aranżowane małżeństwobillionaire romance/romans z milioneremdwórforced proximitygrumpy&sunshineslow burn
Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
To miało być małżeństwo z rozsądku, ale z rozsądkiem nie ma nic wspólnego.
Killian Barclay marzy jedynie o tym, żeby wszyscy dali mu święty spokój. Wycierpiał już wystarczająco dużo i nie potrzebuje miłości. Ten gburowaty Szkot zyskuje coraz bardziej wątpliwą reputację. Opowieści o organizowanych przez niego bezwstydnych imprezach szybko docierają do reszty rodziny, która opracowuje podstępny plan, żeby zmusić go do zmiany zwyczajów.
Nowojorczanka Sylvie Deveraux jest twarda jak skała. Jako córka sławnych, ale zaniedbujących ją rodziców ukryła się w skorupie i trzyma wszystkich na dystans.
Kiedy podczas wycieczki do Szkocji dziewczyna zakrada się do Barclay Manor, żeby obejrzeć ich pamiątkę rodzinną, nie spodziewa się konfrontacji z nieokrzesanym, irytującym właścicielem dworu. A już z pewnością nie przewiduje, że kiedykolwiek jeszcze spotka tego drania.
Kilka tygodni później rodzina Barclayów zwraca się do Sylvie z pewną propozycją: miałaby przeprowadzić się do Szkocji i poślubić Killiana, aby podreperować jego reputację playboya, a po roku odeszłaby z dziesięcioma milionami dolarów.
Dziewczyna zgadza się na ten układ, ale w miarę, jak zbliża się do Killiana, a ich wspólny rok nieuchronnie dobiega końca, nabiera coraz większych wątpliwości. Czy miłość mężczyzny z mroczną duszą jest warta wycofania się z umowy? I czy potrafiłaby złamać serce Szkota teraz, kiedy już należy do niej?
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Życie Sylvie Devereaux nie układa się najlepiej. Rodzice odcięli ją finansowo, a chłopak zdradził z jej przyjaciółką. Kiedy więc dziewczyna dostaje nietypową propozycję, aby poślubić Killiana Barclaya, zamkniętego w sobie szkockiego miliardera mimo początkowego wahania Sylvie ostatecznie przyjmuje propozycje. W zamian za rok małżeństwa ma otrzymać 10 milionów dolarów. Problem pojawia się w momencie gdy fikcyjne małżeństwo przestaje być fikcją a na horyzoncie zaczynają pojawiać się uczucia. Sara Cate słynie z literatury erotycznej, w której często pojawia się różnica wieku, pikanteria na wysokim poziomie, czy elementy bdsm. Jej twórczość albo się lubi, albo nie, nie ma nic pomiędzy. W "Keep Me" również mamy do czynienia z różnicą wieku, pojawia się wiele scen erotycznych, czy też tych o podłożu bdsm. Książka w dużej mierze bazuje na motywie enemies to lovers oraz marriage of convenience. Jednak autorka wplotła tu również temat traumy, żałoby, trudnych relacji rodzinnych, samotności czy tego jak uzdrawiająca może mieć na nas wpływ bliskość drugiej osoby. Czytając "Keep Me" doskonale byłam świadoma tego, że nie jest to idealna historia. Jest tu kilka mankamentów, które możnaby było poprawić. Na początku strasznie drażniło mnie to w jaki sposób odnoszą się do siebie Sylvie i Killian. Owszem jestem świadoma, że jest to relacja enemies to lovers, więc dziwnym byłoby gdyby mówili do siebie czułymi słówkami 🤭 ale no niektóre zwroty mnie drażniły. Jednak z drugiej strony autorka stworzyła taką fabułę, która porwała mnie w swoje sidła od pierwszego rozdziału. Sprawiła że czytałam tą książkę nie z poczucia obowiązku, a dlatego, że zwyczajnie czułam zainteresowanie bohaterami, tym jak rozwinie się ich relacja i jaki będzie jej finał, bez względu na te małe mankamenty, które pojawiały się po drodze. Relacja między Killianem i Sylvie jest pełna wzajemnej niechęci, uszczypliwości, ciętego języka, temperamentu, napięcia tak gęstego, że dałoby się je kroić nożem, elektryzująca. Co do samej Sylvie to nie łatwo było mi ją polubić, bo nie zawsze jej zachowanie mi pasowało, raczej nie dogadałabym się z nią w życiu realnym 🤭 Jednak z biegiem czasu ta moja niechęć do niej malała. Killian za to nadrabiał za nich dwoje. No ale czy kogoś zdziwi fakt, że bardziej moją uwagę przykuł męski bohater 😈 Killian był gburowaty, zamknięty w sobie, wokół niego unosiła się taka mroczna aura, intrygował tą swoją tajemniczością i tym co skrywał w sobie. Dużym plusem jest właśnie to jak autorka pokazała co kryje się pod maską chłodu, obojętności i tej niechęci. Podobał mi się też klimat szkockiej posiadłości, ta aura pikanterii, mrocznej nuty, emocji związanych z życiem bohaterów, bo to wszystko razem stworzyło ciekawą historię z pazurem. Ogólnie rzecz mówiąc, jeśli lubicie spicy powieści, i akurat potrzebujecie w swoim czytelniczym życiu szkockiego gbura, który rozpali Waszą wyobraźnię to oczywiście polecam "Keep Me" ❤️🔥
Dominika
27.07.2026
„Keep Me” od Sary Cate to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i muszę przyznać, że bardzo spodobał mi się klimat, jaki towarzyszył tej historii, nie była to książka która ma w sobie coś nowego i nieznanego nie mniej jednak bawiłam się z nią świetnie. Akcja książki rozgrywa się w malowniczej Szkocji, autorka świetnie oddała atmosferę tego miejsca nie było przeciągających opisów tych terenów raczej powiedziała bym że były tłem dla tej historii jednak było czuć ten klimatu i dodawał on w jakiś sposób tej historii uroku. Sylvie to bohaterka ,która od samego początku wzbudziła moją sympatię, jest silna, potrafi walczyć o swoje i nie boi się przeciwstawić rodzicom. Gdy otrzymuje propozycję aranżowanego małżeństwa, długo się waha jej rozterki zostały przedstawione bardzo wiarygodnie stała przed trudną decyzją, ale jednocześnie chciała udowodnić wszystkim, którzy podcinali jej skrzydła, że sama potrafi decydować o swoim życiu. Killian natomiast wywołał we mnie skrajne emocje to jeden z tych bohaterów, który bywa arogancki, zarozumiały i momentami naprawdę irytujący. Z jednej strony potrafił być czuły i rozśmieszał mnie do łez, z drugiej jego początkowy stosunek do kobiet i brak szacunku skutecznie mnie od niego odpychały. Jednak z czasem Killian, pokazuje zupełnie inne oblicze. Relacja tej dwójki od początku pełna jest napięcia i wzajemnego przyciągania autorka nie skupia się wyłącznie na romansie, ale porusza również trudniejsze tematy, takie jak samotność, odrzucenie czy brak rodzicielskiej miłości. Rodzice Sylvie, a szczególnie jej matka, naprawdę działali mi na nerwy i idealnie pokazali, że nie każda rodzina jest pełna ciepła i wsparcia co było naprawdę przykre. Ogromnym plusem tej książki są cięte riposty i dialogi. Nie raz wywołały u mnie uśmiech, a czasem sprawiały, że serce biło trochę szybciej, jeśli chodzi o sceny intymne, to w moim odczuciu były poprawne, ale nie zrobiły na mnie większego wrażenia nie zabrakło ich, jednak nie były tym elementem, który najbardziej zapadł mi w pamięć czy wywołał na moim ciele gęsią skórkę czy szybsze bicie serca. Sama fabuła była ciekawa, choć momentami dość przewidywalna zabrakło mi czegoś, co sprawiłoby, że nie mogłabym przestać myśleć o tej historii jeszcze długo po jej zakończeniu mimo to czytało mi się ją naprawdę dobrze. Styl pisania Sary jest lekki i przyjemny, dzięki czemu przez książkę dosłownie się płynie to była jedna z tych historii, które czyta się szybko i z przyjemnością. „Keep Me” to romans z motywem aranżowanego małżeństwa, wyrazistymi bohaterami, sporą dawką humoru i emocji. Choć nie była to książka, która całkowicie mnie zachwyciła, spędziłam z nią naprawdę miło czas i z przyjemnością sięgnę po kolejne powieści autorki.
Nikola
29.07.2026
[Współpraca reklamowa/ patronat medialny @niezwykłezagraniczne] „Keep me” jest historią, która pomimo pikanterii skupia się na problemach bohaterów, które są poważne. Sam początek historii angażuje, gdyż pokazuje nam dość nietypowe spotkanie się postaci, gdyż Sylvie wraz ze swoim ówczesnym chłopakiem udaje się do Szkocji, aby odnaleźć maszynę do pisania. Tam trafia na Killiana, który myśli że przysłała ją jego siostra. Dziewczyna nie ma łatwego życia, brakuje jej pieniędzy, rodzice są samolubni, bliskie osoby ją zdradzają, przez co idzie na układ, dzięki któremu ma uzyskać ogromną kwotę pieniężną za rok małżeństwa… Jest to romans, który w relacjach fizycznych porusza szersze sposobności, ale nie to wszytsko czego możemy tutaj dostać od bohaterów, choć dzięki niektórym scenom mogą się solidnie zaczerwienić policzki. Bohaterowie z początku nie przepadają za sobą, nadają sobie obraźliwe przezwiska, często sie kłócą, ale z czasem ta ich nienawiść zaczyna przeradzać sie w coś więcej, odnajdują w sobie te właściwe osoby. Potrafią zrobić dla siebie wiele, troszczyć się o siebie nawzajem. Urzekło mnie to jak Killian pojechał jej szukać, choć przez wiele lat nie opuszczał posiadłości. To jak się o nią troszczył i martwił jak była chora. Z kolei Sylvie była przy nim przy jego atakach paniki. Bohaterowie są naprawdę ciekawi, Sylvie często jest chaotyczna, jej otwieranie się i mówienie o braku osób dla których się liczy były bolesne do czytania, ale też sprawiły że niektóre jej zachowania stawały się mieć swoje korzenie w tym co ją ukształtowało. Killian na pierwszy rzut oka jest gburem, który mało z kim się spotyka i rozmawia. Lecz poznając go bardziej widać mężczyznę, który nosi w sobie nieprzepracowane problemy, który jest uczynny i emocjonalny. Oboje mają rodziny które nie są przykładem wspierających krewnych ( w szczególności rodzice Sylvie i ciotka Killiana ) a sytuacje w których występują w książce potrafią wzbudzić wiele emocji, ale dzięki temu ta powieść jest bardziej autentyczna i wciągająca, bo autorka przedstawia te tematy nie ocieplając ich postaci, sprawiając że można się sfrustrować i wiele poczuć.
Anonim
14.07.2026
Hot Szkot i przebojowa Amerykanka, która ma coś do udowodnienia. Czytało się tę książkę bardzo przyjemnie. Sylvie jest na wakacjach w Szkocji ze swoim obecnym partnerem, którego przodek napisał książkę na maszynie do pisania znajdującej się w czyimś dworku. Pozornie niezamieszkana rezydencja wygląda jednak jak czyjś dom, więc chłopak naszej bohaterki chce się wycofać. Dziewczyna zdeterminowana, żeby nie odbyć podróży na darmo, wchodzi do rezydencji, odszukuje maszynę, ale spotyka również rozgniewanego, potężnego Szkota. Mężyczna niszczy jej telefon i wyrzuca ją ze swojego domu. Reszta podróży upływa bez większych problemów. Szkoda tylko, ze rzeczywistość w Nowym Jorku nie szczędzi Sylvie. Chłopak jest niewierny, rodzice dalej nie chcą jej wspomagać finansowo, a windykacja puka do drzwi. W takiej to sytuacji odnajduje Sylvie siostra Killiana (naszego zagniewanego właściciela dworku) i proponuje dziewczynie ogromne pieniądze w zamian za wyjście za mąż za Killiana. Pod przykrywką ratowania wizerunku mężczyzny, Sylvie ma odebrać mu dom i oddać go jego rodzinie. Pomysł na książkę rodem z komedii romantycznych. Pieniądze, spór o majątek i niechciane uczucie? Wszystko tu jest. Podobało mi się umiejscowienie akcji w Szkocji, główny bohater: hot gbur. Fajna otoczka: problemy z rodzicami, którzy nie zauważają swoich dzieci i widzą w nich tylko potencjał; problemy psychiczne, nieprzepracowana żałoba, depresja. Co mi się nie podobało? Killian wiecznie wyzywa Sylvie. Bohaterce robi się przykro. To na początku historii wcale nie są urocze przekomarzanki. Podają różne epitety, z których najlżejsza jest ,,krowa”. W którymś momencie nawet dziewczyna trochę wspomina o tym siostrze bohatera i pada coś w stylu ,,on się do Ciebie tak odnosi, bo wie, że sobie z tym poradzisz”. NO NIE. I jak na pierwotnie nie zwróciłam ma to uwagi, tak później kuło mnie to mocno. Nie chciałabym, żeby ktokolwiek się tak do mnie kiedykolwiek odnosił. I tak mnie to wkurzyło, ze odjęłam za to całą gwiazdkę. Recenzja powstała we współpracy reklamowej z wydawnictwem.
Agatawmiescieksiazek
02.08.2026
Przed Sylvie stoi dość sporo wyzwań, zaczyna od podróży do Szkocji ze swoim chłopakiem, gdzie w ogromnym zamczysku znajduje się maszyna do pisania, na której jego przodek napisał książkę. Facet jednak boi się nawet zapukać do drzwi, dlatego nasza główna bohaterka postanawia włamać się do budynku, żeby zrobić zdjęcie tego sentymentalnego przedmiotu. Wszystko idzie po jej myśli, do czasu. Niewiele dzieli ją od drzwi, kiedy przyłapuje ją ogromny gburowaty Szkot i daje wyraz swojego oburzenia. Sylvie na swoje nieszczęście albo i szczęście jest równie podirytowana jego zachowaniem i tym zwraca na siebie jego myśli. Po powrocie do domu, kobieta przyłapuje swojego partnera na zdradzie, z jej najlepszą przyjaciółką i w tej jednej chwili wszystko spektakularnie się sypie. Nie ma przy sobie nikogo bliskiego, nie ma pieniędzy ani celu… Niespodziewana wizyta siostry gburowatego mężczyzny zmienia jej postrzeganie przyszłości, jedynie musi wyjść za mąż na rok za niezbyt miłego obcego, a okrągłe dziesięć milionów odmieni jej życie… Tylko, czy na pewno to pieniądze zagrają główną rolę? To była świetna przygoda, bardzo angażująca od pierwszych stron i chociaż liczy ponad trzysta stron, to ma zawarte w sobie więcej treści niż widać na pierwszy rzut oka. Autorka porusza w tej historii dość ciężkie tematy, przeżywamy tutaj skutki traumy, których w żadnej książce wcześniej nie widziałam i to okazało się największym zaskoczeniem. Poznajemy perspektywę dziewczyny, która chodź z pozoru prowadziła idealne życie u boku uznanych rodziców to przez większość życia nie wiedziała, jak to jest być kochaną. Oboje nie mieli w swoim życiu lekko, ale codzienne wymiany niezbyt przyjemnych zdań dają im to czego potrzebowali i nawet o tym nie wiedzieli. Czytając „Keep Me” obserwujemy budującą się relację ludzi, którzy nie przepadają za sobą, ale czy wzajemnie? Czy może nie przepadają za swoją osobą i dają temu ujście w tej znajomości z pozoru bez przyszłości? [współpraca reklamowa]
marla226
12.07.2026
Co, gdybyście przyszłego mężczyznę poznali… włamując się do jego domu? Sylvie włamuje się do ogromnej posiadłości, bo znajduje się w niej cenna maszyna do pisania, na której bardzo jej zależy. Problem w tym, że właściciel domu przyłapuje ją na gorącym uczynku. Dochodzi między nimi do ostrej wymiany zdań i wydaje się, że już nigdy więcej się nie spotkają. Los ma jednak inne plany. Jego siostra pojawia się w życiu Sylvie z bardzo nietypową propozycją. Chce, żeby została… żoną Killiana. Brzmi absurdalnie? Jeszcze jak! Początkowo Sylvie odrzuca ten pomysł, ale po kolejnym bolesnym spotkaniu z rodzicami postanawia wejść w ten układ. To ma być tylko interes. Szybki ślub, pieniądze i późniejsze rozstanie. Bez uczuć. Bez komplikacji. Tyle że zamieszkanie pod jednym dachem z upartym, zgorzkniałym mężczyzną szybko pokazuje, że żaden plan nie jest taki prosty. Killian chce jak najszybciej pozbyć się Sylvie ze swojego domu, a ona obiecała jego siostrze, że zrobi wszystko, by to właśnie on opuścił posiadłość. Podobało mi się, że autorka nie wrzuciła bohaterów od razu w ramiona wielkiej miłości. Napięcie między nimi budowało się stopniowo i właśnie na to najbardziej czekałam. Docinki, przepychanki słowne i powolne przełamywanie murów wypadły naprawdę dobrze. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Sary Cate i mam jedno “ale”. Zastanawiam się, czy w jej książkach zawsze pojawia się aż tyle obelg. W pewnym momencie miałam wrażenie, że niemal na każdej stronie Killian wyzywa Sylvie od krów. Rozumiem złośliwe przekomarzanie się bohaterów, ale tutaj momentami było tego po prostu za dużo. Oczywiście Sylvie też nie pozostawała mu dłużna, więc nie można powiedzieć, że tylko on przekraczał granice. Nie była to zła książka. Dla mnie to solidne 6/10. Przeczytałam ją z zainteresowaniem, ale raczej nie będę do niej wracać. Za to bardzo zaciekawili mnie bohaterowie drugoplanowi i jestem ciekawa, co przyniosą kolejne tomy.
Julia
26.07.2026
[Współpraca reklamowa] Słyszałam o książkach tej autorki w bookmediach już wiele razy, ale nie miałam okazji jeszcze żadnej przeczytać, aż do teraz. Zainteresował mnie opis książki, ponieważ lubię motyw aranżowanego małżeństwa, a było o nim wspomniane w opisie. Zaczynając czytać nie nastawiałam się na nic konkretnego. Muszę przyznać, że główna bohaterka zaczęła być irytująca już od początku i niestety nie zmieniło się to w kolejnych rozdziałach. Często mówiła jedno, robiła drugie. Główny bohater był chyba jeszcze gorszy. Zuchwały, nieuprzejmy, gbur i zachowywał się bez szacunku względem innych. A jego zachowanie względem głównej bohaterki - tragedia. Nie było w tych bohaterach żadnej głębi, miałam wrażenie, jakbym czytała o robotach zaprogramowanych na nienawiść i chamstwo. Na początku przerzucali się obelgami i tak głównie wyglądały ich rozmowy. Sylvie zakochała się w Killianie, mimo że nie traktował jej dobrze, miałam wrażenie, że cała ta ich relacja była zupełnie bez prawdziwych emocji. On też się w niej dosyć szybko zakochał i także nie wiem dlaczego. Wątek aranżowanego małżeństwa faktycznie się pojawił. Bohaterowie pomimo wspólnej nienawiści do siebie nawzajem, zgodzili się na ten układ ze względu na własne korzyści. Rodzina głównego bohatera także miała w tym swój interes. Bohaterowie drugoplanowi również nie zdobyli mojej sympatii. Nie jest to książka dla mnie. Nie był to mój klimat. Bardzo ciężko mi się ją czytało. Prawdopodobnie przestałabym czytać tę książkę po około 15 rozdziałach, jednak z racji tego, że dostałam ją w ramach współpracy dokończyłam ją, aby mieć jej pełny obraz, pisząc tę recenzję. Końcówka była najlepszym elementem tej książki i trochę poprawiła jej ocenę, ale niewiele, ponieważ nadal było tutaj wiele rzeczy, które mi się nie podobały.
_Bookkola_
19.07.2026
Keep me Na wstępie książki zapoznajemy się z ostrzeżeniem dotyczącym BDSM czy wiele innych podobnych, warto jest się z tym zapoznać i przygotować na takie momenty. Ale jeśli miałabym być z wami szczera ja osobiście tego nie wyczułam. Sądzę, że to ostrzeżenie nie było potrzebne. (Dla mnie). A dlaczego? Ponieważ nie były one tak mocne jak czytałam w innych historiach. Było ich mało może z dwa czy trzy razy było to zbliżenie, które nawiązywało to ostrzeżenia. Tak samo był seks grupowy. Myślałam, że będzie ogień. Niestety on był tylko w tle. Akcja dzieje w Szkocji, klimat tego miejsca został przedstawiony dobrze, ale było go mało. Styl pisania autorki nie jest ciężki, wręcz przeciwnie, bardzo przyjemny i szybko się czyta. Spędziłam z tą książką cały dzień. Fabuła pozwala poznać głównych bohaterów i przyglądać się ich relacji. Sylvie - twarda babka nie ma co kłamać, potrafi odpowiedzieć i wie jak dogadać innej osobie. Wie czego chce, ale czasami była zagubiona. Robiła wszystko co musiała, żeby nie dopuścić uczucia do siebie. Walczyła jak lwica i bardzo ją za to polubiłam. Killian - facet jest bezczelny. Najbardziej irytował mnie w momentach, w których odzywał się do Sylvie bez najmniejszego szacunku. Miałam ochotę złapać go za jaja i mu je skręcić. Potem ograniczył te swoje teksty w jej stronę i zaczął mi imponować. Najbardziej zaimponował mi chyba akcją z dywanem, pośmiałam się. W historii fajnie było przyglądanie się w jaki sposób rozwija się ich relacja. Była sytuacja, która sprawiła, iż mało się nie popłakałam, a byłam taka zła, że wyzywałam pod nosem. Polecam przeczytać tą książkę! Moja ocena 3/5
Weronika Mocek
13.07.2026
współpraca reklamowa Jeśli lubicie klimat z Haunting Adeline, ale w nieco bardziej romantycznej odsłonie i mniej psychopatycznej, to ta książka zdecydowanie powinna trafić na waszą listę dark romansów. W książce znajdziemy mroczny, szkocki dwór, rodzinne tajemnice, jak i tragedie, po obsesje, MMC mruka z naprawdę ciężkim charakterem i kilka innych smaczków. Co było dla mnie zaskoczeniem to fakt, że tutaj naprawdę mogłam poczuć motyw enemies to lovers. Killian i Sylvie nie przebierają w uszczypliwosciach, a ich początkowa niechęć jest wręcz namacalna. Ich rozmowy jeśli już następują, to są pełne obelg i ciętych ripost, a napięcie między nimi rośnie z każdym kolejnym rozdziałem. Zaczęłam zastanawiać się nawet „kiedy ten romans?” 👀 Późniejsze uczucia występujące w książce są również intensywne jak nienawiść bohaterów względem siebie na początku. Love that! Okrutnie spodobał mi się klimat tej historii. Stary szkocki dwór skrywający sekrety, taki z ciemną aurą i toną błota, bo słoneczne dni w Szkocji można policzyć na palcach jednej ręki! Killian to typ bohatera, którego albo się pokocha, albo będzie miało ochotę udusić. Nic poza tym. Totalnie gburowaty, opryskliwy i zamknięty w sobie, ale jednocześnie wraz z przebiegiem fabuły staje się intrygujący. Sylvie z kolei nie daje sobie wejść na głowę i świetnie dotrzymuje mu kroku, dzięki czemu ich relacja jest pełna wrażeń i nie nudzimy się podczas lektury. Jeśli szukacie książki z bohaterami, którzy najpierw się nienawidzą, a później nie potrafią bez siebie funkcjonować, to zdecydowanie polecam! 🫶🏻
FascynacjaKsiazkami
08.07.2026
🔓„KEEP ME” oczarowało mnie swoją nieprzewidywalnością oraz rozwojem akcji.Autorka stworzyła fenomenalną historię z aranżowanym małżeństwem,układem,intrygami oraz trudnymi relacjami z bliskimi, które doprowadzają do podjęcia szalonych decyzji. Już sama decyzja o małżeństwie oraz przeprowadzka bohaterki z Nowego Jorku do Szkocji powoduje mieszankę wybuchową w jej życiu. A później nie jest lepiej-mąż,który ją nien@widzi, szaleni przyjaciele mające nietypowe fét¥szé,kończąc na trwaniu w relacji przepełnionej złością…Wszystko to,czyni historię potrafiącą zaintrygować i pragnie jej się więcej❤️🔥 🔓Kreacja bohaterów,ich walka z codziennością i demonami przeszłości sprawia,że historia jest cudowna. Każdy ich ruch daje coś zachwycającego, a poznawanie ich bliżej pozwala bardziej zrozumieć. 🔓Urzeczywistnienie marzeń bohaterów dodaje pikanterii oraz gorących momentów,które zapierają dech w piersiach. Jednakże to dodatek do tej opowieści,ponieważ bohaterzy sami w sobie tworzą odurzający duet przepełnionych kłopotami i traumami. Oni scalają się i zaczynają dostrzega się-takimi jacy są naprawdę. 🔓„KEEP ME” zachwyciła mnie dopieszczoną fabułą,bohaterami mającymi swe demony i akcją,która nie zwalnia. Od tej historii dostajemy emocjonujących chwil,którą sprawiają,że nie odłoży się książki,dopóki się jej nie przeczyta! 🔓Czytajcie-pokochacie ją - gorąco polecam🤌🏻
Anonim
08.07.2026
Nietypowa fabuła,ciekawa, gorąca i warta przeczytania.