Max Schiefele to inaczej Maxxess. Wiedząc o tym, można z pewną dozą prawdopodobieństwa powiedzieć czego spodziewać się po tym albumie. I faktycznie, już otwierający Walpurgisnacht to obrazowy przykład zawartości płyty - atmosferyczny początek, potem rusza rytm, dalej mamy efektowne wejście gitary i od tego momentu kawałek w pełnym biegu niesie nas naprzód. Bardzo odświeżająca, energetyczna muzyka daleka od 'muzycznego hałasu'. Tytułowy Waldgeist brzmi wręcz progresywnie dzięki meandrującemu solo syntezatora z którym wspaniale dialoguje rzecz jasna gitara. W następnym Der Rabe początek delikatny niczym fortepianowe dokonania Tima Story, co nie przeszkadza w drugiej części przetransformować się w prawdziwego drapieżnego monstera z kapitalną melodią wiodącą. Ten gość przyjemnie zaskakuje. Bez rozdrabniania się dalej nad kolejnymi utworami, mogę powiedzieć że to sprawnie zrealizowana el-muzyka z gitarowym pazurem, dobra do podróży samochodem albo treningu sportowego, przy czym w żadnym razie to nie jest łupanina techno. Prawdę mówiąc ta płyta jest dość podobna do recenzowanej przeze mnie Sleep duetu Axxess & Maxxess, co w moim przypadku dobrze wróży na przyszłe odsłuchy, bo jej słuchanie sprawiło mi dużą radość. Najlepsze po pierwszym przesłuchaniu: Walpurgisnacht, Der Rabe, WaldgeistM.Ż. Utwory: Walpurgisnacht 07'52 Tanz Der Feen 07'51 Waldgeist 10'54 Der Rabe 05'56 Der Nachtlab 07'54 Irrlichter 06'22 Rueckkehr Der Zwege 07'30 Nebelelfen 07'41