23.01.2018
Jeden z trzech autorytetów i prekursorów Neo-Soulu. D'Angelo pośród artystów takich jak Erykah Badu, czy Maxwell bez wątpienia znajduje swoje miejsce na najwyższym z tego podium. I to nie tylko ze względu na genialne inspiracje, którymi sugerował się podczas tworzenia swojego muzycznego profilu, który jest jedną wielką mieszanką niczym JAMBALAYA. Albowiem falsetto, które można usłyszeć w jego utworach było inspirowane działalnością Bee gees. Również za teksty z zabarwieniem erotycznym, które chłonął za dzieciaka można obwiniać Prince'a. Takie imiona jak James Brown, Walter Hawkins, Q-Tip lub DJ Premier to tylko koniuszek góry lodowej, który przyczynił się do stworzenia niesamowitego artysty z Richmond. Odkrywając przed słuchaczem pewien kontrast wysokiego, zbudowanego, czarnego mężczyzny bawiącego się swoim głosem, niczym nie odbiegającym od dźwięków płynących z jego ulubionego jeszcze w tamtym czasie instrumentu(pianina). Produkując niesamowite melodie, które jak sam nazywa są ,,głosem od Boga" przepływającym przez jego ciało i urzeczywistniającym się na mikrofonie w studio. D'angelo wprowadza Nas w niesamowity świat Voodoo. Ten projekt się wyróżnia. Jest inny.. Wyjątkowy. Śmiało można go porównywać z największymi klasykami z świata muzyki POP - od Marvina Gaye po Beatlesów. Nie zapominając o tym, że album nie miał świetnego odbioru z początku. Wielu wręcz nie rozumiało o co w nim tak naprawdę chodzi. Zwłaszcza kobiety, które podczas występów na żywo domagały się od artysty półnagiej postaci z okładki tego albumu. Ten fakt bez pardonu ugodził ego artysty, który nie chciał robić za "czipendejs'a" na scenie. A jedynie wykonywać swoje piosenki. Krążek ten powstawał bardzo długo. Ok. 3 lat. Śpiewak wraz z jednym z najbardziej zapracowanych, zarazem wyjątkowych hip-hopowy'ch perkusistów, próbował zmienić rytm grania piosenek. Dlaczego? Zapewne trzeba spytać samego artysty. Udało się to po wielu, ba, nawet po setkach prób! Ciężka do powtórzenia synkopa, charakteryzuje takie utwory jak One'Mo Gin, lub Untitled. Sięgając do korzeni hip-hop'u czyli jazz'u, budując nowe fundamenty przy pomocy miłości do muzyki, można uzyskać coś niezwykłego. I tak jest w tym przypadku Magnum'u Opus pt. Voodoo.