02.09.2020
Francuski komiks Wilk autorstwa Jean-Marca Rochette’a, który pojawił się na naszym rynku nakładem wydawnictwa Marginesy to pozycja, która w swoim kraju zdobyła naprawdę wielkie uznanie zarówno krytyków, jak i fanów dobrej powieści graficznej. Najprościej tytuł można określić mianem emocjonalnej historii o stracie i zemście, gdzie człowiek i matka natura ogrywają pierwszoplanowe role. Oczywiście jest to bardzo mocne uproszczenie, szczególnie że dzieło ma do zaoferowania naprawdę głębszą treść mocno czerpiącą z artystycznego geniuszu Hemingwaya. Akcja komiksu przenosi nas w wysokie rejony Alp w pobliże masywu Écrins, gdzie doświadczony wiekowo i życiowo pasterz owiec Gaspard, wypasa swoje stado. Od zawsze związany jest on z górami i doskonale rozumie siłę matki natury, stara się więc żyć z nią w pewnej harmonii. Unika on kontaktów z innymi ludźmi, a jedynym jego przyjacielem jest towarzyszący mu pies pasterski. Oboje pilnują stada, które w ostatnim czasie jest mocno przetrzebiane przez grasującego w okolicach wilka. Nieustanne ataki kończą się zabiciem drapieżnika, który okazuje się wilczycą starającą się dbać o swoje potomstwo. Owa sytuacja staje się punktem zwrotnym w życiu zarówno mężczyzny, jak i osieroconego wilczego szczenięcia, które dorastając będzie pielęgnować w sobie chęć typowo ludzkiej zemsty. Mijający czas nieustannie gna losy człowieka i zwierzęcia do ostatecznej potyczki, w której teoretycznie zwycięzca może być tylko jeden. Jean-Marca Rochett stara się poruszyć w swoim dziele dwa w pewien sposób powiązane ze sobą wątki: ten ekologiczny oraz pokazujący skomplikowaną relację zgorzkniałego starego człowieka i natury w mocno Hemingwayowym stylu. Wątek ekologiczny jest tutaj dosyć prosty, śmiało można go nawet nazwać bardzo przeciętnym. Początkowe strony komiksu mogą również dawać mylne przeświadczenie, że autor będzie starał się tutaj stworzyć przesadną ekologiczną opowieść z mocno przerysowanym dobrem i złem, gdzie po ciemnej stronie stoi człowiek. Na całe szczęście szeroko pojęta „ekologia”, jest tutaj zaledwie szkieletem dla bardziej zaawansowanej i dużo ciekawszej fabuły, gdzie zarówno człowiek, jak i natura, pokazują swoje zróżnicowane oblicza. Rochette w rewelacyjny sposób kontrastuje człowieka i tytułowego wilka, pokazując zarówno ich różnice, jak i cechy wspólne. Autor sam mocno związany z górami nadaje dodatkowo całej historii pierwiastka osobistego, co jeszcze mocniej uwydatnia nietuzinkowość dzieła, w którym psychologia „bohaterów” dogrywa istotne role. Z jednej strony mamy zgorzkniałego, osamotnionego, mocno doświadczonego życiem człowieka, który wzorem bohatera powieści „Stary człowiek i morze” podejmuje działania, które mają tutaj mocny wymiar symboliczny. Po przeciwnej stronie pojawia się wilk, który reprezentuje tutaj zarówno dzikość „przyrody”, jak i mocno antropomorficzne cechy ludzkie (jak np. chęć zemsty), nadające całemu komiksowi pewnego wymiaru „baśniowego”. Cała recenzja na PopKulturowy Kociołek
27.02.2020
CZŁOWIEK KONTRA NATURA Temat ekologii i relacji człowiek-natura jest w ostatnich latach bardzo modny. I dobrze, bo są to kwestie, nad którymi zawsze warto się pochylić. „Wilk”, choć reklamowany jako komiks ekologiczny, skupia się jednak bardziej na tej drugiej kwestii. Co nie zmienia faktu, że to kawal dobrej powieści graficznej, w której nie brak akcji, nuty grozy i wątków… rodem z filmów Disneya. Człowiek i natura. Człowiek kontra natura. A może jednak natura kontra człowiek? Wilki polują na stada wypasanych w górach owiec. Pasterze wściekli na to, co ich zdaniem jest prawdziwą rzezią, starają się zabijać drapieżniki. A my śledzimy losy jednego z myśliwych, który już wkrótce będzie musiał zweryfikować swoje poglądy na wszystko, co się dzieje i w czym sam bierze udział… O zmaganiach człowieka z naturą komiksów było już wiele i jeszcze wiele powstanie. Świetne mangi Jiro Taniguchiego czy takie dzieła, jak „Audubon: Na skrzydłach świata”, „Darwin: Jedyna taka podróż” czy picture booki Williama Grilla to tylko niektóre spośród wielu podobnych przykładów. Ale nie zmienia to faktu, że „Wilk” nie tylko dobrze do nich pasuje, ale też i jest po prostu dobrym komiksem przygodowym. Bo właśnie do dzieł przygodowych jest mu najbliżej. Schemat samej opowieści jest dość typowy, mamy tu bowiem polującego na wilki myśliwego, który powoli odkrywa drugą stronę tego, w czym uczestniczy, przekonując się, że nie wszystko jest takim, jak mu się wydawało i odkrywając powoli swoje miejsce w tym świecie. Schemat zresztą sięga dalej – widzimy tu scen rodem z filmów Disneya, może nieco bardziej makabryczne, ale jednak. Kiedy na początku myśliwy zabija polującą wilczycę, nie ma pojęcia, że osierocony zostaje mały wilczek, który głodny zaczyna ssać krew matki. Zwierzę powoli zaczyna dorastać, odnajdować się w bezlitosnej rzeczywistości i… Tak, możecie domyślić się, co jest dalej. Fakt wtórności nie przeszkadza jednak „Wilkowi” być udanym komiksem. Komiksem, który czyta się szybki i lekko, ale który ma też swój klimat i naprawdę dobre wykonanie. Rysunki, choć dość proste, są realistyczne i nastrojowe, a oszczędny kolor znakomicie je uzupełnia. Do tego dochodzi dobre wydanie w twardej oprawie i ogólnie pozytywne wrażenie, jakie pozostaje z lektury. Owszem, czytelników znających już ten schemat powieść graficzna Jeana-Marca Rochette’a nie zaskoczy, ale za to dobrze wpasowuje się w konwencję i w dobrym stylu powiela jej elementy. Miłośnicy przygodowych dzieł o kontaktach człowiek-natura na pewno się nie zawiodą.