Mickey 7

32,99 zł

59,90 zł - cena sugerowana przez wydawcę

Gwarancja najniższej ceny

Jeśli po zakupie tego produktu, znajdziesz go taniej w wybranych sklepach internetowych, zwrócimy Ci różnicę w formie eKarty Empik. Obowiązują ograniczenia. Zobacz warunki akcji

TANIEJ W APLIKACJI
Przejdź do appki Empik i kup ten produkt taniej z kodem "APP1"
Sprzedaje firma Empik
Jak sortujemy?
Darmowa dostawa z PremiumSalony od 0 zł, punkty i kurier od 49,00 zł
Dołącz do Premium
Dostawa za darmo do salonu
Dostawa i płatność
Przewidywany czas wysyłki1 dzień roboczy
Szczegóły
Dostępny w salonie
Odbierz za 2 godziny
Zwrotdo 14 dni
Zwroty
Sprawdź darmowy fragment
Przeczytaj
Produkt sprzedają inni sprzedawcy (12)
Pokaż
Taniej od 24,18 zł
Dostępne 2 opcje od 24,18 zł
Outlet

Informacje szczegółowe

Pokaż wszystkie
Data premiery:
2024-04-03
Liczba stron:
328
Autor:
Edward Ashton

Powiązane z produktem hasła

dystopiaobcyspace opera

Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.

Opis produktu

Mickey 7 - Edward Ashton

Umieranie to żadna frajda... ale pozwala zarobić na życie.

Mickey7 jest wymienialnym: pracownikiem ekspedycji mającej na celu skolonizować planetę Niflheim, a jego specjalnością są misje samobójcze.

Gdy tylko zadanie okazuje się zbyt niebezpieczne dla innych, otrzymuje je Mickey. Po śmierci danej wersji odtwarza się nowe ciało z kopią wspomnień poprzedniego.

Po sześciu śmierciach Mickey7 rozumie już, dlaczego był jedynym kandydatem, który zgłosił się na to stanowisko.

Podczas dość rutynowego zwiadu zaginiony w akcji Mickey7 zostaje uznany za martwego. Kiedy dzięki pomocy miejscowych form życia wraca do kolonii, okazuje się, że spisano go już na straty, a do pracy zgłasza się nowy klon, Mickey8.

Zwielokrotnianie wymienialnego jest zabronione i w razie wykrycia obaj zapewne trafią do odzyskiwacza białka. Mickey7 musi więc utrzymać swego sobowtóra w tajemnicy przed resztą kolonii.

Ostateczny los zarówno tubylców, jak i kolonizatorów zależy od Mickeya7. Oczywiście jeśli uda mu się nie umrzeć na dobre…

Na podstawie powieści Joon-ho Bon, zdobywca 4 Oscarów za Parasite, nakręcił film z Robertem Pattinsonem w roli głównej.

„Fascynująca mieszanka pomysłów z różnych nurtów science fiction, jednocześnie stanowiąca nowatorskie podejście do tematu klonowania”. „Locus”

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Zobacz więcej z kategorii: science-fiction

Inne książki autora: Edward Ashton


Najczęściej zadawane pytania

Informacje szczegółowe

ID produktu:
1445632418
Tytuł:
Mickey 7
Tytuł oryginalny:
Mickey7
Autor:
Tłumaczenie:
Dembowski Paweł
Wydawnictwo:
Język wydania:
polski
Język oryginału:
angielski
Liczba stron:
328
Numer wydania:
I
GPSR - osoba odpowiedzialna i certyfikaty:

Oceny i recenzje o produkcie

Sortuj

Piotr
Zweryfikowany zakup
28.12.2025
warto przeczytać z perspektywy kto widział film bo mimo że książka jest według mnie gorsza to ciekawie podchodzi do pewnych wątków które nie są rozwinięte w filmie oraz nie posłużyła do zrobienia adaptacji 1 do 1 więc wciąż jest tu sporo do przeczytania dla siebie
Piotr
Zweryfikowany zakup
02.01.2025
Fabuła trochę przewidywalna, ale forma pisania z wątkami pobocznymi powoduje, że bardzo dobry brze się czyta . Polecam
Norbert
Zweryfikowany zakup
22.11.2024
Niby fajne, ale czuję jakiś niedosyt
Tom
Zweryfikowany zakup
13.05.2024
Tak lubię. Pulpa do poduszki.
Kulturiada
29.10.2024
Ta książka pomogła mi przetrwać najcięższą sesję na studiach i za to jestem jej dozgonnie wdzięczny. "Mickey7" to książka z gatunku luźnego S-F opartego na komediowej narracji głównego bohatera. Ostatni raz miałem przyjemność coś takiego czytać 8 lat temu przy okazji lektury "Marsjanina" Andy'ego Weira i szczerze powiedziawszy widzę tu sporo podobieństw pod tym względem. Nie uważam, żeby "Mickey7" był lepszą książką od "Marsjanina", zdecydowanie nie. "Marsjanin" był dość mocno naukowy, i mimo, że autor tłumaczył czytelnikowi wszystko w bardzo prosty i zrozumiały sposób, to jednak pozostawał książką, który kładzie spory nacisk na aspekt naukowy. W przypadku "Mickey7" tak nie jest. Tu czuć ten większy pierwiastek fiction od science, ale to absolutnie nie urąga lekturze. Autor tworzy ciekawą wizję przyszłości, opartą na ekspansji dziewiczych planet i obserwacji sukcesów (lub porażek) kolonizacji. Jednak nie robi tego w naukowy sposób, lecz bardziej wysnuwa niczym nie popartą wizję, którą my jako czytelnicy musimy zaakceptować. A muszę przyznać, że jest to dosyć proste głównie dzięki fajnemu i prostemu sposobowi pisania Edwarda Ashtona. Fabularnie obserwujemy przygody tytułowego Mickey'a7, który jest wymienialnym - istotą, która uzyskała pozorną nieśmiertelność i w tym celu jest wysyłana na najbardziej niebezpieczne i ryzykowne misje kolonizacyjne. A wszystko to dzięki temu, że kiedy Mickey umiera to dowództwo zleca wyprodukowanie następnego klona wyposażonego w pamięć i doświadczenie poprzednika. I tak w koło Macieju, albo jak kto woli, dookoła Wojtek. Jak się pewnie domyślacie, nasz wymienialny zdążył umrzeć i odrodzić się na nowo już aż siedem razy! A w zasadzie to osiem i to będzie główny motor napędowy powieści Ashtona, bowiem nie mogą istnieć równolegle dwa egzemplarze wymienialnego, a Mickey7 oraz Mickey8 nie chcą rezygnować z przywileju życia. To co kupiło mnie w tej książce to przede wszystkim humor. Główny bohater (mamy tu narrację pierwszoosobową) ma bardzo fajne i pasowne poczucie humoru, trochę podobne do humoru Marka Watney'a ze wspomnianego "Marsjanina". Czytelnik wie, że wraz z głównym bohaterem wdepnął w głębokie bagno, ale groteskowy i abstrakcyjny wydźwięk całej tej sytuacji powoduje, że człowiek ma ochotę się cały czas śmiać. Do tego sposób pisania Edwarda Ashtona jest bardzo płynny i przyjemny. Przez tę książkę się płynie podczas lektury, a sama historia po prostu daje 100% frajdę i przyjemność. Prawdopodobnie dlatego tak bardzo mi ta książka pomogła przetrwać sesję. Po całych dniach nauki i egzaminów przyjemnie było przeczytać coś odmóżdżającego i zabawnego. Jednak książka ta nie jest pozbawiona wad. Osobiście uważam, że po pierwsze jest za długa, a po drugie pomimo początkowego pogłębienia bardzo gwałtownie i szybko się kończy. Co prawda wszystkie ważniejsze wątki zostały domknięte, jednak w mało satysfakcjonujący sposób. Wiecie, czytacie przez 300 stron przemyśleń i zabawnych anegdotek głównego bohatera, nawiązujące do wydarzeń, które dzieją się wokół, i jakby nie patrzeć, głównie spowodowanymi przez niego, tylko po to by w ciągu następnych 30 stron wszystkie te problemy rozwiązać jak za machnięciem magicznej różdżki. Nota bene mało spektakularnej. Szczerze przydałoby się dodatkowe 100 stron, bo kolejny tom raczej niczego nie rozwiąże. Dodatkowo przez całą lekturę miałem poczucie, że Mickey7 i Mickey8 są od siebie bardzo różni. A przecież nie powinni, prawda? W końcu są kopiami tego samego człowieka, zatem powinni zachowywać się podobnie i z tego powinny wywiązywać się różne zabawne sytuacje. Tymczasem Mickey8 jest całkiem różny od swojego poprzednika i czytelnik przez większość czasu jest podirytowany zachowaniem tego bohatera. Nie jest to jednak świadomy zabieg autora, po prostu chyba zapomniał o tym, że to mają być tożsame osoby, a nie zupełnie różne. Pomimo wyżej wymienionych błędów uważam, że książka jest warta polecenia. Jest lekka, przyjemna i bardzo zabawna. Lekkie pióro Ashtona pozwala czytelnikowi płynąć przez historię, a przez większość czasu czyta się przygody Mickey'a7 z bananem na ustach. Jak już mówiłem, prawdopodobnie dzięki temu, udało mi się przetrwać sesję i będę za to wdzięczny do końca życia. Zatem jeśli szukacie fajnych, lekkich, niezobowiązujących lektur na kilka miłych wieczorów, albo tak po prostu, żeby się odstresować to myślę, że ciężko o lepszego kandydata niż "Mickey7" Edwarda Ashtona. Aaaa, no i musicie lubić dziwne stworzonka w kosmosie, bo jakby moja mama miała o czymś takim czytać to pożal się Boże. Jeśli spodobało Ci się co tu napisałem to zapraszam na mojego Instagrama (kulturiada) po więcej recenzji i ciekawostek ze świata kultury, będę niezwykle wdzięczny za każdy rodzaj wsparcia :) https://www.instagram.com/kulturiada/
Heather
08.05.2024
Sięgając po powieść Edwarda Ashtona nie do końca wiedziałam czego mogę się spodziewać. Akcja rozgrywana w przestrzeni kosmicznej zawsze była moją słabą stroną i uciekałam od podobnych historii. A jednak coś przyciągało mnie do "Mickey7" i w ten sposób trafiłam na historię, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Zacznijmy od tego, że to fabuła, która ma wiele ukrytych znaczeń. To nie jest prosta opowieść na jedno leniwe popołudnie a w pełni angażująca lektura, która mocno daje do myślenia. Oczywiście jeśli lubicie czytać między wierszami to wyłapiecie wszystkie te dodatkowe smaczki, ale jeśli skupicie się na samej powierzchownej treści – tutaj również czekać będzie Was wielka przygoda. Autor bowiem porusza ponadczasowe wartości i pokazuje jak zmienia się świat pod wpływem napływu oczekiwań ludzkości. Skolonizowanie innych planet nagle stało się możliwe i poniosło ze sobą szereg konsekwencji, które dla jednostki być może nie mają większego znaczenia, ale już dla ogółu są wstępem do nieodwracalnych zmian. Tytułowy Mickey7 jest wymienialny. Umiera raz za razem na potrzeby nauki i przyszłości świata. Narażony na wielokrotność śmierć pracownik ekspedycji zrobi wszystko, by pomóc w skolonizowaniu planety Niflheim. Mickey7 został stworzony, by pomagać zwykłym ludziom i maszyno,. Każda jego nowa wersja odradzała się z wszczepioną tą samą kopią mózgu, jednak kolejna śmierć z kolei zaczyna się mężczyźnie dawać mocno we znaki. W dodatku pewnego dnia nowa misja nie idzie zgodnie z planem i Mickey7 zostaje uznany za zmarłego. Na jego miejscu pojawia się kopia, która ma wypełniać jego obowiązki. Nie może być dwóch takich samych wymienianych w jednym czasie a nikt nie wie, że Mickey7 wyszedł cało z opresji. Oto przyszłość oczami inteligentnego autora. Błyskotliwe postrzeganie świata przelane na karty powieści zmieniło się w fabułę która ma wiele znaczeń. Historia porusza ważne motywy, nawiązuje do współczesnych wartości i wydaje się ponadczasową opowieścią pełną ukrytych znaczeń. Skupiając się jednak na samej treści w prowadzonej fabule muszę przyznać, że wszystko było na swoim miejscu a odpowiedni klimat prowadzi nas od pierwszej do ostatniej strony, idealnie dopełniając dzieła. Okazało się bowiem, że nie tylko świat stoi przed nami otworem, ale i przestrzeń kosmiczna, w której wciąż są nieodkryte planety. To luźna wariacja na temat tego co może czekać nas w kosmicznej przestrzeni, ale przyznaję, że pomysł autora i jego wykonanie bardzo przypadły mi do gustu. Szczególnie mrok sugestywnie dający się we znaki a także potencjalna wizja tubylców, którzy nie są tacy źli jak ich malują. "Mickey7" to lektura zdecydowanie warta uwagi. Dobrze napisana, plastycznie przedstawiona i skupiająca się na intensywnej przygodzie, podczas której wszystko może się wydarzyć. Decydując się na historię nie spodziewałam się, że aż tak mocno przypadnie mi do gustu a jednak muszę pochwalić autora za zamysł i wykonanie, ponieważ nie mogłam oderwać myśli od tego co rozgrywa się na kartach jego powieści. Nie jestem wielką fanką tego gatunku, więc to już powinno stanowić rekomendację samą w sobie, dlatego książkę polecam każdemu, bez względu na upodobania literackie, ponieważ jest tak dobrze napisana i tak błyskotliwie analizuje świat, że warto poświęcić jej całą swoją uwagę.
Bookendorfina Izabela Pycio
09.08.2025
„To będzie najgłupsza z moich dotychczasowych śmierci.” Pomysł na fabułę, klonowanie człowieka jako narzędzia w kosmicznych podróżach, bardzo mnie zaciekawił. W końcu, za naszych żyć nie będzie to realne, podobnie jak kolonizowanie najbliższych nawet planet. Pomimo postępu technologicznego i medycznego wciąż stoimy daleko nawet od linii startu w bezpośrednim ludzkim poznawaniu ułamka najbliższego nam wszechświata. Dlatego zastanawiałam się, jak Edward Ashton podejdzie do tematu, czym rozrusza moją wyobraźnię, do jakich refleksji skłoni. Niestety, książka nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań. Okazała się się zwykłą przygodą rozgrywaną na skutej lodem planecie, przy diabelnie niesprzyjającym środowisku i udziałem inteligentnych stworzeń. Lecz i w takiej szacie fabularnej zabrakło kreatywnej energii wciągającej odbiorcę. Jeśli spojrzeć na powieść od strony czystej rozrywki w klimacie kosmosu, wspartej wstawkami o historii mniej lub bardziej nieudanych podbojów i zasiedlania obcych planet, zbyt gładko się przez nią przepływało. Jeśli czytelnik liczył na coś więcej, to nie miał szansy się z tym zaznajomić. Brakowało wejścia w psychologiczne aspekty egzystencji, tożsamości człowieka, świadomości jaźni, formy mentalności, skutków odtwarzania osobowości. Co byłoby znacznie wciągające niż sam aspekt biodrukowania ciał. Autor wprowadził kilku bohaterów, na których bazowała fabuła. Nie do końca przekonywały osobowości, tak naprawdę niczym się nie wyróżniały, wpadły do koszyka reprezentacyjnych postaci, aby akcja mogła toczyć się dalej. Natomiast z zaciekawieniem wsłuchiwałam się w rozmowę Mickiego samego z sobą, frapująco spoglądałam na biologiczne instynkty i psychologiczne mechanizmy rządzące człowiekiem. Przypuszczałam, że Ashton zdecyduje się rozwinąć osobliwą relację, nadać jej bardziej różnorodny kształt, urozmaicić zaskakującymi incydentami. Ale może fakt, że to już kolejna generacja kolonizacji sprawił, że dla głównego bohatera pewne zachowania i postawy stały się czymś na tyle naturalnym, że nie było już konieczności szerszej ich interpretacji. Jako wymienialny, zobowiązany kontraktem możliwej wielokrotnej śmierci, Mickey nie za bardzo miał możliwości decydowania o swoim życiu, czy precyzując, kopii pamięci. Chciałam bardziej intrygującego rozwinięcia wątku, co stało się z szóstą wersją, widziałam potencjał do ciekawego wzmocnienia napięcia w scenariuszu zdarzeń. Ale tak jak i pozostałe interesująco zapowiadające się kierunki tematyczne, niejako wstawki w fabule i opisie, pomysł wyłonił się na chwilę w powierzchownej formie, czasem wręcz z nieuwzględnieniem innych zależnych aspektów, jakby autor poszedł na skróty. Szkoda, gdyż autor podsunął sam sobie kilka naprawdę inspirujących zagadnień, które bardziej szczegółowo potraktowane znacznie podniosłyby walory powieści. bookendorfina.pl
Anonim
05.12.2024
„W ciągu ostatnich ośmiu lat umierałem sześć razy. Można by pomyśleć, że się do tego przyzwyczaję”[1]. Tytułowy Mickey z powieści Edwarda Ashtona ma nietypową fuchę. Bierze udział w ekspedycji mającej na celu kolonizację nowej planety, a poleciał w roli tzw. wymienialnego. Dostaje on najgorsze, najbardziej ryzykowne zadania. Testuje się na nim rozwiązania mające pomóc ludziom przystosować się do nowego środowiska. Jeżeli Mickey zginie jest odtwarzany na nowo. Na początku książki poznajemy jego siódmą wersję. W wyniku wypadku podczas zwiadu Mickey7 zostaje uznany za zmarłego i „rodzi się” Mickey8. Jednak Siódmy wraca do bazy, a zwielokrotnienie jest niezgodne z regulaminem. Który z nich ma większe prawo by istnieć? Edward Ashton przedstawia ciekawą koncepcję nieśmiertelności. Mogłoby się wydawać, że jest ona niejako pożądana, ale w powieści „Mickey7” nie jest ona przywilejem, a karą. Na stanowisko wymienialnego raczej nikt nie zgłasza się dobrowolnie. Znajdują się też grupy ludzi – a nawet całe ideologie – gardzące tą procedurą. Pojawia się też pytanie, na ile kolejne wersje Mickeya są pierwszym Mickeyem. Obserwując Siódmego i Ósmego odnosimy wrażenie, że to kompletnie inne osoby, a jednak są tą samą osobą. „Mickey7” to niewątpliwie powieść science-fiction, ale trudno mi ją sklasyfikować bardziej precyzyjnie. Na pewno nie jest to książka akcji. Owa jest, ale dość skąpa i to nie ona napędza fabułę. Pojawiają się też ciekawe kwestie etyczno-filozoficzne, ale nie dominują. Charakter tej książki determinuje główny bohater i zarazem narrator, czyli Mickey7. Jest on z wykształcenia i zamiłowania historykiem i z takiej, kronikarskiej, perspektywy referuje nam swoje doświadczenia, a także nawiązuje do innych wypraw kolonizacyjnych. Przytacza ich sukcesy i porażki. Daje to całkiem ciekawy obraz tego procederu. Interesująca książka. Przyznam, że spodziewałam się mocniejszych akcentów etycznych. Żebyśmy się dobrze zrozumieli, Edward Ashton stawia dobre pytania, ale obojętność bohatera gdzieś tłumi ich wydźwięk. Myślałam również, że akcja będzie bardziej dynamiczna, tymczasem autor podszedł do fabuły wyjątkowo spokojnie. Jednak książkę czytało mi się całkiem dobrze, a historie poprzednich ekspedycji nawet mnie wciągnęły Mogę napisać, że jest to lekkie science-fiction poruszające pewne moralne zagadnienie w całkiem przystępnej formie. [1] Edward Ashton, „Mickey7”, przeł. Paweł Dembowski, wyd. Zysk i s-ka, Poznań 2024, s. 46.
Róża
30.07.2024
„Mickey7” autorstwa Edwarda Ashtona to opowieść o Mickeym, klonie numer 7, który pełni funkcję wymienialnego pracownika kolonialnego na obcej planecie. Klony takie jak Mickey są wykorzystywane do najbardziej niebezpiecznych zadań, ponieważ mogą być łatwo zastąpione kolejnym egzemplarzem po śmierci. Ta ciekawa koncepcja już na wstępie zapowiada interesującą historię pełną napięcia i intrygujących przemyśleń. Ashton tworzy fascynujący świat, w którym nowe technologie i obce formy życia odgrywają kluczową rolę, co jest gratką dla miłośników science fiction. Mamy tu wiele klasycznych elementów gatunku, takich jak zaawansowane technologie, kolonizacja kosmosu czy interakcje z obcymi cywilizacjami. Autor z powodzeniem kreuje atmosferę pełną niepewności i tajemniczości, która utrzymuje czytelnika w napięciu do samego końca. Styl lekki i przyjemny, choć momentami wymaga większego skupienia, co może być atrakcyjne dla bardziej wymagających czytelników. Fani powieści Andy’ego Weira z pewnością znajdą tu coś dla siebie. Jednym z największych atutów powieści jest sposób, w jaki Ashton balansuje pomiędzy akcją a refleksją nad głębszymi kwestiami etycznymi czy filozoficznymi. Tematy takie jak tożsamość, klonowanie i przetrwanie są zręcznie wplecione w fabułę, co sprawia, że książka nie tylko dostarcza rozrywki, ale również skłania do myślenia. Niektóre interesujące wątki mogłyby być po prostu bardziej rozwinięte. Mimo to, polecam „Mickey7” z czystym sercem każdemu, kto szuka intelektualnej zabawy i fascynującej opowieści.
k.tomzynska
28.04.2024
Po dobrej passie ze świetnymi książkami wreszcie musiał przyjść czas na lekkie rozczarowanie. Mowa tutaj o „Mickey 7” autorstwa Edwarda Ashton’a. Sam pomysł na fabułę był bardzo ciekawy, jednak z jego wykonaniem wyszło trochę gorzej. Książka składa się z głównego wątku i licznych retrospekcji, które dotyczą przede wszystkim prób nieudanej kolonizacji obcych światów, czy poprzednich wcieleń bohatera. Szczerze mówiąc to właśnie te wątki poboczne były dla mnie znacznie ciekawsze, a dodatkowo cała książka została mocno zaburzona poprzez szczegółowe opisy techniczne, które strasznie mnie wynudziły. Rozumiem budowanie otoczki historii, ale jednak można to zrobić w sposób bardziej przyjemny dla Czytelnika. Były także momenty, które można było lepiej rozbudować z korzyścią dla powieści, ale Autor tego nie zrobił, a wręcz uciął niektóre wątki w najlepszych momentach… Sam bohater to tak naprawdę wielka niewiadoma. Jego „wizja” jest ledwo zarysowana, brakuje w jego kreacji emocji. Tak naprawdę przez różne wcielenia nie mamy okazji go dobrze poznać przez co najzwyczajniej odebrałam go jako nijaką postać. Pod koniec książki zauważyłam jakby Autorowi zaczęło brakować pomysłu jak wszystko rozegrać przez co całość zaczęła mnie strasznie nużyć i z ledwością dotrwałam do końca. Czy sięgnę po kontynuację? Raczej nie. Czy obejrzę ekranizację? Sądzę, że tak i będę liczyć na to, że reżyser stworzy z tej historii coś znacznie lepszego bowiem fabuła ma potencjał, ale zdecydowanie nie został on przez Edwarda Ashton’a wykorzystany.
Rewer
25.06.2025
Bardziej przypomina opowiadanie niż pełnoprawną książkę. Zamysł niby fajny, ale brakuje jakiegoś jego rozwinięcia, głębszego rysu psychologicznego postaci, w tym tytułowego Mickey 7, aby poczuć większą imersję i tragizm sytuacji wymienialnego. Wydanie polskie ładne, ale tu też, przerost trochę formy nad treścią, jakby to odpowiednio zedytować to treść zmieściła by się pewnie na 100 stronach w tym formacie. Jak ktoś to podsumował, taka trochę pulpa do przeczytania na kiblu lub przed snem, bez większego zaangażowania.
Aleksandra
18.10.2024
NIECH NIKT MI NIE KAZE TEGO CZYTAC JESZCZE RAZ!!!!! 😓😩

Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie