Ta historia jest, jak sansara – wielkie koło życia, tytuł niezwykle adekwatny do treści. Sansara to opowieść, która wymyka się jednoznacznym klasyfikacjom. Jest to jednocześnie dziennik podróżnika, esej filozoficzny, fresk historyczny, opowieśc o historii sztuki i biografia. Przede wszystkim jednak to wyjątkowa intelektualna przygoda, w której Deville znów pokazuje, jak głęboko potrafi zanurzyć się w kulturę i ducha odwiedzanych miejsc. Każda z jego książek to opowieść, w której autor staje się jednością z opisywanym krajem i ludźmi. Mamy rok 2019. Deville przybywa do Indii w wyjątkowym momencie. Ma to miejsce tuż przed globalnym lockdownem, który miał zmienić bieg współczesnych dziejów. Ten moment zawieszenia– między światem, jaki znaliśmy, a tym, który dopiero miał się wyłonić, okazuje się doskonałym tłem dla refleksji nad sansarą, ideą wiecznego powrotu, reinkarnacji, cykliczności istnienia. To nie przypadek, że autor wybrał właśnie Indie. Duchowość i historia tego kraju doskonale współgrają z taką filozofią. Ale Deville nie ogranicza się do śledzenia czy rozmyślań. Jego pisarstwo to nie medytacja na wzgórzu, ale raczej swoisty maraton, intelektualny i emocjonalny. Podróżując przez Indie, autor tropi ślady dwóch wielkich postaci: Mahatmy Gandhiego i Panduranga Khankhoje. To właśnie ich losy – pozornie odległe, a jednak splecione – tworzą oś narracyjną książki. Choć historia Gandhiego jest powszechnie znana, Deville pokazuje ją z nowej perspektywy, takiej bardziej ludzkiej. Warto ją poznać. Drugą, znacznie mniej znaną, postacią jest Pandurang Khankhoje, indyjski rewolucjonista, naukowiec, podróżnik, którego życiorys jest jak gotowy scenariusz filmowy. Nie ukrywam, musiałam poszukać o nim informacji w sieci. Deville rekonstruuje jego losy ukazując go jako postać barwną, wielowymiarową, a jednocześnie w pewnym sensie tragiczną. Jego związki z Diego Riverą i Fridą Kahlo, pobyt w Meksyku, badania naukowe – wszystko to staje się pretekstem do szerszej refleksji o tożsamości i losie człowieka ogarniętego wirem historii. Autor lawiruje między przeszłością, a teraźniejszością, przeplata fakty historyczne z osobistymi obserwacjami, cytatami literackimi, odniesieniami filozoficznymi. To proza wymagająca, ale niezwykle satysfakcjonująca – jak rozmowa z mądrym podróżnikiem, który widział więcej niż inni i potrafi to przekazać z pasją. Co ważne, Sansara to także opowieść o współczesnych Indiach, kraju który jest z jednej strony wspaniały a z drugiej wręcz tragiczny, dziwny. Sansara to książka, która, zgodnie z jej tytułem, nie oferuje prostych zakończeń. Nie jest klasyczną powieścią ani typowym reportażem. To raczej medytacja nad przemijaniem i trwaniem, nad historią i współczesnością, nad człowiekiem jako istotą uwikłaną w wieczne koło życia. Patrick Deville stworzył dzieło bogate, głębokie, pełne odniesień i znaczeń. To książka dla tych, którzy cenią literaturę podróżniczą z ambicjami filozoficznymi, dla pasjonatów historii, dla tych, którzy wędrują nie tylko palcem po mapie, ale i w głąb siebie. Sansara to nie tylko opowieść o Indiach. To opowieść o nas, o ludziach szukających sensu w świecie, który nieustannie się zmienia, ale też nieustannie się powtarza. Polecam. Będziecie usatysfakcjonowani i zaskoczeni.
SceneQueene
11.05.2025
“Sansara” Patricka Deville to pełen nostalgii esej podróżniczy. Opisuje podróż podjętą przez francuskiego Pisarza w celu stworzenia powieści o losach dwóch bohaterów narodowych Indii – Mahatmy Gandhiego oraz Panduranga Khankhoje. To niełatwe zadanie, gdyż obaj byli tak różni, jak ogromne są odmienności kraju, o którego wyzwolenie spod wielowiekowego brytyjskiego jarzma walczyli. Pierwszy z nich odrzucał stosowanie przemocy, drugi wyznawał kult siły i bezwzględności w dążeniu do tego upragnionego celu. Pierwszy posługiwał się słowem, drugi karabinem. Zjednoczeni w zamiarze osiągnięcia tego samego rezultatu, jednocześnie rozgrodzeni byli otchłanią sposobów, które miały do niego doprowadzić. Jak dwie strumycze strużki, biegnące splątanymi korytami do tej samej, wielkiej rzeki o nazwie „niepodległość”. I zlewające się w końcu w jedność w jej szerokim, rwącym nurcie. W optyce Pisarza kolonialna przeszłość Indii nieustannie miesza się z teraźniejszością, które to splątane są nierozwiązywalnym węzłem. Dawne czasy odciskają się nieusuwalną pieczęcią na obecnych losach tego pełnego kontrastu kraju. Czytelnik dostrzega ją nieustannie – tkwi w liberiach obsługi hotelowej, odzianej w uniformy przypominające mundury hinduskich wojsk pomocniczych z czasów brytyjskiego panowania, by po chwili znaleźć swoje ucieleśnienie w kształcie budynków wzniesionych jeszcze za panowania królowej Wiktorii. Ziemia, która zrzuciła obce zniewolenie, przystraja się w znienawidzone szaty, tak jakby mimo podjętych tytanicznych wysiłków nie mogła sama zapomnieć o tragicznej historii i czerpała z niej paradoksalnie przewrotną dumę. Przez karty książki przewija się cała plejada postaci, zarówno tych już dawno zapomnianych, jak i wywodzących się z czasów współczesnych. Pod piórem Pisarza ci świadkowie historii prowadzą ze sobą nieustający dialog, świadcząc o tym, co z jednej strony jest zamierzchłe, a z drugiej boleśnie aktualne. Jak dusze pędzące w wirze koła życia – sansarze, z której wyzwolenie przynieść może tylko osiągnięcie stanu nirwany, dzięki czemu zapadną w końcu w czeluść błogiego spokoju, jaki przerwie ich odwieczną wędrówkę w korowodzie następujących po sobie pokoleń. Dostrzegam jeden minus owej propozycji literackiej - wyraźną sympatię Autora względem ruchów kom*unistycznych, o którego naczelnych postaciach pisze z dużym pietyzmem. Poza tym, na Pegazich skrzydłach wyobraźni Autora czytelnik wznosi się nad krajem, jaki sam ze względu na swój rozmiar mógłby stanowić oddzielny kontynent. Może smakować jego mieniące się wszystkimi kolorami barwy i poznawać ludzi, tak bardzo odmiennych od tych, których spotyka się w europejskim wymiarze rzeczywistości. Niewątpliwie ułatwia to piękny, literacki język stosowany przez Twórcę - dokładnie taki, jaki ceni się najbardziej. Uwagę zwraca też pasująca do tematyki, żywa okładka. Dla tej wykwintnej podróży solidne 7/10.
urszula_gala
28.05.2025
Patrick Deville "Sansara", przełożył Jan Maria Kłoczkowski, Moja podróżnicza dusza, lubiąca w dodatku poznawać historie ludzi bądź odwiedzanych miejsc, zawsze cieszy się na takie opowieści, jaką jest "Sansara". Pełna egzotyki opowieść o Indiach, których symbolem wieloletniej walki o niepodległość i uniezależnienie się od Brytyjczyków jest Mohandas Karamchand Gandhi. Nie ma chyba osoby, która nie znałaby tego nastawionego pacyfistycznie hinduskiego polityka i przywódcy duchowego, któremu zależało na niepodległości i zjednoczeniu kraju. Patrick Deville zaskakuje jednak wybierając na drugiego bohatera, którego śladami będzie podążał w "Sansarze", postać dużo mniej znanego Panduranga Khankhoje, ghandarystę i agronoma, uczestnika emigranckiego ruchu, który między innymi miał na celu obalenie rządów Brytyjczyków. Gdzie to Pandurang nie był! Zawitał do Kalifornii i Japonii, podczas I wojny światowej walczył na Bliskim Wschodzie. Zesłany do Meksyku, poznał Diego Riverę i Fridę Kalho. Został sfotografowany przez Tinę Mondotti. Tam też ożenił się, by po jakimś czasie z rodziną powrócić do niepodległych już Indii. Patrick Deville podążając śladami Panduranga Khankhoje, nie omieszkuje przywołać również postaci Ghandiego. W interesujący sposób żongluje oboma życiorysami, przemierzając współczesne Indie, szuka śladów działalności obu bohaterów tworząc obraz kraju, którego wieloletnie dążenia wyzwoleńcze zostały przypieczętowane w 1947 roku. Lubię ten sposób snucia opowieści, który wybiera Deville. Niespieszny, choć meandrujący pomiędzy licznymi historiami, z dużą dawką dygresji, przybierający nieco eseistyczną formę, a jednak w jakiś sposób mi bliski (nawet jeśli Indie nie były nigdy w kręgu moich podróżniczych marzeń ani literackich zainteresowań). Jego książki uwidaczniają podróżnicze zacięcie autora, a możliwość zamieszkiwania wielu zakątków świata, dobre obserwacyjne oko i chwytajace opowieści ucho, powodują, że po przeczytanej już jakiś czas temu "Taba–Taba" (tę polecam szczególnie), a teraz "Sansarze", mam ochotę wrócić do innych książek Deville'a. Książka przeczytana dzięki uprzejmości @oficyna_noir_sur_blanc
malutka_ska
04.05.2025
Ta historia pachnie kadzidłem, urzeka krajobrazami, zaskakuje historyzmem regionu. Jest jak podróż w nieznane, z której nie chce się wracać. Tak o Indiach opowiadać potrafi Patrick Deville w pasjonującej powieści non-fiction pt. „Sansara”, która ukazała się nakładem Oficyny Literackiej Noir sur Blanc, dzięki przekładowi Jana Marii Kłoczowskiego. Autor a zarazem narrator tej historii przemierza Indie śladami dwóch historycznych bohaterów tego obszaru: Mohandasa (Mahatmy) Gandhiego i Panduranga Khankhoje. Obaj przez całe życie działali na rzecz niepodległości swej ojczyzny, choć każdy z nich realizował swój patriotyczny czyn innymi sposobami. Pierwszego z nich zna cały świat, o drugim słyszeli nieliczni. Deville łączy w swej narracji te dwa życiorysy, odtwarzając koleje życia obu mężczyzn i ich pokrętną drogę do działania na rzecz wolnych Indii. Z wielkim skupieniem i zaangażowaniem śledziłam kolejne punkty na podróżniczej mapie autora, dzięki którym koło tytułowej sansary zostało wprawione w ruch, nadając tempa cyklowi narodzin, śmierci i odrodzenia bohaterów. Co więcej, opowieść ta prowadząc czytelników przez stulecia historii społeczno-politycznej Indii, kolonialnej zależności i zbrojnych lub pacyfistycznych prób odzyskania przez tę „perłę w brytyjskiej koronie” niepodległości rozrasta się na Naszych oczach do uniwersalnej opowieści o potrzebie wolności i niezależności, która tkwi w każdym człowieku. Reporterski zmysł Deville’a w połączeniu z pragnieniem odkrywania świata i zdobywania wiedzy o tym, co minione sprawiły, że „Sansara” to krótka, choć po brzegi wypełniona treścią powieść drogi, wiodąca przez indyjskie miasta i miasteczka dawniej i dziś, urzekająca i pobudzająca do refleksji nad religijnością, kulturą i moralnością mieszkańców Indii, tych poznanych w tej opowieści i tych, którzy od stuleci zasiedlają jedno z najbardziej zaludnionych państw świata. Jeśli chcecie wybrać się w niespieszną, niemal kontemplacyjną, literacką podróż do Indii, to koniecznie weźcie do ręki „Sansarę” i dajcie się oczarować magii tego miejsca, tych ludzi i tej burzliwej historii.
Natalia
16.04.2025
„Sansara” Patricka Deville’a to książka, która wciąga nie tyle fabułą, co sposobem myślenia autora o historii, podróży i ludzkim losie. To nie jest klasyczna biografia ani sucha kronika wydarzeń – to esej podróżny, w którym Deville wędruje przez Indie śladami dwóch postaci: Gandhiego i Panduranga Khankhoje. Obaj są bardzo różni, ale łączy ich pragnienie wolności – osobistej i narodowej. Lektura „Sansary” była dla mnie jak spokojna rozmowa z kimś, kto zna się na historii, ale nie stawia się w roli nauczyciela. Deville nie moralizuje, nie sili się na wielkie prawdy, ale przez drobne obserwacje i dygresje tworzy obraz Indii jako kraju pełnego sprzeczności, energii i ciągłej przemiany. Tytułowa sansara – cykl wędrówki, odrodzenia – ma tu znaczenie dosłowne i symboliczne. To książka dla czytelnika uważnego, który nie oczekuje wartkiej akcji, ale raczej refleksji i powolnego smakowania języka. Dla mnie była jak intelektualna podróż – krótka, ale intensywna. Zostawiła mnie z poczuciem, że historia to przede wszystkim ludzie. smak_slow
Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie
Opis produktu
W kolejnej powieści bez fikcji francuski pisarz Patrick Deville zabiera czytelników w podróż do Indii. Znalazł się w tym najbardziej zaludnionym kraju na świecie w szczególnym momencie, w roku 2019, którego koniec zmusił świat i jego mieszkańców do nagłego zatrzymania. Okazało się, że stan wyjątkowy jest okolicznością nader sprzyjającą snuciu rozważań o sansarze, wielkim kole reinkarnacji.
W opowieści Deville’a śledzimy kolejne wcielenia Indii od powstania kolonii brytyjskiej w XIX wieku, przez okres wyzwolenia, po współczesność. Odtwarzając barwne biografie Mohandasa Gandhiego i Panduranga Khankhoje, autor przemierza kolejne miasta, poszukuje śladów działalności swoich bohaterów, które przetrwały do dziś. Dwa równoległe żywoty, choć tak różne, przecinają się na kartach historii, tworząc obraz nieustannej wędrówki – sansary – odbywającej się już za życia.
Młody londyński prawnik Gandhi w czarnym surducie i cylindrze stał się niestrudzonym piechurem w białej szacie, a później przywódcą duchowym i politycznym, który zyskał międzynarodowy rozgłos. Khankhoje, indyjski działacz niepodległościowy, podróżował po całym świecie, od Japonii po Kalifornię, walczył na Bliskim Wschodzie podczas I wojny światowej. Następnie został zesłany do Meksyku, gdzie zbliżył się do Diego Rivery i Fridy Kahlo. Po powrocie do Indii w okresie wielkiej epidemii dżumy stał się sławnym naukowcem prowadzącym badania w dziedzinie agronomii, podobnie jak Aleksander Yersin, którego Deville uczynił głównym bohaterem powieści „Dżuma & Cholera”.
W tym barwnym historycznym fresku kolonialna przeszłość Indii miesza się z ich teraźniejszością, a postaci z kart historii prowadzą dialog ze świadkami współczesności, jak w wielkim kole życia, które przerwać może tylko osiągniecie nirwany.