02.11.2025
„Xenogenesis” to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, nie miałam wcześniej okazji z czytaniem czegokolwiek Octavii E. Butler i postanowiłam to zmienić. Dziś chciałam wam pokazać trylogię Xenogenesis, to jedno z tych dzieł science fiction, które wymykają się prostym klasyfikacjom. Okładka bardzo mi się podobała, przyciągnęła wzrok i sprawiła, że zechciałam dowiedzieć się o publikacji nieco więcej. Jak to bywa z książkami tego wydawnictwa została wydana z dbałością o szczegóły, tak, że chce się ją mieć bardzo często w dłoniach, pomimo sporej objętości. Autorka postanowiła wykorzystać motywy kontaktu z obcą cywilizacją, końca świata i przetrwania ludzkości, przekształca je w opowieść o tożsamości, ewolucji i granicach człowieczeństwa. Taka tematyka i podejście do niej ostatnio bardzo mnie interesują. Postanowiłam udać się do tego świata z bohaterką i spróbować się w nim odnaleźć. Często zastanawiam się, czy w takim świecie potrafiłabym sobie poradzić? Główną bohaterką książki autorstwa Octavii E. Butler pod tytułem „Xenogenesis” jest Lilith Iyapo, kobieta budzi się w miejscu całkowicie pozbawionym punktów odniesienia. Jest ono zimne, puste, to obce pomieszczenie, nie otrzymała żadnych wyjaśnień dotyczących tego w jaki sposób się tam znalazła. Z czasem odkrywa, że została zabrana z umierającej Ziemi przez przedstawicieli obcej cywilizacji zwanej Oankali. Uratowali garstkę ludzi po tym, jak ludzkość niemal całkowicie zniszczyła siebie w wojnie nuklearnej. Ich ciała pokryte są setkami czułków, które służą do komunikacji, postrzegania i odczuwania świata. Ich wygląd jest przerażający, ale jeszcze bardziej niepokojące są ich prawdziwe intencje. Oankali nie są zwykłymi wybawcami, mają własne cele, pragną genetycznego połączenia z ludźmi, a zarazem stworzenia nowego, hybrydycznego gatunku, który połączy najlepsze cechy obu ras. Lilith uczy się ich języka i zwyczajów, jest przerażona, później jednak zaczyna rozumieć logikę ich działań. Oankali leczą ją, pozwalają jej zdobywać wiedzę, a w końcu powierzają jej trudne zadanie. Ma obudzić innych ludzi i przygotować ich do życia na odmienionej Ziemi, pod opieką obcych. Łatwiej powiedzieć niż wykonać, prawda? Czy ludzkość zaakceptuje taki stan rzeczy? Czy tak otwarcie zrezygnują z własnej tożsamości? Ważniejszym pytaniem jest to, czy mają jakiś wybór w takiej sytuacji? Trylogia „Xenogenesis” obejmujące tomy, „Przebudzenie”, „Rytualne dzieciństwo” i „Imago” to jedna z tych historii, na które warto zwrócić uwagę. Autorka konfrontuje czytelnika z tym, czym jesteśmy jako gatunek i z tym, kim możemy się stać, jeśli nasze człowieczeństwo zostanie wystawione na próbę. Po nuklearnej zagładzie Ziemi, reszta ludzkości zostaje ocalona przez obcą rasę Oankali. W zamian za przetrwanie muszą jednak zaakceptować coś, co dla większości z nich jest niewyobrażalne, przemianę, która nie ma odwrotu. To z pewnością jest ciężkie do zaakceptowania. Autorka pokazuje, że granice między człowiekiem, a obcym zaczynają się zacierać. Ludzkość, jaka istniała wcześniej, znika, ale w jej miejsce rodzi się coś nowego, istoty, które dziedziczą zarówno ludzką ciekawość, jak i oankaliańską zdolność do empatii i biologicznej adaptacji. Byłam pod wrażeniem tego, jakie motywy, problemy egzystencjonalne podsunęła nam Octavia Butler. „Xenogenesis” to nie jest lektura łatwa, nie znajdziecie tu akcji pędzącej na złamanie karku ani prostych emocjonalnych rozwiązań. To książka, która wymaga skupienia i cierpliwości, zdaje sobie sprawę z tego, że nie każdego na to stać. Nie wszystkim spodoba się też taka tematyka, jednak jeśli macie umysły otwarte i interesuje was tematyka obcych, ludzkości i zmian ewolucyjnych okazuje się ona ciekawą wizją. Lilith w moich oczach stała się takim łącznikiem między dawnym światem, a przyszłością, człowieczeństwem, a hybrydową genetyką. Ciekawym dla mnie było także to rozważanie, czy jest możliwe współistnienie gatunków na taką skalę. Z pewnością po lekturze tej książki miałam wiele pytań i oddawałam się przemyśleniom. Książka nie przyniosła mi ulgi, czy odpowiedzi, ale otwarła umysł na nowe możliwości. Czy warte jest ocalenie za wszelką cenę? Jaką przyszłość można zbudować?