Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Opis produktu
Mój Michael - Oz Amos
Ponadczasowa opowieść o miłości i stracie.
Hannah i Michael
Studentka literatury hebrajskiej Hannah poznaje studenta geologii Michaela. Pobierają się, lecz mimo udanego małżeństwa i macierzyństwa Hannah zaczyna odczuwać pustkę.
Ucieczka w marzenia senne
Gdy codzienność przestaje jej wystarczać, Hannah ucieka w sny. Pojawiają się w nich bliźniacy, jej towarzysze zabaw z dzieciństwa - raz jako wybawcy, innym razem jako oprawcy.
Jerozolima lat pięćdziesiątych
Oz mistrzowsko pokazuje postępujący rozpad małżeństwa, z delikatnością i wyczuciem, a zarazem kreśli panoramę Jerozolimy lat pięćdziesiątych XX wieku. Powieść, uznaną przez krytykę za izraelską Panią Bovary, przetłumaczono na kilkadziesiąt języków, a na jej podstawie powstał amerykańsko-izraelski film pt. "Michael Sheli".
Książka łącząca w sobie prozę i poezję. Doskonale oddaje klimat Izreala i niepokoje targające żydowską ludnością. Polecam czytelnikom, którzy chcą poznać literaturę Izraela.
Izabela
Zweryfikowany zakup
16.02.2025
Opowieść o człowieku, o esencji życia, o świecie i miejscu, w którym żyje. Czytelnik ma wrażenie, że jest w środku opowieści.
Anonim
Zweryfikowany zakup
03.11.2021
Przeczytałem klka pozycji autora.Każdao innej tematyce.Jakby też pisał je ktoś inny.Dobre rzemiosło .
Szymon
Zweryfikowany zakup
16.11.2020
kolejna książka Oz Amos, którą pochłonąłem przez noc. Polecam
Anonim
Zweryfikowany zakup
15.12.2021
Ta recenzja została ukryta, ponieważ jej treść była niezgodna z regulaminem
jutka
06.01.2021
Hannah i Michael poznali się kompletnie przypadkiem. I przypadkiem zostali mężem i żoną. Izraelski pisarz Amos Oz w swojej powieści „Mój Michael” zabiera nas w podróż w głąb historii Hannah i Michaela. Oraz do Jerozolimy. Ich związek ewoluuje, a miasto przechodzi przemiany. Powieść to w pewnym sensie studium psychologiczne relacji międzyludzkich, osobowości człowieka oraz wpływu otoczenia na małżeństwo. Trudno tu mówić o rozpadzie małżeństwa, bo tej więzi dusz i ciał kompletnie nie było. A może ja tego zwyczajnie nie dostrzegłam. Hannah, która pragnie niedoścignionego coraz bardziej pogrąża się marzeniach. Śni o podróżach po Europie i księciu z bajki. Realizuje się w zakupach ubrań, drobnych pracach remontowych i urządzaniu mieszkania. Michael całą uwagę przekierowuje na pracę naukową. Potrafią o siebie zadbać, potrafią się o siebie troszczyć. Amos Oz to pisarz większego kalibru. Za styl, za emocje, za kształtne zdania. Tą historią mnie do siebie niestety nie przekonał. Choć jest intymnie, choć wchodzimy trochę z butami w życie rodziny. Zabrakło sporo – od zwyczajnego przykucia uwagi, przez sprytny zwrot akcji, po satysfakcjonujące zakończenie. Hannah mnie irytowała, tym bardziej kiedy kolejne bańki z marzeniami pękały. Michael też nie należy do moich ulubionych bohaterów, bo nie potrafił nawiązać dialogu. Nie było tu szczenięcego zakochania, motyli w brzuchu, dojrzałości związku, miłości rodzicielskiej. Konstrukcja powieści lekko mnie uwierała i rozpraszała szczególnie sposób prowadzenia narracji i mieszanie rzeczywistości z marzeniami sennymi Hannah.
Czytam duszkiem
24.01.2021
Amos Oz wypowiedział kiedyś słowa: "Miłość nie jest słodka. Łączy skrajne poświęcenie ze skrajnym egoizmem. Zawiera w sobie potrzebę, by poświęcić się dla ukochanej osoby, a także by tę ukochaną osobę posiąść. By dominować i zostać zdominowanym"*). I właściwie w dużej mierze oddają one uczucie, jakim Chana – główna bohaterka książki pt. „Mój Michael” – obdarza swojego męża. Najwyraźniejsza warstwa opowieści traktuje o małżeństwie dwojga młodych ludzi. Ona, Chana, studentka literatury hebrajskiej, ma 20 lat. On, Michael, student geologii, raptem niewiele więcej. Po ślubie zamieszkują razem w wynajmowanym mieszkaniu. Z perspektywy dekady Chana napisze w swoim zeszycie: „W zimowy dzień o dziewiątej rano potknęłam się na schodach. Nieznajomy chłopak chwycił mnie za łokieć. Rękę miał silną i pewną.”**) Jest rok 1950. Na wiosnę biorą ślub. Niebawem na świat przychodzi ich syn. Kolejne zapisy pokazują, jak małżeństwo zrodzone z marzenia, obszyte gronostajem fantazji i szyfrem znaków okazało się rozczarowaniem. Sprowadzając charaktery obojga bohaterów do gatunków literackich, można powiedzieć, że on to sucha i rzeczowa rozprawka, czyli racjonalnie poukładany, z zakresem zadań do wykonania, może nie błyskotliwy, lecz mocny siłą solidności i konsekwentnej pracowitości. Ona to wytwór wyobraźni powstały z marzeń i snów, zmienna egocentryczka, przejawiająca tendencje do brutalności i neurotyzmu. Podobno przeciwieństwa się przyciągają. Te natomiast krążą wokół siebie, wyłaniają się milcząco z własnych półcieni, stroniąc od rozmowy. Są jak oddalające się elektrony. Jego i ją zetknął przypadek, bo słowa „przyczyna” oboje używają bardzo ostrożnie, jakby celowo unikali zetknięcia z ogniskiem zapalnym. Paradoksalnie w książce „Mój Michael” na pierwszy plan wysuwa się przede wszystkim postać Chany – młodej kobiety, córki, żony, matki. Choć w tytule mowa o nim, bezwiednie otrzymujemy wiedzę o niej, jakby ona sama bała się, że zostanie pominięta, a wspomnienia stanowią jej sposób, by przetrwać, by pokonać strach przed zapomnieniem i śmiercią. Po 10 latach zapisuje w zeszycie – nawet nie nazywa go dziennikiem czy pamiętnikiem – chwile, które utkwiły jej w pamięci, chwile spędzone z Michaelem, z dzieckiem, a przede wszystkim z sobą samą. Nie potrafiąc znaleźć odpowiedzi na wiele pytań, w tym także i na to, dlaczego wyszła za Michaela, Chana ucieka w stany, które dalekie są od realnego życia. Ucieka w głąb siebie, ucieka do fantazji, sennych marzeń. Jest w nich zwykle, w przeciwieństwie do prawdziwej Chany, silną i walczącą księżniczką, raz wybawiana z opresji, innym razem bezwstydnie poniżana, ale finalnie dumna i zwycięska. W fantazjach w różnych rolach pojawiają się także towarzysze zabaw z dzieciństwa – arabscy bliźniacy – silni, groźni, a jednocześnie pociągający tajemniczością. Chana, otoczona przyziemną codziennością, poszukuje intensywnych doznań poza schematem powtarzalnych dni, jednak nie potrafiąc pokonać lęków, dawnych zahamowań, niebezpiecznie dryfuje na pograniczu jawy i snu. Co charakterystyczne, dzięki tym zabiegom rzeczywistość u Oza staje się bardziej odległa niż sen, a przemijająca jawa opływa apatyczną Chanę, jakby ta była ledwie biernym obserwatorem, a nie uczestnikiem własnego życia. Choć Michael studiuje geologię, lecz to Chana przejawia wiele cech wspólnych z tą nauką. Mimo że emocjonalnie zastygła jak miliony lat nawarstwień litosfery, jednak czasami potrafi palić ogniem nieposkromionej namiętności. Pełna sprzecznych sił, które na nią działają. Podobne podobieństwa widać między Chaną a Jerozolimą, miastem otwartym acz pełnym odgrodzonych dziedzińców. Chana napisze: „Można było siedzieć na dworze, a mimo to pozostawać w zamknięciu i ukryciu.”**) Jakby pisała o sobie, bo ona sama, choć młoda i pociągająca, jest już wewnętrznie skostniała, podobnie jak piękna Jerozolima, która z z powodu ostrych skał i głazów jawi się być niedostępną twierdzą. Obraz Jerozolimy to kolejna warstwa, którą Oz przed nami rysuje. Jerozolima jako miasto, a także jako zarzewie istnienia zagrożeń z jej burzliwą przeszłością, niepewną teraźniejszością i wątpliwą przyszłością. Jerozolima została przez Oza zantropomorfizowana, autor nadał jej mnóstwo cech ludzkich. Raz jest smutna, innym razem odległa, knuje, jęczy, jej serce bije, czasem krwawi, a światło wydobywa z niej za każdym razem inną twarz. Widnieją na niej ślady historii dawnej i tej aktualnej z odczuwalnym napięciem na linii izraelsko-palestyńskiej oraz kryzysem sueskim włącznie. Jednak Oz aspektom politycznym nadał wymiar bliskiej codzienności, wprowadził je w półmrok uliczek, wyrył w zatartych napisach na murach „W ogniu i krwi upadła Juda, w ogniu i krwi Juda powstanie”**), utrwalił w posępnych płotach. Jerozolimski nastrój napiera cieniem kolczastych... Całość recenzji na blogu "Czytam duszkiem". Zapraszam.
KLAUDIA KARDYNAŁ
09.12.2020
Dziękuję Wydawnictwu Rebis za egzemplarz recenzencki. Chana to jerozolimka, która studiuje język hebrajski na uniwersytecie. Tam poznaje swojego przyszłego męża Michaela. Ona potyka się na schodach, a ten ratuje ją z opresji. Tak powinna wyglądać bajka albo jakaś przepiękna historia miłosna. I z początku rzeczywiście tak jest. Para bardzo szybko bierze ślub i w jego rocznicę rodzi im się syn Jair. Zanim jednak Chana i Michael wzięli ślub spotykali się w kawiarniach, rozmawiali, odwiedzali swoich znajomych i wtedy życie wydawało się znośne i piękne. Zakochana dziewczyna widziała wady swojego chłopaka, ale w jakiś sposób je umniejszała. Zaraz po ślubie zamieszkali w małym średnio wygodnym mieszkanku, a Chana zaszła w ciążę. W następstwie przeróżnych komplikacji musiała przestać pracować i oczywiście rzucić studia. Natomiast Michael cały czas studiował i robił wszystko żeby zadowolić swoją małżonkę. Brał dodatkowe pracy żeby związać koniec z końcem i robił wszystko żeby tylko dziewczyna czuła się szczęśliwa. Znosił nawet jej humory, która zmieniały się jak pora dnia. Niestety Chana była tylko niezadowolona. Nic jej się nie podobało. Po porodzie, który także wiązał się z komplikacjami miała za złe mężowi, że ich synek woli być noszony przez ojca niż przez nią. Główna bohaterka cierpiała psychiczne katusze, które nachodziły ją nie wiadomo skąd. Dlatego była złośliwa dla męża, dziecka i sąsiadów. Miała za złe mężowi, że się kształci, a ona zatrzymała się w swoim rozwoju. Miała żal do synka, że ten jest nad wyraz mądry na swój wiek, ale nie ma żadnych emocjonalnych rozważań. Tak naprawdę wszyscy w domu stali się dla niej obcy. Chana zaczęła uciekać w świat marzeń sennych, w których była księżniczką, a jej przyjaciele z dzieciństwa byli jej wybawcami i oprawcami. Zupełnie zatraciła się w swój wewnętrzny świat. Na dodatek żeby tylko zrobić Michaelowi na złość potrafiła wydać całą jego wypłatę na nowe ubrania czy meble do mieszkania. Nie umiała wytłumaczyć dlaczego tak robi. Po prostu to był impuls. Musiała tak zrobić i koniec. Jak można się domyśleć po kilku latach małżeństwa cała miłość wyparowała. Michael i Chana są obcymi ludźmi we wspólnym domu. Mieszkają razem, ale żyją osobno. Każde w swoim świecie. Nie potrafię zrozumieć zachowania bohaterki, ponieważ wiedziała jakie wady ma Michael i od początku o nich wiedziała. Kiedy snuje swoją opowieść wydaje się, że jest on w ogóle nie w jej typie. Nie rozumiem dlaczego zgodziła się na to małżeństwo. Książka pisana jest w formie niedatowanych notatek. To wspomnienia Chany z różnych okresów jej życia. Czasami pisane są w pierwszej osobie, czasami jako wszechwiedzący narrator. Rozdziały są bardzo krótkie, a między wydarzeniami w nich zawartymi odstępy czasu są bardzo różne. Książka momentami jest męcząca, tym bardziej że nie ma zbyt wielu dialogów. Jeżeli chodzi o samo wydanie to książka jest w twardej oprawie z papierową obwolutą czego nie lubię. Jednak po pierwszym dniu czytania zrozumiałam dlaczego. Czarna okładka brudzi całe ręce. Każdemu zdarzają się niedociągnięcia. Książka dla chcących zagłębić się w psychikę kogoś cierpiącego na brak miłości.
urszula_gala
15.12.2020
Amos Oz Mój Michael, dawno już nie trafiła w moje ręce książka, która jednocześnie hipnotyzuje i drażni. Opowieść o zwykłym życiu, związku dwojga ludzi, jakich być może jest wiele, niezrozumieniu, skrywanych oczekiwaniach, niespełnionych marzeniach, tęsknocie za przeszłością, chorobie duszy. Lata pięćdziesiąte, Jerozolima, Michael i Chana wpadają na siebie przypadkiem. To spotkanie w niedługim czasie zaowocuje małżeństwem. On student geologii, zrównoważony, pragmatyczny, można by rzec wręcz nudny, a zarazem delikatny i cierpliwy, połączy życie rodzinne z systematycznym pięciem się po kolejnych szczeblach kariery naukowej. Ona wieczorowa studentka literatury hebrajskiej, łącząca studia z pracą w przedszkolu, zatopiona w marzeniach, prześladowana przez majaki senne, sprawiająca wrażenie zimnej, zamkniętej w sobie i nieczułej, po ślubie rezygnuje ze studiów, by poświęcić się rodzinie. Narracja jest prowadzona z perspektywy Chany, więc to jej punkt widzenia otrzymuje czytelnik. W tej opowieści o najzwyklejszej codzienności, dni płyną jakby od niechcenia, przepełnione małymi radościami lub smutkami, wizytami ciotek, wyjazdami do rodziny, chorobami czy nawet pojawiającym się przez chwilę konfliktem izraelsko-arabskim. Lubię, kiedy w opowiadanej historii pozornie niewiele się dzieje, a z wypowiedzianych słów, gestów czy relacji międzyludzkich można wiele doczytać, dopowiedzieć sobie, zinterpretować. I chociaż te panujące pomiędzy małżonkami relacje, wydawały mi się niezrozumiałe, a zachowania obojga drażniące, to miałam wrażenie, że czytam opowieść skonstruowaną wręcz mistrzowsko. Niełatwo jest napisać ciekawie o zwykłym życiu, a Amos Oz to potrafi. Tym co, moim zdaniem, wybrzmiewa w powieści najpiękniej jest otaczający bohaterów klimat Jerozolimy. Niby niewidoczny, bo autor raczej nie poświęca mu szczegółowych opisów, posiada jednak dar obserwacji i wplatania pozornie nic nie znaczących miejsc i wydarzeń w fabułę. Tu kino, tam prowadzony przez Persa warzywniak, widok na miasto, zamknięte dla innych narodowości dzielnice, wywieszone gdzieś pranie. Obraz wielokulturowy, nieco duszny, i co mnie najbardziej zaskoczyło, niezwykle deszczowy. Tak ukazany klimat miasta hipnotyzuje, uwodzi, powoduje, że miałam ochotę przemierzać nieznane ulice, wejść do świata ludzi, których cennym nabytkiem było radio, którzy zbierali na pralkę czy przez wiele lat odkładali oszczędności, by móc zamieszkać w większym mieszkaniu. Jeśli będziecie szukali w Moim Michaelu pędzącej akcji, nie znajdziecie takowej. Natomiast jeśli lubicie niespieszne, niedopowiedziane opowieści o relacjach międzyludzkich, gdzie nie da się jednoznacznie ocenić bohaterów ani odpowiedzieć na pytanie, kto w tym związku zawinił, Mój Michael może się Wam spodobać.
monika olga czyta
22.11.2020
Piękna ta proza! To powieść zdecydowanie do wielokrotnego czytania… Z noty wydawniczej dowiadujemy się, że „Oz mistrzowsko maluje postępujący rozpad małżeństwa (…) ukazując zarazem panoramę Jerozolimy lat pięćdziesiątych XX wieku”. Panorama Jerozolimy faktycznie jest ukazana w powieści i to w bardzo interesujący sposób. Z tym stwierdzeniem się zgodzę. Jednak ciężko zgodzić mi się ze stwierdzeniem, że autor w poświeci ukazuje rozpad małżeństwa… Nie do końca wiem jak to wyrazić, ale to było małżeństwo… jednostronne. W to małżeństwo zaangażowany był jedynie Michael. Chana z kolei pozwalała co najwyżej angażować swoją osobę w kolejne sceny z życia Michaela Gonena. Chana twierdzi, że kochała swojego męża… Może to prawda. Może do innej miłości nie była zdolna. Michael i Chana. On geolog. Ona humanistka. On poświęcający się rodzinie. Ona wypełniająca jedynie swoje obowiązki. On poświęcający się nauce. Ona swoje zamiłowanie do literatury dawno już porzuciła. On mający jasno wytyczone cele i konsekwentnie do nich dążący. Ona snująca się w życiu bez celu. On realista. Ona marzycielka. On nazywający wszystko konkretnie i bez zawiłości. Ona uciekająca się do metafor. Mogłabym tak wymieniać bez końca. Michaela polubiłam. Bardzo. Chany nie polubiłam. Ani trochę. Jest jeszcze ich synek – Jair. Rezolutny chłopczyk, który nigdy nie dał zbyć się byle wyjaśnieniem. Oz przepięknie opisał nie zawsze piękną rzeczywistość. Rzeczywistość pokazaną i z perspektywy Michaela, i z perspektywy Chany. Urzekła mnie jednoznaczność wypowiedzi Michaela. Urzekł mnie jego spokój, jego zrównoważenie, jego stoicyzm, jego jasność i klarowność wniosków, jego szczerość i jego prostolinijność. Urzekło mnie jego pogodzenie się z zastaną rzeczywistością. Urzekła mnie jego obowiązkowość i wobec rodziny, i wobec ojczyzny. Urzekło mnie jego niezłomne dążenie do raz obranego celu. Urzekł mnie jego sposób rozmowy z Jairem i to, w jaki sposób tłumaczył świat swojemu synkowi. Dziwiłam się, skąd w tym człowieku tyle siły, tyle cierpliwości, tyle wytrwałości, tyle zapału do pracy. Tak. Bardzo kochał swoją rodzinę. A Chana? A Chana sama nie wiedziała, czego chciała od życia. Chana to osoba cierpiąca na chroniczny brak zadowolenia. Wiecznie marząca o czymś, czego nie ma. Wiecznie pogrążona w swoich myślach. Wiecznie pogrążona w swoich sennych wizjach. Nie potrafiąca dostrzec, ile szczęścia w życiu ją spotkało… Ojciec Michaela powiedział o Chanie, że jest poetką, chociaż nie pisze wierszy. Oczarowało mnie to zdanie. Takich zdań w tej powieści jest znacznie więcej…
ananke144_czyta
28.04.2021
"Psychopaci naprawdę są wśród nas. Codziennie czają się w cieniu i szukają swojej ofiary" . Znacie ten typ faceta? Zawsze wymuskany i w idealnie wyprasowanej koszuli. Kiedy czegoś chce- bywa szarmancki z tym swoim przenikliwym spojrzeniem i szelmowskim uśmiechem na ustach. Ale ten rycerz na białym koniu i ucieleśnienie marzeń każdej kobiety to taki diabeł w cholernie seksownej powłoce. Kiedy czegoś od ciebie chce- kłamie jak z nut, nagina rzeczywistość do swoich celów, świetnie się kamufluje, gra w sposób naturalny, wyczuwa to, co chcesz usłyszeć i karmi cię tymi słowami, bawi się tobą i uzależnia innych od siebie. Jest wyzuty z jakichkolwiek ludzkich odruchów i nigdy nie idzie na ustępstwa, jeśli chodzi o swoje pragnienia. Potrafi omotać każdą kobietę, uzależnić od siebie, a potem zaczyna ją niszczyć krok po kroku. Jego nastrój zmienia się, jak w kalejdoskopie- od mężczyzny idealnego do prawdziwego drania, patologicznego psychopaty. . A znacie ten typ kobiety? Do tej pory przykładna żona i matka, trzeźwo stąpająca po ziemi, dla której rodzina i praca to był priorytet. I nagle - zaczyna szaleć na punkcie jakiegoś faceta, zachowywać się jak zakochana nastolatka. Zaczyna popełniać błędy w pracy, bo cały czas siedzi na telefonie i tępo wpatruje się w ekran, czekając na wiadomość od niego. Z jednej strony rozkwita, a z drugiej oddala od wszystkich i zapomina o wszystkim. Bo liczy się tylko ON. . Świetny thriller z wątkiem kryminalnym, który musi przeczytać każda kobieta. Chociażby po to, żeby wiedzieć, czy na jej drodze może stanąć ktoś taki, jak M. I jak się to może dla niej skończyć. Bardzo pouczająca lekcja życia, pokory wobec siły manipulacji, ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem "klapek na oczach". Było przerażająco prawdziwie i życiowo. Postać M. , czyli głównego bohatera- była fascynująca. W tle toczy się śledztwo, które otwiera oczy na szczegóły pracy policji i prokuratury, a także pokazuje siłę i możliwości profilowania w śledztwach kryminalnych. Nie można się oderwać. Kończę w lekkim szoku. Gratuluję Autorce. Książkę jak najbardziej polecam wszystkim- https://www.instagram.com/ananke144_czyta/
Anonim
23.12.2020
Opowieść o trudnej miłości, ukazująca nie zawsze tę piękną i wzruszającą stronę małżeństwa. Historia małżeństwa kochającego się, ale żyjącego obok siebie, razem ale osobno. Hannah, studentka literatury poznaje Michaela, studenta geologii. Przypadkowe spotkanie zaważy na ich dalszym wspólnym życiu. Bardzo szybko się pobierają, wkrótce na świat przychodzi syn. Małżonek jest trochę zaskoczony faktem, że zostanie ojcem. Jednak z czasem radość pojawia się w jego dziwnym sposobie bycia. Nie jest im łatwo, prowadzą oszczędne życie, Michael tylko pracuje na utrzymanie rodziny, a ponadto cały czas poświęca na pisanie doktoratu. Domem zajmuje się Hannah, co wkrótce powoduje pustkę w jej życiu. Małżonkowie coraz bardziej oddalają się od siebie, zaczyna więcej ich dzielić niż łączyć. Czy małżeństwo przetrwa kryzys? Czy są na tyle dojrzali, aby zapełnić tę przepaść, która jest między nimi? Mój Michael to niezwykła powieść o samotności w małżeństwie, kryzysie relacji małżeńskich i poczuciu wyobcowania w związku. Ludzie z czasem się od siebie oddalają, tylko warto zadać pytanie, czym to jest spowodowane? Pracą, nadmiarem obowiązków, pojawieniem się dziecka na świecie, a może faktem, że małżeństwo nie wynikało z wielkiej miłości? Trudna to lektura, nie na jeden wieczór, ale na dłuższą chwilę. Nie można jej czytać szybko, w nią się trzeba wczuć, aby uchwycić to, co nie jest napisane, ale błądzi pomiędzy stronicami tej lektury. Nie oczekujcie wielkich i szybkich akcji, dynamicznych zwrotów czy wybuchu fajerwerków. Tutaj fabuła płynie spokojnie, jest uśpiona. Trzeba emocje samemu wydobyć z niej, wnikliwie obserwować zachowania bohaterów i samemu ocenić sytuację. Nie mogę powiedzieć, aby ta powieść mnie bardzo wciągnęła i zniewoliła. To trochę nie mój klimat. Owszem bardzo cenię powieści psychologiczne, ale ta do mnie nie przemówiła mocnym głosem, trochę wiało nudą i nijakością. Bohaterowie zbyt wycofani i niezdecydowani, nie potrafiący się odnaleźć w nowej roli. Jestem jednak pewna, że historia na pewno znajdzie swoich wiernych fanów, zwłaszcza tych, którzy znają i cenią wcześniejszą twórczość Amosa Oza.
ananke144_czyta
12.10.2021
Rodzaj thrillera, który posiada według mnie wszystko to, co dobry thriller psychologiczny powinien posiadać. Wciąga od pierwszych stron, potem akcja nieco zwalnia, ale kilka kolejnych zwrotów akcji prowadzi nas już prosto do fabularnego finału - takiego w iście amerykańskim stylu. . Cały klimat tworzy tutaj miejsce akcji- pustynia Mojave, "tkwiąca milcząco pod sunącymi po niebie chmurami", pośród burz i unoszących się wysoko w górę w powietrzu ziarenek piasku. Tutaj rządzą gładkie i majestatyczne głazy oraz drzewa Jozuego, przypominające "sylwetki strażników pilnujących martwych ciał"... To miejsce idealne dla ludzi z poranioną duszą, chcących zacząć wszystko od nowa, ukryć się, zapomnieć o przeszłości lub się jej wyprzeć. I taką osobą jest główna bohaterka- której ktoś wyrządził szkodę jej duszy i pozostawił w niej bolesną pustkę. Tym kimś był jej ojciec- seryjny morderca i psychopata, który okazał się być potworem o ustach wypluwających same kłamstwa, ramionach będących niczym "pieczara pełna much plujek" i naginający rzeczywistość do swoich celów. I zmuszający swoją córkę do tego, by wierzyła tylko w to, w co on chciał, żeby wierzyła. Kiedy przeszłość zaczyna się o pewne rzeczy upominać- zaczyna się nowa zabawa i nowa chora gra... Rozgrzebywanie przeszłości i rozgryzanie poszczególnych fragmentów "wielowymiarowej prawdy", by "uśpione neurony ocknęły się i wystrzeliły przywołując pewne ulotne wspomnienia" głównej bohaterki- byłej agentki FBI i profilerki... . Duszna atmosfera i specyficzny klimat amerykańskiej pustyni. Osobliwi bohaterowie, z których każdy skrywa jakąś tajemnicę. Warstwa psychologiczna- ciekawa i pełna informacji o funkcjonowaniu psychopatów, ich sposobach manipulowania otoczeniem, empatii, a nawet budowie ich mózgu. Sporo rzeczy przeraża, część zaskakuje, a całość czyta się błyskawicznie. Obraz toksycznej relacji rodzic - dziecko skłania do refleksji. No i ciąg dalszy zapewne nastąpi, bo nie wszystkie wątki (chociaż w niektóre aż ciężko uwierzyć)- doczekały się jeszcze swojego finału... Polecam.
ananke144_czyta
11.12.2020
Już dawno nie skończyłam czytać książki z takim błogim poczuciem satysfakcji, że przeczytałam coś mądrego, ważnego i wartościowego. I że to było po prostu o CZYMŚ. Niby prosta historia - opowieść o miłości przedstawiona z perspektywy kobiety, a w tle Jerozolima widziana oczami autora. Ale nic tutaj nie jest proste- bo on pracowity i rozsądny naukowiec, a ona - w duszy poetka, a w życiu żona i matka. Czy może być większy dysonans ? I jak taka różnica może wpłynąć na wzajemne relacje w długoletnim związku ? Może, i to znacząco ;) To nie jest książka dla każdego. Jeśli znacie kogoś, kto jest urodzonym poetą, chociaż nigdy nie napisał żadnego wiersza, jeśli znacie kogoś, kto ciągle szuka, błądzi, coś ciągle gra mu w duszy, ciągle trapi go coś, czego nie potrafi nazwać i sprecyzować - zrozumiecie główną bohaterkę i będzie wam jej po prostu żal ...W innym przypadku - będzie was drażnić... Ja znam takich ludzi i rozumiem, że często niektórzy pragną być, a nie tylko leżeć; krzyczeć, a nie szeptać; dotykać (a nie tylko patrzeć); nie tęsknić, tylko płynąć. I że można śnić na jawie w ciągu dnia , i śnić także w nocy najpiękniejsze możliwe sny. Wyobrażać sobie alternatywne rzeczywistości i się nimi karmić. I wiem także, że na poczucie pustki i strapioną duszę nie pomoże raczej napar z mięty :) Jerozolima opisana niczym miasto z marzeń sennych. Sny i marzenia bohaterki. Sama bohaterka - dziwna, wiecznie zadumana, zatopiona w marzeniach. To wszystko tworzy senny, oniryczny klimat, który z jednej strony fascynuje, ale z drugiej trochę otumania. Polecam dla wiecznie stroskanych dusz, dla tych, co cenią piękno języka, niestraszne są dla nich wyzwania, a na ból duszy preferują zatopienie się w fascynującej, inteligentnej i wartościowej lekturze. I mimo, że książka nie jest nowa (bo napisana w 1967 r.), a to jest tylko wznowienie - to jest warta uwagi :) https://www.instagram.com/ananke144_czyta/
Katarzyna
25.11.2020
Kolejna doskonała powieść Oza. Brak szybkiej akcji, brak zapierających dech w piersiach zwrotów fabuły.A jednak czyta się tak, iż trudno się oderwać. Powieść stagnacyjna, spokojna. Czasami, w wielu nawet momentach ma się ochotę ruszyć jakąś korbką, przycisnąć przycisk byle coś się zmieniło, byle miało miejsce jakieś nagłe wydarzenie. Nic takiego się nie dzieje. Fabuła nadal toczy się spokojnie. A i tak książka porywa. Oz ma po prostu niebywały talent. Fabuły nie da się streścić. Ba, nie da się jej nawet naszkicować. Są takie książki. Jest ich niewiele, ale są. I Mój Michael do nich właśnie należy. No, ale spróbuję choćby w dwóch zdaniach napisać, że to książka o spotkaniu dwojga ludzi, ich ślubie, wspólnym życiu i pustce oraz marzeniach i niespełnieniu mimo pozornego szczęścia i spełnienia. Akcja toczy się w Jerozolimie w latach 50. XX wieku. W tle echa wojny izraelsko-arabskiej. A w domu i życiu bohaterów...To genialne studium związku, zmian w życiu, powiązania tych zmian z otoczeniem i czegoś zdecydowanie więcej. No i wyszło nie tak jak chciałam. Napisane powyżej zdania o treści Mojego Michaela nawet w najmniejszym stopniu nie oddaje treści, sensu, magii książki. Ehhh... Książka daje niesamowite możliwości interpretacji. Mimo braku nagłych zwrotów akcji. Mimo stagnacyjnej fabuły wiele się w niej dzieje. Te wydarzenia, treść każdy bez mała czytelnik może odebrać w inny sposób. Można różnie interpretować książkę. Jestem ciekawa, jak wy ją odbierzecie, jakie wrażenie na was wywrze. Powieść została uznaną przez krytykę za izraelską Panią Bovary. Przetłumaczono ją na kilkadziesiąt języków, na jej podstawie powstał amerykańsko-izraelski film Michael Sheli. Polecam.