Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
„One Deep River” to dziesiąty studyjny album Marka Knopflera. Na płycie znajdzie się 12 niespiesznych i pełnych elegancji piosenek zaśpiewanych akcentem Geordie. Artysta zadbał o to, by nowe piosenki lśniły nie tylko pod względem tekstów, ale także charakterystycznego brzmienia jego gitary.
Tytułowy utwór, „One Deep River”, jest odzwierciedleniem ogromnej sympatii Marka Knopflera do przepływającej przez jego rodzinną miejscowość Newcastle rzeki. – "Przekraczanie Tyne jest czymś, co na zawsze pozostaje w twoich myślach. Kojarzy ci się to z rzeczami, które robiłeś, opuszczając miasto jako młody człowiek. To uczucie jest tak samo silne za każdym razem, kiedy to robisz. Nie zależnie od tego, czy wyjeżdżasz, czy wracasz, przekraczanie tej rzeki zawsze kojarzy się z twoim dzieciństwem. Moc tego uczucia nigdy nie zanika" – komentuje artysta.
"One Deep River" prezentuje niepowstrzymany nurt przyszłych klasyków Marka Knopflera, z charakterystycznymi, dobrze przemyślanymi tekstami i wyrafinowanymi teksturami gitary. Czerpiąc z doświadczenia życiowego, przekraczają genialne składniki i wpływy bluesa, folku, rocka i nie tylko, jak zawsze ujawniają swoje uroki z nieśpiesznym wdziękiem i głębokością.
Tracklista:
CD 1
1. Two Pairs Of Hands
2. Ahead Of The Game
3. Smart Money
4. Scavengers Yard
5. Black Tie Jobs
6. Tunnel 13
7. Janine
8. Watch Me Gone
9. Sweeter Than The Rain
10. Before My Train Comes
11. This One’s Not Going To End Well
12. One Deep River
CD 2 Bonus
1. The Living End
2. Fat Chance Dupree
3. Along A Foreign Coast
4. What I’m Gonna Need
5. Nothing But Rain
Na najwyższym poziomie opanowania pewnej umiejętności wszelkie formy klasyfikacji są kwestią gustu. Niemniej najsłynniejszych gitarzystów wszech czasów warto uhonorować, dlatego przygotowaliśmy zestawienie dziesięciu gitarowych artystów, o których warto pamiętać.
Autor...
Dla mnie bomba. Ludzie mówią, że MK znowu smęci, ale jeśli będzie to robił w ten sposób, to ja nie widzę przeciwwskazań. Drugi CD ledwie 19 minut, ale zalecam zakup tej wersji. Choć trzeba przyznać, że całość trwa 70 minut, więc spokojnie można było wydać na jednym dysku.
Krzysztof
Zweryfikowany zakup
07.08.2024
Za każdym razem, kiedy kupuję kolejną płytę Marka Knopflera dostaję to, czego szukam. Może jest "do bólu" przewidywalny, lecz gwarantuje jakość tego, co oferuje. Super muzyka do słuchania, nie przeszkadza w pracy, świetnie wtapia się w codzienne zajęcia. Polecam.
albi42
Zweryfikowany zakup
01.05.2024
Rewelacja. Mark Knopfler to klasa sama w sobie, a ta muzyka ze wspaniałym brzmieniem gitary wprost hipnotyzuje. Trzeba było czekać aż pięć lat na nową płytę, a teraz się delektuję tymi kawałkami. Polecam gorąco!
Andrzej Błażewicz
Zweryfikowany zakup
10.04.2026
Świetna płyta, "starego" mistrza blues-rockowego nastroju i jednego z najbardziej klimatycznych gitarzystów w historii rocka. Oby nie ostatnia! PS. Czy ktoś tak dzisiaj jeszcze gra poza Knopflerem?!
Artur
Zweryfikowany zakup
22.04.2024
Duża porcja dobrej muzyki z przemiłym głosem i gitarą jej autora Marka Knopflera. Spokojna, stonowana z 2 -3 utworami o większej dynamice i energii. Album warty polecenia.
Leszek Boczkowski
Zweryfikowany zakup
02.10.2024
Nie spodziewałem się tak dobrego albumu. Chce się do niego wracać z każdym kolejnym słuchaniem. Bardzo dobra jakość
Michał Herman
Zweryfikowany zakup
25.07.2024
Spodziewałem się trochę lepszej formy artysty. Mam wrażenie że to wydanie jest takie trochę na siłę. Szkoda.
Ewa
Zweryfikowany zakup
07.10.2024
Spokój i ukojenie. Delikatnie trąca country ale w sumie bardzo przyjemna płyta. I ten głos
anonymous
Zweryfikowany zakup
17.06.2024
Super koncert z kolejnego etapu życia muzyka bardziej nostalgiczną ale też piękna
Krzysztof Bielski
Zweryfikowany zakup
19.04.2024
Bardzo dobry album Marka K.Warto go mieć !
Marcin
Zweryfikowany zakup
03.11.2024
Moim zdaniem jedna z lepszych płyt M. K.
Andrzej Pfeiffer
Zweryfikowany zakup
09.06.2024
Mark Knopfler im starszy, tym lepszy
Magda
Zweryfikowany zakup
24.04.2024
Piękna płyta znakomitego gitarzysty
Kamyk
Zweryfikowany zakup
06.12.2025
Klasa sama w sobie. Piękny album.
Eliza Borkowska
Zweryfikowany zakup
14.05.2024
Kolejna ulubiona płyta Knopflera!
Grzegorz
Zweryfikowany zakup
24.04.2024
SPOKOJNA IBDOBRAPŁYTA SUPER MARK
Marcin Bieniasiewicz
Zweryfikowany zakup
04.12.2025
Rewelacja, album genialny.
edyta.czopik
Zweryfikowany zakup
02.05.2024
Spodziewanie rewelacyjna
Anonim
Zweryfikowany zakup
01.05.2024
Mistrz
Anonim
Zweryfikowany zakup
03.05.2024
Ok
Radosław Skórkowski
27.04.2024
One Deep River – doskonała. Amen! Długie sześć lat musieliśmy czekać, by Mistrz zechciał jeszcze raz oczarować nas swoim talentem i by jeszcze raz w naszych domach, głośnikach i sercach stała się magia. Dziesiąty studyjny album Marka „One Deep River” właśnie wybrzmiał ostatnim bonusowym akordem w moim pokoju. Płyta podstawowa zawiera doskonałe 12 kompozycji, a w wersji deluxe - na drugim dołączonym krążku znajdziemy kolejne 5. Wszystkie te 17 utworów napisał osobiście Mark Knopfler. Płytę zrealizowano w londyńskim studio British Grove a jej współproducentem jest przyjaciel Mistrza jeszcze z czasów Dire Straits - Guy Fletcher. A kto gra na tej płycie? Sami najlepsi. Prócz Marka i wspomnianego już Guy`a Fletchera obsługującego po mistrzowsku instrumenty klawiszowe, usłyszeć możemy starego znajomego- doskonałego gitarzystę Richarda Bennetta, a na basie czaruje nie kto inny jak Glenn Worf. Do tego Ian Thomas i Danny Cumings na instrumentach perkusyjnych i perkusji. Fantastycznym zabiegiem było także zaproszenie do udziału w nagraniu dwóch uroczych dziewcząt: Emmy i Tamsin Topolski (czyżby polski akcent na mistrzostwach? ). Ich wokal przepięknie wzbogaca wiele kompozycji na tym albumie i stanowi piękne tło. W takim składzie trudno się dziwić, iż powstało wspaniałe muzyczne dzieło, a sam Mark opowiada, że z tymi muzykami gra się inaczej – tu się nie ustala i nie dyryguje, tu się słucha i uzupełnia. Piękna wyszła z tego współpraca, kolejna perełka i wiem to na pewno, kilka utworów z tej płyty stanie na półce klasyków obok takich utworów jak: „Rudiger”, „Golden heart”, czy „Sailing to Philadelphia. Jaka zatem jest ta nowa płyta? Cóż - złożona z opowieści. Pięknych, prostych historii cudownie opowiedzianych słowem i muzyką. Jak zawsze u Niego, oprócz genialnej warstwy muzycznej liczy się słowo. Mark już nie jest młodzieńcem – nie czarujmy się. Czy to coś zmienia? Pewnie. Może jest jeszcze ciut bardziej refleksyjny? Może zachodzące słońcem nad mostem i rzeką Tyne na okładce, to jednak jakaś delikatna metafora? Tę dojrzałość, to spojrzenie na „przekraczanie przez każdego z nas naszej prywatnej rzeki”, słychać w wielu utworach, co jeszcze bardziej w moim odczuciu podnosi ich walory. Jeśli ktoś spodziewał się rewolucji to się zawiedzie. Jeśli ktoś pragnie ewolucji, sennych ballad, kołyszących refleksyjnych i mądrych historii opowiedzianych po mistrzowsku, ten będzie szczęśliwy. Nie brakuje na płycie utworów, które mnie zachwyciły. „Two pairs of hands” to singlowy kawałek tak Knopflerowski jak to tylko możliwe. Z kolei „Black tie jobs” wali pięścią w serce. To wspomnienie czasów, gdy Mark pracował w gazecie „Evening Chronicle” w New Castle, gdzie musiał przekazywać nieraz bardzo smutne wieści. „Tunnel 13” to świetnie opowiedziana historia napadu na pociąg, i zabójstwa 4 osób, a singlowe „Watch me gone” pozwala zorientować się, jak gorzkie bywają rozrachunki samego ze sobą. Za to gdy słucham „Sweeter then the rain” to dreszcz przechodzi mnie po plecach bo wydaje mi się, że tę piosenkę śpiewa wiekowy już „późny” Johny Cash… Mocna męska ballada i ważny utwór na tej płycie. Moje serce jednak zdobywa bezapelacyjnie „Janine”. Jeśli ktoś nigdy nie słyszał Marka, jeśli nie wie, na czym polega tworzenie przez Niego genialnych utworów – niech posłucha Janine. A gitara… Jak to u Niego -ja miałem łzy w oczach i się tego absolutnie nie wstydzę. A potem jeszcze „Before my train comes” – która jakoś tak metaforycznie łączy mi się z okładkowym zachodem na rzeką Tyne. No i zamykająca stawkę podstawową, tytułowa „One Deep River.” To dla mnie numer dwa na tej płycie. Czy można piękniej o przemijaniu? Czy można piękniej zwrócić się do przyjaciela? Do siebie? Jesteś głęboką rzeką przyjacielu. Amen. Słowo należy się także drugiemu – bonusowemu krążkowi i zawartym na nim pięciu utworom. To piękne uzupełnienie płyty podstawowej. Kolejna gorzka życiowa pigułka w postaci „Living end” daje do myślenia, jak krucha bywa sława i jak łatwo z dnia na dzień nagle przestać być trendy. Kto tęsknił za irlandzkim folkiem, którego na nowym albumie mu brakowało, tego uszczęśliwi piękna ballada „Along a foreign coast”, a całkiem pogodny monolog pijaczka, zaczepiającego przyjezdnego w „What Im gonna need” potrafi wprawić w dobry nastrój. A na koniec wybrzmi „Nothing but rain” i znów mamy ciary… No cóż jak kończyć to z przytupem. A w zasadzie z tak piękną gitarą, że nie mam słów by to opisać. Absolutnie jeden z najlepszych utworów tego albumu. Słuchając całej nowej płyty Marka, miałem przez cały czas nieodparte wrażenie, że to doskonałe dzieło wybitnego artysty i jego kompanów daje nam do zrozumienia, że choć świat wokół nas dostaje coraz większego świra, to gdy masz ponad 40 lat, chcesz by pewne rzeczy pozostały absolutnie doskonałe, niezmienne, ponadczasowe i stabilne: miłość, przyjaźń, honor i muzyka wybitnych twórców takich jak MK. Dziękuję Mark z całego serca. You are one deep river old friend. Amen!
Paweł
20.04.2024
Miła niespodzianka po słabiutenkich Tracker i Down the Road Wherever aczkolwiek wielkiego szału nie ma, niektóre utwory pomijam. Takiej płyty jak Privatering, która rzucała słuchacza na kolana na półtorej godziny to już nie nagra
Lidia Staręga
13.04.2024
piękna płyta, nostalgiczna, nie ma słabych utworów.Polecam wszystkim w 100%
anonymous
23.04.2024
Bardzo dobrze zrealizowana płyta w odróżnieniu od poprzedniej Down the road..., którą żeby posłuchać z przyjemnością, trzeba było kupić wydanie na winylu. One deep... jest nagrana bardzo dobrze już na CD. Odnośnie One deep...: utwory bardzo przyjemne, płyta trwa ok. 52 minuty, nie dłuzy się, jak np. Privateering. Nie znajdziemy tu nic odkrywczego. Po prostu stary, dobry Mark, którego doskonale znamy z poprzednich płyt. Niektóre brzmienia przypominają inne, wcześniejsze utwory. To nic złego. Ogrom wspaniałej muzyki, którą Mark stworzył to usprawiedliwia. Niepokoją trochę chórki w stylu Cohena. Niespodziewałem się nic spektakularnego po tej płycie. Ostatnia doskonała to był Tracker. Szkoda zresztą słów. Lepiej posłuchać. Każdy fan tak zrobi. Początkującym polecam zacząć od początku, tj. Golden heart.
Jan Leśniewski
03.10.2024
Dziękuję p. Radosławowi Skorkowskiemu za świetną - dodającą do płyty nową wartość - recenzje. Posłucham jeszcze raz,tym razem w kolejności przez Pana zaproponowanej,a potem jeszcze raz i jeszcze. Ostatni rok staje się powoli Rokiem Weteranów: Knopfler, Jagger, Gilmour,czy panowie z Deep Purple. To optymistyczne! J.L.
darktemplar1602
21.09.2024
Można słuchać bez końca - cudowny, pełen ciepła album. Głos Marka Knopflera jest niczym lekarstwo dla duszy, a dźwięki jego gitary potwierdzają mistrzowski poziom. Polecam każdemu