Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Opis produktu
Wejście - Stefan Hertmans
W 1979 roku Stefan Hertmans kupuje stary, podupadający dom w belgijskim Gent i przez kolejne dekady przywraca go do życia. Z czasem to miejsce staje się dla niego czymś więcej niż adresem, ale dopiero po latach odsłania swoją dawną, mroczną warstwę.
Dom z ukrytą przeszłością
Autor odkrywa, że na kominku stało kiedyś popiersie Hitlera, a w pokojach mieszkał i wypoczywał wraz z rodziną Willem Verhulst, zbrodniarz wojenny. Własny dom staje się punktem wyjścia do śledztwa prowadzonego nie tylko przez archiwa i wspomnienia, lecz także przez materialne ślady zapisane w jego wnętrzach.
Historia rodziny i historia kraju
Hertmans rekonstruuje losy poprzednich mieszkańców, łącząc pojedyncze rodzinne dramaty z szerszym tłem holenderskiej kolaboracji z nazistami. Z tych fragmentów powstaje książka o pamięci, winie i tym, jak długo przeszłość potrafi pozostawać ukryta w codziennych miejscach.
„Wejście” to literacka opowieść o Stefanie Hertmansie, który po latach spędzonych w starym domu w belgijskim Gent odkrywa jego mroczną przeszłość. Śledząc losy rodziny zamieszkującej to miejsce przed nim, mierzy się z tajemnicami splatającymi prywatne tragedie z ciężarem historii. W centrum tej książki stoi pytanie o to, co może skrywać dom i jak długo przeszłość potrafi pozostawać żywa.
To literatura piękna obca, łącząca kameralną opowieść o miejscu z historycznym i moralnym tłem. Czytelnik może spodziewać się nastrojowej, refleksyjnej narracji, w której osobista historia spotyka się z tematem wojennej przeszłości i kolaboracji z nazistami.
Książka porusza temat pamięci, pokazując, jak przeszłość potrafi powracać po latach i wpływać na teraźniejszość. Ważnym motywem jest dom jako przestrzeń naznaczona historią, która skrywa więcej niż tylko codzienne życie swoich mieszkańców. Stefan Hertmans podejmuje także temat rodzinnych sekretów i stopniowego odkrywania tego, co zostało przemilczane. Istotne miejsce zajmuje również wina i odpowiedzialność związana z holenderską kolaboracją z nazistami, a obok wielkiej historii pojawiają się też pojedyncze ludzkie dramaty.
To książka dla czytelników, którzy cenią literaturę piękną o poważniejszej, refleksyjnej tonacji. Szczególnie zainteresuje osoby lubiące opowieści o pamięci, tajemnicach przeszłości i związkach między prywatnym losem a historią. Może przypaść do gustu także tym, którzy szukają literatury pięknej z wyraźnym historycznym tłem.
Książka została napisana przez Stefana Hertmansa.
Książka jest częścią serii Przeszły/Ciągły.
„Wejście” ma nastrój skupiony, niepokojący i pełen refleksji. To opowieść, w której codzienna przestrzeń domu stopniowo odsłania ciężar dawnych wydarzeń, dlatego lekturze towarzyszy poczucie narastającej tajemnicy. Książka może wywoływać zadumę, napięcie i poruszenie, zwłaszcza tam, gdzie prywatne losy stykają się z mrocznym fragmentem historii. To bardziej przeżycie oparte na odkrywaniu i namyśle niż na dynamicznej akcji.
W „Wejściu” dom jest jednym z centralnych elementów całej historii. Nie pełni wyłącznie funkcji miejsca akcji, lecz staje się przestrzenią, przez którą Stefan Hertmans dociera do dawnych sekretów i losów wcześniejszych mieszkańców. To właśnie z nim wiążą się najważniejsze odkrycia, a jego przeszłość nadaje książce szczególną głębię. Dzięki temu opowieść zyskuje wyjątkowy charakter, łącząc intymność miejsca z szerokim historycznym kontekstem.
Wydawcą książki „Wejście” jest ArtRage.
Książka „Wejście” dostępna jest w następujących formatach: ebook i miękkiej oprawie.
„Wejście” liczy 386 stron. Szacowany czas czytania to około 9 i pół godziny.
Jeśli spodobała Ci się książka „Wejście”, warto sięgnąć po inne tytuły tego autora, na przykład: „Głośniej niż śnieg”, „Wojna i Terpentyna” lub „Krajobraz według Carpaccia”.
Nie tylko ludzie mają tajemnice. Sekrety kryją się w ścianach starych domów, w pomieszczeniach i przedmiotach zostawionych przez poprzednich mieszkańców. Są nawiedzone domy, są domy, w których doszło do strasznych zbrodni, są też domy tylko na pierwszy rzut oka zwyczajne. "Francuski wypolerowany kamień i flamandzka gipsowa głowa". Gdy Stefan Hertmans dowiedział się, że na jego pięknym kominku stało kiedyś popiersie Adolfa, postanowił zgłębić historię domostwa i poprzedniego właściciela. Czytelnik otrzymał efekt tego śledztwa. Autor jest bardzo wnikliwy i drobiazgowy. Najpierw wydawało mi się, że wszystko jest "zbyt", ale po skończeniu lektury wiem, że każde słowo było tu potrzebne. Nazistę Willema Verhulsta poznajemy jako małe dziecko, delikatnego maminsynka prześladowanego przez rówieśników. Utrata wzroku w jednym oku, czarna przepaska, a później grube okulary uroku mu nie dodawały. Wzrastał w potrzebie miłości i w nienawiści do Belgii. Żadne z tych uczuć mu nie minęło. Pierwsza żona, 10 lat starsza Żydówka, druga - 5 lat starsza religijna pacyfistka, wreszcie ta trzecia, ostatnia, z którą nie chciał leżeć na wieczność. Żadna nie znała całej prawdy o życiu Willema. Szczególnie Mientje, ta męczennica, która chciała uchronić dzieci przed poglądami męża. A mąż wychodził do pracy i zajmował się papierami. Papierami, listami, tabelkami. Między wierszami dowiadujemy się, że każda lista to kolejni Żydzi i inni wrogowie Niemców torturowani i trafiający do obozów. Willem miał w sumie czyste ręce i za te czyste ręce otrzymał karę śmierci (niewykonaną). Denerwowała mnie ta oszczędność opisów działalności esesmana, ale taki był cel autora. Pokazał nam Willema jako zwyczajnego człowieka, ze słabościami, z dużym brzuchem, z kochanką, z durnymi poglądami. To nie był potwór z horroru. To był człowiek, który przykładał rękę do potwornych rzeczy. Hertmans chciał go poznać, chciał go zrozumieć. Na pewno poznał. Na pewno poskładał obrazek z pogubionych wcześniej klocków. Czy zrozumiał? A czy ktokolwiek potrafi? Trudna, ale satysfakcjonująca lektura.
Aleksandra Gratka
26.05.2024
Nie tylko ludzie mają tajemnice. Sekrety kryją się w ścianach starych domów, w pomieszczeniach i przedmiotach zostawionych przez poprzednich mieszkańców. Są nawiedzone domy, są domy, w których doszło do strasznych zbrodni, są też domy tylko na pierwszy rzut oka zwyczajne. "Francuski wypolerowany kamień i flamandzka gipsowa głowa". Gdy Stefan Hertmans dowiedział się, że na jego pięknym kominku stało kiedyś popiersie Adolfa, postanowił zgłębić historię domostwa i poprzedniego właściciela. Czytelnik otrzymał efekt tego śledztwa. Autor jest bardzo wnikliwy i drobiazgowy. Najpierw wydawało mi się, że wszystko jest "zbyt", ale po skończeniu lektury wiem, że każde słowo było tu potrzebne. Nazistę Willema Verhulsta poznajemy jako małe dziecko, delikatnego maminsynka prześladowanego przez rówieśników. Utrata wzroku w jednym oku, czarna przepaska, a później grube okulary uroku mu nie dodawały. Wzrastał w potrzebie miłości i w nienawiści do Belgii. Żadne z tych uczuć mu nie minęło. Pierwsza żona, 10 lat starsza Żydówka, druga - 5 lat starsza religijna pacyfistka, wreszcie ta trzecia, ostatnia, z którą nie chciał leżeć na wieczność. Żadna nie znała całej prawdy o życiu Willema. Szczególnie Mientje, ta męczennica, która chciała uchronić dzieci przed poglądami męża. A mąż wychodził do pracy i zajmował się papierami. Papierami, listami, tabelkami. Między wierszami dowiadujemy się, że każda lista to kolejni Żydzi i inni wrogowie Niemców torturowani i trafiający do obozów. Willem miał w sumie czyste ręce i za te czyste ręce otrzymał karę śmierci (niewykonaną). Denerwowała mnie ta oszczędność opisów działalności esesmana, ale taki był cel autora. Pokazał nam Willema jako zwyczajnego człowieka, ze słabościami, z dużym brzuchem, z kochanką, z durnymi poglądami. To nie był potwór z horroru. To był człowiek, który przykładał rękę do potwornych rzeczy. Hertmans chciał go poznać, chciał go zrozumieć. Na pewno poznał. Na pewno poskładał obrazek z pogubionych wcześniej klocków. Czy zrozumiał? A czy ktokolwiek potrafi? Trudna, ale satysfakcjonująca lektura.
mamausza
02.06.2024
Stefan Hertmans przechodząc ulicami belgijskiego Gant zakochał się w jednym ze starych, podupadających domów. Nie myśląc długo skontaktował się z notariuszem z zamiarem jego zakupu. Po latach odkrywa, iż kiedyś na jego kominku stało popiersie Hitlera, a w jego pokojach, wraz z rodziną, relaksował się zbrodniarz wojenny Willem Verhulst. Zaintrygowany poznaje historię domu i rodziny, która w nim mieszkała. "Wejście" to książka, która opowiada historię nie tylko jednego domu, ale również historię ludzi, którzy go zamieszkiwali. Autor w sposób bardzo przystępny i wyjątkowo plastyczny przedstawia swoje odkrycia dotyczące przeszłości domu, które zmieniają jego postrzeganie miejsca, w którym mieszka. Jednocześnie przybliża postać samego Verhulsta, jego rodziny oraz jego holenderskiej żony Mientje, której nie podoba się jego zauroczenie niemieckim okupantem, ale która okazuje się radykalną pacyfistką mimo wszystko zawsze się o niego troszczy. Trzeba przyznać, iż autor pisze tak przekonywująco, iż bez problemu możemy uwierzyć nawet w to co nie jest prawdą, a co zostało dodane by nadać tło faktom historycznym. Hertmans przedstawia zawiłą i poruszającą historię, która sprawia, że zaczynamy zastanawiać się nad tym, jak bardzo przeszłość może wpływać na nasze życie w teraźniejszości. Jego opowieść odkrywa nie tylko ciekawą historię, ale również rzuca światło na tematy takie jak kolaboracja wojenna czy znaczenie pamięci historycznej. Co ciekawe w opisach autora widać także ogromną sympatię i chęć zrozumienia swoich bohaterów. Czyni ich zdecydowanie bardzo ludzkimi. Jest to książka, która zmusza do refleksji i skłania do zadawania sobie trudnych pytań. Po lekturze "Wejścia" zostajemy wręcz zmuszeni do zastanowienia się nad własnymi wartościami i przekonaniami. Polecam tę historię każdemu, kto interesuje się historią, literaturą i filozofią, ponieważ jest to lektura, która nie tylko wzrusza, ale również edukuje i pobudza do myślenia.
Dariusz
01.09.2024
Kup dom. Zainteresuj się jego historią. Poznaj dramat, który rozegrał się w nim w czasie II wojny i wszystkie osoby z nim związane. Hertmansowi nie brakło odwagi i miał to szczęście.