Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Opis produktu
Małomiasteczkowy, sportowy romans z motywem grumpy & sunshine!
Do dziewiętnastego grudnia dwudziestodwuletni Bradley Evans miał wszystko, o czym można marzyć. Spotykał się z uroczą dziewczyną, był kapitanem uniwersyteckiej drużyny rugby i duszą towarzystwa na każdej imprezie.
Lecz nieszczęśliwy wypadek jego rodziców przekreślił tę rzeczywistość w jednej chwili.
Bradley stracił oboje rodziców. Musiał porzucić marzenia o karierze sportowej i wrócić do rodzinnego miasteczka w Kolorado, by zaopiekować się młodszym rodzeństwem: szesnastoletnią Hannah i dziewięcioletnim Jessem, których tak naprawdę w ogóle nie znał.
Nagle czuł jedynie gorycz i żal za tym, co nie wróci.
I wtedy na jego drodze pojawiła się Emery Rose Duncan – tajemnicza sprzedawczyni z lokalnego sklepiku i dziewczyna twarda jak kamień, od którego pochodzi jej imię.
Czy Emery pokaże byłemu kapitanowi, że to, co zyskał, jest cenniejsze niż to, co stracił?
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.
HUG ME THIS WAY @lorenc_pisza @wydawnictwoniezwykle -współpraca- „Wpuść mnie do swojego świata. Jakkolwiek brzydki by nie był” 🌻🏉🌻🏉🌻🏉 Cześć 🙋🏻♀️ Lubicie książki, które wyróżniają się trudnymi tematami? Siostry Lorenc, ponownie pokazały, że z każdego najtrudniejszego tematu, da się wyjść… jednak potrzeba bliskości i wsparcia drugiego człowieka 🥺 🏉🌻🏉🌻🏉🌻 On jest słońcem. Znanym i cenionym zawodnikiem rugby. Ma wszystko- ciepły dom, przyjaciół, popularność Ona jest cieniem. Chociaż przy pierwszym spotkaniu z nieznajomymi, pokazuje ostre pazurki, tak naprawdę jest krucha i zniszczona. Pracuję w osiedlowym sklepiku, a poza nim… wraca każdego dnia do domu, w którym zarządza sam diabeł. Pewnego dnia, Bradley traci tragicznie rodziców, a jego przysięga nad grobem, o opiece nad rodzeństwem, zaczyna mieć największy status w jego życiu. Chłopak, zbyt spontanicznie musi zmienić swoje dotychczasowe życie. A jego codziennością stają się no zakupy w osiedlowym sklepie… Emery, sklepikarka, która skradła jego serce- to właśnie ona daje mu nową siłę i sprawia, że chce być lepszy. Dziewczyna jednak, ma większe doświadczenie życiowe i nosi ciężki bagaż doświadczeń. Czy Bradley, biorąc sobie na barki wychowanie rodzeństwa i dziewczynę z wielkim problemem, poradzi sobie, by być wszędzie, gdzie sytuacja tego wymaga? Wrzucony na głęboką wodę, płynie tak daleko, jak tylko sił mu wystarczy. Pokazując tym, jak bardzo jest zdeterminowany, by nie tylko on, ponownie poczuł szczęście. 🌻🏉🌻🏉🌻🏉 Uwielbiam takie historie, które nie kończą się na jednym wątku! Dziewczyny zaserwowały, nam w wielkim stylu romans sportowy, w którym pojawiają się problemy z alk0h0lem, strata rodziców, budowanie zaufania, używki i zaburzenia. Dźwignęły to w wielkim stylu! Bliźniaczki wymiatają 😎🏉🌻 #hugmethisway jest totalnie #doprzeczytania A NAWET OBOWIĄZKOWO!!! 🌻🏉💪🏼 #ksiazkoweimpresje #czytamyzdziewczynami #romans
Mirela
28.06.2026
💜 RECENZJA 💜 „Hug Me This Way” Seria: Rodzeństwo Evansów (tom 1) Autorki: E. Lorenc, P. Lorenc Wydawnictwo: NieZwykłe "Wszystko, czego kiedykolwiek potrzebowałem, znajdowało się w jej oczach. To jedno spojrzenie trwało może z kilka sekund, jeden wdech, mrugnięcie powiekami, ale dla mnie ciągnęto się w nieskończoność, jak w bollywoodzkim filmie. Chciałem, żeby trwato banalną wieczność." Są chwile, które dzielą życie na »przed« i »po«. Chwile, po których nic już nie jest takie samo… Czy można zacząć wszystko od nowa, gdy los odbiera nie tylko najbliższych, ale także marzenia, poczucie bezpieczeństwa i plany na przyszłość? Czy po tragedii można jeszcze zaufać życiu i otworzyć serce na drugiego człowieka? „Hug Me This Way” to znacznie więcej niż małomiasteczkowy romans. To poruszająca historia o żałobie, odpowiedzialności, rodzinnych więziach i drugich szansach. To opowieść, która pokazuje, że nawet w największym mroku może pojawić się światło, jeśli tylko pozwolimy komuś być obok. Bradley Evans wydawał się mieć wszystko. Był kapitanem uniwersyteckiej drużyny rugby, miał jasno wyznaczone cele, kochającą dziewczynę i życie, o jakim marzył. Jeden tragiczny wypadek sprawia jednak, że jego świat rozpada się na kawałki. Wraca do rodzinnego miasteczka, gdzie zamiast realizować własne marzenia, musi stać się opiekunem młodszego rodzeństwa, szesnastoletniej Hannah i dziewięcioletniego Jessego. Z dnia na dzień zostaje studentem, starszym bratem i kimś, kto musi odnaleźć się w roli niemal pełnoetatowego rodzica. To właśnie ten wątek poruszył mnie najmocniej. Autorki z ogromnym wyczuciem pokazują, że żałoba nie kończy się po kilku dniach, a odpowiedzialność potrafi przyjść w najmniej oczekiwanym momencie. Nie znajdziecie tutaj prostych rozwiązań ani idealnych bohaterów. Jest ból, złość, bezsilność, mnóstwo trudnych decyzji i powolne uczenie się życia od nowa. Bradley nie zawsze wzbudza sympatię. Bywa opryskliwy, zamyka się w sobie i odpycha od siebie ludzi. Jednak trudno go za to potępiać. Stracił wszystko, co było dla niego najważniejsze. Właśnie dlatego jego przemiana wypada tak wiarygodnie. Z każdą stroną obserwujemy, jak dojrzewa, uczy się odpowiedzialności i staje się oparciem dla rodzeństwa. Relacje z Hannah i Jessem należą do najmocniejszych elementów tej powieści. Pełne nieporozumień, bólu, ale także ciepła i miłości, która rodzi się na nowo. Na drodze Bradleya pojawia się Emery, silna, niezależna i niezwykle ciepła dziewczyna, będąca jego całkowitym przeciwieństwem. Motyw grumpy & sunshine został poprowadzony bardzo naturalnie. Ich relacja rozwija się spokojnie, bez zbędnego pośpiechu i sztucznie kreowanych dramatów. Zamiast wielkich deklaracji dostajemy stopniowo budowane zaufanie, wzajemne wsparcie i uczucie, które dojrzewa wraz z bohaterami. Emery nie próbuje go zmieniać ani ratować na siłę. Po prostu trwa przy nim. A czasami właśnie obecność drugiego człowieka jest największym lekarstwem. Choć romans odgrywa ważną rolę, nie jest jedynym filarem tej historii. Autorki poruszają wiele życiowych tematów: stratę bliskich, uzależnienie, trudne relacje rodzinne, dorastanie, pierwsze miłości, odpowiedzialność za młodsze rodzeństwo oraz konieczność podejmowania decyzji, które zmieniają całe życie. Wszystkie te wątki wzajemnie się uzupełniają i sprawiają, że książka niesie ze sobą znacznie więcej niż tylko historię miłosną. Ogromnym atutem powieści jest także klimat niewielkiego miasteczka. To miejsce, do którego czytelnik szybko się przywiązuje. Sportowy motyw rugby pozostaje ważnym elementem przeszłości Bradleya i doskonale podkreśla skalę tego, z czego musiał zrezygnować. Dzięki temu jeszcze mocniej odczuwamy ciężar jego wyborów i poświęcenia. Styl autorek jest lekki i niezwykle przyjemny, ale jednocześnie pełen emocji. Dialogi brzmią naturalnie, bohaterowie są autentyczni, a kolejne strony znikają w zawrotnym tempie. Ta historia potrafi wzruszyć, wywołać uśmiech i skłonić do refleksji nad tym, jak kruche potrafi być życie i jak wielką siłę mają rodzina, przyjaźń oraz miłość. „Hug Me This Way” to piękny początek serii „Rodzeństwo Evansów”. To książka o ludziach, którzy mimo bólu próbują odnaleźć siebie na nowo. O tym, że czasem trzeba pozwolić sobie na słabość, by odkryć własną siłę. I o tym, że nawet po największej tragedii można jeszcze odnaleźć nadzieję. Jeżeli szukacie emocjonalnego romansu z motywem grumpy & sunshine, małomiasteczkowym klimatem, wyrazistymi bohaterami oraz historią, która porusza znacznie głębsze tematy niż sama miłość, „Hug Me This Way” zdecydowanie powinno znaleźć się na Waszej liście. Czy znacie książki, które najpierw złamały Wam serce, a później powoli posklejały je na nowo? 💜
Paulina
26.06.2026
🌻Bradley Evans ma idealne życie: jest kapitanem uniwersyteckiej drużyny rugby, ma dziewczynę i mnóstwo znajomych. Wszystko niszczy wypadek samochodowy z 19 grudnia, w którym giną jego rodzice. Bradley musi rzucić studia, sport i marzenia, aby wrócić do rodzinnego miasteczka w Kolorado. Tam przejmuje opiekę nad rodzeństwem, którego prawie nie zna: 16-letnią Hannah i 9-letnim Jessem. Bradley staje się zgorzkniały, zamknięty w sobie i przytłoczony nową rolą. Na jego drodze poznaje Emery Rose Duncan tajemniczą sprzedawczynie sklepu, która wnosi do jego życia energię i ciepło. Bradley musi przewartościować swoje życie i zrozumieć, że miłość do rodzeństwa i Emery jest cenniejsza niż to, co stracił. 🌻,,Hug Me This Way" to historia o ludziach, którzy znaleźli się w sytuacji, na którą nie da się przygotować. O utracie, która przychodzi nagle i zabiera poczucie bezpieczeństwa. O obowiązkach, które spadają na barki zbyt wcześnie. Ale przede wszystkim o tym, że nawet w najtrudniejszych momentach można znaleźć kogoś, kto pomoże unieść ten ciężar. To historia, która pokazuje, jak jedno wydarzenie potrafi całkowicie zmienić kierunek życia. 🌻Autorki stworzyły opowieść pełną emocji, ale nie skupiły się wyłącznie na romantycznym wątku, dużą uwagę poświęciły rodzinie, odpowiedzialności i trudnych wyborach. 🌻Najbardziej urzekło mnie to, jak realistycznie przedstawiono bohaterów. Bradley nie jest idealny – zmaga się z presją, popełnia błędy i często musi podejmować decyzje, na które nie jest gotowy. Dzięki temu jego historia wydaje się autentyczna i łatwo zrozumieć jego emocje. Emery natomiast skrywa w sobie znacznie więcej, niż pokazuje innym. Jej siła nie polega na braku słabości, lecz na codziennej walce z nimi. 🌻Dużym atutem książki jest atmosfera małego miasteczka oraz relacje między bohaterami. Każda z nich wnosi coś ważnego do fabuły i sprawia, że historia nabiera koloru. To historia o stracie, dojrzewaniu i odnajdywaniu nadziei tam, gdzie wydaje się, że już jej nie ma. 🌻Styl autorek jest lekki i angażujący, przez co kolejne strony znikają bardzo szybko. Jednocześnie nie brakuje momentów do refleksji. To książka, która potrafi wzruszyć, ale też przypomina, że nawet po najtrudniejszych doświadczeniach można znaleźć w sobie siłę, by iść naprzód. Losy bohaterów pozostają w pamięci jeszcze długo po zamknięciu książki. Jestem ponownie oczarowana piórem i stylem autorek. Teraz wyczekuje kolejnego tomu rodzeństwa Evansów☺🥰☺🥰 Czytajcie kochani ❤❤❤❤POLECAM🌻
Klaudia
30.06.2026
„𝐇𝐮𝐠 𝐦𝐞 𝐭𝐡𝐢𝐬 𝐰𝐚𝐲” °❀⋆.ೃ࿔*:・ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ᴘᴀᴛʀᴏɴᴀᴄᴋᴀ •~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~ Ocena: 5/5⭐️ •~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~•~ 🅁🄴🄲🄴🄽🅉🄹🄰: 🩵 Historia o chłopaku, który miał wszystko, o czym można marzyć, jednak jeden nieszczęśliwy wypadek przypomniał mu o niewygodnej rzeczywistości. Gdy na Bradleya spadła odpowiedzialność opieki nad jego młodszym rodzeństwem na jego drodze stanęła tajemnicza sprzedawczyni z lokalnego sklepu. Czy poradzi sobie ze świadomością ile stracił przez okrutny los? 🩵 Znacie to uczucie, gdy podczas czytania w głowie rozgrywa się film, a z pięćdziesiątej strony robi się nagle ich czterysta? Tak właśnie miałam przy „Hug Me This Way”. Jestem niesamowicie wdzięczna za szansę wsparcia medialnego dla tej historii. 🩵 Odpowiedzialność, dorastanie i poświęcenie to dobre określenia tej książki. Autorki poruszyły trudny temat, a poprowadziły go w prosty i zrozumiały sposób. Momentami miałam wrażenie, jakbym sama musiała podejmować trudne decyzje razem z głównym bohaterem. Bradley to przykład starszego brata, jednak mimo swoich chęci nie zawsze podchodził do tematów z dobrym podejściem. Cała jego postawa była bardzo realna, co tylko udowadnia, jak dobrze autorki przedstawiły rzeczywistość. 🩵 Najbardziej uwiódł mnie wątek rodzeństwa Evansów. Czytając, czułam się jakbym wróciła do czasów oglądania seriali Nickelodeon. Relacje bohaterów zostały przedstawione prawdziwe i zdecydowanie nie są przerysowane. To realizm jest najlepszy odzwierciedleniem tej historii. 🩵 Moją ulubienicą jest Hannah, nastoletnia siostra Bradleya, która swoim zachowaniem pokazała dojrzałość i intuicję. To właśnie ona najbardziej chwyciła moje serce. Nie byłabym sobą, gdybym pominęła Emery, dziewczynę, która od razu zawróciła w głowie głównemu bohaterowi. Jej postawa i podejście do sytuacji za każdym razem napawały mnie dumą. Uważam, że ona i Bradley idealnie się uzupełniali. 🩵 Autorki zafundowały prawdziwy rollercoaster emocjonalny! Nie zapomnę, ile razy czułam irytację na los bohaterów, przeżywając z nimi wszystkie momenty. Fabuła mimo swojej objętości została poprowadzona płynnie, a wielowątkowość przeplatała się w sposób zrozumiały, a dzięki temu przez historię można przepłynąć bez problemów. 🩵 Jeśli szukasz trudniejszej historii, której bohaterowie rozpalą Twoje serce, to pozycja zdecydowanie dla Ciebie! Tyle ode mnie na dziś 🫶🏻 ~ Kiki, zatopionawfikcji
FascynacjaKsiazkami
26.06.2026
🌻„Hug Me This Way” to małomiasteczkowy romans w którym strata rodziców zmienia nieodwracalnie los bohatera. Od tej chwili staje się pełnoetatowym „rodzicem”,studentem i osobą zmagającą się z kolejnymi rozczarowaniami życia. 🌻Poznając bliżej bohaterów zauważamy ich zmiany oraz ich silną osobowość,która niejednokrotnie zostaje wystawiona na próbę. Poruszane życiowy motywy w tej opowieści ukazują,że życie jest naprawdę trudne,gdy trzeba nie tylko myśleć o sobie,ale też z rosnącymi problemami najbliższych. Nie tylko trudna relacja z ojcem i jego uzależnieniem, wychowanie nastolatki wchodzącej w seksualnošç…. oraz śmierć bliskich porusza. Nie wymieniam wszystkich motywów jakie otrzymacie w tej powieści,byście sami mogli je odkryć i nimi zostać zaskoczeni. A powiem wam,że ich jest sporo👌 🌻„Hug Me This Way” to bardzo emocjonujący i poruszający romans z bohaterami walczącymi z przeciwnościami losu. Walczącymi nie tylko z poznawaniem siebie,ale także pomocą najbliższym,by wesprzeć ich w codzienności. Historia potrafi wciągnąć bez reszty i to powoduje,że chce się jej więcej😍 Idealna dla osób szukających romansów małomiasteczkowego ze sportem w tłem i determinacją do rozwiązania kłopotów i pomocy poznanej osoby. 🌻Czytajcie-polecam🤌🏻
andzia_romansiara99
27.06.2026
Hug Me This Way to piękna, pełna emocji historia, która wzrusza i zostaje w sercu na długo. Bardzo dobrze się bawiłam!!! To lekka historia z trudnymi momentami, które nie przytłaczają. Autorki stworzyły autentycznych bohaterów, a fabuła płynie fajnie i szybko. Zdecydowanie jedna z tych książek, od których trudno się oderwać!
Monika
02.07.2026
„𝓝𝓲𝓬 𝓷𝓲𝓮 𝓶𝓸𝓰ł𝓸 𝔃𝓷𝓲𝓮𝓬𝓱ę𝓬𝓲ć 𝓶𝓷𝓲𝓮 𝓭𝓸 𝓔𝓶𝓮𝓻𝔂 𝓡𝓸𝓼𝓮 𝓓𝓾𝓷𝓬𝓪𝓷” Recenzja: 🌻 HMTW to naprawdę jedna z tych książek, która najpierw rozwali was na kawałki a później poskleja na nowo. Naprawdę cała książka przepełniona jest ogromnymi emocjami, zaczynając od tych pozytywnych a kończąc na negatywnych (które towarzyszyły mi przy załamaniu na 31 rozdziale 😭). Jak pewnie część z was wie Hug Me This Way to naprawdę niezła cegiełka ale niech nie zraża was to do kupna! Ja sama raczej nie przepadam za długimi książkami ale tą czytało się okropnie szybko i przyjemnie bo fabuła wciągała tak bardzo, że nie dało się od niej oderwać (mimo kilku rzeczy, które mi personalnie się nie podobały ale to omówię zaraz) . Co do stylu pisania autorek, nie mam dosłownie nic do zarzucenia bo jest naprawdę bardzo dobry. 🌻 Skoro całokształt mamy za sobą to teraz pora na bohaterów. Zaczniemy może od Emery czyli postaci którą w tej książce naprawdę podziwiam. Dziewczyna łączy studia, pracę w własnym sklepie i do tego opiekę nad ojcem uzależnionym do alkoholu i ani razu nie skarży się na to jak wygląda jej życie, to jest bardzo dobry przykład silmnej bohaterki. Tak więc raczej nie ciężko się domyślić, że Emy jest moją ulubioną bohaterką w całym HMTW. Przejdźmy teraz do Hannah i Jessego czyli dwójki z naszego rodzeństwa Evansów, szczerze mówiąc naprawdę ich polubiłam, a zwłaszcza Han która mam wrażenie, że po śmierci rodziców tak naprawdę najbardziej przejęła ich obowiązki. To właśnie ona poświęcała uwagę Jessemu, była najbardziej chętna do pracy i zajmowała się domem. Jesse natomiast jest świetnie przedstawiony jako dziecko nie radzące sobie z stratą rodziców, pokazane jest jego pogorszenie zdrowia i zachowania więc moim zdaniem naprawdę dobre, że autorki to tutaj zobrazowały bo przez to cała sytuacja przedstawiona w książce wydaje się bardziej ludzka. 🌻 Dla Bradleya zrobiłam specjalnie osoby podpunkt ponieważ mam do niego ogromnie mieszane uczucia. Z jednej strony widzimy świetnego chłopaka i brata ALE z drugiej jednak nie wydaje się taki idealny. Zacznę może od tego, że Brad porównuje związek z Emery do związku z swoją byłą dziewczyną - widzę co autorki miały na myśli (pokazanie o ile zdrowsza jest jego nowa relacja) ale jednak wydaje mi się, że mimo wszystko niektórych aspektów związków nie powinno się ze sobą porównywać. Kolejną rzeczą, która mi się nie spodobała były myśli czy teksty Bradleya w stosunku co do Emery ponieważ były one w kilku momentach całkiem niesmaczne. Co do relacji z rodzeństwem - mimo wielu scen gdzie naprawdę widać ten ogromnie pozytywny i wzruszający obraz to mam wrażenie, że przez dużą ilość fabuły Bradley zachowywał się też okropnie nieodpowiedzialnie (całe dnie nie było go w domu albo więcej czasu spędzał z dziewczyną niż z rodzeństwem) i może gdyby sytuacja była inna albo Han i Jesse starsi to byłoby okej ale jednak w momencie gdzie pełni się rolę prawnego opiekuna i jest to całkiem świeża sprawa no niestety trzeba więcej uwagi poświęcić tym dzieciom. 🌻 Oczywiście oprócz tych kilku wad jest też masa zalet, a największą z nich jest chyba przemiana bohaterów którą możemy zaobserwować na przestrzeni całej fabuły czy ostatnie rozdziały które były naprawdę ogromnie wzruszające i można je określić taką wisienką na torcie w stosunku co do reszty książki. 🌻 Podsumowując mogę spokojnie powiedzieć że Hug Me This Way to jedna z lepszych książek jakie czytałam w ostatnim czasie dlatego jeżeli ktoś rozważa zakup lub szuka czegoś z świetnym zimowym klimatem to zdecydowanie warto. [Współpraca reklamowa]
Zuzanna
01.07.2026
"Hug Me This Way” to historia, która pokazuje, jak jedno wydarzenie potrafi wywrócić całe życie do góry nogami. To książka o stracie, żałobie i obowiązkach, które spadają na człowieka zdecydowanie za wcześnie. Ale jednocześnie przypomina, że nawet w najgorszych momentach można trafić na osoby, które pomogą nam nieść ten ciężar. Od samego początku bardzo wciągnęłam się w tę historię. Mimo że książka ma swoje gabaryty, czytało mi się ją naprawdę szybko. Rozdziały dosłownie znikały jeden po drugim i aż sama się zdziwiłam, kiedy dotarłam do końca. Bardzo dziękuję siostrom Lorenc za tę historię, bo ostatnio miałam mały zastój czytelniczy, a przy tej książce zupełnie o nim zapomniałam. Spodobało mi się to, że autorki nie skupiły się wyłącznie na wątku romantycznym. Oczywiście relacja Bradleya i Emery jest ważna, ale równie dużo miejsca poświęcono rodzinie, odpowiedzialności i temu, jak trudno jest odnaleźć się po ogromnej stracie. Jeśli chodzi o Bradleya, to mam wobec niego naprawdę mieszane uczucia. Z jednej strony doskonale rozumiałam, przez co przechodził. Strata bliskich całkowicie wywróciła jego życie do góry nogami i widać było, że chłopak jest zagubiony i nie potrafi sobie z tym poradzić. Myślę, że właśnie taki był zamysł autorek - pokazać, jak ogromny wpływ na człowieka ma żałoba i jak łatwo pod jej wpływem podejmować złe decyzje. Z drugiej strony momentami naprawdę mnie denerwował. Niektóre jego zachowania wydawały mi się zwyczajnie nieodpowiedzialne. Zdarzało się, że wychodził z domu na cały dzień, praktycznie nie dając znaku życia, mimo że wiedział, iż ma na głowie młodsze rodzeństwo. Chwilami miałam nawet wrażenie, że to jego siostra jest od niego dojrzalsza. Rozumiem, co autorki chciały tym pokazać, ale miejscami było to dla mnie już trochę mało realistyczne i właśnie to jest chyba mój największy zarzut wobec tej książki. Świetnie zostały przedstawione relacje rodzinne między bohaterami. Nie były idealne, wręcz przeciwnie (antyidealne 😝), często pełne kłótni, niedomówień i trudnych emocji. Dzięki temu dodało to autentyczności. Jeśli chodzi o styl pisania sióstr to tak zgodzę się, że jest prosty, ale właśnie taki pasował do tej historii. Szczególnie dlatego, że główny bohater to mężczyzna, a nie typowo kobieta, jak jest zazwyczaj. Dlatego bardziej uwierzyłam w ten prosty przekaz niż jakbym dostała poetyckie słowa od byłego kapitana rugby (nie żebym go obrażała, ale po prostu nie pasowałaby mi to do niego). Chociaż muszę przyznać, że mniej więcej od połowy książki zaczęły przeszkadzać mi niektóre myśli i dialogi Bradleya. Miałam momentami wrażenie, że za bardzo skupia się na fizycznej stronie relacji z Emery i trochę mnie to do niego zraziło. Szczególnie jedna scena mnie bardzo wzruszyła i rozczuliła i nie ukrywam chyba pierwszy raz w życiu złapałam się na tym, że nawet nie zauważyłam kiedy płacze. Za co daje duży plus!! Nie spodziewałam się, że wywołało to we mnie takie emocje. Również w zakończeniu zostałam lekko zaskoczona, byłam pewna że akcja potoczy się inaczej, ale uważam, że końcowo wyszło to jeszcze lepiej!! „Hug Me This Way” to historia pełna emocji, bólu, nadziei i prób odnalezienia siebie po stracie. Pokazuje, że nie zawsze da się od razu stanąć na nogi, ale z odpowiednimi ludźmi obok jest to dużo łatwiejsze.
Agnieszka
27.07.2026
Hug Me This Way to wzruszająca i poruszająca historia o nadziei, miłości i sile, która pojawia się nawet w najtrudniejszych chwilach. To opowieść, która pokazuje, że nawet po największej życiowej tragedii można odnaleźć sens i odnaleźć w sobie odwagę, by iść dalej. Głównym bohaterem jest Bradley Evans, który w młodym wieku doświadczył ogromnej straty. Tragiczny wypadek rodziców zmusił go do nagłego powrotu do domu i objęcia opieki nad młodszym rodzeństwem. Zostawił za sobą wszystko drużynę rugby, w której był kapitanem, studia, ukochaną dziewczynę i beztroskie życie, które wydawało się mu jeszcze niedawno naturalnym wyborem. Teraz przyszło mu zmierzyć się z odpowiedzialnością, której się nie spodziewał. Dodatkowym wyzwaniem jest fakt, że od dłuższego czasu mieszkał poza domem rodzinnym i ich relacje braterskie są słabe i pełne niedomówień. Szesnastoletnia Hannah i dziewięcioletni Jesse pogrążeni są w swoich własnych traumach, co sprawia, że nawiązanie z nimi więzi jest jeszcze trudniejsze. W tym pełnym wyzwań momencie Bradley poznaje Emery Rose Duncan dziewczynę z lokalnego sklepiku, która od razu wywołuje u niego uczucia. Emery jest osobą tajemniczą, a jej przeszłość kryje wiele sekretów. Początkowo ich relacja jest pełna ostrożności i nieporozumień, ale z czasem staje się dla nich obojga wsparciem w trudnych chwilach. Oboje, choć pokrzywdzeni przez los, znajdują w sobie nawzajem zrozumienie i siłę, które pomagają im iść naprzód. Ich znajomość rozwija się naturalnie, bez pośpiechu, a między nimi pojawia się subtelna chemia i głębokie porozumienie. Hug Me This Way to nie tylko romans młodych ludzi. To przede wszystkim historia o rodzinie, o jej budowaniu i odbudowywaniu więzi, które zostały nadszarpnięte przez los. To opowieść o żałobie, o trudnościach, które niesie ze sobą strata najbliższych, i o tym, jak z tym wszystkim można się zmierzyć. Książka pokazuje, że czasem największą siłą jest zaakceptowanie zmian, nawet tych, których nie da się uniknąć, i odnalezienie w nich nowych wartości. Bohaterowie próbują odnaleźć siebie na nowo, uczą się wybaczać i akceptować swoje emocje. Książka głęboki ładunek emocjonalny, który sprawia, że czytelnik nie może pozostać obojętny. To historia, która przypomina, że nawet w najciemniejszych chwilach można znaleźć światło, a to, co zyskujemy, często jest cenniejsze niż to, co straciliśmy. Hug Me This Way to książka, która zostaje w pamięci na długo po ostatniej stronie. To poruszająca opowieść o odwadze, miłości i sile, którą daje akceptacja siebie i innych. To lektura, która inspiruje do tego, by nie poddawać się w trudnych chwilach, bo zawsze istnieje nadzieja i możliwość odnalezienia szczęścia na nowo.
Amelia
02.07.2026
[ współpraca reklamowa z @wydawnictwoniezwykle @lorenc_pisza ] RECENZJA: Ta historia to niezwykle poruszający romans z motywem przeciwieństw, który całkowicie urzekł nas swoim dojrzałym podejściem do trudnych tematów życiowych. Najbardziej uderzyło nas to, jak autentycznie i boleśnie została tu przedstawiona nagła utrata wszystkiego, co dawało poczucie bezpieczeństwa. Obserwowanie losów głównego bohatera, który w jednej chwili musi porzucić swoje sportowe plany oraz beztroskie życie studenckie, by stać się opiekunem dla młodszego rodzeństwa, wywołało w nas ogromne wzruszenie. Ta drastyczna zmiana i towarzysząca jej gorycz sprawiają, że postać staje się niezwykle ludzka, pełna wad i bolesnego żalu za utraconą przyszłością, co dodaje całej fabule niesamowitej głębi. Warto również podkreślić, jak genialnie autorki oddały realia małego miasteczka w Kolorado, które staje się osobnym, niezwykle klimatycznym bohaterem tej opowieści. Ten drobiazgowo dopracowany drugi plan, w połączeniu z rewelacyjnymi postaciami nastoletniego rodzeństwa, sprawia, że historia nabiera wyjątkowego, ciepłego wyrazu i pozwala złapać głęboki oddech pośród wszechobecnego smutku i bolesnych wspomnień. Relacja oparta na kontraście między skrajnie różnymi charakterami wprowadza do tej smutnej rzeczywistości niesamowite światło. Tajemnicza i twarda bohaterka okazuje się idealną przeciwwagą dla pogrążonego w mroku chłopaka. Ich powolne docieranie się oraz budowanie zaufania w obliczu tak wielkich rodzinnych obowiązków śledziłyśmy z zapartym tchem. To nie jest zwykła, prosta miłostka, ale głęboka opowieść o odnajdywaniu nowej nadziei i dostrzeganiu wartości w rzeczach, których wcześniej się nie zauważało. Książka wywarła na nas ogromne wrażenie, ponieważ idealnie balansuje między bolesną stratą a rodzącym się pięknym uczuciem. To idealna propozycja dla każdego, kto szuka w literaturze prawdziwych, życiowych emocji, małomiasteczkowego uroku oraz historii, która skłania do głębokiej refleksji nad tym, co w życiu jest najważniejsze.
Julia
02.07.2026
[Współpraca reklamowa] Jest to pierwsza książka od tych autorek, którą czytam, więc nie wiedziałam czego dokładnie się spodziewać. Akcja książki dzieje się w roku 2006 i 2007. Książka jest pisana z perspektywy głównego bohatera. Stracił on rodziców w wypadku samochodowym i musi przeorganizować swoje życie, aby zająć się swoim młodszym rodzeństwem. Tak naprawdę w jeden dzień ich życie wywraca się do góry nogami. Na początku nie jest mu łatwo jednak stara się i robi co w jego mocy, choć sam także przeżywa żałobę. Musi wziąć na siebie odpowiedzialność nie tylko za rodzeństwo, ale i całe ich życie. Kreacja bohaterów i relacje między nimi zostały fajnie przedstawione, ponieważ kłótnie i trudne emocje wywołane niektórymi decyzjami dodawały im realizmu i autentyczności. Bradley przy okazji w osiedlowym sklepie poznaje dziewczynę, która od razu przyciąga jego uwagę, choć na początku nie jest do niego pozytywnie nastawiona. Brad pomaga jej odnowić sklep, aby przyciągnąć tam więcej klientów i zaczynają spędza ze sobą więcej czasu, a ich relacja stopniowo się rozwija. Fajnie, że historia skupia się nie tylko na wątku romantycznym między bohaterami, ale także pokazuje jak ważna jest rodzina i to, że można sobie poradzić z przeciwnościami losu, mimo że wszystko wydarzyło się tak niespodziewanie. Ogólnie historia jest naprawdę fajna, polubiłam postać głównej bohaterki, jednak nie za bardzo jestem fanką głównego bohatera. Były momenty, w których irytował mnie jego styl bycia i zachowanie. Czasami zachowywał się nieodpowiedzialnie, jak na to, jaką rolę pełnił teraz w rodzinie. Możliwe, że taki był zamysł autorek, aby tak przedstawić jego postać i to jak przechodzi żałobę, ale jego młodsza siostra czasami wydawała się dojrzalsza i bardziej odpowiedzialna niż on. Historia ma małomiasteczkowy klimat. Jest także mocno emocjonalna i trochę ściska za serce, ale także napełnia je nadzieją i ciepłem. Jeśli lubicie takie klimaty, to polecam zainteresować się tym tytułem.
zosia.swirk
27.06.2026
"𝑯𝒖𝒈 𝒎𝒆 𝒕𝒉𝒊𝒔 𝒘𝒂𝒚" 2/5⭐ Ekscytowałam się na myśl, że będę mogła przeczytać "Hug me this way". Myślałam, że mi się spodoba i się wciągnę... Zawiodłam się i to bardzo. Być może 𝐧𝐢𝐞𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐳𝐲 będą się dobrze bawić, ale niestety z przykrością stwierdzam, że nie będzie mnie w tym gronie. ❗Pamiętajcie jednak, że to moja opinia.❗ Zraziłam się już po około 50 stronach (książka miała ponad 500). Historia napisana jest bardzo ubogim językiem. Główny bohater okropnie mnie irytował, więc jeżeli taki był zamysł autorek, to definitywnie im się to udało. Nie podobała mi się relacja Hannah z Bradleyem, czyli naszego słynnego rodzeństwa Evansów. Zdaję sobie sprawę z tego, iż jest to relacja burzliwa, gdyż rozgrywa się ona między dorosłym człowiekiem a nastolatką. W wielu sytuacjach jednak była to wina Bradleya, którego mądrość goniła, ale... no cóż, niestety on był szybszy. 😔 A propos Hannah – zaprzyjaźniłam się z nią i uważam, że jako 17-latka zachowywała się bardziej dojrzale niż jej 22-letni brat, który w wielu sytuacjach zachowywał się po prostu infantylnie. Nie zachwyciło mnie również to, że bohaterowie nazywali się przyjaciółmi po 2 dniach znajomości, kiedy nie wiedzieli o sobie praktycznie nic (przypominam, że byli to dorośli ludzie). Jest to jednak moja subiektywna opinia. Pod koniec książki było lepiej, lecz nie zmienia to faktu, iż zawiodłam się, ponieważ historia miała naprawdę spory potencjał. Życzę sobie i Wam, drodzy czytelnicy, abyście trafiali na historie, które wywołają na Waszej twarzy uśmiech i dreszczyk emocji zamiast grymasu rozczarowania. Żebyście czytali historie, które są przepełnione wartościami oraz natchnieniem na lepsze jutro lub po prostu lekkim powiewem, lecz takim umiarkowanym. {Współpraca barterowa z @lorenc_pisza @wydawnictwoniezwykle}
Dominika
01.07.2026
♾️/5⭐️ [współpraca reklamowa] Recenzja: „Hug Me This Way” to jedna z tych książek, które czyta się sercem. Od pierwszych stron wciągnęła mnie w swoją historię i nie pozwoliła o sobie zapomnieć nawet po zakończeniu lektury. To opowieść pełna emocji. O stracie, odpowiedzialności, rodzinie i odnajdywaniu nadziei wtedy, gdy wydaje się, że wszystko zostało już utracone. Relacja Bradley'a i Emery rozwija się w piękny, naturalny sposób, dzięki czemu z każdą kolejną stroną coraz bardziej kibicowałam tej dwójce. Bohaterowie są autentyczni, pełni wad, bólu i marzeń, przez co łatwo się z nimi zżyć i przeżywać ich historię razem z nimi. Ta książka wywołała we mnie cały wachlarz emocji. Od uśmiechu i ciepła po wzruszenie i łzy. „Hug Me This Way” to nie tylko romans, ale przede wszystkim poruszająca historia o drugich szansach i o tym, że nawet po najtrudniejszych doświadczeniach można odnaleźć nadzieję i chęci.
bookgeek
25.06.2026
Pisana niemal w całości z męskiej perspektywy i to było bardzo ciekawe! Wątek romantyczny super splatał się z obyczajowymi. Lubię książki, gdzie nie ma tylko romansu. Ważny wątek rodziny. Lekko się czytało. Polecam.
anonymous
25.06.2026
Uwielbiam tę książkę. 🥹 Książkę czyta się lekko, ale mnie mocno wzruszyła. Historia jest piękna, ciekawa. Małomiasteczkowy klimat nadaje jej jeszcze więcej uroku. Czekam na drugi tom!
anonymous
25.06.2026
Bardzo dobry, wzruszający romans i pięknie wydrukowane detale ma. Idealny dla młodszego i starszego czytelnika.
anonymous
26.06.2026
Kocham już tę serię i czekam na drugi tom. Para głównych bohaterów skradła moje serce. 💖
anonymous
29.06.2026
Cudowny romans na upalne dni. Wzruszająca i piękna historia. Polecam.
mariOLA
26.06.2026
Super książka. Polecam.
anonymous
07.07.2026
„Hug Me This Way” to pierwszy tom serii „Rodzeństwo Evansów” i mogę powiedzieć, że jest to historia, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. To jedna z tych książek, które z pozoru mogą wydawać się po prostu romansem z małomiasteczkowym klimatem, ale w rzeczywistości kryją w sobie o wiele więcej. To opowieść o stracie, żałobie, odpowiedzialności, dorastaniu w przyspieszonym tempie, rodzinie, poświęceniu i o tym, jak bardzo życie potrafi przewrócić wszystko do góry nogami w jednej sekundzie. A jednocześnie to historia o nadziei, o drugim człowieku, który pojawia się w odpowiednim momencie i nie naprawia całego świata za nas, ale po prostu jest obok, kiedy najbardziej tego potrzebujemy. Fabuła skupia się na Bradleyu Evansie, chłopaku, który jeszcze chwilę wcześniej miał właściwie wszystko. Był kapitanem uniwersyteckiej drużyny rugby, miał swoje plany, cele, poukładane życie i jasną wizję przyszłości. Wszystko zmienia się jednak w chwili, gdy tragedia odbiera mu rodziców i z dnia na dzień zmusza go do całkowitej zmiany rzeczywistości. Bradley wraca do rodzinnego miasta i nagle z młodego faceta, który powinien skupiać się na sobie, swoich marzeniach i studiach, staje się kimś, kto musi zadbać o młodsze rodzeństwo, ogarnąć dom, zmierzyć się z żałobą i próbować utrzymać wszystko w całości, mimo że sam w środku rozsypuje się na kawałki. Bardzo doceniam to, jak autorki poprowadziły temat straty. Nie zrobiły z niej tylko tła dla romansu, nie potraktowały jej powierzichownie ani nie zamknęły w kilku dramatycznych scenach. Tutaj żałoba naprawdę żyje razem z bohaterami. Jest obecna w ich codzienności, w rozmowach, w zachowaniach, w błędach, w wybuchach emocji, w milczeniu, w zmęczeniu i w tym wszystkim, czego nie da się po prostu naprawić jednym ciepłym słowem. Bardzo podobało mi się to, że autorki pokazały żałobę jako proces, który wygląda inaczej u każdego. Bradley przeżywa go po swojemu, Hannah po swojemu, Jesse po swojemu i właśnie dzięki temu ta historia wypada tak wiarygodnie. Bradley jest bohaterem, którego nie da się ocenić jednym zdaniem. To nie jest idealny książkowy chłopak, który mimo tragedii zachowuje się wzorowo, zawsze wie, co robić, i od razu odnajduje się w nowej roli. Wręcz przeciwnie. Bradley jest zagubiony, sfrustrowany, zły, momentami opryskliwy, popełnia błędy, zamyka się w sobie, podejmuje decyzje, które nie zawsze mi się podobały, i czasem naprawdę miałam ochotę nim potrząsnąć. Został wrzucony w sytuację, na którą nikt nie jest gotowy. Musi opiekować się młodszym rodzeństwem, choć sam wciąż jest bardzo młody. Musi podejmować rozsądne decyzje, choć jego życie dosłownie się zawaliło. Naprawdę podobało mi się obserwowanie jego przemiany. Tego, jak z rozdziału na rozdział coraz mocniej widać ciężar, który nosi na barkach, ale też to, jak powoli dojrzewa do swojej nowej roli. Bradley nie staje się z dnia na dzień idealnym opiekunem, starszym bratem i dorosłym mężczyzną, który wszystko ogarnia. On potyka się, złości, odsuwa ludzi, czasem wybiera źle, ale jednak próbuje. Widać, że mimo własnego bólu naprawdę chce zrobić wszystko, by Hannah i Jesse mieli w nim oparcie. Czasem mu to wychodzi, czasem nie, ale właśnie ta nieidealność sprawiła, że jego historia tak mocno mnie poruszyła. Relacja Bradleya z Hannah i Jessem była dla mnie jednym z najmocniejszych punktów tej książki. Uwielbiam historie, w których wątek rodzinny nie jest tylko dodatkiem. Czułam, że ta książka naprawdę opowiada o rodzeństwie Evansów, a nie tylko o romansie z dramatycznym tłem. Między nimi jest ból, chaos, niezrozumienie, zmęczenie, ale jest też ogrom miłości, troski i takiego rodzinnego przywiązania, które nawet po tragedii nie znika, tylko czasem chowa się pod warstwą emocji. Emery to bohaterka, którą naprawdę polubiłam. Ma swoje problemy, swoje obowiązki i własne ciężary do udźwignięcia. To nie jest dziewczyna, która pojawia się tylko po to, żeby naprawić bohatera swoją miłością. Ona po prostu wchodzi do jego życia i staje się kimś ważnym, bo daje mu przestrzeń, spokój i poczucie, że nie musi wszystkiego dźwigać sam. Jeśli chodzi o styl autorek, to naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Książka jest obszerna, ale absolutnie nie odczułam jej długości jako wady. Wręcz przeciwnie. To jedna z tych historii, które mimo pokaźnej objętości czyta się zaskakująco szybko, bo autorki piszą lekko, naturalnie i bardzo emocjonalnie. Potrafią oddać zarówno cięższe momenty, jak i te bardziej ciepłe czy romantyczne. Wszystko jest tutaj bardzo płynne, przemyślane i spójne. Nie ukrywam też, że to książka, która kilka razy naprawdę ścisnęła mnie za serce. Były momenty, kiedy czułam złość na los bohaterów, były momenty wzruszenia, były sceny, przy których robiło mi się zwyczajnie smutno, ale były też takie, które dawały dużo ciepła i nadziei. [ Współpraca reklamowa/ patronat medialny]
Anna Kaliska
14.07.2026
✨RECENZJA✨ 🏈Tytuł: "Hug Me This Way" seria Rodzeństwo Evans t.1 🏈Autorka: E. Lorenc & P. Lorenc 🏈Wydawnictwo Niezwykłe 🏈Premiera: 24.06.2026r. WSPÓŁPRACA REKLAMOWA @wydawnictwoniezwykle "– A ty? W co wierzysz?(...) - W małe cuda.(...) – Małe cuda? A czym się różnią od dużych albo od zwykłych cudów? – Są prawdziwe" 🌻Jedno wydarzenie wywraca całe życie Bradleya do góry nogami. Kapitan uniwersyteckiej drużyny rugby, znany i popularny. Z licznym gronem znajomych i piękną dziewczyną u boku wiedzie niemal życie idealne. Do czasu... 19 grudnia w wypadku samochodowym giną jego rodzice. Bradley musi porzucić wszytko co miał i zmienić swoje życie. Wraca do rodzinnego miasta w Kolorado, by objąć opieką młodsze rodzeństwo - 16-letnią Hannah i 9-letniego Jesse'go. Nie jest to łatwe zadanie. Chłopak jest wszystkim przytłoczony. Wtedy niespodziewanie na jego drodze staje Emery. Pracuje ona w sklepie spożywczym, w którym chłopak robił zakupy. Dzięki niej odzyskuje radość życia. Daje mu ona siłę i energię. Emery także nosi ogromny bagaż doświadczeń. Czy ta dwójka ma szansę pokonać wszystkie przeciwności i stworzyć dom dla siebie i dwójki młodszych Evansów? 🌻Bradley musi odnaleźć się w nowej roli. Momentami trudno go lubić. Jest opryskliwy, odpycha od siebie ludzi. Kłóci się z rodzeństwem. Ale jest autentyczny. Został z wszystkim sam. Musi nagle dorosnąć, stać się opiekunem rodzeństwa na pełen etat. Nie tylko bratem. Musi przejąć obowiązki i wziąć odpowiedzialność za to, czym kiedyś zajmowali się rodzice. Sam musi poradzić sobie z żałobą a w takiej sytuacji nikt nie powinien być sam. Kocha swoje rodzeństwo. Jednak czasem sama miłość nie wystarcza... Pojawienie się w jego życiu Emery daje mu siłę I energię. Możemy powoli obserwować jego przemianę. To jak dojrzewa do tego, by na prawdę opiekować się rodzeństwem. 🌻Emery studiuje pielęgniarstwo i pracuje jako sprzedawczyni w sklepie. Jest silna i delikatna jednocześnie. Ambitna, niezależna. To przeciwieństwo Bradleya. Odkąd pamięta musi sama radzić sobie w życiu. Choć z zewnątrz wydaje się twarda, to tak naprawdę jest krucha. Bardzo doświadczona przez życie. 🌻Bradley- słońce, a Emery to ciemna chmura. Idealnie przedstawiony motyw odwróconego grumpy and sunshine. Ich relacja rozwija się powoli, stopniowo. Każde ich spotkanie wpływa na nich oboje. Wnosi coś do ich życia. Wpływa na rozwój sytuacji. Bradley jest spontaniczny i w swoich staraniach o Emery niezwykle uroczy. Wspólne odnawianie sklepu czy bukiety kwiatów. Ale nie byłem jakich. Słoneczników i to w samym środku zimy!!! 🌻Ogromnie ważnym elementem są bohaterowie drugoplanowi - dwójka młodszego rodzeństwa Evans. Pokazują jak silna jest więź między nimi. Jak bardzo się wspierają i jak im trudno. Każde z nich cierpi na swój sposób. Buntuje się, krzyczy, popada w apatię. Hannah stara się wspierać Bradleya ale to przecież tylko nastolatka. Ona też potrzebuje kogoś dorosłego, kto ją wesprze. 🌻Styl autorek jest lekki i przyjemny, ale jednocześnie pełen emocji. Świetnie oddały emocje osób, próbujących poradzić sobie ze stratą bliskich. Brawo dziewczyny! Popłakałam się🥺 🌻Ogromny plus to klimat małego miasteczka. Nadaje historii ciepła. Historia porusza trudne tematy: alkoholizm, traumę, radzenie sobie ze śmiercią bliskich, żałobę... To nie tylko historia o miłości. To historia o ludziach, którzy pomimo bólu i cierpienia, nauczyli się żyć na nowo. Zaakceptowali stratę i odnaleźli szczęście. Pokonali swoje słabości, odnaleźli siłę, by każdy dzień witać z uśmiechem. Historia, która łamie serce, by na końcu je posklejać. Polecam z całego serca😊💛 Czekam na historię Hannah!
zksiazka_i_kawa
15.07.2026
ᕼᑌᘜ ᗰᗴ TᕼIՏ ᗯᗩY 'ɢᴅʏ ᴜᴍɪᴇʀᴀ ᴋᴛᴏś ʙʟɪsᴋɪ ᴛᴏ ᴛᴀᴋ, ᴊᴀᴋʙʏ ᴡʏʀᴡᴀɴᴏ ᴄɪ ᴋᴀᴡᴀłᴇᴋ sᴇʀᴄᴀ... ᴀʟᴇ ɢᴅʏ ᴛʀᴀᴄɪsᴢ ᴅᴡɪᴇ ᴏsᴏʙʏ ɴᴀ ʀᴀᴢ... ɴɪᴇ ᴍᴀsᴢ ᴊᴜᴢ̇ sᴇʀᴄᴀ. ᴡ ᴊᴇɢᴏ ᴍɪᴇᴊsᴄᴜ ᴘᴏᴊᴀᴡɪᴀ sɪᴇ̨ ᴄᴢᴀʀɴᴀ ᴅᴢɪᴜʀᴀ... ' Dziewiętnasty grudnia . Dzień, w którym Bradley Evans traci swoje beztroskie życie. Nieszczęśliwy wypadek, w którym giną jego rodzice przekreślił wszystkie plany. Musiał porzucić swoje marzenia . Z dnia na dzień musiał dorosnąć. W rodzinnym domu czekało na niego młodsze rodzeństwo,którym musiał się zająć. Czuł gorycz, żal, niesprawiedliwość. Na jego drodze staje Emery Rose Duncan . Sprzedawczyni z lokalnego sklepiku. Jej nieustępliwość, tajemniczość i jawna niechęć do Brada intryguje go . Czy dziewczyna utwierdzi go w przekonaniu,że to co zyskał jest cenniejsze niż to co stracił? Hug Me This Way to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorek. Wiem jednak ,że napewno nie ostatnie 🥹 Choć powieść to niezły 'klocek' czytało mi się niezwykle szybko, a przede wszystkim z ogromną przyjemnością i ciekawością. Wpływ na to miało wiele czynników. Mianowicie małomiasteczkowy klimacik oraz romans z motywem grumpy & sunshine (ale odwróconym! 😁) do tego motyw żałoby i straty ,który bardzo emocjonalnie odcuzkam podczas czytania 🥺. Główny bohater nie jest idealny ( w moim odczuciu nie ma takich osób !) . Ja od pierwszych stron pokochałam go za jego naturalność i prawdziwość. Miał wady i zalety jak każdy . To co robił i jak się zachowywał było autentyczne. Bywały dni ,że przerastały go sprawy ,które spadły na jego głowę . Czuł się beznadziejnie i poddał się . Nie miał już sił walczyć. Nie był może idealny w swych wyborach i działaniach; nie był wzorowym bratem ,ale starał się posklejać rodzinę na nowo. Relacja Emery i Bradley rozwinęła się dość szybko. Może dlatego,że oboje były pokiereszowani przez życie , doświadczyli straty oraz nieśli na barkach odpowiedzialność za drugiego człowieka. Tak jak przyszło żyć dziewczynie poruszyłonoe totalnie . Z dnia na dzień jej życie uległo zmianie . Pojawił się ktoś, kto zabiegał o jej względy. Pojawił się ktoś, komu zaczęło zależeć na niej . Pojawił się ktoś, kto bez pozwolenia burzył mur niedostępności. Pojawił się ktoś, kto po pewnym czasie stał się bezpieczną przestanią. Cudownie było czytał o tym jak Brad robił podchody do Emery 😅 za wszelką cenę chciał dostać się do jej umysłu jak i serca 🥹 Emery miała ogromny wpływ na przemianę bohatera. Oboje byli dla siebie wsparciem ,jednak dzięki dziewczynie zrozumiał, jak ważna jest rodzina i ile trzeba poświęcić. Ile trzeba włożyć pracy, serce i wysiłku by działała jak dobrze naoliwiona maszyna . Autorki w genialny sposób opisały etapy żałoby. Ukazały dzień po dniu jak radzić sobie w nowej rzeczywistości, która jest cholernie trudna. Bo to nie tylko bieżące życie trzeba uporządkować,ale również 'włożyć' w odpowiednią szufladkę wspomnienia, które z czasem będą czymś pięknym , a nie tylko przykrym doświadczeniem. Hug Me This Way to historia, która złamie serducho, by poskładać je na nowo 🥹🩵 To powieść o marzeniach, rodzinnych więzach, miłości , walce z demonami przeszłości, poszukiwaniu nowej drogi i o nadziei. Były momenty , które chwytały za serce,ale również takie, które wywoływały uśmiech. Bo zawsze po burzy wychodzi słońce 🥹 ' ᴡᴘᴜśᴄ́ ᴍɴɪᴇ ᴅᴏ sᴡᴏᴊᴇɢᴏ śᴡɪᴀᴛᴀ. ᴊᴀᴋᴋᴏʟᴡɪᴇᴋ ʙʀᴢʏᴅᴋɪ ʙʏ ɴɪᴇ ʙʏł... ' 🌻🏉🫶
Oliwia
08.07.2026
"Hug me this way"- RECENZJA!! ~MOJA OPINIA~ 🌻"Hug Me This Way" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Mimo swojej grubości czyta się je naprawdę przyjemnie i sama nie mogłam się od niego oderwać. Ogromnym plusem tej historii jest perspektywa męska. Nawet nie wiecie, jak bardzo potrzebowałam przeczytać książkę opowiedzianą wyłącznie z punktu widzenia mężczyzny i w końcu się doczekałam. Dziewczyny odwaliły kawał dobrej roboty. 🌻Bradleya pokochałam od pierwszej strony. Był uroczy, trochę zakręcony i przede wszystkim przezabawny. Po śmierci ukochanych rodziców musiał przejąć odpowiedzialność za rodzinę. Miewał lepsze i gorsze momenty, załamania i chwile zwątpienia, ale mimo wszystko walczył i się nie poddawał. Nie był idealnym bratem, ale ciągle się starał i robił wszystko co tylko mógł, aby jego rodzeństwu niczego nie zabrakło. 🌻No dobra, przejdźmy do najważniejszego, czyli romansu 😈 Relacja Brada i Emery naprawdę przypadła mi do gustu. Mam jednak jedno małe "ale". Moim zdaniem rozwinęła się odrobinę za szybko. Chciałabym dostać więcej czasu żeby ta dwójka mogła się lepiej poznać i zbudować między sobą jeszcze silniejszą więź. Myślę, że dzięki temu ich historia byłaby bardziej emocjonalna i mniej przewidywalna. Mimo to uwielbiałam obserwować, jak Brad starał się zdobyć serce Emery. To było naprawdę złoto 🤭😂 🌻Emery zmieniła Brada. Była dla niego ogromnym wsparciem i osobą na którą zawsze mógł liczyć. Dawała mu siłę w momencie, kiedy najbardziej tego potrzebował. Z kolei Brad sprawiał, że dziewczyna choć na chwilę mogła zapomnieć o bolesnej przeszłości i trudnej teraźniejszości. Ta dwójka jest przeurocza i naprawdę ciężko ich nie polubić. 🌻Przez całą książkę nie nudziłam się ani przez moment. Styl pisania dziewczyn jest lekki, prosty i bardzo przyjemny dzięki czemu kolejne strony same się przewracają. Całość przeczytałam w mgnieniu oka, a końcówka okazała się prawdziwym rollercoasterem emocji. Bałam się zakończenia, ale ostatecznie bardzo mi się spodobało i zamknęłam tę książkę z ogromnym uśmiechem na twarzy. 🌻Jest jednak jedna rzecz, która trochę mnie zawiodła. Szkoda, że nie był to romans sportowy z prawdziwego zdarzenia. W opisie możemy przeczytać, że taki motyw się pojawi ale moim zdaniem został potraktowany bardzo powierzchownie. Sport przewija się dosłownie dwa lub trzy razy w całej książce co uważam za ogromny, niewykorzystany potencjał. Gdyby został bardziej wpleciony w fabułę, historia zyskałaby jeszcze więcej dynamiki. 🌻Chętnie przeczytałabym też więcej wspomnień z życia rodziców Brada. Dzięki temu moglibyśmy jeszcze lepiej ich poznać i mocniej odczuć stratę oraz ból z jakim zmagał się nie tylko Brad, ale także jego rodzeństwo. 🌻Mimo tych kilku drobnych minusów książka naprawdę bardzo mi się podobała. Śmiało mogę powiedzieć, że jest to jedna z lepszych historii jakie przeczytałam w tym roku. Jest urocza, zabawna, wzruszająca i niesamowicie wciągająca. Jestem pewna, że Wy również pokochacie rodzeństwo Evansów tak samo jak ja. [Współpraca reklamowa z wydawnictwem Niezwykłe] Ocena:4,75/5
Anonim
07.07.2026
Recenzja - współpraca barterowa Hug Me This Way E. Lorenc & P. Lorenc @E.&P. Lorenc | ig:lorenc_pisza @Wydawnictwo NieZwykłe ❗️ …”To ja powinienem był zginąć, bo miałem mniej do stracenia, ale przeznaczenie to dzi&ka. Pie%rzyć je.”… 💥 Szok. Niedowierzanie. I cała masa wylanych łez. 💥 Kiedy brałam tę książkę do ręki, podeszłam do niej z ogromnym, wręcz chłodnym dystansem. Spójrzcie na tę okładkę - na pierwszy rzut oka zapowiada słodki, lekki i przyjemny romans na jeden wieczór, prawda? Przyznajcie sami przed sobą: ile razy nacięliście się na to, że opis lub oprawa graficzna kompletnie nie zgadzały się z tym, co ostatecznie zastaliście w środku? Tutaj miałam dokładnie takie same obawy. Pomyślałam sobie: „Ania… weź na luz, po prostu usiądź i czytaj, zobaczysz, co z tego będzie” 😎 I wiecie co? To, co dostałam w zamian, to był jeden wielki, emocjonalny rollercoaster, który totalnie mnie rozbił na kawałki! 🎢 Wstęp wydaje się prosty, ale uderza z ogromną siłą. Poznajemy Jego : 22-letniego faceta, który wchodząc w dorosłość, nagle otrzymuje od losu najbrutalniejszy cios. Z dnia na dzień musi porzucić całe swoje dotychczasowe życie, plany, marzenia i beztroskę, aby zająć się młodszym rodzeństwem. Zamiast imprez i budowania własnej przyszłości - staje się głową rodziny i jedynym oparciem dla dzieciaków. Zaczynając czytać tę historię, moje własne emocje dosłownie oszalały. Nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić - płacz mieszał się z szokiem, a serce pękało mi z każdym kolejnym rozdziałem. Ta historia zaskoczyła mnie na tak ogromny, gigantyczny plus, że do tej pory zbieram myśli. A okładka? Cholera, mam wrażenie, że idealnie pasuje do niej tylko jedno życiowe mądrość: nigdy, ale to nigdy nie oceniaj książki po okładce! Pod tą ładną oprawą kryje się ból, dojrzałość, odpowiedzialność i miłość, która potrafi przetrwać największe piekło. 💔 Powiem Wam zupełnie szczerze: niesamowicie się cieszę, że była to współpraca barterowa. Gdyby nie to, ten tytuł prawdopodobnie leżałby na mojej liście „do przeczytania” na święte nigdy, pokrywając się kurzem. A ominęłaby mnie tak genialna, głęboka i poruszająca historia. Dziewczyny, uważam, że to kawał świetnej roboty. Stworzyłyście coś, co na długo zostaje w głowie. To książka, którą po prostu TRZEBA przeczytać i którą polecam Wam z czystym sumieniem. 📖✨ Dziękuję Wam za egzemplarz do recenzji ♥️
Izabela
18.07.2026
[współpraca reklamowa] Recenzja: Gwiazdki: 4/5⭐️ Autor: E & P Lorenc Tytuł: Hug me this way Ocena opisowa: Historia opowiada o młodym chłopaku który po śmierci rodziców, musi dorosnąć w natychmiastowym tempie i objąć opieką swoje młodsze rodzeństwo, ogarniając przy tym swoje życie i przeżywając żałobę. Bardzo podobało mi się jak autorki stworzyły bohaterów. Nie byli oni pustymi wytworami, a zostali zbudowani na wadach i zaletach. Każdy bohater posiadał traumy, wspomnienia, gorsze i lepsze chwile, co powodowało że stawili się prawdziwi. Pięknie została też przedstawiona relacja między bohaterami. Nie działa się ona szybko, była lekko chaotyczna ale nic w życiu nie jest w 100% poukładane, co też nadawało jej rzetelności. Brad i Emery pokazali że mimo trudności, ciężkich chwil i gorszego okresu, można stworzyć relacje zrozumieniem, czasem i przede wszystkim chęciami. Uczucie między nimi tworzyło się i wzmacniało z każdą stroną. Wspaniale też zostały opisane sceny gdzie Brad dostawał ataku paniki, a Jess napadów złości i tracenia kontroli nad sobą, nie były one sztuczne. Poruszały i przestawiły to w faktyczny sposób. Niosły one skutki a nie zanikały po dwóch akapitach. Autorki też opisały tam sposób radzenia sobie z tym i nie zrobiły z tego czegoś nienormalnego, co mogłoby pomóc osobą borykającym się z tym, jako forma zrozumienia. Zawarty został też motyw uzależnienia, i jak ono wpływa na człowieka i jego otoczenie. Co zostało przedstawione równie dobrze, co powyżej wymienione problemy. Niestety książka ma też w sobie jeden mankament, a jest to częsta zmiana emocji u bohaterów. W jednym rozdziale może dojść do załamania, radości, miłości i wściekłości, pomiędzy dwoma bohaterami. Co odbierało trochę autentyczności w uczuciach pomiędzy postaciami. Nie było dużo takich momentów, aczkolwiek zdarzyły się. Podsumowując książka jest warta polecenia, pokazuje prawdziwy przebieg relacji, obrazuje jak wygląda atak paniki, depresja dziecięca lub uzależnienie, co uświadamia nas, społeczeństwo, jak tak na prawdę wygląda życie takich osób. Lektura jest też przyjemnie napisana, nie ma zbędnych opisów, a dialogi są dobrze opisane. Historia 16+! 🏉🌻
Sandra
09.07.2026
Książka która pod hasłem młodzieżowa skrywa ukryte warstwy. Tak dokładnie. Na pierwszy rzut oka mamy historię o stracie, i uczuciu rodzącym się pośród zgliszczy. Ale mamy też drugi aspekt. Sile rodziny, oddanie, poświęcenie. Do tego poruszająca tematykę uzależnień, dorastania. To wszystko obrane w słowa dało nam sporej wagi książkę ;). Nasz bohater po tragicznej śmierci rodziców, przejmuje opiekę nad młodszym rodzeństwem. Walczy z żałobą, nagłą koniecznością bycia dorosłym. Poznaje dziewczynę przypadkiem w sklepie i jego świat drży w posadach. Widzimy potknięcia ich obojga, stopniowe poznawanie się. Przy tym wszystkim mamy jego rodzeństwo, aniołki ? wręcz przeciwnie. Buntują się, próbują znaleźć swoje miejsce po utracie stabilizacji jaką dawali im rodzice. Nie każda książka jest słodka, ta ma też gorzki posmak życia i trudności. Mimo to dziewczyny fantastycznie poradziły sobie z tematyką. Miałam przyjemność już znać historię jako beta czytelnik, widzieć jak się ,,tworzy". Od początku była to dobra historia. To nie jest lekka pozycja, ale dająca myślenie. Walka z samym sobą, dorastanie, no i miłość. Kocham scenę z ich pierwszej randki, uwielbiam podejście jego do jej sytuacji domowe. Próby zrozumienia i wsparcia.To jest książka zwykła o niezwykłej historii i siłę. O miłości nie tylko romantycznej.Pozująca konsekwencję decyzji i jak wpływają one na los bohaterów. Przy tym wszystkim ona duszę romantyka ;) kto normalny kupuje słoneczniki zimą 🙆🏻♀️ ewidentnie autorki uznały iż róże są zbyt pospolitym kwiatem i wymyśliły coś co od razu kupuje czytelnika. Dziękuję autorką za zaufanie, bycie z nimi od początku zanim jeszcze książka była w tym kształcie. Bycie częścią tej historii jest zaszczytem po prostu. A zepsucie mnie podziękowaniami to jeszcze się nie wydarzyło 🤭 dodam smaczka. Ostatni rozdział znały tylko one i redakcja do samego końca :) Dziękuję za zaufanie Dziewczyny, bycie Patronem książki którą widziało jak się tworzy i czytanie jej 9x to było kosmos 🙆🏻♀️ ale Kocham i czekam na kolejne 💙
anonymous
31.07.2026
Może część z was już wie, że wcześniejsza książka sióstr Lorenc totalnie skradła moje serce, więc sięgając po ich kolejną historię, spodziewałam się, że i tym razem dostanę naprawdę dobrą lekturę. I tak właśnie było. Chodź jednocześnie ta historia, która ma całkowicie inny klimat niż "Ice princes", to obie z nich są niezwykle wartościowe. Jeśli spodziewacie się po tej książce tylko romansu, to powiem wam, że jesteście w błędzie, bo ta historia to zdecydowanie coś więcej. Mamy tutaj również temat rodzeństwa, jest opowiedziana ich historia, ich zmagania, ich problemy. Więc ta historia to coś więcej niż tylko zwykły romans, to wątkowa historia, która potrafi zaskoczyć. Ta historia potrafi urzeknąć i przenieść do zimowego miasteczka (tak wiem, za oknem mamy lato, ale kto nie lubi ochłodzenia w upały?) i czytanie jej było naprawdę mile spędzonymi chwilami. Bohater tej historii jest również niezwykle prawdziwy. On nie jest idealnym bohaterem, które zawsze zachowuje się tak jak powinien i postępuje tak jakbyśmy chcieli. Jest bohaterem, który popełnia błędy, który odczuwa prawdziwe emocje, które przeżywa żałobę, smutek i głupi się w życiu, więc jest bohaterem niezwykle realistycznym i niezwykle to doceniam w dobie książek, kiedy większość bohaterów jest tymi hot fae, którzy zawsze bez przeszkód ratują świat. Ta historia jest też nieco odważniejsza w kwestii scen erotycznych w porównaniu do "Ice princess", bo tutaj kilka owych występuje, ale zostały opisane w bardzo zmysłowy oraz dobrze ujęty sposób i nie ma ich dużo oraz nie są długie. Zakończenie i rozwiązanie zagadki, która pojawiła się w historii przyznam, że mnie zaskoczyło. Jednocześnie były ku temu wskazówki i jeśli ich poszukacie, jesteście w stanie się domyślić kto był sprawcą wypadku, ale ja się nie domyśliłam, więc plusik za niespodziewane. Wiem, że na pewno sięgnę po kolejną historię sióstr Lorenc, bo ta książka była dobrą lekturą, więc mocno wyczekuje ich kolejnych premier!
chanminax_books_love
09.07.2026
Ocena: 4,75/5⭐ [współpraca reklamowa] Jak pewnie niektórzy wiedzą, a może i nie, ale siostry Lorenc są jednymi z moich ulubionych autorek, więc sięgnięcie po tę pozycję, to była dla mnie sama przyjemność, więc pewnie teraz wiele osób zapyta, co poszło nie tak, skoro dałam 4,75, a nie 5 gwiazdek. Cóż, głównym powodem jest Bradley, tak jak mocno kocham Ice Princess i Masona, to tutaj niestety Brad mnie niesamowicie zawiódł i o zgrozo moje serducho chyba pękło, czytałam sporo komentarzy na temat tego, że zachowuje się bardziej dziecinnie niż jego nastoletnia siostra i całkowicie podpinam się pod to nogami i rękoma, niby był dorosłym facetem, a czasami zachowywał się gorzej niż dziecko, jestem w stanie zrozumieć fakt, że stracili rodzice i trauma na niego, tak wpływa, ale jego zachowanie było paskudne w stosunku do młodszego rodzeństwa, które w tym czasie potrzebowało starszego brata. Emery przez pierwsze rozdziały też mnie irytowała, ale im dalej szłam w las, przynajmniej wiedziałam, jaki jest tego powód i o zgrozo, najchętniej weszłabym do tej książki i zgładziła z powierzchnią ziemi każdego, kto ją skrzywdził 😭😭, nie byłam zdziwiona nawet faktem, że była zdystansowana w stosunku do Brada, znała jego reputację z liceum, a on sam częściej zachowywał się jak zwierzak, który żyje jedynie przez seks…. Bardzo dużym plusem tej książki jest to, że autorki pokazują nam trudne tematy i jak niektórzy ludzie z trudnością przechodzą ciężkie chwile, Emery tak samo, jak Bradley z dnia na dzień musieli stanąć na rzęsach, by zapewnić sobie i bliskim dogodne życie, nie skreślam głównego bohatera całkowicie, chce dać mu drugą szansę, bo przypuszczam, że pojawi się w historii jego siostry i mam nadzieję, że tam poznamy go od lepszej strony!! Niesamowicie mocno nie mogę się doczekać, aż dostanę w łapki kolejne historie stworzone przez siostry Lorenc, mocno trzymam za was kciuki dziewczyny!
Oliwia
18.07.2026
@_olivia.czyta_ | 4/5⭐ | [współpraca reklamowa] Dzień dobry, dobry wieczór!! Chciałabym zaprosić Was bardzo serduszka na dzisiejszą recenzję książki ,,Hug me this way" autorstwa E. Lorenc oraz P. Lorenc. Na wstępie pragnę podziękować autorkom za możliwość współpracy i za szansę. Książkę czytało mi się dość dobrze, choć muszę przyznać, że na początku ciężko było mi się wciągnąć w akcję. Ale jak to u mnie jest - im dalej, tym lepiej. Książka była przyjemna, ale nie wiem czy to dobre słowo, bo już na samym początku bohaterowie dostają mocny cios od losu. Utrata rodziców wiąże się z wieloma wyrzeczeniami, które dotykają przede wszystkich naszego głównego bohatera - Bradleya. Bradley... Polubiłam go, ale nie jest w jakimś większym gronie moich ulubieńców. Jedno muszę mu przyznać - potrafił rozbawić. Nie mogę też zapomnieć o jego rodzeństwie, z którym łączyła go typowa relacja. Hannah jest jedną z moich ulubionych postaci w tym uniwersum, kochana i zawsze starała się pomóc braciom oraz Jesse, który w głównej mierze się buntuje. Muszę powiedzieć też o Emery, która podobnie jak Hannah sprawiła, że ta książka była lepsza. Miła, pomocna, ambitna dziewczyna, niepewna siebie, a kochająca z całych sił. Naprawdę, jej postać do mnie trafiła i już nie mogę się doczekać, aż dowiem się co u niej słychać w przyszłości!! Plusika ma u mnie też pewien amigo 😉 Fabuła była w porządku, jednak nie rozumiałam niektórych decyzji i wyborów bohaterów. Były one dość lekkomyślne i ciężko mi je sobie wyobrazić. Niektóre momenty były również lekko nudne, jednak nie zabrakło momentów pełnych akcji. Ta historia potrafiła wywołać wiele emocji, od radości, po skonfundowanie, aż do złości. Z pewnością będę kontynuować historię rodzeństwa Evansów. Jestem niezmiernie ciekawa, jak potoczą się ich dalsze losy!! 𝐱𝐨𝐱𝐨, 𝐎𝐥𝐢𝐰𝐤𝐚🩵
zaczytanapatka18
12.07.2026
HUG ME THIS WAY to emocjonalna podróż wprost w głąb mojego serca 💔. To nie tylko romans, między dwojgiem osób. To próba odnalezienia się na nowo w trudnej sytuacji. Szczerze spodziewałam się słodkiego i lekkiego romansu. Momentami było słodko, romantycznie, zmysłowo lecz przedeąwszystkim to próba odnalezienia się w nowym, innym świecie. Świecie pełnego bólu, niesprawiedliwości, traumy i rozczarowania. Relacja między Bradem a Emery mogłaby się wydawać, że postępuje z poczatku za szybko. Lecz wiem, że gdy zobaczysz pierwszy raz daną osobę wiesz po prostu, że to "ta jedyna osoba". Podobało mi się, że autorki nie bały się poruszać innych równie trudnych i bolesnych tematów. Temat śmiErci bliskiej osoby to bolesny motyw. Byłam w stanie zrozumieć każde zachowanie Bradleya, a także reszty rodzeństwa. Miałam ochotę wejść do książki, wszystkich przytulić i zabrać od nich cały ten ból 😭 Ta historia już na zawsze zostanie w moim sercu. Sama przeżywałam i nadal przeżywam taką stratę. Więc każda wzmianka na temat ich rodziców wzniecała mój ból również. Gdy skończyłam czytać nie mogłam powstrzymać łez. Każda moja myśl wracała do rodzeństwa Evansów. Pomimo ponad 500 stron nie czuć znużenia, cały czas coś się dzieje, cały czas odkrywamy ukryte tajemnice. Wydanie i okładka idealnie pasują do powiedzenia, żeby nigdy nie oceniać książki po okładce. Bo pod tą piękną okładką kryje się ból, dojrzałość i miłość, która potrafi przetrwać największe piekło. Z niecierpliwością czekam na dalsze losy rodzeństwa Evansów. Polecam serdecznie lecz tylko z paczką chusteczek.