Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Opis produktu
Ten thousand steps - Angelika Sadkowska
Woda nie zapomina.Tak samo jak ból.
Po samobójstwie matki Millicent Prescott przestaje mówić. Zamknięta w sobie, funkcjonuje tylko dzięki rutynie: każdego dnia robi dziesięć tysięcy kroków, z nadzieją, że dzięki temu nie straci resztek kontroli.
Kiedy jej ciocia nie potrafi już do niej dotrzeć, wysyła ją do ojca, którego Millie nigdy nie znała. Nowy dom okazuje się daleki od bezpiecznego. Przyrodni brat traktuje ją jak intruza, a napięcie między domownikami jest wyczuwalne od pierwszego dnia. Pojawia się też Isaac, który niespodziewanie wyciąga do Millie rękę.
W pewnym momencie dziewczyna staje się przedmiotem zakładu.Wygra go ten, kto sprawi, że ona znów zacznie mówić.
Z czasem między Millie a Isaakiem nawiązuje się specyficzna i mocna więź, ale kiedy prawda o zakładzie wychodzi na jaw, dziewczyna musi zdecydować, czy jest jeszcze w stanie komuś zaufać. I czy tym razem naprawdę chce wrócić na powierzchnię.
„Ten thousand steps” to powieść young adult o Millicent Prescott, która po śmierci matki zamyka się w sobie i kurczowo trzyma się codziennej rutyny. Gdy trafia do domu ojca, którego nigdy nie znała, musi odnaleźć się w obcej i pełnej napięć rodzinie. Wśród trudnych relacji i narastającego konfliktu pojawia się też więź, która może zmienić więcej, niż początkowo się wydaje.
To powieść z gatunku young adult. Łączy elementy dramatu obyczajowego i historii o trudnych emocjach, relacjach rodzinnych oraz rodzącym się zaufaniu. Czytelnik może spodziewać się intymnej, emocjonalnej opowieści skupionej na przeżyciach bohaterki.
Książka porusza temat straty i bólu, pokazując, jak silnie mogą wpływać na codzienne funkcjonowanie młodej osoby. Ważnym motywem jest także potrzeba kontroli, widoczna w rutynie, która pomaga bohaterce utrzymać równowagę. Istotną rolę odgrywają relacje rodzinne, zwłaszcza wejście w nową, trudną rzeczywistość domową. Pojawia się również temat zaufania i otwierania się na drugiego człowieka, a także motyw bliskości rodzącej się w niesprzyjających okolicznościach.
To książka dla czytelników literatury młodzieżowej, zwłaszcza tych, którzy lubią emocjonalne historie o trudnych przeżyciach i skomplikowanych relacjach. Najbardziej docenią ją osoby szukające opowieści skupionej na psychice bohaterki i napięciu między postaciami. Może być dobrym wyborem także dla osób rozpoczynających przygodę z young adult, jeśli interesują je bardziej poruszające, obyczajowe historie.
Książka została napisana przez Angelikę Sadkowską.
Książka nie jest częścią serii.
„Ten thousand steps” ma wyraźnie emocjonalny, miejscami cięższy i bardziej intymny nastrój. To historia oparta na napięciu, ciszy, bólu i stopniowym budowaniu relacji, dlatego może mocno angażować uczuciowo. Czytelnik może spodziewać się smutku, niepokoju, ale też momentów dających poczucie bliskości i nadziei. To lektura dla osób, które lubią książki zostawiające po sobie silne emocjonalne wrażenie.
W „Ten thousand steps” bardzo ważna jest przede wszystkim sama Millicent Prescott i jej zmaganie się z nową rzeczywistością oraz własnymi emocjami. Relacja, która pojawia się w fabule, ma istotne znaczenie, ale nie przesłania głównego ciężaru historii. To opowieść mocno osadzona w przeżyciach bohaterki, jej zamknięciu, napięciach rodzinnych i pytaniu o zaufanie. Dzięki temu książka łączy emocjonalną więź między postaciami z wyraźnym wątkiem wewnętrznej przemiany.
Wydawcą książki „Ten thousand steps” jest Imagine Books.
Książka „Ten thousand steps” dostępna jest w następujących formatach: ebook i miękkiej oprawie.
„Ten thousand steps” liczy 312 stron. Szacowany czas czytania to około 8 godzin.
Jeśli spodobała Ci się książka „Ten thousand steps”, warto sięgnąć po inne tytuły tego autora, na przykład: „Gdyby powietrze wciąż pachniało Tobą”, „Crooked Mirror” lub „Wenus”.
Książka bardzo dużo daje do myślenia. Temat depresji jest bardzo dobrze opisany autorka wiedziała o czym pisze 🫶🏼 każdemu polecam super książka 💞
anonymous
Zweryfikowany zakup
20.07.2026
Książka mega dobrze opisuje depresję i jak inni nie umieją jej zrozumieć przeczytałam ją w dwa dni a sam tekst jest bardzo czytelniczy
anonymous
Zweryfikowany zakup
15.09.2026
Polecam aż płynęłam
ksiazkara
17.06.2026
Bardzo dobrze opisany wątek depresji. Widać, że autorka wie doskonale, o czym pisze. Fabuła nieoczywista, zakończenie mnie zaskoczyło, uważam, że jest idealne dla tej książki. Lubię takie nieprzekoloryzowane historie, gdzie nic nie jest czarno-białe. Mądra książka, życiowa, trudna, ale i dające nadzieję. Polecam., szczególnie młodym osobom, które szukają zrozumienia, czy borykają się ze stanami depresyjnymi/poczuciem straty itd.
Zuzanna
05.07.2026
„Ten Thousand Steps” to książka, która najmocniej kupiła mnie tym, jak przedstawiła psychikę bohaterów. Angelika porusza tutaj bardzo trudny temat depresji i moim zdaniem zrobiła to naprawdę dobrze. Nie miałam wrażenia, że cokolwiek jest tutaj romantyzowane czy pokazane w nierealistyczny sposób. Wręcz przeciwnie -podczas czytania często było mi po prostu smutno za bohaterów. Sposób, w jaki autorka pokazała zagubienie głównej bohaterki, jej samotność i walkę o każdy kolejny dzień, był świetnie przedstawiony. Tylko z drugiej strony ta książka nie wzbudzila we mnie większych emocji, tak jak myślałam, że to będzie. Zdecydowanie nie czułam chemii między bohaterami, ale o tym wspomnę później. Tak samo nie uroniłam łez, wydaje mi się, że wynikało też to z tego, że drażniły mnie zachowania Issaca oraz to jak zwracał się do Millie, czyli "chmurku". Jeśli chodzi o plus, to spodobało mi się, że Millie nie mówi, sprawiło to, że od razu wyróżniała się na tle wielu innych postaci, które spotkałam w książkach. Książkę czyta się bardzo lekko, pierwszą połowę przeczytałam naprawdę szybko i praktycznie nie zauważałam, kiedy mijały kolejne rozdziały. Drugą część czytało mi się już trochę wolniej, ale wydaje mi się, że wynikało to bardziej z mojego zabiegania i braku czasu niż z samej książki. Niestety największym minusem była dla mnie relacja Millie i Isaaca. Rozumiałam zamysł autorki i to, że oboje byli poranionymi osobami, które odnajdywały w sobie wzajemne zrozumienie. Problem w tym, że zabrakło mi między nimi zwykłego poznawania się. Rozmów, budowania więzi, wspólnych momentów, dzięki którym mogłabym uwierzyć w ich relację. Miałam wrażenie, że ich uczucia pojawiły się szybciej niż sama więź między nimi. Zwłaszcza to, że dosłownie ich pierwsze spotkanie to był pocałunek. Denerwował mnie również Isaac, jego zachowanie było po prostu toksyczne. Wkurzało mnie to, że sam kręcił z inną dziewczyną, a jednocześnie miał problem o praktycznie każdy kontakt Millie z innymi chłopakami. Szczególnie rzucało mi się to w oczy w sytuacjach związanych z Harrym, który wzbudził we mnie zdecydowanie więcej sympatii - był po prostu dobry dla Millie i nie oczekiwał niczego w zamian. Szczerze nawet ucieszyła bym się, gdyby była ona faktycznie z nim. Nie znamy jednak tej postaci, wiemy o nim poszczególne informacje, ale mam również takie odczucia do samej głównej bohaterki i Issaca. Powiedziałabym, że książka skupia się bardziej na depresji niż na wątku romantycznym. Nie mówię, że to źle, ale mam wrażenie, że po prostu chyba nawet lepiej jakby go nie było. Z drugiej strony, kiedy teraz o tym myślę, być może właśnie taki był zamysł autorki. Isaac sam zmagał się z własnym bólem i problemami, które wpływały na jego zachowanie. Nie usprawiedliwia to jednak jego działań, nadal uważam, że był zwyczajnie zaborczy i zachowywał się w niezdrowy sposób. Mam też wrażenie, że niektóre relacje rozwijały się tutaj bardzo szybko. Czasami trudno było mi określić, ile czasu właściwie minęło i dlaczego niektóre emocje czy decyzje pojawiały się tak nagle. Bardzo mi to przeszkadzało i jest to mój największy zarzut co do tej historii i dlatego odejmuje tak dużo z oceny książki. Jeśli chodzi o zakończenie to jestem fanką, zerknęłam sobie specjalnie na opinie innych osób to widzę, że zdania są podzielone. Ale mi się zdecydowanie podobało 😝 Mimo tych zastrzeżeń uważam, że jest to dobra książka. Przede wszystkim dlatego, że niesie ważny przekaz i skłania do refleksji. To historia o bólu, samotności, walce z własnymi myślami i o tym, jak czasem trudno jest poprosić o pomoc. Powiedziałabym, że jeśli szukacie dobrego wątku romantycznego to tutaj go nie znajdziecie, ale za to będzie wiele o smutku, depresji i bólu jaki może odczuwać drugi człowiek.
anonymous
27.06.2026
Książkę cudownie się czyta. Lekki i przyjemny styl pisania Andzi jedynie zachęca do dalszego zagłębienia się w lekturę. Temat depresji jest dobrze poprowadzony i myślę że czytając „Ten Thousand Steps” możemy więcej dowiedzieć się o tej niezwykle trudnej chorobie. Akcja dzieje się szybko, dostajemy wiele plot twistów co uważam za fantastyczny fakt!!! Polecam tę książkę każdemu, kto pragnie przyjrzeć się depresji z bliska i poznać trudności w szkole jak i w dorastaniu.🩵🤞🏻
koniecznieksiążki
28.06.2026
💙| Po śmierci matki Millicent przestaje mówić i zamyka się w sobie. Trafia do ojca, gdzie czuje się obca i nieakceptowana. Gdy Isaac próbuje zdobyć jej zaufanie, okazuje się, że jest to część zakładu o to, kto sprawi, że znów przemówi. Po odkryciu prawdy Millie musi zdecydować, czy potrafi jeszcze komuś zaufać i zawalczyć o siebie. Naprawdę uwielbiam kiedy książka sprawia, że utożsamiam się z nią bardziej niż się spodziewam. Millie to cudowna bohatera, która w życiu przeżyła wiele złego. Zamknięta w sobie dziewczyna, pełna lęku i obaw naprawdę próbuje znaleźć drogę na powierzchnię, ponieważ od śmierci matki ciągle żyje gdzieś pod wodą i w całkowitej ciszy. Jednak, od razu widziałam, że znajdę z nią wspólny język. Coś w niej bardzo przypomniało mi mnie samą, pełną lęku. Takie emocje wywarły we mnie ogromne wrażenie i jestem naprawdę wdzięczna za to. Pewnego dnia, dziewczyna spotyka Isaaca, który całkowicie zmienia życie dziewczyny. Bardzo lubiłam tą ich relacje, która ze strony na stronę staje się coraz bardziej głęboka. Bo chłopak, pod swoją skorupą także nosi ogromne cierpienie. A ta dwójka nieświadomie zaczyna się wspierać i uleczać. Do moim ulubionych momentów zdecydowanie należy scena w oceanarium, która była taką wisienką na torcie dla tej historii. Historia ma naprawdę przepiękny wydźwięk, porusza dużo bardzo ważnych, ale i ciężkich tematów. Wiele momentów jest pełna bólu, co dało mi wiele wzruszeń. Ale mimo to znalazłam w niej coś niosącego nadzieję na lepsze jutro. Długo po jej skończeniu książka nadal zostawała w mojej pamięci, co bardzo cenię. Autorka przepięknie pisze, i tworzy historię, dając czytelnikowi wiele cudownych cytatów. Nie mogę się doczekać kontynuacji a wam ją z całego serca polecam 💙 [ współpraca patronacka Wydawnictwo ImagineBooks ]
Małgosia
27.06.2026
Ta historia jest dla mnie niezwykle ważna, a możliwość patronowania to spełnienie moich marzeń 🥹 Millicent ma mutyzm wybiórczy – przestała się odzywać po śmierci swojej mamy, a z ludźmi porozumiewa się przy pomocy pisma. Do tego nie ma praktycznie kontaktu z ojcem, a jako tako mieszka z ciocią. Jednak gdy ciocia Millicent przestaje już widzieć jakiekolwiek szanse na to, by mogła jej pomóc – dzwoni po jej ojca. Millicent jest zszokowana, bo nigdy nie miała dobrych relacji z ojcem, tym bardziej że ten ma już „nową” rodzinę. Do tego dochodzi fakt, że będzie miała brata, który od samego początku pokazuje, że nie jest zadowolony z faktu, że Millie się pojawiła w ich domu i życiu. Zaczyna się nowa szkoła, a przy okazji ojciec Millie i Brandona – każe chłopakowi być miły dla niej i oprowadzić ją po szkole. Poznaje jego znajomych, a także Isaaca – najlepszego przyjaciela Brandona, który również nosi dużo blizn. Mało osób wie o tym, że jego ojciec się znęca nad nimi psychicznie, ale też fizycznie. Między Isaakiem a Millie zaczyna się rodzić coś bardziej w stylu zrozumienia, a poczucie bezpieczeństwa. Obydwoje rozumieją swoje problemy i czują się bezpiecznie w swoim towarzystwie. Millicent otwiera się coraz bardziej z niewiedzą, co planuje jej brat i jego drużyna futbolowa. Brandon i Isaac są w drużynie futbolowej – walczą o opaskę kapitana. Ich drużyna wpada na pomysł – kto pierwszy sprawi, że Millicent zacznie mówić, zostanie kapitanem. Isaac niechętnie się na to godzi, ale nie może pokazać, że zależy mu na niej. Od samego początku, gdy zaczynałam TTS – poczułam, że to jest coś, co zostanie ze mną na dłużej. Myślę, że dla nikogo to nie jest zdziwienie, że przeczytałam PDF z prędkością światła 🥹. Millicent jest mi bliska, bo sama długo zmagałam się z problemami związanymi z utratą bliskiej osoby. Myślę, że te 10 tysięcy kroków i ciągłe chodzenie w bluzach – niby jest stereotypowe, ale jednocześnie? Każdy radzi sobie inaczej z depresją, a Millie wybrała jeden z cichszych sposób. Natomiast Isaac – chyba najcichszy ze wszystkich możliwych. Nikt nie wie, co się z nim dzieje, nawet jego najlepszy przyjaciel. Wszystkich się wydaje, że ma idealne życie, a tak naprawdę ma blizny głębsze, niż mogłoby się wydawać. Jak sam wspominał w książce – przestał robić hałas wokół swojego własnego tonięcia, a nawet czeka, aż przestanie czuć potrzebę oddychania. Jeśli mam być szczera? Isaac stał się dla mnie jeszcze bardziej bliski, mimo że nie jest green flagiem, to jednocześnie nosi tyle samo bólu, co Millie. Z powodu swoich własnych blizn – nie chciał, by jego młodszy brat również tyle wycierpiał. Zakończenie TTS według mnie było najlepszym, co obydwoje mogli dla siebie zrobić. Myślę, że ich historia doskonale pokazuje, jak ważne jest to, by sięgnąć po pomoc. Pokazać, że kogoś potrzebujesz. Kogokolwiek. Duszenie w sobie emocji skumulowało to, że często Millie prosiła, by pozwolili jej utonąć. A Isaac? Wszystkie swoje emocje wyładowywał na treningach bądź meczach futbolu (jego drugiej najważniejszej rzeczy w życiu – zaraz po swoim bracie). Pamiętajcie, by dbać o swoje zdrowie psychiczne i zawsze sięgać po pomoc, gdy nie czujecie się na siłach. Zawsze ktoś wam pomoże, nie duście w sobie złych emocji, bo nie zawsze to dla was dobrze wyjdzie. Zdrowie psychiczne, ale także fizyczne jest najważniejszą częścią naszego życia. Jednak jeśli czujecie się na siłach, by przeczytać książkę o takiej tematyce – sięgnijcie po historię naszego chmurka i gburka 💙🫧.
roszpunka_w_ksiazkach
22.07.2026
"Ten Thousand Steps" Autor: Angelika Sadowska Wydawnictwo: Imagine Books Ocena: 8,5/10⭐️ [Współpraca reklamowa z @wydawnictwo_imaginebooks ] 💦Dziewczyna która nic nie mówi 💦Przemoc domowa 💦Depresja 💦Cierpienie 💦Strata bliskiej osoby 💦14+ "Bo depresja nie odpuszcza tak łatwo. To nie potwór, którego się pokonuje raz na zawsze. To cień, który kroczy obok. Czasem cicho, prawie niezauważalnie. Innym razem - krzyczy, zalewa, ciągnie na dno". Po samobójstwie mamy Millicent przestaje mówić. Przeprowadza się do ojca, którego właściwie nie zna. Mężczyzna ma już nową rodzinę - żonę i syna - a wcześniej nigdy nie próbował poznać swojej córki. Dodatkowo przyrodni brat traktuje Milli jak wroga. Poznajemy również Isaaca, którego życie także nie rozpieszcza. Chłopak doświadcza przemocy ze strony osoby, którą kocha i która powinna być dla niego wsparciem oraz ostoją. Zamiast poczucia bezpieczeństwa otrzymuje jednak jedynie cierpienie i ból. Angelika stworzyła historię o dwójce bohaterów walczących z depresją. Każde z nich jest zupełnie inne i na swój sposób próbuje radzić sobie z tym, co przeżywa Milli czuje, że tonie. Nie potrafi odezwać się do nikogo, dlatego komunikuje się za pomocą pisania. Mur, którym się otoczyła, zaczyna powoli kruszyć dopiero Isaac. W przypadku chłopaka jego cierpienia niemal nikt nie zauważa. Wszyscy są przekonani, że ma idealne życie i bogatych rodziców. Prawda okazuje się jednak zupełnie inna. Isaac czuje się samotny, nie potrafi otworzyć się przed innymi ani pokazać, jak bardzo cierpi. Wszystko zmienia się przy Millicent, jej bliskość sprawia, że chłopak zapomina o całym bólu. Przemoc ze strony najbliższej osoby jest czymś niewyobrażalnie bolesnym. Relacja Isaaca z przemocowym ojcem przypomina sinusoidę - raz mężczyzna przeprasza tylko po to by za chwile znów sprawiać ból i cierpienie swoim najblizszym. Milli i Isaac pomagają sobie walczyć o każdy kolejny dzień. Wspólne cierpienie sprawia, że zaczynają się rozumieć i dodają sobie siły. Jeśli chodzi o zakład chłopaków dotyczący opaski kapitana, Isaac zdecydowanie nie zachował się dobrze, kiedy zgodził się wziąć w nim udział. Poznając jednak jego myśli, dowiadujemy się, że zrobił to przede wszystkim po to, aby znaleźć się bliżej Milli. Nie usprawiedliwia to jego decyzji, ale sprawia, że nie skreślałabym go od razu. W historii poznajemy również Brandona przyrodniego brata Millicent, który zdecydowanie nie zasługuje na miano brata roku. Nie lubi dziewczyny, jest o nią zazdrosny, a przy rodzicach udaje wzorowego brata. Za ich plecami obgaduje Milli i bierze udział w zakładzie, którego to właśnie ona staje się celem. Zabrakło mi trochę bardziej rozbudowanej relacji Millicent z ojcem i macochą. Podobało mi się, że naprawdę im na niej zależało i próbowali jej pomóc, dlatego chętnie przeczytałabym o nich więcej. Książka porusza wiele ważnych tematów i pokazuje je z perspektywy nastolatków. Bohaterowie są bardzo prawdziwi - nikt nie jest idealny, każdy ma swoje wady, lęki i własne sposoby radzenia sobie z bólem. Ta historia pokazuje, że każdy przeżywa stratę inaczej. Niektórzy zamykają się w sobie, inni ukrywają cierpienie za uśmiechem. Wiele osób walczy z depresją, ale nie zawsze jesteśmy w stanie to zauważyć. Historia bardzo mi się podobała. Uważam, że warto sięgać po takie książki, ponieważ uświadamiają nam, że depresja może mieć wiele różnych twarzy. Czasami osoba, która najgłośniej się śmieje, tak naprawdę cierpi w samotności.
Natalia
27.07.2026
2,75⭐ "Ten thousands steps" to nie jest lekka pozycja. Książka porusza wiele trudnych, ale i ważnych tematów. Przede wszystkim kwestie depresji, z którą zamga się główna bohaterka. Millicent straciła matkę, a teraz musi przeprowadzić się do domu ojca, którego dotąd nawet nie znała. Po tej tragedii dziewczyna przestaje mówić. 🌊Postać Millicent jest złożona, zarówno ze względu na traumatyczne przeżycia dziewczyny, ale i charakter oraz obecną sytuację. Nie polubiłam jej od razu, ale z każdą stroną czułam do niej coraz wiekszą sympatię i trzymałam za nią kciuki. Bo Millicent walczy każdego dnia. Tytułowe dziesięć tysięcy kroków to rytuał, który pomaga jej jak sama mówi "nie utonąć". 🌊I tu dochodzimy do kolejnej kwestii, a mianowicie stylu autorki, który jest naprawdę ciekawy. Sporo tu metafor, nadających historii delikatności i głębi. Na razie mówię o samych pozytywach, skąd zatem taka ocena? 🌊Głównie przez drugiego głównego bohatera - Isaaca. Nastawiłam się, że będzie to postać, która pomoże Millicent odbić się od dna. I niby miał on w tym swój udział, ale cała kreacja tego bohatera, była raczej...odrzucająca? Oczywiście, współczułam mu, ale nie byłam w stanie go polubić. Jego relacja z Millicent była toksyczna, a wina stała po jego stronie. Dodatkowo, tak jak problemy Millie zostały w moim odczuciu dobrze napisane, tak w przypadku chłopaka zdawały mi się chaotyczne. Zabrakło mi czegoś więcej, emocji, informacji? Nie jestem pewna, ale niestety tu zabrakło mi tej autentyczności. A że prawie ponad połowa książki opierała się na relacji tej dwójki, tak nie raz byłam nieźle sfrustrowana lub zirytowana. Podobnie nie przepadałam za relacją Millicent z bratem, a wolałabym dostać więcej tej z ojcem (bardzo ciekawą postacią!). 🌊Poza tym sposób traktowania Millicent przez rówieśników, przezwiska, kompletna ignorancja. Sam fakt, że dziewczyna przy swoim stanie chodziła do szkoły bez problemu... Czuję tu pewną nieścisłość, choć może się mylę. 🌊No i w końcu przechodzimy do zakończenia, które mogę nazwać spektakularnym. Od razu po przeczytaniu ostatniego zdania, musiałam odłożyć książkę i dosłownie to rozchodzić. Nawet nie wiecie ile się nadenerwowałam w trakcie czytania, ale te ostatnie kilka stron w końcu sprawiło mi satysfakcję, co nieco podwyższyło końcową ocenę. Byłam dumna z Millicent, totalnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, a jednak to jedyny słuszny finisz. W świetle tej decyzji bohaterki, wcześniejsze wydarzenia, które tak mnie frustrowały, nabierają sensu. Nie zmienia to jednak faktu, że przez większą część fabuły nie napawały mnie radością. 🌊Czy polecam tą pozycję? Może? To na pewno coś innego, szczególnie z takim zakończeniem. Na pewno nie odradzam i myślę, że możecie spróbować. [Współpraca reklamowa z Wydawnictwem ImagineBooks]
anonymous
21.07.2026
[ współpraca reklamowa @wydawnictwo_imaginebooks ] „Ten thousand steps” to historia, którą już jakiś czas temu wiedziałam, że na pewno przeczytam. Miałam okazję poznać kilka rozdziałów na wattpadzie i już wtedy wiedziałam, że chcę poznać dalsze losy bohaterów. Całość czyta się bardzo szybko. Styl autorki jest lekki, a sama książka nie należy do długich. Fabuła natomiast wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Pojawiło się tu wiele ważnych tematów i problemów, o których mam wrażenie coraz rzadziej mówi się w książkach. Również postacie zostały całkiem dobrze wykreowane, łatwo było je od siebie odróżnić, a większość z nich nie miała w życiu zbyt łatwo. Najbardziej przeszkadzało mi ciągłe podkreślanie, jaka Millicent jest „inna”. Nie miałabym z tym problemu, gdyby nie fakt, że pozostałe postacie wprost określały ją w ten sposób. Dodatkowo w książce pojawiło się zbyt wiele trudnych wątków jednocześnie. Moim zdaniem lepiej byłoby skupić się na kilku z nich i rozwinąć je bardziej. Ciężko było mi do końca polubić główną bohaterkę. Z jednej strony było mi jej naprawdę szkoda, z drugiej często irytowało mnie jej bardzo negatywne podejście do wielu sytuacji. Rozumiem, że spotkała ją ogromna tragedia, jednak momentami było to po prostu męczące. Natomiast Isaac nieraz zachowywał się toksycznie, ale myślę, że był to celowy zabieg ze strony autorki. Nie spodziewałam się tego, jak zakończy się książka, ale bardzo mi się ono spodobało. Uważam, że bohaterowie dostali zakończenie takie, jakie powinni otrzymać. Na pewno sięgnę jeszcze po kolejne książki autorki, choć trudno mi powiedzieć, kiedy to nastąpi.
anonymous
24.07.2026
Ten Thousand Steps Angelika Sadowska @mindof_pisze ?/5⭐️ Poszukujecie historii, która jest niezwykle realistyczna, a momentami zarówno piękna, jak i bolesna? Mam dla Was coś idealnego. Poznajemy Millicent, która po śmierci mamy wyjeżdża do ojca. Niestety ich relacje od dawna nie należą do najlepszych. Dziewczyna nie potrafi poradzić sobie ze stratą najbliższej osoby i z poczuciem, że została sama. Nie widzi sensu życia i każdego dnia zmaga się z własnymi emocjami. Ta historia jest mi szczególnie bliska. Sama przeszłam przez d3pr3sję, dzięki czemu mogłam lepiej utożsamić się z główną bohaterką i zrozumieć jej sposób myślenia oraz odczuwania. Pewnie zauważyliście, że na początku nie podałam oceny. To dlatego, że miałam z nią spory problem. Przez większość książki byłam przekonana, że to mocne 5/5. Niestety ostatnie około 40 stron bardzo mnie rozczarowało – tę część oceniłabym raczej na 3/5. Zakończenie nie przypadło mi do gustu i szczerze mówiąc, mocno mnie zawiodło. Mimo wszystko wolę oceniać tę historię przez pryzmat emocji, jakie towarzyszyły mi przez większość lektury, dlatego ostatecznie daję jej 5/5. To książka przeznaczona dla czytelników 14+. Porusza trudne tematy, takie jak d3presj4, prz3m0c, $am0bójstw0 oraz myśli rez¥gnac¥jne. Jeśli podczas czytania poczujecie, że ta historia jest dla Was zbyt ciężka, pamiętajcie, że zawsze warto zrobić sobie przerwę lub odłożyć ją na później. Ja ze swojej strony bardzo ją polecam. Pozdrawiam, Booktoksm 🩵 [współpraca barterowa @wydawnictwo_imaginebooks ] PS. Doceńcie zdjęcie – wchodziłam do wody przy 10°C
Nikola
06.07.2026
𝟏,𝟕𝟓/𝟓 [ współpraca recenzencka ] „Ten thousand steps” to książka która wzbudziła we mnie wiele sprzecznych emocji, jednak tych negatywnych było zdecydowanie więcej. Największym plusem książki był przyjemny styl pisania i fakt, że książkę bardzo szybko mi się czytało, mimo że fabuła nie była nadzwyczajnie ciekawa. Zacznijmy więc od bohaterów. Millie to dziewczyna, której historia była bardzo poruszająca, jednak nie umiałam się do niej przywiązać, aby wywołała we mnie większe emocje. Głównie właśnie z jej głowy pochodziły różne refleksje, ale tych o tonięciu z czasem już miałam dość. Za to Issaca w ogóle nie polubiłam, mimo że jego sytuacja rodzinna była bardzo trudna. Uważam że był bardzo toksyczny wobec Millie, traktując ją jako swoją własność, a tym bardziej będąc ZAZDROSNYM O JEJ BRATA (i nie tylko, dziewczyna nawet nie mogła mieć przyjaciela) Tak więc jak wszyscy mogą się spodziewać, ich relacja totalnie mi nie podeszła. Nawet nie wiecie jak mnie skręcało, gdy Issac mówił do niej „chmurku” a ona na niego „gburku”… Przez wątek zakładu, książka była w miarę przewidywalna, jednak przez zakończenie, które ciut mnie zaskoczyło, podwyższyłam ocenę książki. I będąc całkowicie szczerym, uważam, że lepszego zakończenia książka nie mogła mieć. Podsumowując, „Ten thousand steps” to książka, od której oczekiwałam poruszającej historii, która chwyci mnie za serce. Niestety bardzo mnie ona nużyła i często wprawiała w irytację.
Felix
02.07.2026
Bardzo ciekawa pozycja, w szczególności dla młodszych osób, które zmagają się, bądź chcą pogłębić swoją wiedzę na temat depresji wśród młodzieży. Autorka ma lekkie pismo, przez co bardzo szybko płynie sie przez książkę.