

John, syn Johna
48,99 zł
79,90 zł - cena sugerowana przez wydawcę
TANIEJ W APLIKACJI
Przejdź do appki Empik i kup ten produkt taniej z kodem "APP1"
Sprzedaje firma Empik
Jak sortujemy?
Darmowa dostawa z PremiumSalony od 0 zł, punkty i kurier od 49,00 zł
Dołącz do Premium
Dostawa za darmo do salonu
Dostawa i płatność
Przewidywany czas wysyłki1 dzień roboczy
Szczegóły
Dostępny w salonie
Odbierz za 2 godziny
Zwrotdo 14 dni
Zwroty
Produkt sprzedają inni sprzedawcy (7)
PokażInformacje szczegółowe
Pokaż wszystkieKażdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Opis produktu
DOUGLAS STUART W ZUPEŁNIE NOWEJ ODSŁONIE
John-Calum Macleod, syn Johna, powraca do domu po długiej nieobecności, by zaopiekować się swoją babcią. Młody mężczyzna jest pełen obaw – co, jeśli powrót na smagane wiatrem wzgórza jest tak naprawdę skazaniem samego siebie na wieczną stagnację?
Jego ojca, surowego diakona, martwią długie włosy syna i jego niechęć do bycia zbawionym. Szybko okazuje się, że zbudowanie pomostu między tak odległymi sobie światami nie będzie łatwe. Obaj mężczyźni przeczuwają, że kruchy porządek ich rodzinnego życia niebawem legnie w gruzach.
To pełna emocjonalnego ciężaru historia o więzach, które zarazem chronią i zniewalają. Stuart z czułością oraz bezkompromisową szczerością pyta: czy można być naprawdę sobą w miejscu, które nazywa się domem?
John-Calum Macleod, syn Johna, powraca do domu po długiej nieobecności, by zaopiekować się swoją babcią. Młody mężczyzna jest pełen obaw – co, jeśli powrót na smagane wiatrem wzgórza jest tak naprawdę skazaniem samego siebie na wieczną stagnację?
Jego ojca, surowego diakona, martwią długie włosy syna i jego niechęć do bycia zbawionym. Szybko okazuje się, że zbudowanie pomostu między tak odległymi sobie światami nie będzie łatwe. Obaj mężczyźni przeczuwają, że kruchy porządek ich rodzinnego życia niebawem legnie w gruzach.
To pełna emocjonalnego ciężaru historia o więzach, które zarazem chronią i zniewalają. Stuart z czułością oraz bezkompromisową szczerością pyta: czy można być naprawdę sobą w miejscu, które nazywa się domem?
Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
Najczęściej zadawane pytania
Informacje szczegółowe
| ID produktu: | 1754166088 |
|---|---|
| Tytuł: | John, syn Johna |
| Autor: | |
| Tłumaczenie: | Studencki Maciej |
| Wydawnictwo: | |
| Język wydania: | polski |
| GPSR - osoba odpowiedzialna i certyfikaty: |
Oceny i recenzje o produkcie
Sortuj
22.09.2026
Moim zdaniem to najlepsza powieść Stuarta. Poruszająca i pięknie napisana opowieść o ojcach i synach, o tym co nosimy w sobie, co wynosimy z domu rodzinnego, co w nas zostaje na lata
03.10.2026
„John, syn Johna” rozgrywa się na odległej wyspie w północno-zachodniej Szkocji. John-Calum „Cal” Macleod wraca tam ze szkoły artystycznej, gdy ojciec wzywa go do domu, by pożegnał się z umierającą babcią Ellą. Szybko okazuje się jednak, że jej stan wcale nie jest tak poważny, jak sugerował John. Cal nie ma zresztą większego powodu (ani pieniędzy), by odmawiać powrotu na niewielką szkocką wyspę, której kilkuset mieszkańców ledwo wiąże koniec z końcem, utrzymując się głównie z rybołówstwa i hodowli owiec. John chciałby, żeby syn został. Żeby nauczył się jego fachu, przejął ziemię, pracę, wiarę i nazwisko. Żeby kontynuował historię, która zaczęła się na długo przed jego narodzinami. Cal zostaje więc rozdarty między ojcem (prezbiteriańskim kaznodzieją i hodowcą owiec), a niewyparzoną w gębie babcią Ellą. Wraz z nadejściem sezonu jagniąt, a następnie strzyżenia owiec, napięcia narastają, a relacje w niewielkiej społeczności zaczynają stopniowo się rozpadać… „John, syn Johna” to powieść o ojcach i synach, o ziemi, z której wyrastamy, oraz o życiu, które sami chcielibyśmy zbudować. John i Cal próbują zrozumieć, kim są dla siebie nawzajem i jaką rolę odgrywają w życiu całej wyspiarskiej wspólnoty. Autor wspaniale pokazuje hipokryzję i ograniczenia oraz to, jak poszczególni bohaterowie próbują poukładać swoje życie w ramach tej społeczności. Douglas Stuart ponownie pokazuje, jak trudna może być pełna szczerość w rodzinie, a tym bardziej w niewielkiej społeczności, w której obowiązują określone oczekiwania i niepisane zasady. Presja, by się do nich dostosować, tworzy standardy, którym trudno sprostać. W efekcie mieszkańcy funkcjonują w kruchej sieci sekretów, kłamstw i hipokryzji. Wyspa Harris zachwyca surowym pięknem, któremu momentami dorównuje okrucieństwo jej mieszkańców. Jednak… nie brakuje tu również chwil czułości, bliskości i szczerego humoru. Styl Stuarta jest niezwykle przystępny i momentami wręcz bezpośredni, jednak za pozorną prostotą jego języka kryje się duża finezja. Sposób, w jaki dobiera słowa, sprawia, że czytelnik zaczyna się zastanawiać, czy przedstawiony przez niego szary, pozbawiony blasku świat ma nas zachwycić, czy raczej skłonić do refleksji i ostrzec przed jego konsekwencjami. To, co szczególnie doceniam, to dokładne zbadanie miejsca, w którym autor postanowił osadzić swoją następną powieść. Wyspa smagana wiatrem, na której morze zdaje się otaczać nie tylko ląd… ale również ludzi. Surowa, a zarazem przejmująco piękna natura oraz niemal nieustannie pochmurny i mżysty klimat są obecne na każdej stronie. To tutaj bohaterowie funkcjonują w społeczeństwie zdominowanym przez religię, która narzuca swoje pełne osądów zasady w każdej sferze życia. Nic więc dziwnego, że punktem wyjścia dla Stuarta stało się pytanie o to, jak życie w takim miejscu wpływa na los homoseksualnych mężczyzn (jednocześnie autor z ogromną empatią przygląda się mieszkańcom wyspy i ich tradycjom!). Jego fascynacja tekstyliami oraz umiejętne wplatanie języka gaelickiego w fabułę dodatkowo wzmacniają autentyczność przedstawionego świata. W najpiękniejszy możliwy sposób przeniosłem się na jedną z wysp Hebrydów w latach 90. Przez cały czas autor pozostaje w pełni świadomy tego, co chce opowiedzieć. Wszystkie wątki są starannie prowadzone i ostatecznie znajdują swoje rozwiązanie. Powieść wciąga od pierwszych stron, ale ostatnie sto stron było już absolutnie nie do odłożenia. Największą siłą tej historii są jednak jej świetnie skonstruowane postacie. Jedną z przyjemniejszych niespodzianek okazał się dla mnie sposób, w jaki Stuart przedstawia swoich bohaterów. Każdy z nich ma wiele twarzy, ponieważ autor nie dzieli świata na prostą czerń i biel. John i Cal się kochają i nienawidzą, co widać w każdym ich geście, a jednak nie potrafią powiedzieć sobie tego, co naprawdę ważne. Okazują sobie troskę poprzez pracę, codzienne przyzwyczajenia i drobne gesty, czyli wszystko to, co znacznie łatwiej zrobić, niż wypowiedzieć. Tyle tu splątanych ze sobą miłości, urazy, tęsknoty, wstydu i czułości, że nie sposób nie zaangażować się całkowicie w losy tych ludzi. Jeden z nich zbudował swoje życie wokół obowiązku, drugi desperacko próbuje zbudować własne wokół wolności. Ich relacja staje się dzięki temu czymś więcej niż tylko opowieścią o ojcu i synu. Warto również wspomnieć o Ellii, Grace i Isli, które doskonale pokazują rzeczywistość i odrębne klatki, w jakich żyją kobiety odstępujące od narzuconych im oczekiwań w wiejskiej, niezwykle heteronormatywnej społeczności. W nieodpowiednich, czytelniczych dłoniach historia tego rodzaju mogłaby łatwo zamienić się w sztuczną i przesadnie melodramatyczną opowieść. W moich dłoniach i sercu stała się jedn
23.09.2026
„John syn Johna” Douglasa Stuarta – skusiła mnie nominacja do Bookera 2026 i sukces „Shuggie Bain”. John-Calum Macleod wraca do domu, gdzieś na wyspę Harris w Szkocji, gdzie jego ojciec żyje w matni między swoimi potrzebami, zachowaniem dobrej reputacji a wiarą w Boga. Cal wraca na jego prośbę, a także dlatego, że po ukończeniu szkoły włókienniczej nie może znaleźć żadnej pracy w Edynburgu. Chłopak jest rozdarty między wymaganiami ojca a własnymi pragnieniami. To opowieść o trudnej relacji ojca z synem i o tym, jak niektóre decyzje oraz wypływające z nich lęki kształtują ją po latach. Pełna wstydu, rodzinnych sekretów i smutnych przykładów zachowywania pozorów w społeczeństwie. Akcja osadzona jest w latach 90. XX wieku. Autor w bardzo ponury sposób ukazuje szarą i znojną rzeczywistość wyspiarzy trudniących się tkactwem, rybołówstwem i hodowlą owiec. Świetnie napisana książka o rozbitej rodzinie, dzieciństwie zbudowanym na kłamstwie, lęku przed utratą pozycji i życiu w niewielkiej, zamkniętej społeczności. To historia owiana tajemnicami i wichrami znad Atlantyku.
28.09.2026
Na tej szkockiej wyspie wiatr dudni. Jakby chciał wedrzeć się wszędzie. W każdą szczelinę popękanych ścian. Unosi owczej wełny zapach. A morze uderza w każdy poszarpany brzeg ukrytych pragnień. Solą znaczy ciała i dusze. Niespełnione nigdy życia. Zakopane tożsamości. Bo wiara. Bo tradycja. Najważniejsze spoiwa. A to wszystko ułuda. Czarna, gęsta ułuda. A z tego tylko żal. Tylko żal. Składa ojciec dłonie do modlitwy. Twardo stąpa po życiu, a zbiera tylko okruchy. Bo pod spodem trąci kłamstwem. Niszczącą relację z synem zatwardziałą skorupą. Jego spojrzenie na syna to osąd. To słowa bez schronienia i czułości. Własne lęki upchnięte pod warstwą bogobojnej powierzchni. I słowa, które przez zaciśnięte gardło nie mogą przejść. I daje je synowi. Zostawia jako dziedzictwo. To, co miało być przekazaniem wartości i ukierunkowaniem na życie, stało się ciasnym splotem, w którym tak trudno oddychać. Nić. Nawet wtedy, kiedy boli. Nawet wtedy, kiedy skórę przecina. Kiedy wszystko z siebie chciałoby się wyrwać, ona trwa. Między ojcem a synem. Między tym, co mają a tym, co utracili po drodze. Ważne, by ją dostrzec. Umieścić tam, gdzie powinna być. Wilgoć, owce, sól, wiatr wciskający się pod ubranie i morze. Czuć tutaj samotność miejsca. Jakby wyspa była żywym organizmem. Przestrzenią duszną i surową. Jakby pamiętała każdy grzech, każdą modlitwę i każde kruche słowa. Bo można mieć morze bezkresne przed sobą i jak w klatce się czuć. Można niebo nad sobą mieć calutkie, a nie mieć, gdzie się schować. Nie było tak pięknie, jakbym chciała. Nie chwyciło mnie to mocno. Nie rozdarło w żaden sposób. Miałam wrażenie, że słowa czasem zatrzymują się w miejscu, zbyt długo krążąc wokół tych samych emocji i przestrzeni. Wiele jest tutaj emocjonalnych scen, które zasłużyły na to, by mieć piękniejszy wydźwięk. Zbyt powolne tempo akcji także nie ułatwia zaangażowania się w tę książkę. Jakby wszystko płynęło tutaj jednym rejestrem. Jednym rytmem. Mimo wszystko jest w tej książce coś, co zostawia w sercu piękny, czuły i wyjątkowy ślad. Dla niego warto tę książkę poznać.
29.09.2026
Lubię Douglasa Stuarta za autentyczność i surowy realizm splecione z empatią i zrozumieniem. Jego nowa powieść ma w sobie jeszcze więcej czułości i intymności – sekrety, samotność, wyobcowanie, narzucona tożsamość i skomplikowane relacje rodzinne ranią bardziej niż przemoc, bieda i uzależnienia. Tym razem Douglas Stuart porzuca robotnicze dzielnice szkockiego Glasgow na rzecz fikcyjnej wyspy w archipelagu Hebrydów – i ta wietrzna, nieprzyjazna sceneria doskonale współgra ze zmaganiami bohaterów, ich izolacją i osamotnieniem. Johna i Caluma dzieli wiele – rodzinna trauma, sekrety, oczekiwania i sposób patrzenia na świat. Dominujący, religijny i surowy ojciec chce mieć syna przy sobie w gospodarstwie. Narastające napięcie i latami skrywana prawda mogą oddalić ich od siebie jeszcze bardziej albo wręcz przeciwnie – dać szansę na zrozumienie i nowy początek. Douglas Stuart pisze o rodzinnych więziach, przyjaźni, tożsamości, uprzedzeniach, klasach społecznych, męskości i seksualności. O queerowych mężczyznach skazanych na miłość, tęsknotę i cierpienie w milczeniu i wstydzie. Pokazuje, jak wiele sprzeczności w sobie nosimy i jak niszczące potrafi być wyrzekanie się samego siebie (opisy życia w małej, wyspiarskiej społeczności lat 90. XX wieku, z jej pobożnością i konserwatyzmem, nadają historii duszny i klaustrofobiczny klimat). Losy bohaterów splatają się ze sobą w zawiły i ujmująco niedoskonały sposób – autor stworzył złożone studium rodziny i zniuansowane portrety – ludzi, którzy noszą w sobie pęknięcia. Postaci ożywają – i nie miałam ochoty się z nimi rozstawać. Czuć wyraźnie ich wątpliwości, napięcia i wewnętrzne rozdarcie – a w prozie Douglasa Stuarta, oprócz surowego realizmu, łagodność i cierpliwość. Zostać czy odejść? Walczyć czy się poddać? Kim naprawdę jestem? Powieść o zapachu morza, torfu i owiec – pod hebrydzkim niebem równie niespokojnym jak ludzkie serca. I piękna proza. Moja ulubiona książka Douglasa Stuarta.
03.10.2026
Osnuta wokół słów niewypowiedzianych, tlumionych emocji, skrywanych pragnień. To powieść o braku... słów, zrozumienia i komunikacji. Mała szkocka wysepka. Niewielka mieścina, w której mieszkańcy tworzą hermetyczną, konserwatywną społeczność. John-Cal miał wielką nadzieję, że nigdy tam nie wróci... Być może dlatego, że po studiach artystycznych najzwyczajniej w świecie nie może znaleźć pracy, albo dlatego, że kończą mu się oszczędności, a może dlatego, że boi się, że ojciec odkryje prawdę o jego orientacji seksualnej? Jednak głęboko zakorzenione poczucie obowiązku i dziwna, nieco toksyczna więź, która łączy go z ojcem, matką i przede wszystkim z babką, zmusza go do powrotu. Czy istnieje chociaż cień szansy na porozumienie z rygorystycznie wręcz bogobojnym ojcem, podupadajacą na zdrowiu psychicznym babką i matką, która go zostawiła? Powieść niespieszna. Wyśmienita. Głęboka. Oto co czyni z człowieka brak porozumienia. Oto co czyni z człowieka strach przed prawdą o sobie, o własnych pragnieniach. I jak bardzo wiara wypacza postrzeganie rzeczywistości. Nadgorliwe interpretowanie kaznodziejskich słów potrafi uczynić wiele złego. Rodzina John'a dotkliwie się o tym przekonała. "John syn John'a" jest powieścią bardzo smutną, ukazującą, jak wiele krzywd może wyrządzić życie w sprzeczności z własną naturą. O samotności, braku zrozumienia i wsparcia że strony najbliższych. Klimatyczna historia osadzona w scenerii szkockiej wyspy. Powolny rytm akcji, ogrom emocji i doskonała kreacja postaci, zwłaszcza kobiet - Elli i Grace. Pozornie irracjonalne decyzje nabierają innego wymiaru w odpowiednim kontekście. Językowo - majstersztyk. Piękna. Trudna. Bardzo polecam.
10.10.2026
John syn Johna. Douglas Stuart Trzecia książka pisarza po raz kolejny nie zawodzi. Jak nikt potrafi on połączyć emocjonalną opowieść o odnajdywaniu siebie, rodzinnych relacjach, queerowej tożsamości, a wszystko to w klimacie surowej szkockiej wyspiarskiej tradycji. Młody chłopak Cal wraca po studiach do domu ojca pod pretekstem pomocy z chorą babcią. Bardzo szybko okazuje się, że ściągnięcie chłopaka to tylko wymówka, by namówić go do pozostania w domu. Wraz z rozwojem akcji poznajemy niezwykle skomplikowaną sytuację rodzinną każdego z bohaterów, ich motywacje i lęki, z którymi się mierzą. Autor osadza to wszystko w dobitnie izolacyjnym doświadczeniu małej miejscowości, a potrafi oddać klimat takiego miejsca jak nikt inny. Douglas Stuart pisze z empatią i wrażliwością. Potrafi dostrzec to niewypowiedziane i przemilczane, a jego bohaterowie zawsze zaskakują bogatym życiem wewnętrznym. Sięga do tematów regionalnych, brytyjskich nizin społecznych i zmarginalizowanych społeczności, by jeszcze mocniej podkreślić tę wewnętrzną walkę, która ma miejsce w ich wnętrzu. Nacechowana regionalnym klimatem i językiem przekonuje i prowadzi czytelnika ku niejednoznacznemu rozwiązaniu. Douglas Stuart potrafi pisać o zakrętach życia z nieustepujacą wnikliwością i zamysłem obserwacji
05.10.2026
Odnoszę wrażenie, że wszystkie książki Douglasa Stuarta są do siebie bliźniaczo podobne. Dlatego ta powieść dla tych, którzy odnajdują się w jego twórczości nie będzie niczym nowym. Choć dla mnie wyróżnia się większą dojrzałością od poprzednich. To typ książki, która subtelnie wciska odpowiedni guziki, po to byśmy poczuli emocje, czy brak komfortu. Dziedziczymy także schematy pewnych zachowań, nie tylko to, co materialne, autor poświęca temu zagadnieniu najwięcej miejsca tuż obok głębi krzywd, czy braku zrozumienia. Tym razem przenosimy się na małą szkocką wyspę, tam gdzie wśród religijnej społeczności bohaterowie umyślnie walczą z własnymi potrzebami. Zachwyci nas nie tylko sam sposób przedstawienia tej historii, ale i jej klimat surowy, wiatr, morze, odosobnienie. Miałam lekki niedosyt w przedstawieniu wątku matki Cola, uważam, że poświęcono mu zbyt mało uwagi, choć z punktu widzenia całej historii wydaje się być kluczowym. Na tle innych powieści bardziej dojrzała, cholernie trudna i wymagająca, poruszająca do głębi i przejmująca jak każda. Kocham twórczość Stuarta.
09.10.2026
Relacja Cala i Johna zostanie ze mną na dłużej. Odnalazłam w niej czułość, która nie znika nawet w surowej rzeczywistości. Douglas Stuart przypomina, że wiara, troska i poczucie obowiązku mogą przerodzić się w potrzebę kontroli, a miłość nie zawsze chroni przed krzywdą. Czasem trzeba jeszcze nauczyć się słuchać drugiego człowieka i zobaczyć w nim kogoś więcej niż odbicie własnych przekonań. To właśnie ta myśl najbardziej ze mną zostaje po lekturze „John, syn Johna”.
02.10.2026
Najlepsza ksiażka Douglasa Stuarta!!!
Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie










