Początek informacji o produkcie

Julia

38,99 zł

59,90 zł - cena sugerowana przez wydawcę

TANIEJ W APLIKACJI
Przejdź do appki Empik i kup ten produkt taniej z kodem "APP1"
Sprzedaje firma Empik
Jak sortujemy?
Darmowa dostawa z PremiumSalony od 0 zł, punkty i kurier od 49,00 zł
Dołącz do Premium
Dostawa za darmo do salonu
Dostawa i płatność
Przewidywany czas wysyłki1 dzień roboczy
Szczegóły
Dostępny w salonie
Odbierz za 2 godziny
Zwrotdo 14 dni
Zwroty
Sprawdź darmowy fragment
Przeczytaj
Produkt sprzedają inni sprzedawcy (10)
Pokaż

Informacje szczegółowe

Pokaż wszystkie
Data premiery:
2026-04-29
Autor:
Newman Sandra

Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.

Opis produktu

Julia - Sandra Newman

Klasyczna dystopia opowiedziana z perspektywy kobiety, której Orwell nie dał głosu.

Prowokująca reinterpretacja Roku 1984, która oddaje głos bohaterce dotąd pozostającej w cieniu. Świat Wielkiego Brata powraca tu w nowej, poruszająco aktualnej odsłonie - widziany oczami kobiety, dla której ciało, pragnienie i miłość stają się formą politycznego oporu.

Julia pracuje w Ministerstwie Prawdy i pozornie podporządkowuje się Partii, lecz w rzeczywistości prowadzi podwójne życie - handluje na czarnym rynku, łamie reguły i spotyka się z mężczyznami, wiedząc, że seks i miłość są surowo karanym przestępstwem.

Kiedy poznaje Winstona Smitha, rodzi się uczucie, które staje się aktem buntu. Ta relacja nie jest klasycznym romansem, lecz desperacką próbą odzyskania prawa do samostanowienia w systemie totalnej kontroli.

Sandra Newman tworzy mocną, inteligentną powieść, wierną duchowi Orwella, a jednocześnie wyraźnie osadzoną w dzisiejszych lękach: nadzorze, kontroli ciała, manipulacji informacją i cenie za wolność.

Książka ukazała się w 23 krajach, została bestsellerem „Sunday Timesa” i zebrała entuzjastyczne recenzje.

„The Guardian” nazwał ją „fascynującą refleksją nad totalitaryzmem dawnym i współczesnym”.

Obowiązkowa lektura dla czytelników Orwella i dla tych, którzy chcą usłyszeć, jak brzmi dystopia opowiedziana kobiecym głosem.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Zobacz więcej z kategorii: literatura piękna obca

Inne książki autora: Sandra Newman


Najczęściej zadawane pytania

Informacje szczegółowe

ID produktu:
1706786517
Tytuł:
Julia
Tytuł oryginalny:
Julia
Autor:
Tłumaczenie:
Gucio Katarzyna
Wydawnictwo:
GPSR - osoba odpowiedzialna i certyfikaty:

Oceny i recenzje o produkcie

Co mówią użytkownicy?
Użytkownicy twierdzą, że książka 'Julia' Sandry Newman to udana i ciekawa reinterpretacja znanego świata z 'Roku 1984', która pozwala spojrzeć na słynną dystopię z nowej, kobiecej perspektywy. Recenzje w większości są pozytywne, podkreślając pogłębienie uniwersum oraz niepokojący klimat i autentyczność historii. Podkreślana jest odmienność perspektywy oraz zachowanie ducha oryginału bez kopiowania Orwella. Negatywnych głosów nie odnotowano.
Najczęściej wspominane:
nowa perspektywa
pogłębione uniwersum
niepokojący klimat
autentyczność historii
kobieca bohaterka

Sortuj

Efemerycznoscchwil
05.05.2026
Sandra Newman wkracza w świat 1984 nie jak autorka dopisująca epilog, lecz jak ktoś, kto odważa się wejść w samo centrum zimnego, stalowego snu, który Orwell pozostawił czytelnikom. Ten świat nie jest już tylko dystopią. Jest pamięcią zbiorową, w której każdy szczegół zdążył już obrosnąć legendą: Wielki Brat patrzący z nieustanną cierpliwością, nowomowa wyżerająca język od środka, dwójmyślenie jak pęknięcie w świadomości, Ministerstwo Prawdy, które oddycha fałszem tak naturalnie, jak inni oddychają powietrzem.A jednak Newman nie dotyka tego świata z ostrożnością muzealniczki. Ona go porusza.I sprawia, że zaczyna znowu pulsować.To, co najbardziej uderza, to zmiana perspektywy, przesunięcie ciężaru spojrzenia z Winstona na Julię. Tak, jakby ktoś nagle obrócił kamerę i pokazał to samo piekło, ale widziane przez inny rodzaj ciszy, która jest bardziej cielesna, bardziej instynktowna, mniej filozoficzna. Julia nie analizuje świata, ona go przeczuwa. Nie rozkłada systemu na części, ona w nim oddycha, krzywo, ostrożnie, czasem z pozorną beztroską, która w rzeczywistości jest tylko kolejną maską.Newman buduje ją z pozornych sprzeczności: buntowniczość miesza się tu z lękiem, pragnienie wolności z instynktem przystosowania, a cielesność staje się jednym z głównych języków przetrwania. W tym świecie ciało nie jest prywatne. Jest polem bitwy. Jest walutą. Jest dowodem winy i jednocześnie jedyną resztką autonomii. I choć struktura oryginału pozostaje nienaruszona, Newman pozwala sobie na coś subtelnego, ale znaczącego: wypełnianie luk. Tam, gdzie Orwell zostawiał ciszę, ona wkłada głos. Tam, gdzie była abstrakcja, pojawia się szczegół. Tam, gdzie system był niemal metafizyczny, pojawia się brud codzienności, lepkość relacji, fizyczność strachu.Ten zabieg ma jednak swoją cenę. Im więcej świat zaczyna tłumaczyć, tym mniej pozostaje miejsca na pierwotną pustkę, która była jednym z najpotężniejszych narzędzi Orwella.Tamta pustka była jak zimne powietrze między zdaniami: niepokojąca, niedopowiedziana, zmuszająca czytelnika do dopisywania reszty samemu. W wersji Newman świat staje się bardziej „zamieszkany”, ale też mniej oddechowy. Bardziej opisany, mniej prześladujący przez niedopowiedzenie. Szczególnie wyraźne jest to w sposobie, w jaki rozrasta się tło: historia rewolucji, dodatkowe warstwy politycznych gier, ukryte mechanizmy władzy. Wszystko to fascynuje, ale jednocześnie momentami przesuwa ciężar opowieści z egzystencjalnego lęku ku narracyjnej gęstości, która nie zawsze służy pierwotnej klaustrofobii świata Oceanii. Mimo że Julia zyskuje tu pełnię, jakiej nigdy nie miała, staje się istotą wielowymiarową, nie tylko odbiciem Winstona, ale samodzielnym centrum napięcia, to jej wolność jest paradoksalna. Im bardziej ją poznajemy, tym wyraźniej widać, że każda jej arbitralna decyzja była już wcześniej wpisana w logikę systemu, który nie pozwala na prawdziwe wyjście poza siebie. Nawet bunt zostaje tu przetworzony w funkcję. W tym sensie największe napięcie tej reinterpretacji nie leży w fabule, lecz w samej idei dopowiedzenia. W pytaniu, czy świat, który został zaprojektowany jako zamknięty i niedający ukojenia, powinien być w ogóle „rozszerzany”. Czy nie traci wtedy swojej najbardziej przerażającej jakości: absolutnej szczelności. A jednak Newman trudno odmówić precyzji. Jej Oceania jest bardziej cielesna, bardziej zmysłowa, pełna relacji władzy, które przenikają nie tylko instytucje, ale też spojrzenia, gesty, oddechy. Paranoja nie jest tu tylko ideą. Jest atmosferą, która osiada na skórze. Ta powieść działa najbardziej nie wtedy, gdy dopowiada Orwella, ale wtedy, gdy przedstawia, jak bardzo ten świat wciąż może być niepokojąco aktualny. Jednocześnie jednak pozostaje w tym wszystkim ambiwalencja: fascynacja warsztatem, podziw dla konsekwencji i literackiej odwagi, ale też poczucie, że wchodząc w tak zamkniętą strukturę, każda próba jej „rozszerzenia” musi mierzyć się z ryzykiem osłabienia jej pierwotnej siły. „1984” działało również dlatego, że zostawiało czytelnika w stanie niepełnego zrozumienia, a Newman, dopowiadając, momentami tę niepewność rozpuszcza. Jednak trudno jest odmówić autorce świetnej konkluzji, że to, czego nie widać w całości, często prześladuje najmocniej.
zona_ksiegarza
05.06.2026
Książka stanowi swego rodzaju reinterpretację kultowego już roku „1984” George’a Orwella. Autorka oddała tutaj głos Julii, czyli kobiecie, z którą spotykał się Winston Smith. Julia próbuje jakoś przetrwać w tym przesiąkniętym obsesyjną potrzebą kontroli świecie. Pracuje w Ministerstwie Prawdy, ale nie przestrzega wszystkich narzucanych reguł… Przed sięgnięciem po „Julię” miałam pewne obawy, bo wszyscy wiemy, że ruszanie klasyków może skończyć się bardzo różnie… Jak wyszło to w tym przypadku? Otóż sam pomysł jest jak najbardziej słuszny, kobieca perspektywa to coś, czego zabrakło u Orwella. Tylko że nie pojawił się we mnie ten efekt „wow” jak przy „1984” - może to przez fakt, że ten dystopijny świat był mi już znany? Nie można jednak odmówić autorce pewnej inwencji twórczej, przedstawiła tutaj nowe pomysły, to nie są opisy na zasadzie kopiuj-wklej. Jest to więc ten świat, który już poznaliśmy, ale nieco rozszerzony. Podobało mi się, że Sandra Newman nie stara się w tej książce być drugim Orwellem. Nie miałam poczucia, że jej intencją było pokonanie mistrza, ona chce ten świat po prostu uzupełnić. Przesłanie jest wciąż takie samo, jak w „1984” i niezmiennie przeraża mnie, jak wiele wspólnych cech łączy ten dystopijny świat z naszą rzeczywistością… Podsumowując, myślę, że to ciekawe uzupełnienie dla fanów twórczości Orwella i przede wszystkim do nich skierowana jest ta książka. Czy czytanie „Julii” bez znajomości pierwowzoru Orwella ma sens? Moim zdaniem nie do końca, warto najpierw przeczytać „1984”, bo bez tego historia nie będzie pełna, ten kontekst jest jednak potrzebny. Myślę, że jeśli lubicie historie dystopijne, inspirowane klasyką, to ten tytuł będzie się Wam podobać.
Aleksandra
15.05.2026
W dzisiejszym świecie zastanawia mnie czasami, czy gdybyśmy nie mogli zrzucić odpowiedzialności na wiarę w Boga lub w Ojczyznę, moglibyśmy szczerze przyznać, że nasze uczynki są moralnie dobre i nikogo nie krzywdzą. I wtedy pojawia się reinterpretacja „Roku 1984”. „Julia” to teoretycznie dystopia, a jednak ciągle czytając tę książkę, miałam poczucie, jakby historia ta mogła zdarzyć się naprawdę. Ktoś powie, że przy oryginale też tak było, ale z całą świadomością twierdzę, że przy tej reinterpretacji czuję to mocniej. Nie oznacza to, że „Rok 1984” jest gorszy. Skupia się po prostu na innych problemach. Doceniam tę historię. Pokazała propagandę, pokazała niebezpieczeństwo życia „pod prąd”. Mam jednocześnie wrażenie, że „Julia” trafiła do mnie bardziej, ponieważ ukazała mocniej „bezsilność”. To niesamowicie intrygująca książka. To, co baaardzo mi się tam spodobało, to pozorna znieczulica Julii. Kojarzycie tę zarzuty przy ekranizacji „Igrzysk Śmierci”, że JLaw nie potrafi zagrać Katniss, bo jest w tej roli bardzo „surowa” i „jednolita”? Ale przecież Katniss właśnie taka była – wychowana w danym tragicznym świecie, nie wydawała się zszokowana różnymi rzeczami, które szokowały nas. Julia też jest taką bohaterką – dookoła niej dzieją się przerażające rzeczy, ale dla niej to codzienność. Tylko że ta codzienność się komplikuje. I chociaż Julia robi wszystko, by wytłumaczyć to sobie w głowie, w pewnym momencie uświadamia sobie, że nie ma już żadnej kontroli (w zasadzie nigdy jej nie miała). Widziałam zarzut, że Winston Smith jest tu potraktowany jako takie tło, że nie jest aż tak istotny w tej książce. Przez to naprawdę sądziłam, że prawie go tu nie ma. Nie wiem, kto to wymyślił i czy czytał tę samą książkę, ale Smitha było tu dużo. Wręcz za dużo. Czytałam o nim i byłam jak: „dobra, ale dajcie mi Vicky”. Tak, Vicky to chyba moja ulubiona postać z tej książki. Chociaż ciężko nazwać ją ulubieńcem... Może po prostu podoba mi się to, jak Sandra Newman ją napisała! Chociaż... Tak w zasadzie podoba mi się wszystko, co Sandra Newman tu napisała, ta książka serio mnie zachwyciła. Ale Vicky? Kocham ją!! Było tu obrzydliwie, było tu mrocznie, była tu zdrada, była tu niemoc. Nie odczuwałam smutku, raczej nie, ale ta bezsilność truła mnie podczas lektury. Czułam marazm tego świata. I aż do końca zastanawiałam się, jaki ten koniec będzie. Nie przewidziałam go, ale wiem, że to było najlepsze z możliwych zakończeń. I mogłabym mówić o tym zakończeniu bardzo długi czas, ale nie chcę wam spojlerować 😭 Przez to, że wychowałam się na dystopiach, ten gatunek jest dla mnie szczególnie ważny, ale miałam też czasem (szczególnie w trzeciej części – książka jest podzielona na trzy segmenty) wrażenie, jakbym czytała mlodzieżówkę XD nie sądzę, że „Julia” jest napisana w takim klimacie albo że młodzieżówki są złe, tylko po prostu przez dystopijne historie dla młodzieży, kojarzę trochę ten gatunek z tą kategorią wiekową 😅 ale szczerze? To zadziałało u mnie jeszcze bardziej na plus! Komu poleciłabym tę książkę? 1) miłośnikom „Roku 1984” 2) miłośnikom „Opowieści Podręcznej” 3) miłośnikom „Igrzysk Śmierci” 4) ludziom, którzy interesują się sytuacją polityczną świata Ocena? Easy, 5/5 ⭐ [współpraca reklamowa z wydawnictwem Muza]
Aleksandra Buchwald
17.06.2026
„Rok 1984” czytałam wiele lat temu, dlatego sięgnięcie po tę książkę było dla mnie niczym spotkanie po latach z dobrze znaną historią, której szczegóły zdążyły już nieco wyblaknąć w pamięci. Julia pracuje w Ministerstwie Prawdy i tylko pozornie podporządkowuje się zasadom Partii. W rzeczywistości prowadzi podwójne życie. Handluje na czarnym rynku, łamie obowiązujące reguły i spotyka się z mężczyznami, choć wie, że seks i miłość są zakazane. Kiedy poznaje Winstona, między nimi rodzi się uczucie, które samo w sobie staje się aktem buntu. Nie jest to jednak klasyczny romans, lecz desperacka próba odzyskania prawa do bycia sobą w świecie całkowicie podporządkowanym kontroli. Ta książka jest niezwykle odważnym przedsięwzięciem. Przede wszystkim dlatego, że „Rok 1984” to absolutna klasyka literatury, na stałe wpisana w kanon lektur i świadomość kolejnych pokoleń czytelników. Nadanie tej historii bardziej kobiecej perspektywy i oddanie głosu Julii było ryzykownym, ale jednocześnie bardzo interesującym pomysłem. Co ważne, nie jest to próba kopiowania Orwella ani odcinania kuponów od jego sukcesu. Sandra Newman przedstawia znaną historię w świeży i oryginalny sposób. Zachowuje ducha pierwowzoru, ale jednocześnie wnosi do niego własną wrażliwość i nowe spojrzenie. Każda strona tej książki przesiąknięta jest mrocznym klimatem. Poczucie niepokoju towarzyszy czytelnikowi niemal nieustannie, ponieważ Julia żyje w ciągłym zagrożeniu. Jej działania są nielegalne, a Wielki Brat nieustannie obserwuje obywateli. Świadomość, że jeden błąd może zniszczyć wszystko, buduje napięcie od początku do końca. Ogromnie spodobało mi się również to, że autorka nie ograniczyła się do odtwarzania znanych wydarzeń. Świat przedstawiony został rozbudowany, a wiele elementów zyskało dodatkową głębię. Widać, że Newman miała własny pomysł na tę historię i nie zależało jej na przewyższeniu oryginału, lecz na pokazaniu go z zupełnie innej perspektywy. Sama Julia okazała się bohaterką niezwykle interesującą. To kobieta silna, odważna i świadoma własnych przekonań. Nie zgadza się z otaczającym ją systemem, dostrzega jego absurdy i nieustannie szuka sposobów, by choć odrobinę odzyskać kontrolę nad własnym życiem. Jej bunt jest często cichy i dyskretny, ale właśnie dlatego wydaje się tak autentyczny. Podobnie jak podczas lektury „Roku 1984”, także tutaj nie mogłam oprzeć się refleksji nad tym, jak wiele elementów tej wizji świata pozostaje aktualnych. Niektóre aspekty tej rzeczywistości nadal budzą niepokój, a inne wydają się wręcz niebezpiecznie bliskie współczesności. To naprawdę świetna książka, która stanowi doskonałe uzupełnienie klasycznego „Roku 1984”. Nowa perspektywa nadaje tej historii dodatkową głębię i pozwala spojrzeć na znany świat oczami kobiety. Jeśli cenicie literackie reinterpretacje klasyki, zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Gorąco polecam!
@Miedzystronamizycia
11.05.2026
Czy bunt zawsze musi wyglądać tak samo… czy czasem zaczyna się od czegoś znacznie bardziej cichego - od decyzji, że nie oddasz już wszystkiego? Że nie poddasz się bez walki? „Julia” Sandry Newman to książka, która dała mi poczucie, że wracam do świata dobrze znanego… ale jednocześnie mogłam zobaczyć z zupełnie innej strony. I muszę przyznać, że momentami było to bardziej niepokojące, niż się spodziewałam. Bo jeśli znasz „Rok 1984”, to dobrze wiesz, jak działa ten świat. Wiesz, czym jest kontrola, strach, manipulacja. Znasz Winstona, jego bunt, jego próbę zachowania resztek człowieczeństwa. Ale tutaj… to nie on jest najważniejszy. Tutaj głos dostaje Julia. Julia nie jest romantyczną buntowniczką. Nie jest idealistką. Nie walczy z systemem wielkimi hasłami. Ona… próbuje przetrwać. Kombinuje. Dostosowuje się. Wykorzystuje każdą szczelinę, każdy moment słabości systemu. Jej bunt nie jest spektakularny. Jest cichy. Fizyczny. Intymny. I przez to - mam wrażenie - jeszcze bardziej niewygodny. Czytałam tę książkę z takim dziwnym napięciem, które od bardzo dawna mi nie towarzyszyło. Bo z jednej strony wiedziałam, dokąd to wszystko prowadzi. Ten świat nie daje happy endów. Nie daje złudzeń. A z drugiej… chciałam wierzyć, że tym razem coś pójdzie inaczej. Sandra Newman robi coś bardzo sprytnego - nie próbuje być Orwellem. Nie kopiuje jego stylu, nie udaje, że tworzy coś „większego”. Ona po prostu bierze znaną historię i zagląda tam, gdzie wcześniej nie patrzyliśmy. Pokazuje codzienność kobiety w świecie, który kontroluje nie tylko myśli, ale też ciało. I to właśnie ten aspekt uderzył mnie najmocniej. Bo tutaj kontrola nie kończy się na ideologii. Ona wchodzi pod skórę. Relacja Julii i Winstona? Jest. Ale nie jest to kluczowy element historii. To raczej jeden z elementów. Jedna z prób złapania czegoś prawdziwego w świecie, który z prawdą nie ma nic wspólnego. I właśnie przez to ta relacja wydaje się bardziej desperacka niż romantyczna. Podobało mi się, jak bardzo ta historia jest „brudna” emocjonalnie. Nie daje łatwych odpowiedzi. Nie daje komfortu. Są momenty ciężkie, przytłaczające, wręcz duszne. Takie, po których musiałam na chwilę odłożyć książkę i odetchnąć. Ale… mam też takie poczucie, że nie wszystko wybrzmiało tak mocno, jak mogło. Że momentami ta historia zatrzymuje się o krok przed czymś naprawdę wielkim. Jakby trochę brakowało odwagi, żeby pójść jeszcze dalej. Jednak mimo to historia Julii nadal zostaje w głowie. „Julia” nie jest zamiennikiem „Roku 1984”. Nie jest też próbą jego przebicia. To raczej rozmowa z nim. Cicha, czasem niewygodna, momentami bardzo potrzebna. I może właśnie dlatego warto ją przeczytać. Bo zmusza do zadania sobie pytania: czy w świecie, w którym wszystko jest kontrolowane… naprawdę masz jeszcze coś, co należy tylko do Ciebie? Ocena: 7/10
anonymous
13.05.2026
„Julia” Sandry Newman to książka, do której podchodziłem z dużą ciekawością, ale też lekką obawą. Powrót do świata „Roku 1984” brzmi jak pomysł ryzykowny, szczególnie gdy oryginał jest tak ważną i kultową powieścią. Na szczęście autorka nie próbuje kopiować Orwella ani udowadniać, że napisze tę historię lepiej. Zamiast tego pokazuje dobrze znany świat z zupełnie innej strony i właśnie dzięki temu ta książka naprawdę dobrze wypadła. To książka opiera się na pokazaniu historii z perspektywy Julii, postaci może i ważnej, ale której brakowało autonomicznego głosu. W „Roku 1984” była trochę tajemnicza i trudna do pełnego poznania, tutaj natomiast dostajemy jej myśli, emocje i codzienność. To bohaterka dużo bardziej przyziemna niż Winston. Nie marzy o wielkiej rewolucji, bardziej skupia się na przetrwaniu w rzeczywistości, która odbiera ludziom prywatność, wolność i poczucie bezpieczeństwa.Widać jak próbuję się w jej odnaleźć. Dzięki temu historia wydaje się bardziej ludzka i momentami nawet bardziej przytłaczająca niż oryginał. Szczególnie dobrze wypada pokazanie życia kobiet w Oceanii i jak system kontrolujący praktycznie każdy aspekt wpływa na ich życie. Bardzo podobał mi się klimat tej książki. Cały czas czuć napięcie, brud i wszechobecną paranoję. Nawet zwykłe rozmowy czy codzienne czynności wydają się niebezpieczne. Sandra Newman świetnie oddała atmosferę świata, w którym człowiek nigdy nie może czuć się swobodnie. Jednocześnie książka nie jest tylko kopią znanych wydarzeń. Autorka dodaje własne pomysły i inaczej rozkłada akcenty, przez co historia potrafi zaskoczyć nawet osoby dobrze znające oryginał. Z drugiej strony fajnie było wrócić do tego świata, ale spojrzeć z trochę innej perspektywy i poznać też taką pokazaną przez innego pisarza. Myślę, że to mimo wszystko lektura która da najwięcej osobom, które czytały „Rok 1984”, bo wiele scen i emocji działa właśnie dzięki temu porównaniu. „Julia” okazała się bardzo udaną reinterpretacją klasyki. To książka mroczna, inteligentna i momentami naprawdę niepokojąca, a przy tym taka, która potrafi spojrzeć na znaną historię w świeży sposób. Dobrze było poznać taki kobiecy wydźwięk w literaturze, dlatego zachęcam i będę polecać kobietom, które lubią tę klasyke, choć i mężczyźni się tu odnajdą
Aleksandra Gratka
01.05.2026
Trzeba mieć tupet, żeby porwać się na reinterpretację dzieła wybitnego. "Rok 1984" to przecież jedna z najbardziej znanych antyutopii (teraz częściej mówi się o dystopii), przejmujący obraz państwa totalitarnego, jego mechanizmów, oprawców i ofiar, z górującym nad wszystkim Wielkim Bratem. Główny bohater, Winston Smith, próbuje się zbuntować, popełnia myślozbrodnię, długo wierzy, że udaje mu się oszukać system. To znamy niemal wszyscy, wszak powieść Orwella jest lekturą szkolną i to jedną z nielicznych faktycznie czytanych przez uczniów. Julia jest u Orwella towarzyszką Winstona, kochanką, trochę pomocnicą, trochę narzędziem. Jest tłem, bo to historia Smitha. Sandra Newman oddała jej głos. To Julia jest tu najważniejsza, Winston to statysta. Ona decyduje, ona pociąga za sznurki. Do czasu. Przejmująco wybrzmiewa jej przeszłość, jej rola w Ministerstwie Prawdy. U Orwella była szkicem (to nie jest zarzut!), tu jest postacią z krwi i kości. Sandra Newman, kreując kraj Wielkiego Brata z żeńskiej perspektywy, dodaje mu klimat rodem z "Opowieści podręcznej". Sztuczne zapłodnienie, inicjacja ze starszymi mężczyznami, kobieca podległość. Poczucie sprawczości jest złudne, a a świadomość tego bolesna. Newman wymyśla dla Julii zupełnie inną rolę, niż odgrywa ona u Orwella, ale - jak dla mnie - równie wiarygodną. Widziałam chłodne opinie o "Julii", ale w ogóle się z nimi nie zgadzam. Oczywiście, żeby nie było, to absolutnie nie jest drugi, równorzędny "Rok 1984", Newman to nie Orwell. Tyle że ona wcale nie chce nim być. Jej opowieść, mimo że osadzona w Oceanii, z tymi samymi bohaterami, jest jej opowieścią. Nowa perspektywa jest ciekawa i stanowi świetny kontekst dla pierwowzoru. Jestem pod wrażeniem tego, co Newman zrobiła z wątkiem pokoju 101. Tu jest jeszcze straszniej, jeszcze mroczniej. Perfidia okrucieństwa dociera do czytelnika ze wzmożoną siłą. A zakończenie? Orwell zachował groźną powagę do końca, Newman poszła w stronę groteski. U Orwella totalitaryzm ma straszną twarz, u Newman karykaturalną. To tragiczno-komiczne skrzywienie uzmysławia z całą siłą, że za każdą przemocą, za każdym okrucieństwem, stoi człowiek. Bardzo polecam - zaraz po lekturze "Roku 1984".
majamichno04
06.06.2026
Recenzja „Julia” 👁️ Do tej książki podchodziłam z przeogromną ciekawością, ale też sporą obawą. Powrót do świata „Roku 1984” George’a Orwella wydawał mi się ryzykownym pomysłem, zwłaszcza że oryginał jest jedną z tych powieści, które na długo zostają w pamięci. Sandra Newman nie próbuje kopiować Orwella ani udowadniać, że potrafi opowiedzieć tę historię lepiej. Zamiast tego pokazuje dobrze znany świat z innej perspektywy, nadając mu nowy wymiar. 📻 Przez większość lektury towarzyszylo mi uczucie niepokoju i napięcia. ZWŁASZCZA SCENY Z POKOJU CO TO BYŁO?!? W tej książce nawet zwykłe rozmowy czy codzienne sytuacje wydają się tutaj naznaczone strachem i niepewnością. Atmosfera partii Oceanii dosłownie przytłacza - wszechobecna kontrola, brak prywatności i świadomość, że każdy krok może zostać oceniony, sprawiają, że trudno czytać tę historię obojętnie. 📰 Zdziwiło mnie również to, że świat przedstawiony wydał mi się znacznie prostszy w przekazie. Mniej było dwuznacznych sytuacji i zagubienia (Julia moim zdaniem jest bardziej stanowcza i mniej rozmyśla niz Winston) Łatwiej było mi poczuć emocje bohaterów, ich bezsilność, frustrację, ale też potrzebę normalności i chwytania się drobnych momentów dających nadzieję. Dzięki temu angażowałam się w historię i często łapałam się na tym, że po przeczytaniu kolejnego rozdziału potrzebowałam chwili, żeby poukładać sobie wszystko w głowie. 👁️ Nie jest to książka, która wywołała u mnie zachwyt od pierwszej do ostatniej strony (bo jest kilka momentów, które nie pasowały mi do końca do świata stworzonego przez Orwella) ale zdecydowanie skłoniła mnie do refleksji. Doceniam odwagę autorki, która sięgnęła po tak kultowe dzieło i pokazała je w nowym świetle. „Julia” nie zastąpi „Roku 1984” i nie powinna być z nim traktowana jako konkurencja. To raczej interesująca impretetacja która pozwala spojrzeć na znany świat z zupełnie innej strony. 🚨 Julia to książka ciężka i momentami poruszająca, ale przede wszystkim taka, która zostawia po sobie emocje i nie pozwala o sobie szybko zapomnieć.
malutka_ska
31.05.2026
Poznaliście historię Winstona Smitha z „Roku 1984”, teraz pora na wersję Julii. O tym, kim była kobieta, która zmieniła życie Starego Ponuraka i jaką rolę pełniła w rzeczywistości kontrolowanej przez W.B. dowiecie się z powieści autorstwa Sandry Newman pt. „Julia”, z oferty Wydawnictwa MUZA w przekładzie niezawodnej Kai Gucio. Sandra Newman nie podejmuje z Orwellowskim dziełem walki, lecz prowadzi z nim fascynujący dialog. „Julia” jest literackim gestem odwagi, próbą oddania głosu bohaterce, która w oryginalnej narracji pozostawała przede wszystkim obiektem męskiego spojrzenia, symbolem buntu i pożądania. Newman przywraca Julii podmiotowość, tworząc przejmującą herstory osadzoną w świecie, który znamy aż za dobrze. Julia nie jest w tej opowieści jedynie dodatkiem do historii Winstona. Staje się centrum opowieści, kobietą próbującą przetrwać w systemie, który kontroluje nie tylko myśli, lecz także ciało, seksualność i codzienność. Autorka pokazuje, jak doświadcza się terroru, kiedy jest się kobietą. Newman znakomicie oddaje duszną atmosferę Oceanii, jednocześnie rozbudowując ją o nowe znaczenia. Znane miejsca i wydarzenia nabierają świeżości, bo oglądamy je z zupełnie innej perspektywy. Dzięki temu „Julia” nie jest jedynie literackim retellingiem, ale pełnoprawną reinterpretacją klasyki. Godny pochwał jest również język tej powieści: gęsty, momentami niepokojąco intymny, a przy tym niezwykle sugestywny. Ogromna w tym zasługa Kai Gucio, której przekład zachowuje emocjonalną intensywność tekstu i pozwala w pełni zanurzyć się w opowiadanej historii. „Julia” to książka potrzebna, bo przypomina, że każda opowieść ma więcej niż jedną perspektywę. Newman udowadnia, że nawet najbardziej znane historie można opowiedzieć na nowo. Z większą czułością i miejscem dla tych, których głos wcześniej pozostawał niesłyszany. To nie tylko hołd dla „Roku 1984”, ale także błyskotliwa, poruszająca opowieść o kobiecej sile, która determinuje sposób przetrwania w świecie opartym na strachu, kontroli i przemocy.
kazda_przeczytana
17.05.2026
Postanowiłam czytać „Julię” bez orwellowskiego kontekstu, jako odrębną dystopię, napisaną przez inną autorkę, z inną główną postacią. Nie udało mi się to w stopniu w jaki sobie wymarzyłam - historia jest osadzona w tej samej Oceanii, spotykamy tych samych bohaterów, te same środki opresji. A jednak zmiana perspektywy na kobiecą ubogaciła uniwersum, pogłębiła je, zmieniła. Julia jest postacią, której możecie nie polubić, sprytnie lawiruje między sztywnym partyjnym dekalogiem, a pragnieniem wolności, której namiastkę widzi u proli, między doktryną ligi antyseksual.nej, a potrzebą nieskrępowanego połączenia ciał. A jednak jej umiejętność odwracania wzroku od niebezpiecznych zachowań innych, instynktowna umiejętność wpasowania się w aktualną linię propagandy, wzbudza szacunek. Orwellowski świat nie został przez Autorkę zmieniony i dopasowany do jej wizji - został rozszerzony, uszczegółowiony. Jej opowieść wychodzi poza Oceanię, pokazuje szersze ujęcie. Julia uzyskała głos, którego pozbawiono ją w pierwowzorze. Przez pryzmat Julii, ale też Vicki, przebija bezsilność i niemoc, żaden wybór nie jest dobry, moralność czy jej brak nie ma znaczenia w chwili gdy system cię wypatrzy i wrzuci w bezduszną machinę. Zdradzi prawie każdy. Absolutna kontrola nad ludzkimi umysłami (Wielki brat patrzy) jest przerażająca, szczególnie w obliczu naszej dzisiejszej rzeczywistości. Nie macie wrażenia, że żyjemy w podobnej dystopii, choć nie tak opresyjnej (jak dotąd…)? Kamery na każdym rogu, media społecznościowe mające nad nami władzę i nawet nowomowa panosząca się po internecie. Dystopia jest jednym z moich ulubionych gatunków literackich. Bardzo cenię Margaret Atwood i to niekoniecznie z powodu „Opowieści podręcznej” - uwielbiam „Serce umiera ostatnie”, czy serię Maddaddam. Od dzisiaj Sandra Newman dołącza do osób potrafiących stworzyć porządną dystopię (mimo, że skorzystała ze stworzonego już świata). Swoją drogą miała dziewczyna odwagę naruszyć taki klasyk 😁.

Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie