26.06.2026
Miałam dłuższą chwilę od pióra autora i na moment zapomniałam, jak mocne te książki potrafią być. Ale szybko sobie przypomniałam. Pióro autora nie jest delikatne i nie cacka się z czytelnikiem. Pisze dokładnie i wprost, bez domysłów, bez koloryzowania życia. Dlatego uważam, że tylko osoby zdecydowane i pewne sięgają po jego książki. Nie każdy wytrzyma psychicznie to, co w środku jego powieści zawierają. Czyta się szybko i lekko – na to naprawdę nie mogę narzekać. Mamy tutaj zdarzenia, które teoretycznie wydarzyć by się nie mogły, a jednak tutaj mają miejsce. Sama momentami bardzo, ale to bardzo chciałam zamknąć oczy. Wymazać z głowy to, co przeczytałam... Mocna. Brutalna. Autor nie szczędzi nam opisów... Opisów przemocy. Opisów... Ludzi bez pewnych fragmentów ciał. I jest ich więcej niż kilku. Naprawdę te opisy są obrzydliwe. OBRZYDLIWE. Dlatego uprzedzam już teraz, że jest to książka dla ludzi o mocnych nerwach. Ja sama chwilami miałam problem, by przetworzyć to, o czym przeczytałam. Dlatego naprawdę ostrzegam – jeśli znacie możliwości Mastertona i jesteście pewni, że chcecie wejść w mocno brutalną opowieść – zróbcie to. Ale tu jest naprawdę wiele mocnych scen. Bohaterów mamy sporo, ale wszystko toczy się wokół Martina i jego taty, Charliego. Starszy musi uratować młodego, ale nie jest to takie proste zadanie... Ogólnie jakoś nie zapałałam sympatią do bohaterów, nie wydali mi się zbytnio przyjaźni. W dodatku ta specyficzna atmosfera... To mnie nie kupiło. Ale cała fabuła? Od pomysłu po wykonanie jak najbardziej tak. Pamiętam, jak byłam dużo młodsza i przez przypadek sięgnęłam po jego książkę. To była pierwsza klasa gimnazjum bodajże i naprawdę mocno przeżyłam to, co przeczytałam. Zryło mi to wtedy głowę. I autor nie zmienił się, tak chore pomysły wciąż realizuje, a ja nadal jestem w szoku. Za każdym razem. Jak to w ogóle brzmi, by książka była obrzydliwa, a jednocześnie się podobała i doceniało się jej wykonanie? (To brzmi jak wariactwo, prawda?) Akcja ma odpowiednie tempo i uważam, że niczego jej nie brakuje. Dialogi i opisy zostały wyważone, bohaterowie dostarczają nam wiele emocji. Książka robi wrażenie, jest obrzydliwa, jak to książki Mastertona, a jednoczenie porusza trudne tematy, takie jak między innymi trudne relacje z dzieckiem, próba odnalezienia siebie, walka, przebaczenie... A to tylko kilka z nich. Jest tu mnóstwo śmierci, brzydkich scen, więc naprawdę... Uważajcie. Reasumując uważam, że jest to na prawdę dobra książka, której warto poświęcić czas. Jednak jest tak obrzydliwa, że wiele osób może porzucić ją w trakcie. Wrażliwym osobom jej nie polecam, bo nie wytrzymacie tych opisów, a po co później męczyć się z nimi w głowie. Bo uwierzcie mi, nie tak trudno sobie to wyobrazić... Mimo wszystko polecam, ale tylko dla zdecydowanych czytelników, którzy wiedzą, czego można się spodziewać po książkach autora.
03.07.2026
Ostatnio gorąco nas trawi i pomyślałam o chłodzie cmentarnej krypty u Mastertona. Także lekturę z dreszczykiem uznałam za dobry pomysł na upał i początek lata. Takie wprowadzenie w klimat, bo w odwiedziny do Włada Palownika wybieram się latoś…. Czytam o Charliem, recenzencie kulinarnym jeżdżącym po Stanach i piszącym o hotelikach i restauracjach dla wydawnictwa, które wydaje przewodniki. Tym razem w podróż zabrał swojego nastoletniego syna. Nic się nie dzieje dopóki panowie nie usłyszą o tajemniczej restauracji " Le Reposoir " i celestynach. Restauracja jest tylko dla wybrańców a celestyni są sektą. Jak ktoś `do nich trafi staje się policzony i pobłogosławiony a to oznacza, że może się żegnać ze światem. Powoli. Ku chwale Boga zjedzą go kawałek po kawałku, bo to chrześcijanie kanibale są. Dosłownie rozumieją spożywanie ciała i krwi podczas komunii. Trzeba o tym milczeć jeśli chce się żyć, bo to taka tajemnica której ujawnienie grozi śmiercią. Syn recenzenta ulega sekcie a jego ojciec walczy jak lew o wyrwanie go z niej zanim Przewodnik go spożyje jako tysiąc tysiącznego i sprowadzi na Ziemię Jezusa. To jest komunia ostatniej wieczerzy według Celestyna V. Książka zawiera krwawe opisy odcinania, piłowania, odgryzania, żucia…. części ciała ludzkiego. Jest naprawdę grubo. Nie dość, że obrzydliwe są te rytuały to jeszcze obrazoburcze. Nawet porównania są cmentarne albo krematoryjne. Groza w czystej postaci. Cóż gatunek taki. I autor bez zahamowań. Polecam te szokujące treści, które wyszły spod pióra autora. Brrr.