Inside

35,55 zł
TANIEJ W APLIKACJI
Przejdź do appki Empik i kup ten produkt taniej z kodem "APP2"
Sprzedaje firma Empik
Jak sortujemy?
Darmowa dostawa z PremiumSalony od 0 zł, punkty i kurier od 49,00 zł
Dołącz do Premium
Dostawa za darmo do salonu
Dostawa i płatność
Przewidywany czas wysyłki2-3 dni robocze
Szczegóły
Zwrotdo 14 dni
Zwroty
Produkt sprzedają inni sprzedawcy (4)
Pokaż

Informacje szczegółowe

Pokaż wszystkie
Data premiery:
2018-05-11
Rok nagrania:
2018
Rodzaj opakowania:
Digipack

Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.

Opis produktu

Debiut płytowy to złożona materia. Autorski album jest przedstawieniem się publiczności, a jak wiemy, pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz. Niektórym, mimo braku doświadczenia, udaje się zachwycić słuchaczy i krytyków, inni często wpadają w którąś z wielu pułapek, choćby udziwnionych kompozycji czy niekończących się fajerwerków strzelających z instrumentu lidera wprost do ucha odbiorcy. Młodzi artyści mają poczucie, że wraz z wejściem na rynek fonograficzny mają niepowtarzalną okazję, aby udowodnić swoją techniczną biegłość. Dawid Lubowicz niczego nikomu udowadniać nie musi. Rozpoczyna płytową karierę w charakterze lidera, ale ciężko nazwać go przecież debiutantem. Nawet ci, którzy śledzą polską scenę jazzową od niechcenia, powinni doskonale zdawać sobie sprawę z talentu i dotychczasowych dokonań skrzypka.

Do tej pory jego barwę, lekkość improwizacji, a także zdolności aranżacyjne i kompozytorskie mogliśmy usłyszeć w projektach plasujących się na styku gatunków muzycznych oraz w przedsięwzięciach związanych z warszawskimi teatrami. Jednak bez wątpienia najistotniejszym składem, w jakim gra, jest Atom String Quartet. Współtworząc już od ośmiu lat tę supergrupę złożoną z „czterech najsympatyczniejszych rzępajłów z siłą rażenia adekwatną do nazwy zespołu!” (jak celnie określił smyczkową formację Jan Ptaszyn Wróblewski) zdobył szerokie uznanie publiczności.

Na autorski krążek Lubowicza czekaliśmy długo, zapowiedzi krążyły już przynajmniej od trzech lat, a fragmenty materiału wybrzmiewały na kilku koncertach, jakie skrzypek grał ze zmiennymi składami. Bardzo zapracowany muzyk w wakacje zeszłego roku, między udziałem w nagraniach dla innych zespołów, próbami do premiery musicalu, do którego komponował muzykę, a koncertami smyczkowego kwartetu, znalazł wreszcie chwilę na rejestrację autorskiego albumu. Dosłownie chwilę, bo sesja trwała zaledwie półtora dnia.

Polska wiolinistyka jazzowa jest dyscypliną piekielnie mocną – wiemy to nie od dziś. Siłą rzeczy fani jazzowych skrzypiec w naszym kraju stają się odbiorcami coraz bardziej świadomymi i wymagającymi. Właśnie ta publiczność będzie zagorzałym adwokatem i surowym sędzią poniższego nagrania. Jego różnorodność sugeruje jednak, że odbiorcą powinien być fan muzyki jako takiej, a nie ortodoksyjny wyznawca jej wybranego nurtu. Mam nadzieję, że debiut fonograficzny w roli lidera przyniesie Lubowiczowi jeszcze więcej uznania niż zdobyte do tej pory Fryderyki, Mateusze Trójki, Złote Gęśle, czy wysokie pozycje w ankietach magazynów jazzowych. Jasne, że płyta Inside nie została wydana dla nagród, a dla satysfakcji, zarówno artysty jak i odbiorców tego albumu. Chęć stworzenia autorskiej muzyki przez Dawida Lubowicza po trzydziestu latach gry na skrzypcach właśnie się zmaterializowała. Jego równie duże pragnienie podzielenia się tą muzyką z publicznością spełni się w momencie umieszczenia krążka w Waszych odtwarzaczach, do czego gorąco zachęcam.

Skład:
Dawid Lubowicz
skrzypce, skrzypce 5-strunowe / violin, 5-string violin
Krzysztof Herdzin
fortepian, akordeon, flet / piano, accordion, flute
Robert Kubiszyn
kontrabas, gitara basowa, gitara tenorowa / double bass,
bass guitar, fretless bass
Łukasz Żyta
perkusja / drums

gościnnie / featuring:
Jacek Kotlarski - wokal / vocal
Tomasz Kałwak - instrumenty klawiszowe / keyboards

Płyta wydana pod Patronatem Burmistrza Miasta Zakopane Leszka Doruli. Partnerami wydawnictwa są: Stoart i ZAIKS.

 

Informacje szczegółowe

ID produktu:
1200892246
Tytuł:
Inside
Wykonawca:
Lubowicz Dawid
Dystrybutor:
Data premiery:
2018-05-11
Rok nagrania:
2018
GPSR - osoba odpowiedzialna i certyfikaty:

Oceny i recenzje o produkcie

Sortuj

Witold Napieraj
Zweryfikowany zakup
22.05.2018
Cóż tu pisać o muzyce. Trzeba posłuchać. Świetna płyta - taka jest moja opinia. A Dawida Lubowicza miałem okazję poznać osobiście i jak tylko nadarzy się kolejna okazja, to oczywiście poproszę o autograf. Płyta do codziennego słuchania!!!
Robert Majewski
26.06.2018
Świetny debiut Lubowicza Polska wiolinistyka jazzowa zdrowo się trzyma. Przed laty jej poziom wyznaczył Zbigniew Seifert. Późniejsze dokonania Michała Urbaniaka, a ostatnio sensacyjnego Adama Bałdycha, doskonale wpisują się w spuściznę Seiferta. Kilka tygodni temu na wiolinistycznym firmamencie pojawił się "nowy chłopak w mieście" - Dawid Lubowicz. Świeżość (a zarazem niezwykła dojrzałość) i szczerość wypowiedzi - to pierwsze wrażenia, jakie odniosłem po przesłuchaniu jego debiutanckiej płyty "Inside". Od tego momentu album towarzyszy mi niemal bez przerwy. Jest znakomitym kompanem w podróży i świetnie się go słucha w domowym zaciszu. Z tym "debiutem" Lubowicza to spora przesada. Skrzypek, pomimo młodego wieku, ma już ugruntowaną pozycję na polskim rynku muzycznym. Z Atom String Quartet trzykrotnie zdobył "Fryderyka" (najwyższą nagrodę polskiego przemysłu muzycznego) i Grand Prix 9. Międzynarodowego Konkursu Jazzowego w Bukareszcie. W ostatnich latach - jako solista - wywalczył IV nagrodę w konkursie kompozytorskim "Crossover Composition Award 2015" i trzecie miejsce na Międzynarodowym Konkursie Jazzowym im. Zbigniewa Seiferta. I lokalny smaczek - współtworzył kwartet Opium, który wielokrotnie gościliśmy w Płocku. Lubowicz na swój debiut fonograficzny kazał nam czekać dość długo. Jest wyjątkowo zapracowanym muzykiem. Jako sideman systematycznie nagrywa dla innych wykonawców (ostatnio nawet dla płockiego chóru Vox Singers). Wspólnie z bratem skomponował dobrze przyjętą muzykę do musicalu "Piloci". Dwa miesiące przed nagraniem ukończył studia w Instytucie Jazzu w Katowicach. Jeśli dodać do tego pracę w orkiestrach, teatrach muzycznych i częste koncerty, to aż dziw bierze, że w końcu znalazł czas dla siebie. Znalazł. Półtora dnia - tyle trwało nagranie płyty. Na "Inside" Dawid Lubowicz znakomicie przedstawił się słuchaczom. Nagrał w pełni autorski materiał  (z wyjątkiem „Pieśni Roksany” Karola Szymanowskiego). Nie popełnił błędu wielu debiutantów, którzy nagrywają "pod publiczkę" albo "pod krytyków". Zazwyczaj próbują oni obezwładnić swoją wirtuozerią, albo udziwnionymi do granic dobrego smaku kompozycjami. Lubowicz niczego nie udowadnia. Wie czego chce i dojrzale realizuje pomysły. Jego styl jest zachwycający - subtelny, perfekcyjny, gdzie trzeba zachowawczy, gdzie trzeba tryskający wirtuozerią. W nagraniu czuć autentyzm i artystyczną uczciwość. Skrzypek nie udaje, że urodził się w Nowym Jorku. Słychać, że pochodzi z Zakopanego i czerpie ze swoich korzeni pełnymi garściami. Oczywiście nie grałby jazzu bez nawiązań do konkretnych nurtów amerykańskiej muzyki, ale robi to z głową i ze smakiem. Liderowi towarzyszą muzycy z najwyższej półki. Krzysztof Herdzin na fortepianie (ale też na akordeonie i flecie) wypełnia muzyczne przestrzenie tysiącami barw. Robert Kubiszyn (kontrabas, gitara basowa) i Łukasz Żyta (perkusja) niezwykle subtelnie, precyzyjnie i jednocześnie treściwie, budują nowe skojarzenia rytmiczne i brzmieniowe. I chociaż płyta nie została nagrana "pod krytyków", to jednak wróżę jej, że w rocznych podsumowaniach zajdzie wysoko. "Inside" mocno otwiera solową karierę Lubowicza. Nie mam żadnych wątpliwości, że rozwój tego artysty będzie przebiegał proporcjonalnie do jego niezwykłego talentu, a każdy kolejny album stanie się ważnym wydarzeniem muzycznym.
Krzysztof Szmidt
13.05.2018
Piękna różnorodność Dawid Lubowicz nagrał wreszcie pierwszą, w pełni autorską płytę, choć płyt nagrywał już dużo jako członek Atom String Quartet i innych zespołów studyjnych. I bardzo dobrze, bo "Inside" to piękna, dojrzała muzycznie płyta, zawierająca osiem kompozycji Autora oraz jazzową stylizację "Pieśni Roksany" Karola Szymanowskiego. Do nagrania Dawid Lubowicz zaprosił znakomitych muzyków: Krzysztofa Herdzina, który wreszcie występuje tutaj jako rasowy pianista, a nie szef i aranżer; Roberta Kubiszyna, grającego na kontrabasie i gitarach basowych, i to grającego wyraźnie, solistycznie i trzymającego grupowy feeling jak się patrzy, oraz Łukasza Żytę, który na tej płycie zaświadcza, że kunszt perkusisty polega na graniu "rzadkim" i tam, gdzie trzeba. To, co mnie urzeka, w tej muzyce to tytułowa piękna różnorodność: są akcenty folkowo-tatrzańskie ("Highlander" i "Turbofolk" oraz "Obercology"), co nie dziwi u Dawida pochodzącego spod Giewontu; są momenty liryczne ("Memento" i "Dla M.D.) i niemal grapellowsko-ponty'owe, taneczne, nawiązujące do tradycji skrzypiec jazzowych ("First walz"). A zatem słuchamy świetnego wirtuoza skrzypiec jazzowych i jego wybitnych partnerów muzycznych w dziele, które zyskuje z każdym kolejnym przesłuchaniem, co dla mnie jest jednym z najważniejszych kryteriów jakości w tej dziedzinie. Polecam tę płytę wszystkim miłośnikom wiolinistyki nie tylko jazzowej - w mojej ocenie Dawid Lubowicz utwierdził swoją pozycje wśród innych świetnych polskich skrzypków jazzowych. Możemy chyba już mówić o Pierwszej Lidze Polskich Skrzypków Jazzowych, którzy nadają ton temu rodzajowi jazzu na świecie i to ton tak wysoki, że inni im nie dorównują (Adam Bałdych, Mateusz Smoczyński, Bartosz Dworak, Dawid Lubowicz i inni). Kiedy bowiem pomyślę, że co roku w ankiecie "Down Beatu" w kategorii skrzypiec wygrywa Regina Carter i kiedy słucham jej ostatniej płyty poświęconej Elli Fitzgerald, to przychodzi mi do głowy myśl o postępującym neokolonializmie kulturowym, niepozwalającym krytykom widzieć dalej niż Piąta Aleja. Może warto im wysłać nowe dzieła wspomnianych muzyków polskich z prośbą o uważne wysłuchanie. Cieszę się, że "Inside" to świetna płyta z jeszcze jednego powodu - z powodu radości Rodziców Dawida, którzy tak bardzo byli dumni z dokonań swoich dzieci, kiedy ostatni raz rozmawialiśmy w Zakopanem. Szanowna Pani Mirosławo i Panie Stanisławie - gratuluję! Krzysztof J. Szmidt

Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie