wyczułam, że opisywała rzeczy jak jej się wydawało, że matka je odczuwała, a nie prawdziwe myśli matki. Każde wydarzenie jest z punktu widzenia pacjentki, a wiadomo, że tą samą sytuację ludzie mogą postrzegać inaczej. Jeśli jest już poruszony jakiś wątek, bo sprawa brata jest w końcu zaczęta, to rozkładają ją na czynniki pierwsze. Jeśli już ona użyje jakiegoś sformułowania, to lekarz zadaje jej pytania, czym jest dla niej dane słowo, jak je rozumie. Jej odpowiedzi są mega intelektualne, podchodzą pod stan wyższej świadomości, jakby była jedyną osobą na świecie, która potrafi pojąć w ogóle znaczenie niektórych słów, jakby miała czasem dla nich inne znaczenie. Pewnym utrudnieniem jest brak myślnika w książce, to niby dialog, ale bywa, że odpowiedź można przypisać do obu postaci. Robi nam się później z tego spora zagadka i zaczynamy się zastanawiać, czy nie trzeba tego czytać pomiędzy wierszami. Dlatego uważam, że książka nie jest dla każdego. Spodoba się tylko fanom analizy psychiatrycznej, osobom, których ciekawi ludzki mózg, wyobrażenie świata oraz postrzeganie rzeczywistości z dwóch perspektyw z czego każda jest inna i jakby odwrotnie proporcjonalna do tej drugiej sfery myślowej.
matkaczyta
14.07.2023
Kiedyś widziałam film „Droga”, nie wiedziałam jednak, że jest to film na motywach książki. Kiedy odkryłam, że te genialne obrazy post apokaliptycznej rzeczywistości stworzył Cormac McCarthy obiecałam sobie, że kiedyś przeczytam jakąś jego książkę. I nadarzyła się okazja, bo oto zostały wydane 2 książki jego autorstwa „Pasażer” i „Stella Maris”. Potem przyszła wiadomość, że McCarthy’go nie ma już wśród nas, tym bardziej warto sięgnąć po te historie. Nic jednak nie przygotowało mnie na to jak bardzo dobra to jest literatura. „Pasażer” z pozoru wydawać mógłby się kryminałem – nurkowie znajdują wrak samolotu z ofiarami na pokładzie, brakuje jednak jednego z pasażerów i czarnej skrzynki, przy całej sprawie zaczynają węszyć agencji FBI, główny bohater Bobby Western już wie, że wplątał się w poważne kłopoty. Jednak to nie historia z samolotem jest tu głównym wątkiem. Otóż Bobby miał siostrę Alice, wybitną matematyczkę, która na własne życzenie kazała się zamknąć w szpitalu psychiatrycznym. Relacja tej dwójki staje się głównym wątkiem i każe podążać czytelnikowi za kolejnymi obrazami chorej psychicznie Alice, które opowiadają prawdę o dziewczynie, jej bracie, ojcu i matce. „Stella Maris” jest w głównej mierze poświęcone właśnie Alice i jej „pięknemu umysłowi”, to dziewczyna obdarzona wieloma talentami, które stają się niejako jej przekleństwem. Co zatem sprawiło, że chciała zamknąć swoje życie w czterech ścianach zakładu psychiatrycznego? Co wydarzyło się w jej życiu, że pchnęło ją do tak drastycznej decyzji? Jaką rolę odegrał w tym jej brat? Warto nadmienić, że rodzeństwo obarczone jest również faktem, iż ich ojciec stał się twórcą bomby atomowej zrzuconej na Hiroszimę. Czy dzieci noszą w sobie winę, za czyny ich ojców? McCarthy stawia w tych książkach wiele fundamentalnych pytań, nie daje jednak łatwych odpowiedzi, czytelnik musi znaleźć je sam, a pewne osądy wydawać w oparciu o własne poglądy. Przy tym wszystkim język jakim posługuje się autor należy do bardzo wymagających. Książkę należy czytać w totalnym skupieniu, by nie przegapić ważnych faktów, obrazów, projekcji. Właśnie te projekcje chorej psychicznie Alice, staja się dla czytelnika największym wyzwaniem. Niemniej lektura obu książek, to uczta dla czytelnika. Polecam kochającym literaturę w jej najpiękniejszym wydaniu.
Efemerycznoscchwil
28.06.2023
"Świat nie stworzył żadnej żywej istoty,której nie zamierzałby zniszczyć." Cormac McCarthy jest w panteonie moich ulubionych współczesnych pisarzy.Możliwość zanurzenia się w spuściznie erudyty traktuję zawsze niczym ogromny prezent.Nie ukrywam,że wstrząsnęła mną wiadomość o śmierci pisarza na kilka dni przed publikacją dylogii w Polsce,na którą składają się"Stella Maris" i "Pasażer."A fakt,że w powieściach ostatecznie żegna się z czytelnikami,co można przeczytać między wierszami,spowodował mżawkę w oczodołach."Stella Maris" napisane zostało w formie dramatu.To filozoficzny dialog między Alicją-pacjentką szpitala psychiatrycznego,a doktorem Cohenem.Młoda kobieta należy do genialnych matematyczek i skrzypaczek.Za ojca ma jednego z twórców broni nuklearnej. Doświadczyła wielu traumatycznych zdarzeń,co zostawiło rysy w psychice.Choruje między innymi na schizofrenię paranoidalną.Jej trudny stan pogłębia wypadek ukochanego brata na torze wyścigowym,stąd decyzja o hospitalizacji.Mc Carthy porusza w przepełnionej egzystencjalizmem historii kwestie międzypokoleniowej winy. Pisze o zakazanej kazirodczej miłości, szaleństwie,neurozach,relacjach międzyludzkich i dewiacjach społecznych.Eskploruje kondycję ludzkiej natury.A przede wszystkim dokonuje wiwisekcji umysłu kobiety,portretuje demony siedzące w człowieku.Tu życie obfituje w cierpienie.A główna bohaterka jest sumą swoich traum.Mc Carthy rozprawia o sprawach,które go zajmowały.Zręcznie tworzy dramaturgię napięć między lekarzem a kobietą.Wplata w treść imponderabilia.Odnosi się do agnostycyzmu i mechaniki kwantowej.To hołd dla nauki z dużym naciskiem na matematykę i filozofię oraz ich przedstawicieli.Nie brak solipsyzmu i metafizyki,rozważań nad tym,jak można scharakteryzować pojęcie"istnienia".Dostrzegłam w tej misternie utkanej fabule,że wielką rolę w jestestwie pisarza pełniła muzyka.Styl surowy oprószony momentami liryczną parabolą doznań.Zdania niezwykle precyzyjne.Klimat niczym z dźwięków stworzonych przez Clinta Mansella podkręca irracjonalne poczucie zagrożenia.Mc Carthy trzyma czytelnika za gardło aż do ostatniego akapitu,dzięki kontrowersyjnemu pesymizmowi, który się na nas wylewa. Trwam w zachwycie i zabieram się jeszcze dziś za drugi tom.
zaczytania
21.07.2023
Alicia, to dwudziestoletnia genialna matematyczka i skrzypaczka. Zgłasza się do szpitala psychiatrycznego Stella Maris. Dziewczynę nawiedzają trudne do określenia postaci. Każda z nich jest analogiczna do jej aktualnego stanu psychicznego. Alicia prowadzi intelektualną dysputę ze swoim psychoterapeutą. Poruszają tematy dzieciństwa, filozofii, ukochanej przez dziewczynę matematyki i muzyki. Bohaterka książki kocha liczby, ale kocha też nuty, w których upatruje matematycznych wzorów. Rozmowa Alicii z lekarzem to intelektualny, sięgający głębokich ran i poważnych tematów, przeplatanych przyziemnymi wstawkami dialog. Jedynie, o czym nie chce rozmawiać, jest historia jej brata, Bobby’ego… “Stella Maris” to mistrzowska powieść, genialnie rozpisany dialog dwóch silnych osobowości. Postaci w intelektualnej przepychance czasami zajmują wspólny front, żeby za moment zmienić go i stanąć po dwóch stronach barykady. Alicia opancerzona jest w zbroję stworzoną z sarkazmu, pod którą kryje się wrażliwa i przepełniona bólem postać. Jako pacjentka, często stawia się na równi z lekarzem, próbując wciągnąć go w jego własną, psychoanalityczną “grę”. To nie jest książka z wartką akcją, to książka, w której prym wiedzie słowo. Cormac McCarthy stworzył językowe mistrzostwo, po którym się wręcz płynie. Dialog, od którego nie można się oderwać. Autor w wyrażaniu emocji poprzez interpunkcję jest minimalistą. Nie zaburza nimi emocjonalnego przekazu, pozwala czytelnikowi zagłębić się w słowa, zdania, aby ten mógł wchłonąć jak najwięcej napięcia, wrażliwości i cierpienia płynącego ze słów bohaterki. To książka dla każdego, kto lubi literaturę opartą na powolnym przeżywaniu i zgłębianiu problemów, drążeniu w skomplikowanym umyśle i wyciąganiu z niego skrawków przeszłości.
Poczytaj ze mną
01.08.2023
Mam dla Was książkę z interesującym opisem, który zachęci nie jedną osobę, by po nią sięgnąć. Tym bardziej że jest ostatnią książką tego śp. autora. Jesienią 1972 roku do zakładu psychiatrycznego Stella Maris zgłasza się dwudziestoletnia Alicja. Dziewczyna jest wybitnie uzdolniona, doktorantka na Wydziale Matematyki Uniwersytetu Chicagowskiego i genialna skrzypaczka, córka naukowca, który współpracował z Oppenheimerem przy Projekcie Manhattan. Często osoby z taką inteligencją nie radzą sobie w życiu społecznym i izolują się, żyjąc w swoim świecie. Alicja cierpi na depresję i ma halucynacje. Jej zachowanie wymaga interwencji psychologa, temu sama zgłasza się do zakładu psychiatrycznego. Cała książka to w zasadzie rozmowa dziewczyny z psychologiem, gdzie niestety panuje duży chaos i przeskoki w tematach. Ona nie chce opowiadać o tematach dla niej nie wygodnych, a z drugiej strony pokazuje jak genialnie działa jej mózg. W opowieści tej będzie, podjęty temat jej brata, który leży w szpitalu we Włoszech. Bobby, uzdolniony fizyk i kierowca Formuły 2 leży w śpiączce po wypadku na torze rajdowym. Alicja kategorycznie odmawia rozmów o nim, mimo usilnych starań psychoterapeuty. Czemu? Cała ta powieść to filozoficzne podejście do człowieka i jego przemyśleń, nie jest to książka z wartką akcją. Autor postawił na filozoficzne podejście do tematu, temu myślę, że nie każdemu ta książka przypadnie do gustu. Mimo tak fajnego opisu książka na mnie nie zrobiła dużego wrażenia.
Ewa
28.10.2023
Dwudziestoletnia Alicia, genialna matematyczka i skrzypaczka zgłasza się do zakładu psychiatrycznego z własnej woli i z reklamówką pełną pieniędzy. Dziewczyna od najmłodszych lat była określana mianem szalonej. Jej wyjątkowe zdolności matematyczne i muzyczne oraz postrzeganie świata zawsze ją wyróżniały. W rozmowie z lekarzem zdradza, że widzi „nieistniejące” postaci, z którymi rozmawia. Głęboka intelektualna debata tych dwojga porusza ciężkie przeżycia z dzieciństwa, znaczenie matematyki we wszechświecie, istnienie Boga oraz zakazane marzenia. Jedyny temat, na który Alicia nie chce rozmawiać to jej brat Bobby. Jest to historia genialnego umysłu, który można by stwierdzić jest prawdziwym utrapieniem dziewczyny. Jej wyjątkowa wrażliwość, wiedza i intelekt nie pozwalają jej zaznać spokoju i wytchnienia. Książka praktycznie w całości jest dialogiem, krótkie pytania i albo cięte riposty bądź dla odmiany bardzo złożone złożone odpowiedzi. Język i styl autora jest na wyjątkowo wysokim poziomie i jak dla mnie chyba trochę za wysokim. Ciekawiła mnie ich rozmowa, ale było w niej wiele rzeczy (szczególnie tych dotyczących matematyki, których mój umysł niestety nie ogarniał). Bez dwóch zdań jest to lektura wyjątkowa, ale nie dla każdego. Wstyd się przyznać, ale dla mnie była chyba po prostu za trudna.
Agata
08.11.2024
„Hm, może trudniej stracić jedną rzecz niż wszystko. Jedna rzecz może być wszystkim”. „Stella Maris” Cormaca McCarthy’ego to mój powrót po kilkunastu latach do twórczości tego amerykańskiego autora („Drogę” czytałam wieki temu i nic już nie pamiętam, pasowałoby sobie odświeżyć). McCarthy od 50 lat planował powieść o kobiecie i choć uważał, że nigdy nie będzie wystarczająco kompetentny, by to zrobić, to wg mnie udało mu się to świetnie. To opowieść o dwudziestoletniej genialnej matematyczce i skrzypaczce, córce współtwórcy bomby atomowej, która sama zgłosiła się do szpitala psychiatrycznego. Alicia została zdiagnozowana jako schizofreniczka paranoidalna z wieloletnią etiologią omamów wzrokowych i słuchowych. Książka to zapis jej rozmów z terapeutą, dyskusja o filozofii, matematyce, muzyce, sensie istnienia, szaleństwie, Bogu, miłości do brata, rodzinie. Generalnie o życiu. Mam wrażenie, że dawno nie czytałam czegoś tak oryginalnego. To niezwykle intrygująca proza, która trafi nie tylko do miłośników nauk ścisłych. Choć matematyka nigdy nie była moją mocną stroną, a filozoficzne rozważania nie zawsze do mnie trafiają, to cieszę się, że odważyłam się sięgnąć po tę książkę, bo „Stella Maris” to wyjątkowe doświadczenie literackie. Jestem ciekawa sposobu w jaki „Pasażer” dopełni tę historię.
Pi
04.07.2023
PASAŻER był świetny, ale STELLA MARIS jest lepsza. Spokojnie mogę napisać, że własnie takiej literatury chciałabym więcej, że to jest to, co sprawia, że chce mi się czytać i tego szukam w powieściach. Moc słowa jest wzniesiona u CORMAC'a McCARTHY'ego na wyżyny, to siła, obok której nie da się przejść obojętnie. STELLA MARIS, to dialog, opowieść "genialnej wariatki", jej rozmowa z terapeutą. Nie wiem jak pisarz to zrobił, ale sprawił, że z pozoru zwykła "medyczna" konwersacja stała się filozoficzną dysputą. Rewelacyjnie wykreował główną bohaterkę, którą czytelnik już nieco poznał za sprawą PASAŻERA, jednak tutaj dostajemy podroż w głąb absolutnie niezwykłego umysłu. Zaskakuje mnie zarazem lekkość języka, jak i ciężar poruszanych tematów - to razem tworzy szaloną mieszankę, która tak wciąga, że nie da się oderwać od lektury. Postać Alicji przywołuje tę znaną z baśni Carroll'a, bo ta ze STELLA MARIS także wpadła w króliczą norę. Polecałam PASAŻERA, ale jeszcze bardziej polecam kontynuację - książki znakomite, trudne i łatwe, w których łączy się baśń z horrorem. Zdecydowanie McCARTHY zasłużył sobie na uznanie i naprawdę szkoda, że odszedł... Fenomenalna amerykańska literatura! za mądra na terapię, zbyt szalona, by żyć The Passenger tom 2 Wydawnictwo Literackie egzemplarz recenzencki
niepoczytalna
31.07.2023
Ostatnie powieści Cormaca McCarthy’ego to pozycje wymagające od czytelnika pełnego skupienia i zaangażowania. Choć "Pasażer" nie wydaje mi się dobrą pozycją, to jednak z bólem przyznaję, że bez niego lektura genialnej historii zawartej w "Stella Maris" będzie niepełna, szczątkowa. Nawet jeśli sama w sobie się obroni, to chyba nie taki był zamysł autora.
cierpliwa
09.07.2023
Wspaniała kontynuacja Pasażera, czysta rozkosz dla umysłu.

Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie