dramat rodzinnydwórelityenemies to loversforced proximitygrumpy&sunshinemałe miasteczkorelacje rodzinnesilne kobietytajemnice z przeszłości
Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Opis produktu
Indigo Ridge. Grzechy Edenów. Tom 1 - Perry Devney
Winslow Covington, nowa komendantka policji w Quincy, ma przed sobą trudne pierwsze zadanie - musi udowodnić mieszkańcom, że zasłużyła na to stanowisko. Według jej dziadka wystarczy jedno: zdobyć sympatię rodziny Edenów. Przekonanie założycielskiego rodu miasteczka byłoby jednak znacznie łatwiejsze, gdyby nie jej jednonocna przygoda z najstarszym synem Edenów. Doszło do niej, gdy Winslow dopiero co przybyła do Quincy i nie miała pojęcia, że ten szorstki, a jednocześnie czarujący mężczyzna należy do lokalnej "rodziny królewskiej”.
Spędzenie nocy z Griffinem było ogromnym błędem. Facet jest arogancki, nie do zniesienia i nieustannie daje wszystkim do zrozumienia, że nowa komendantka nie należy do ich społeczności. Winslow stara się go unikać, ale gdy na terenie należącym do Edenów zostaje znaleziona martwa kobieta, nie mają wyboru i muszą zacząć współpracować.
Kiedy nieustępliwość Winslow prowadzi do wyjawienia kolejnych sekretów, Griffin zaczyna dostrzegać w niej coś więcej. Jest piękna, inteligentna - i zdecydowanie trudno jej się oprzeć.
„Indigo Ridge. Grzechy Edenów. Tom 1” opowiada o Winslow Covington, nowej komendantce policji w Quincy, która musi udowodnić mieszkańcom, że zasłużyła na swoje stanowisko. Sytuację komplikuje jej wcześniejsza jednonocna przygoda z Griffinem Edenem, najstarszym synem wpływowej rodziny założycieli miasteczka. Gdy na ziemi należącej do Edenów zostaje znaleziona martwa kobieta, Winslow i Griffin są zmuszeni do współpracy, a napięcie między nimi szybko splata się z lokalnymi sekretami.
To romans obyczajowy z wyraźnie zaznaczonym wątkiem kryminalnym. Czytelnik może spodziewać się historii o silnych emocjach, trudnej relacji dwojga bohaterów oraz tajemnicach małej społeczności. Książka łączy napięcie uczuciowe z atmosferą śledztwa i rodzinnych zależności.
Książka porusza temat zderzenia jednostki z zamkniętą społecznością, pokazując, jak trudno zdobyć zaufanie w miejscu rządzonym przez wpływową rodzinę. Ważnym motywem jest także relacja oparta na niechęci i przyciąganiu, która rozwija się w cieniu wcześniejszego błędu i przymusowej współpracy. Istotną rolę odgrywają rodzinne wpływy oraz pozycja rodu Edenów, kształtujące układ sił w Quincy. Pojawia się również temat sekretów, ponieważ kolejne odkrycia zmieniają sposób, w jaki bohaterowie patrzą na siebie i otaczający ich świat.
To dobra propozycja dla czytelników romansów, którzy lubią historie osadzone w małych miasteczkach, z silnym napięciem między bohaterami i dodatkową tajemnicą w tle. Książka powinna przypaść do gustu osobom ceniącym wyraziste postacie, rodzinne układy i fabułę opartą na emocjach oraz konflikcie. Może zainteresować także tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z romansem i szukają historii łączącej wątek uczuciowy z intrygą.
Książka została napisana przez Perry Devney.
Książka jest pierwszą częścią serii Grzechy Edenów.
To powieść o napiętym, emocjonalnym klimacie, w którym romantyczna chemia łączy się z atmosferą nieufności i tajemnicy. Dużą rolę odgrywa tu poczucie, że bohaterka musi walczyć o swoje miejsce w zamkniętej społeczności, co nadaje historii dodatkową intensywność. Relacja Winslow i Griffina buduje emocje poprzez zderzenie charakterów, dumę i wzajemne przyciąganie. Całość ma aurę małego miasteczka, gdzie pod powierzchnią codzienności kryją się sekrety i niewypowiedziane napięcia.
Książka łączy oba te elementy, ale trzonem historii pozostaje relacja między głównymi bohaterami. Wątek śledztwa wzmacnia napięcie i sprawia, że ich kontakt nie jest jedynie kwestią uczuć, lecz także konieczności działania. Dzięki temu fabuła zyskuje dynamikę, a romans rozwija się w bardziej wymagających okolicznościach. To dobre połączenie dla czytelników, którzy lubią, gdy historia miłosna ma dodatkowe tło i stawkę.
Wydawcą książki „Indigo Ridge. Grzechy Edenów. Tom 1” jest Czwarta Strona.
Książka „Indigo Ridge. Grzechy Edenów. Tom 1” dostępna jest w następujących formatach: audiobook, ebook i miękkiej oprawie.
Jeśli spodobała Ci się książka „Indigo Ridge. Grzechy Edenów. Tom 1”, warto sięgnąć po inne tytuły tego autora, na przykład: „The Brood”, „The Coppersmith Farmhouse” lub „Lista życzeń”.
Ta historia kryminalna taka średnia , ale ogólnie dobra książka na letni wieczór.
Kantorek90
Zweryfikowany zakup
06.07.2026
„Indigo Ridge” to pierwsza odsłona serii „Grzechy Edenów” autorstwa Devney Perry. Jest to moje trzecie spotkanie z twórczością autorki i przyznam, że byłam bardzo podekscytowana faktem, że jest to kolejna seria, w której mamy do czynienia z małomiasteczkowym klimatem. Czy i tym razem autorka zachwyciła mnie swoim piórem? Już spieszę z wyjaśnieniem. Głównymi bohaterami historii są Winslow Covington i Griffin Eden. Ona jest wnuczką burmistrza Quincy, która przyjechała do miasteczka, aby objąć posadę komendantki na miejscowym komisariacie policji, natomiast on to najstarszy syn potomków założycieli miasta, który przejął rodzinne rancho po swoim ojcu. W dniu przybycia kobiety do miasta poznali się w barze i nie mając pojęcia, kim są — spędzili ze sobą upojną noc. Czy ich pierwsze spotkanie będzie miało wpływ na ich późniejsze relacje? Po odpowiedź na to pytanie odsyłam was do lektury! Muszę przyznać, że książka miała naprawdę ogromny potencjał. Małe miasteczko, początkowa niechęć między głównymi bohaterami i wpleciony w romans wątek kryminalny to połączenie, które bardzo sobie cenię, więc czytając zapowiedź tej książki, już oczami wyobraźni widziałam najwyższą z możliwych ocen. Jak widać na załączonym obrazku, ostatecznie ocena wcale nie jest tak wysoka, ale nie zmienia to faktu, że bardzo dobrze bawiłam się podczas lektury. Bardzo podobał mi się motyw kobiety w roli komendantki policji. Winslow bez wątpienia miała zarówno charakter, jak i umiejętności, aby sprawdzić się w tej roli. Jednak w mojej ocenie jej praca została potraktowana trochę po macoszemu. Covington jako komendantka powinna zarządzać ludźmi, być motorem napędowym całej komendy, która powinna chodzić jak w zegarku. Tymczasem sama próbuje rozwikłać zagadkę morderstwa, do którego doszło w okolicy rancza Edenów, zajmuje się porządkowaniem dokumentów i nie może poradzić sobie z podwładnym, który zwyczajnie jej nie szanuje. Brakowało mi w tym wątku więcej ikry, takiego tupnięcia nogą i zaznaczenia swojej pozycji. Sam wątek kryminalny był całkiem ciekawy, mógłby być wprawdzie bardziej zagmatwany, ale ogólnie rzecz biorąc, trzymał w napięciu i świetnie się przy nim bawiłam. Jeżeli chodzi natomiast o romans to zdecydowanie nie było to enemies to lovers, którego spodziewałam się po przeczytaniu opisu, ale uważam, że znacznie lepiej pasował tu motyw relacji bez zobowiązań, którą autorka poprowadziła całkiem logicznie. Oczywiście mogłaby zostać nieco bardziej rozciągnięta w czasie, ponieważ główni bohaterowie dość szybko poczuli do siebie coś więcej niż tylko fizyczność, ale ogólnie rzecz biorąc, nie mam do tej kwestii większych zastrzeżeń. Właściwie, gdyby autorka dodała więcej poważniejszych rozmów między kochankami, byłabym w pełni usatysfakcjonowana. „Indigo Ridge” to jedna z tych książek, które idealnie wprowadzają czytelnika w klimat serii, której są początkiem, zachęcając czytelnika do lektury kolejnych tomów. Dlatego z niecierpliwością będę wypatrywać premiery historii o pozostałych członkach rodziny Edenów.
Maja
Zweryfikowany zakup
07.07.2026
Indigo Ridge bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Największym atutem okazało się dla mnie połączenie wątku kryminalnego z romansem. Tajemnicze morderstwo, sekrety małego miasteczka i stopniowo odkrywane fakty sprawiały, że z ciekawością śledziłam rozwój wydarzeń. Lubię historie, w których romans nie przyćmiewa fabuły, a tutaj oba te elementy dobrze się uzupełniały. Nie wszystko było jednak idealne. Relacja Winslow i Griffina rozwinęła się moim zdaniem trochę za szybko. Chętnie zobaczyłabym więcej wspólnych momentów, które pozwoliłyby ich uczuciu wybrzmieć bardziej naturalnie. Chemia między bohaterami była wyczuwalna, ale tempo ich relacji momentami odbierało jej wiarygodność. Mimo tego książkę czytało mi się naprawdę dobrze. Autorka stworzyła przyjemny klimat, a zagadka kryminalna skutecznie podtrzymywała moje zainteresowanie do samego końca. To udany początek serii, który zachęca, by sięgnąć po kolejny tom. Jeśli lubicie romanse z wyraźnym wątkiem śledczym i historiami pełnymi sekretów, zdecydowanie warto dać tej książce szansę. Dla mnie to solidne 4 ★. ig romantic_soul_artist
Magdalena
Zweryfikowany zakup
25.08.2026
Fajna książka, coś innego ze względu na motyw morderstwa, czego się bałam, bo nie byłam pewna czy mi się spodoba. Oceniłabym 4,5 😊
Dorota
Zweryfikowany zakup
28.07.2026
Książka na wakacje. Na pewno nie zostanie na długo w mojej pamięci
Anonim
Zweryfikowany zakup
05.06.2026
Chcę już kolejną część!
leavelawforbooks
05.06.2026
„Zaśniesz w moich ramionach. Jeśli będziesz miała koszmar, nie puszczę cię”. [współpraca reklamowa z @czwartastrona ] Tylko jedna noc. Mieli się już nigdy więcej nie spotkać. A jednak… Ona została nową komendantką policji w mieście, w którym wszyscy go znali. Założycielski ród miasteczka Quincy… To był błąd, ale chcieli więcej. Wyczuwalna niechęć i pragnienie. Sprawa, która nie dawała jej spokoju i sekrety. Czy płomień kiedyś zgaśnie, a prawda wyjdzie na jaw? „Ten romans nie miał szans na przetrwanie”. Szaleńcze pragnienie i miejsca, które zapewniają spokój. Małe miasteczka i ich mroczne tajemnice… Uwielbiam takie historie. Rozkochują swoim klimatem, dają wytchnienie, a po chwili rumieniec i dreszcz. Mieszają w głowie, nie pozwalają na chwilę przerwy, bo tak bardzo chcesz poznać odpowiedzi na wszystkie pytania. Potrafią rozczulić, rozpalić i sprawić, że serce będzie biło szybciej ze strachu. To właśnie „Indigo Ridge”. Czy istniało prawdopodobieństwo, że ta książka mi się nie spodoba? Z tą całą niepewnością, zagadką, miłością, pragnieniem i kowbojskim klimatem? Moim zdaniem nie. Rozpoczęłam cudowną przygodę z kolejną serią. Z niecierpliwością będę czekać na każdy kolejny tom. Devney Perry znów oczarowała mnie swoim piórem, poruszyła najczulsze struny i sprawiła, że się rozmarzyłam. Zagadka dodała cudownej pikanterii, a ja czytałam do nocy, sen nie był mi tak bardzo potrzebny, jak odpowiedzi. Miałam kilka teorii, w pewnym momencie byłam pewna, ale autorka i tak mnie zaskoczyła. Złamała mi też serce… „Brakowało mi tych niebieskich oczu”. Bardzo mi się ta historia podobała. Idealnie trafiła w mój gust, przeczytałam ją błyskawicznie i od razu chciałam więcej. Rodzina Eden to ciepło, uśmiech, tajemnice i ciekawostki, a ja chcę poznać je wszystkie. Winslow Niezwykle silna bohaterka, która przeszła przez piekło, a koszmary nadal dręczyły ją nocą. Ambitna i dobra w swojej pracy, choć ciągle musiała to wszystkim udowadniać. Ta sprawa od początku wydawała jej się podejrzana. Wszyscy mówili żeby odpuściła, ale nie mogła. Szukała, sprawdzała, dopytywała. W nocach spędzanych z nim odnajdywała wytchnienie. Przy nim koszmary nie były takie straszne… Griffin Mężczyzna, dla którego tak łatwo stracić głowę. Arogancki i gburowaty. Podobała mi się jego zazdrość, męskość, ale też delikatność. Nie planowali tego. To miało się skończyć. Czy oni w ogóle siebie lubili? „W końcu ten ogień zgaśnie. Lecz nie dzisiaj”. Ich relacja opierała się głównie na cielesności, od samego początku, lecz nie byłam tym przytłoczona. Więcej wspomnień niż opisów. Później pojawiły się pocałunki w czoło, delikatne muśnięcia, a ja się rozpływałam. Ogień miał zgasnąć, lecz zmienił się w ciepło dające komfort. Nie mówili tego na głos, a ja z przyjemnością obserwowałam proces zakochiwania się. Miałam motylki w brzuchu, a na skórze czułam promienie słońca i wiatr. Byłam ogromnie podekscytowana za każdym razem, kiedy pojawiał się nowy dowód w sprawie, poszlaka, wspomnienie. Ten wątek przyciągał mnie jeszcze bardziej do tej historii. Kocham te dreszcze, nutkę grozy i niepewności. Mam słabość do takich historii, uwielbiam je, a pióro Devney według mnie ma w sobie jakąś magię, nawet jeśli jest to romans, a nie romantasy. Czekam na kolejną jej historię i miłość. Polecam!
Aleksandra Buchwald
03.07.2026
Małomiasteczkowy klimat w połączeniu z kowbojami to dla mnie zawsze strzał w dziesiątkę. Dlatego ostatnio bardzo często sięgam po takie książki, a jeszcze więcej z nich czeka na swoją kolej. Są dla mnie definicją letniego czytania. Winslow zostaje nową komendantką policji w Quincy. Czeka ją bardzo trudne zadanie, ponieważ musi udowodnić mieszkańcom, że zasłużyła na to stanowisko. Według jej dziadka wystarczy zdobyć sympatię rodziny Edenów. Przekonanie do siebie tego założycielskiego rodu byłoby znacznie łatwiejsze, gdyby nie fakt, że pierwszą noc po przyjeździe do Quincy spędziła z najstarszym synem Edenów. Nie spodziewała się, że ten szorstki i przystojny mężczyzna należy do lokalnej „rodziny królewskiej”. Spędzenie nocy z Griffinem było ogromnym błędem. Jest arogancki, uparty i na każdym kroku daje jej do zrozumienia, że nie należy do tej społeczności. Winslow stara się go unikać, jednak gdy na jego terenie zostaje znaleziona martwa dziewczyna, nie mają wyboru i muszą ze sobą współpracować. Na tę serię czaiłam się od dawna. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i zdecydowanie bardzo udane. Uwielbiam romanse, które nie opierają się wyłącznie na relacji między bohaterami. Tutaj, oprócz wątku romantycznego, otrzymujemy również dobrze poprowadzoną zagadkę kryminalną. Wraz z bohaterami próbujemy rozwikłać tajemnicę serii podejrzanych samobójstw, do których dochodziło na przestrzeni lat w Quincy. Winslow obejmuje odpowiedzialne stanowisko komendantki policji, jednak od samego początku spotyka się z niechęcią mieszkańców. Musi udowodnić, że nie otrzymała tej posady wyłącznie dzięki koneksjom. Nie jest to łatwe, zwłaszcza że jeden z członków wpływowej rodziny Edenów otwarcie podważa jej kompetencje. Wszystko zmienia się, gdy pojawia się sprawa, która może pokazać wszystkim, że doskonale nadaje się na to stanowisko. Winslow nie zamierza odpuścić, dopóki nie odkryje prawdy. Muszę przyznać, że fabuła ogromnie mi się podobała. Z jednej strony jest lekka i bardzo przyjemna w odbiorze, z drugiej charakteru dodaje jej świetnie poprowadzony wątek kryminalny. Małomiasteczkowy klimat jest wyczuwalny od pierwszych stron. Mieszkańcy są wobec Winslow zdystansowani i nie zamierzają ułatwiać jej życia, co nadaje historii autentyczności. Wątek romantyczny nie należy do tych powolnych. Rozwija się dynamicznie, dlatego przypadnie do gustu osobom, które nie przepadają za bardzo długim slow burn. Napięcie między bohaterami jest wyraźnie wyczuwalne i z każdą kolejną stroną tylko rośnie. W książce znajdziemy również sporo scen zbliżeń, które zostały napisane ze smakiem i dobrze wpisują się w rozwój relacji. Kreacja bohaterów również stoi na bardzo wysokim poziomie. Największe wrażenie zrobiła na mnie Winslow. To silna, zdeterminowana kobieta, która mimo przeciwności nie poddaje się i konsekwentnie walczy o szacunek mieszkańców oraz swoją pozycję. Bardzo polubiłam także ranczerski klimat całej historii. Choć sama społeczność Quincy początkowo mnie odrobinę odrzucała, z czasem coraz lepiej rozumiałam jej specyfikę. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu tej serii. Już teraz czuję, że będzie to jedna z moich ulubionych serii z małomiasteczkowym i ranczerskim klimatem. Jeżeli tak jak ja uwielbiacie takie historie, koniecznie sięgnijcie po „Indigo Ridge”!
Klaudia
06.06.2026
🚓W tym roku Devney Perry trafiła na listę moich ulubionych autorek i wszystkie jej książki biorę w ciemno, więc „Indigo Ridge” nie mogło być wyjątkiem, choć przyznaję szczerze, że nie znoszę motywu insta-lust. Wiedziałam, na co się piszę, ale liczyłam, że może autorce uda się odczarować ten trop w moich oczach. Cóż… Nie udało się. Nadal go nie lubię. ☀️Moim najmniej ulubionym elementem całej historii jest właśnie romans. Relacja Griffina i Win rozwija się błyskawicznie. Już przy pierwszym spotkaniu między nimi iskrzy i dochodzi do zbliżenia, a cała ich relacja opiera się tak naprawdę głównie na scenach łóżkowych. Wszystko potoczyło się tutaj zaskakująco łatwo i bez większych przeszkód. Najpierw pojawia się fizyczność, a dopiero później rodzi się coś więcej. Choć tej fizyczności było dużo, ja nie poczułam między główną parą większego napięcia ani chemii. Miałam wrażenie, że wszystko zostało podane na tacy i było zbyt oczywiste. 🐴Podobał mi się klimat miasteczka. Autorka potrafiła rozkochać mnie w Quincy i sprawić, że sama chciałabym odwiedzić to miejsce. Postacie drugoplanowe również były ciekawe i chętnie poznałabym je lepiej. Oczywiście największą uwagę zwracałam na rodzinę Griffina, bo to o nich mają opowiadać kolejne tomy, więc już teraz chciałam wiedzieć, czego mogę się spodziewać. I szczerze mówiąc, jestem zaintrygowana. Polubiłam też Win. To silna bohaterka, która wie, czego chce i się tego nie wstydzi. Ma swoje wartości i konsekwentnie się ich trzyma, co bardzo w niej podziwiałam. Wszyscy mówili jej: „nie, zostaw to”, ale ona nie słuchała i podążała za swoją intuicją. Nie robiła jednak niczego na siłę. Wiedziała, co musi zrobić, ale jednocześnie nie chciała nikogo skrzywdzić. 🚓Griffin natomiast nie spodobał mi się aż tak bardzo. Czasami jego słowa i myśli sprawiały, że brew wędrowała mi do góry i widziałam nad nim czerwoną flagę. Na pewno nie będzie to mój kolejny książkowy mąż, bo ostatecznie nie przekonał mnie do siebie w pełni. Miał swoje dobre momenty, ale trafiały się też te bardziej szare. ☀️Największym plusem jest dla mnie wątek kryminalny. Trzyma w napięciu, intryguje i naprawdę wciąga. Od samego początku się zaangażowałam i byłam ciekawa, jak to wszystko się potoczy. Niby przeczuwałam, w jaką stronę zmierza ta historia i przewidziałam, kto okaże się „tym złym”, ale autorka i tak potrafiła mnie zaskoczyć. Całość nie była aż tak oczywista, bo dorzuciła nam swój mały twist, który pozytywnie mnie zaskoczył. 🐴Całą historię czytało mi się naprawdę dobrze. Lubię sposób w jaki Devney prowadzi swoje książki. Zawsze potrafi mnie wciągnąć i sprawić, że się przy nich relaksuję. Styl jest przyjemny, nie ma tutaj wielu zbędnych opisów i wszystko wydaje się być po coś. Szału może nie było, ale też nie mam pod tym względem żadnych większych zarzutów. To dość lekka i przyjemna historia, która porusza również kilka trudniejszych tematów, ale jednocześnie nie przytłacza czytelnika. Dobrze spędziłam z nią czas, jednak ostatecznie trafi do szufladki „średniaki”, bo mimo wszystko mam do niej kilka uwag. Jeśli macie ochotę na szybki romans z wątkiem kryminalnym w tle, to będzie to dobry wybór. Nie nastawiałabym się jednak na ogrom emocji. Ot, komfortowa historia rozgrywająca się na ranczu, taka jakich wiele.
Klub Literatek
04.06.2026
W tym roku przepadłam dla twórczości Devney Perry. “Indigo Ridge” to ten rodzaj kowbojskiego romansu, który mogłabym czytać bez końca. Moja cowboy era trwa i wątpię, żeby szybko się skończyła. Nie, jeśli będę poznawać tak dobre książki 🥺 [współpraca reklamowa z @czwartastrona] Bardzo polubiłam główną parę bohaterów. Winslow to zawzięta kobieta, która potrafi uparcie, a przy tym z niezwykłą empatią dążyć do celu. Zmaga się z własnymi demonami, ale też twarda z niej zawodniczka. @ Devney Perry, dziękuję za Griffina 🛐 On daje Winslow i komfort, i wsparcie, i zrozumienie. Nie waha się, gdy zdaje sobie sprawę, na czym najbardziej mu zależy. Nie robi uników, po prostu działa i wchodzi w to na 100%. Zdecydowanie wpisuje się w jeden z moich ulubionych typów bohatera. Relacja Winn i Griffina zaczyna się od wspólnej nocy spędzonej na tylnej kanapie auta, wkracza w rejony zakazanego związku, a w końcu płynnie przechodzi od benefitów do głębokich uczuć. Tak wiele z wspólnych scen tych dwojga obserwowałam z uśmiechem błąkającym się po ustach. Słowa mówią dużo, ale gesty jeszcze więcej. Nawet (a może zwłaszcza) te powstrzymywane w ostatniej chwili. Wiecie, z reguły nie jestem zwolenniczką książkowych relacji bez zobowiązań; raczej nie widzi mi się koncepcja fabuły opartej na łóżku. Ale tutaj związek bohaterów skręcił właśnie w tym kierunku i choć trochę się tego obawiałam, to… To było dobre. Naprawdę dobre. Autorka poprowadziła ten wątek tak, że był dobrze wyważony i po prostu smaczny. Spicy sceny nie przytłoczyły całości – spora część z nich dzieje się poza wzrokiem czytelnika, a pierwsza opisana pojawia się tak naprawdę dopiero w okolicach połowy książki. Mogę spokojnie stwierdzić, że zostałam przekonana do motywu benefitów, przynajmniej tego typu jak tutaj. Wisienką na torcie był dla mnie sposób rozwiązania problemu, który w pewnym momencie się pojawił. Kocham, kiedy postaci potrafią się porozumieć, mimo że różnice zdań tak bardzo podnoszą im ciśnienie. Nie mogłabym być szczęśliwsza z powodu tego, jak potoczyła się sytuacja między Winn a Griffinem. Gdyby wątek romantyczny nie był wystarczający (a jest), książka nadrobiłaby wątkiem kryminalnym. Wow, co tam się zadziało! Z jednej strony okruszki i poszlaki pozwoliły mi wytypować podejrzaną osobę, z drugiej… Że jak?! Autentycznie zbierałam szczękę z podłogi. W tej historii codzienne sytuacje mieszają się z realiami pracy na ranczu i na posterunku. Choć książka nie jest bardzo długa (350 stron), jej objętość w zupełności wystarczyła, by wszystko było w punkt. Nie ma w niej niedociągnięć, nic się nie urywa. Wątki drugoplanowe uzupełniają całość, intrygując i dodając jej głębi. Znalazło się nawet miejsce na bonusowy epilog. Niczego mi w niej nie zabrakło – mimo że chętnie czytałabym ją jeszcze (i jeszcze)… A na moment abstrahując od treści: uwielbiam fakt, że okładka jest matowa i ma taką fajną, chropowatą strukturę. Na koniec krótko. Jak boski małomiasteczkowy romans z hot kowbojem i świetną bohaterką, to “Indigo Ridge”. Osobiście potrzebuję więcej książek spod pióra tej autorki. Historię Knoxa najchętniej przeczytałabym już wczoraj. Czytajcie. Nie zawiedziecie się.
anonymous
30.06.2026
Czy kiedykolwiek pomyślałam, że romans kowbojski z wątkiem kryminalnym może okazać się dokładnie tym, czego potrzebuję? Szczerze mówiąc, nawet przez myśl mi to nie przeszło i nie spodiewałam się, że aż tak bardzo tego potrzebowałam. Ta historia tak mnie wciągnęła, że dzięki niej wyszłam ze sporego zastoju czytelniczego i przypomniała, jak przyjemnie jest trafić na książkę, która zaskakuje już samym pomysłem. To było dla mnie coś świeżego, innego niż wszystko, po co sięgałam w ostatnim czasie. Od pierwszych rozdziałów czułam, że chcę zostać w Quincy na dłużej, a z każdą kolejną stroną coraz bardziej zależało mi na odkryciu prawdy o tajemnicach skrywanych przez to niepozorne miasteczko. Dawno nie bawiłam się tak dobrze podczas prób odgadnięcia sprawcy, bo za każdym razem, gdy wydawało mi się, że już wszystko rozumiem, pojawiało się coś, co burzyło moje wcześniejsze przekonania. Historia skupia się na Winslow Covington, nowej komendantce policji, która przyjeżdża do Quincy i bardzo chce udowodnić mieszkańcom, że zasłużyła na swoje stanowisko. Nie zamierza pozwolić, by oceniano ją wyłącznie przez pryzmat tego, że jest kimś z zewnątrz. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że tuż przed objęciem posady spędziła noc z tajemniczym nieznajomym, który okazuje się Griffinem Edenem, członkiem najbardziej wpływowej rodziny w okolicy. Kiedy na ziemiach należących do Edenów zostaje odnalezione ciało młodej kobiety, ich drogi ponownie się krzyżują i od tej chwili oboje zostają wciągnięci w śledztwo, które odsłania kolejne sekrety mieszkańców Quincy. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie postać Winslow. To bohaterka, która wykonuje swoją pracę z uporem i konsekwencją. Jest silna, stanowcza i nie daje się zastraszyć nawet wtedy, gdy niemal całe miasteczko patrzy na nią z dystansem. Szczególnie podobało mi się to, jak zawzięcie walczyła o dobro dziewczyn i jak bardzo zależało jej na odkryciu prawdy, nawet jeśli oznaczało to wejście na drogę pełną niewygodnych pytań. Griffin natomiast bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Na pierwszy rzut oka wydawał się oschły, zamknięty w sobie i momentami wręcz irytujący, jednak z każdą kolejną sceną coraz wyraźniej widać, że pod tą twardą fasadą kryje się człowiek, który oddałby wszystko za swoich bliskich. Nie mogę też nie wspomnieć o postaci dziadka Winslow, który absolutnie skradł moje serce. Za każdym razem, gdy pojawiał się na kartach powieści, wnosił do niej ciepło i spokój, a jednocześnie potrafił jednym zdaniem powiedzieć więcej niż niejeden bohater przez kilka rozdziałów. Doskonale rozumiem, że ta książka nie do każdego przemówi w taki sam sposób, bo spotkałam się z wieloma skrajnymi opiniami. Dla mnie okazała się jednak ogromnym i bardzo miłym zaskoczeniem. Dla mnie romans kowbojski jest jednym z ulubionych gatunków i uwielbiam w książkach klimat małego miasteczka. W tej historii, dostałam wszystko, co uwielbiam, więc totalnie polecam! Teraz pozostaje mi już tylko cierpliwie czekać na polskie wydanie następnej części, bo jeśli utrzyma poziom pierwszego tomu, zapowiada się naprawdę wyjątkowa seria. [współpraca reklamowa]
The_SecretBookmark
22.07.2026
Kiedy wieczory stają się dłuższe, szukam historii potrafiących przenieść mnie w świat dziki i pełen skrajnych emocji. Z taką nadzieją sięgnęłam po „Indigo Ridge” nową sagę o rodzie Edenów, reprezentującą zmysłowy romans kryminalny. Liczyłam na górski thriller spowity mgłą tajemnicy, w którym namiętność przeplata się z niebezpieczeństwem. Moje wrażenie po lekturze można podsumować krótko: to niezwykle klimatyczna opowieść, która zachwyca pasją, ale pozostawia też lekki niedosyt. Akcja przenosi nas do Quincy, malowniczego miasteczka w Montanie, gdzie wszyscy znają się od pokoleń. To tutaj przybywa Winslow Covington, ambitna kobieta, która obejmuje stanowisko komendantki policji i pragnie udowodnić swoją wartość. Los bywa przewrotny, a jej pierwsza noc kończy się spontanicznym spotkaniem z nieznajomym. Kolejnego ranka okazuje się, że owym mężczyzną jest Griffin, najstarszy syn najbardziej wpływowej rodziny w mieście. Sytuacja komplikuje się, gdy na terenie rancza Edenów zostaje odnalezione ciało młodej dziewczyny, co zmusza Winslow do śledztwa i rzuca ją w ramiona człowieka, którego tak próbowała unikać. Wątek romantyczny opiera się na starciu silnych charakterów. Winslow imponuje determinacją i odwagą w tradycyjnie męskim świecie, podczas gdy Griffin to uosobienie dumnego, gburowatego, ale też bardzo opiekuńczego mężczyzny. Autorka w namacalny sposób opisuje rodzące się między nimi pożądanie, sprawiając, że ich potyczki iskrzą od emocji. Powieść porusza też głębsze tematy, jak brzemię rodzinnego dziedzictwa, trudne zaufanie oraz małomiasteczkowa zmowa milczenia.Styl Perry jest niezwykle obrazowy, choć konstrukcja fabuły momentami cierpi na drobne przestoje, gdy romans schodzi na dalszy plan. Devney doskonale wie, jak oczarować czytelniczki, a ta powieść wpisuje się w jej styl łączący domowe ciepło z nutą mroku. To klasyczny przedstawiciel nurtu romantic suspense, choć moim zdaniem proporcje zostały zachwiane na rzecz zagadki, spychając romans lekko w cień. Jeśli w literaturze szukacie klimatu rodem z dzieł Lucy Score czy kryminalnego napięcia znanego z książek Kristen Ashley, gdzie małe miasteczko skrywa mroczne sekrety pod płaszczykiem sielanki, ta historia skradnie wasze serca. Niewątpliwą zaletą książki jest jej filmowy klimat amerykańskiej prowincji, gdzie zapach sosen i surowość górskiego powietrza są wręcz wyczuwalne. To także wspaniały wstęp do sagi, budzący ochotę na kolejne tomy. Z drugiej strony, moje serce domagało się bardziej skomplikowanego wątku romantycznego, który ostatecznie okazał się przewidywalny, a zaborcze zachowania Griffina wywoływały we mnie lekki bunt. To idealna, otulająca lektura na leniwy wieczór pod kocykiem.
natalka039
03.06.2026
4.25⭐️ Winslow Covington przeprowadza się do małego miasteczka Quincy, po tym jak została mianowana komendantką tamtejszej policji. Pierwszej nocy w nowym miejscu idzie do tutejszego baru. Po pewnym czasie przysiada się do niej mężczyzna, z którym spędza miło czas i ostatecznie kończą noc na tylnej kanapie jego auta. Griffin Eden jest najstarszym synem rodziny Edenów, która założyła miasteczko. Nie spędza nocy z miejscowymi kobietami, ani nie wchodzi w żadne związki. Tamtej nocy nie spodziewa się, że kobieta z baru jest nową komendantką policji, w jego mieście. Mieszkańcy Quincy nie pałają do Winslow sympatią, a niektórzy na komendzie rzucają jej nieprzychylne spojrzenia. Gdy wychodzi na jaw, że Griffin jest z rodziny Edenów, a to tę rodzinę trzeba przekonać, żeby zyskać sympatię mieszkańców, Winslow mimo wszystko postanawia unikać Griffina jak ognia. Jednak nie jest to możliwe, ponieważ na terenie ich posiadłości zostaje znalezione ciało martwej dziewczyny. Ta sprawa zmusza Winslow do współpracowania z Griffinem. Griffin od chwili, gdy poznał Winslow w barze, nie może o niej zapomnieć. Robi rzeczy, których nie ma w zwyczaju robić po jednonocnych przygodach. Jest dla niej arogancki i zachowuje się gburowato dając jej odczuć, że nie należy do ich miasta, a jednocześnie coś go do niej ciągnie. Griffin i Winslow zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu, nie tylko rozmawiają o sprawie, ale także zaczynają dowiadywać się o sobie coraz więcej rzeczy, zwierzać się sobie i dbać o siebie. Jednocześnie wypierają to uczucie, które zaczyna w nich kiełkować - oczywiście do pewnego momentu. Książkę czyta się naprawdę przyjemnie i szybko. Wątek kryminalny - dla mnie ekstra, do samego końca podejrzewałam kogoś innego. Historia rozwija się swoim naturalnym tempem, nic nie jest na siłę przyspieszone. Książka jest raczej luźna, chociaż ma swoje emocjonalne momenty, a nawet pod koniec trzyma w napięciu czytelnika. Relacja głównej bohaterki z dziadkiem była tak cudowna, tak samo jak relacja głównego bohatera z rodzeństwem i rodzicami, aż chciałoby się mieć tylko takich ludzi obok siebie. Bohaterowie zachowywali się bardzo dojrzale, potrafili ze sobą rozmawiać i byli ze sobą szczerzy. Jestem bardzo ciekawa kolejne części, której zapowiedź znajduje się na końcu tej książki. Więc jeśli lubisz książki Catherine Cowles, w których występuje wątek kryminalny, możemy pobawić się w „detektywa” i typować podejrzanego, to koniecznie musisz przeczytać „Indigo Ridge”. [współpraca reklamowa z Czwartą Stroną]
Paulina
31.07.2026
Kowbojski romans obyczajowy z trupem w tle! Jeśli lubicie romanse, gdzie całość fabuły dzieje się w małym miasteczku położonym gdzieś w malowniczej Montanie, będziecie zachwyceni “Indigo Ridge“, które tak się składa jest pierwszym tomem serii “Edens” od autorki chociażby “Przymierza Wróbli“. Cała historia opiera się na romansie, bo tak naprawdę to od niego się zaczyna. Winslow po rozpoczęciu nowego etapu w życiu, decyduje się na stary jak świat podryw w barze - kończy na tylnej kanapie samochodu jakiegoś nieziemsko przystojnego kowboja. Który okazuje się być jednym z Edeneów - tak tych Edenów, założycieli Quincy, których przychylność miała zdobyć jako nowa komendantka policji. No najstarszego z nich Griffina uwagę na pewno zdobyła ;) Sytuacja jeszcze bardziej komplikuje się, gdy na ranczu Griffina odnalezione zostają zwłoki młodej kobiety, a większość lokalnej społeczności nabiera wody w usta, bo o problemach się nie dyskutuje z obcymi. Na szczęście Winslow nie wie, kiedy odpuścić i zamierza dociec całej skrywanej prawdy. Powiem Wam tak, bardzo mnie wciągnęła ta historia wręcz do tego stopnia, że przeczytałam tą książkę w dwa dni. Dla mnie nie było w niej prawie żadnych minusów. Momentami jedynie, denerwowało mnie ucinanie pewnych wątków w dość nieoczywistych chwilach, ale zupełnie szczerze, gdyby autorka miała rozwijać każdy element fabuły, to te książki miałby by z 1000 stron. Wkręciłam się w relację romantyczną i na początku byłam mile zaskoczona, że spicy sceny, były raczej mniej dokładnie opisane, później temat się mocniej rozwija, ale moim zdaniem zostały naprawdę smacznie napisane. Sam fakt, rozwoju tej relacji, to od czego się zaczęło i na czym skończyło również mi podszedł bo był bardzo prawdopodobny i realistyczny. Elementy fabularne, obyczajowe czyli przeszłość Winslow, jej relacja z byłym partnerem, relacje rodzinne Griffina, tutaj naprawdę wszystko zagrało. No i na deser zagadka kryminalna - ciekawa i zaskakująca, totalnie nie przewidziałam w jakim kierunku się to rozwinie. Na koniec muszę dodać jeszcze, że klimat tej książki również mnie oczarował, po skończeniu wszystkich możliwych seriali z uniwersum “Yellowstone”, myślę że znalazłam nareszcie miły zamiennik i będę z radością sięgać po kolejne tomy. A, że cała seria ma ich aż 6, to będę miała co czytać. Tak więc, jeśli tak jak ja uwielbiacie kowbojskie klimaty, lubicie romanse, które zaskakują mocno pozytywnie pod względem fabuły + kochacie zagadki kryminalne to ta książka będzie idealna dla Was! 4,25/5
Heather
18.07.2026
Co tym razem przygotowała dla nas Devney Perry? Garść romantycznych momentów otoczonych prozą zwykłych chwil. Jesteście gotowi na spotkanie z autorką? Wszystkie romantyczne dusze poczują się miło zaskoczone, ponieważ Perry stanęła na wysokości zadania prezentując dopracowaną historię inspirowaną naszym otoczeniem. Przede wszystkim na pierwszym planie pojawi się motyw obyczajowy, trudności w realizacji założonych celów oraz walka o własne miejsce w świecie. Miłość pojawia się dopiero później i jest pięknym dopełnieniem całości, ponieważ sięga po emocje, którymi autorka kieruje perfekcyjnie. Realność, inteligentne zdarzenia oraz plastyczny styl i dynamiczne dialogi gwarantują nam kilka wieczorów niezapomnianej przygody. Winslow Covington zrobi wszystko, by pokazać mieszkańcom Quincy, że zasługuje na miano nowej komendantki. Jej dziadek uważa, że osiągnie sukces, gdy przekona do siebie Edenów, założycieli miasteczka. Niestety kobieta spotkała już jednego z nich i niekoniecznie pokazała swoją najlepszą, zawodową stronę. Spędzenie nocy z Griffinem było błędem, ale dalsze wydarzenia potoczyły się jeszcze gorzej. Żadni z nich nie spodziewa się, że mimo wzajemnej niechęci będą musieli współpracować na równi, gdy na posesji Edenów zostanie odnalezione ciało kobiety. Małe miasteczka zawsze wydają się być skarbnicą głęboko pochowanych sekretów. Mnożą się pytania na które trudno znaleźć odpowiedzi a im więcej bohaterów pojawia się na pierwszym planie, tym mocniejsze mamy poczucie, że ktoś tutaj dyryguje całym planem, by jak najlepiej zmylić tropy. W ten sposób otrzymujemy smaczną zabawę pełną pułapek i plot twistów, która łącząc kilka literackich motywów w pełni prezentuje obraz dopracowanej historii. Dynamiczna akcja, ciekawe sylwetki postaci oraz cały przekrój różnych emocji okazały się przepisem na lekturę zabawną, ironiczną a momentami także dającą do myślenia, gdy pośród nowych tropów zaczynamy dostrzegać prawdziwą naturę człowieka. Trudno oderwać się od powieści, która reprezentuje sobą wszystko co najlepsze. Odpowiednio dobrany klimat, ranczo, sielskie widoki i zbrodnia w kontraście to nie jedyne wyzwania czekające na czytelników. Devney Perry doskonale wie w których momentach tupnąć nogą i zmącić nasz spokój, naprzemiennie odwołując się do serca oraz rozumu. Bawi się emocjami, żongluje realnymi scenami i gwarantuje ucieczkę od codziennych obowiązków w stronę miłosnych uniesień, niebezpiecznych momentów oraz tajemnic piszących własne scenariusze. Zdecydowanie polecam!
Anonim
12.06.2026
„Indigo Ridge” to jedna z tych historii, które otulają czytelnika od pierwszej strony, a jednocześnie nie pozwalają mu złapać oddechu aż do samego końca. Devney Perry stworzyła opowieść pełną emocji, napięcia i uczuć, które wydają się tak prawdziwe, jakbyśmy przeżywali je razem z bohaterami. Winslow Covington przyjeżdża do Quincy z bagażem doświadczeń i silnym postanowieniem, by udowodnić swoją wartość. Jest kobietą odważną, niezależną i niezwykle zdeterminowaną. Nie boi się stawiać czoła wyzwaniom, nawet gdy cały świat zdaje się patrzeć jej na ręce. Pod tą twardą skorupą kryje się jednak osoba, która również pragnie akceptacji, zrozumienia i miejsca, które mogłaby nazwać domem. Griffin Eden od pierwszego pojawienia się na kartach powieści przyciąga uwagę. Charyzmatyczny, opanowany i pewny siebie, sprawia wrażenie mężczyzny, który zawsze wie, czego chce. Jednak wraz z rozwojem historii odkrywamy jego bardziej wrażliwą stronę. To bohater, który potrafi chronić, wspierać i być obecny wtedy, gdy najbardziej tego potrzeba. Jego uczucia nie są powierzchowne – są głębokie, szczere i niezwykle poruszające. Relacja między Winn a Griffinem rozwija się naturalnie, bez pośpiechu, dzięki czemu każde spojrzenie, każda rozmowa i każdy gest nabierają wyjątkowego znaczenia. Ich historia wywołuje uśmiech, przyspiesza bicie serca, ale także wzbudza niepokój i niepewność. To właśnie ta mieszanka emocji sprawia, że tak trudno oderwać się od lektury. Ogromnym atutem książki jest atmosfera małego miasteczka. Quincy żyje własnym rytmem, skrywa tajemnice i sekrety, które stopniowo wychodzą na światło dzienne. Wątek kryminalny został poprowadzony w sposób, który nieustannie podsyca ciekawość. Napięcie rośnie z każdym rozdziałem, a autorka skutecznie sprawia, że do końca próbujemy odgadnąć prawdę. „Indigo Ridge” to historia o zaufaniu, odwadze i otwieraniu serca, nawet wtedy, gdy przeszłość nauczyła nas ostrożności. To książka, która wywołuje całą gamę emocji od ekscytacji i radości, przez wzruszenie, aż po niepokój i strach o losy bohaterów. Po zamknięciu ostatniej strony miałam wrażenie, że opuszczam miejsce, do którego chciałabym jeszcze wrócić. Devney Perry stworzyła historię pełną ciepła, tajemnic i uczuć, które zostają w sercu na długo. Jeśli kochacie romanse z wyrazistymi bohaterami, piękną chemią i nutą kryminalnej zagadki, „Indigo Ridge” zdecydowanie powinno znaleźć się na Waszej liście.
katexx
31.07.2026
Romans na ranchu z elementami kryminału? Yes, please!! Gdy tylko zobaczyłam zapowiedź tej książki, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Przed Winslow Covington trudne zadanie. Musi udowodnić mieszkańcom Quincy, że w pełni zasłużyła na stanowisko komendantki policji w ich mieście i wcale nie zawdzięcza tego pozycji dziadka, a młody wiek nie świadczy o tym, że jest niekompetentna. Można powiedzieć, że już na samym początku zawaliła po całości, a wszystko przez jednonocną przygodę z (w jej mniemaniu) przyjezdnym z innego miasta, który okazał się najstarszym synem Edenów, założycielskiego rodu miasteczka. Jak się szybko okazuje czarujący mężczyzna z baru, jest arogancki, wyniosły i nieznośny. Oboje godnie stwierdzają, że najlepiej trzymać się od siebie z daleka, jednak będzie to trudne w realizacji, bo po tym, jak na ziemi Eldenów zostaje znalezione ciało kobiety, ta dwójka jest zmuszona do współpracy. Co to była za książka! Mamy tutaj połączenie tego wszystkiego, co uwielbiam w książkach. Romans na ranchu, a co za tym idzie mamy małomiasteczkowy klimat. I tutaj autorka świetnie pokazała, jak wygląda relacja mieszkańców i nowo przybyłych. Niejednokrotnie Winslow spotyka się z chłodem i dystansem miejscowych i nawet udowadnianie swojej wartości nie kończy się tutaj na jednym razie. Główni bohaterowie, choć się nie cierpią, to napięcie i przyciąganie między nimi jest wyczuwalne na kilometr i do tego forced proximity. I pod tym względem nie mogłam oderwać się od książki. Z każdą kolejną spędzoną chwilą niechęć bohaterów do siebie coraz bardziej ustępowała miejsca sympatii i czy zaufaniu. I wisienka na torcie, czyli wątek kryminalny. Może nie jest jakoś mocno rozbudowany i szczegółowy, ale w tym przypadku w zupełności mi to wystarcza. Podobało mi się, jak Winslow nieugięcie próbowała doszukać się prawdy i mimo krzywych spojrzeń i ostrzeżeń, nie poddawała się. A to wszystko doprowadza nas do końcówki książki, gdzie akcja nabiera takiego tempa, że nie ma nawet chwili na złapanie oddechu. Polecam Indigo Ridge wszystkim fanom romansów z ranczem w tle, którzy szukają niecodziennego połączenia motywów. Uwierzcie, że nawet nie wiecie, że potrzebujecie takie książki! Ja tak samo miałam. Dla mnie strzał w dziesiątkę. I najlepsze w tym wszystkim, jest to, że jest jeszcze piątka Eldenów, która czeka na swoje historie, a ja wiem, że kupię je w ciemno.
Natalia Fabisiak
18.06.2026
"Indigo Ridge" otwiera nowo wydawaną u nas serię Grzechy Edenów. To historia, która jest połączeniem romansu z zagadką kryminalną i suspensu, a której akcja została osadzona w małym miasteczku Quincy w Montanie. To tutaj właśnie główna bohaterka, Winslow Covington zaczyna pracę jako nowa komendanta. Niewątpliwie plusem tej historii jest Winslow silna, ambitna, niezależna kobieta, która musi udowodnić swoją wartość mieszkańcom miasteczka i na pewno nie jest typową schematyczną bohaterką romansów. Śledztwo dotyczące serii podejrzanych zgonów, które jest jednym z głównych wątków nadaje tej historii odpowiedniego napięcia i sprawia, że fabuła nie opiera się wyłącznie na relacji romantycznej. Swoją drogą nawet bardziej interesowało mnie samo śledztwo niż wątek romantyczny między Winslow a Griffinem🤭 Autorka tak prowadzi wątek śledztwa, że trzyma on w niepewności do końca, a jego rozwiązanie jest zaskakujące, co również jest dużym plusem. Kolejny plus to Quincy i ten charakterystyczny klimat małego miasteczka, oraz rodzina Edenów, która tworzy przyjemną atmosferę i zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po kolejne tomy serii. Fabuła jest dynamiczna, nie ma tu żadnych zastójów, niepotrzebnych opisów czy momentów powodujących znużenie i w sumie do większości nie mam zastrzeżeń. Jednak nie obyło się bez minusów, bo takowe ta książka ma. Mianowicie jeśli chodzi o relacje Winslow i Griffa to daleko jej do enemies to lovers. Właściwie to nie wiem dlaczego to jeden z motywów, bo dla mnie relacja enemies to lovers w ogóle tu nie istnieje. Jak już to jest to relacja fast burn i to mi tu przeszkadzało. Druga sprawa to, że akcja dzieje się na przestrzeni miesiąca i ten nagły wybuch uczuć między bohaterami nie był dla mnie przekonujący, z kolei chemia mimo, że była wyczuwalna, to niestety zbyt mało rozwinięta. Zabrakło mi podstaw do głębszego uczucia. Ogólnie książka nie jest zła, ale też nie zachwycająca abym chciała do niej wrócić. Choć dobrze spędziłam przy niej czas, to finalnie czuje niedosyt. Myślę, że najlepiej podejść do niej bez większych oczekiwań i nadzieji na coś fenomelanego. Raczej to książka z gatunku tych lightowych i na raz. Czy polecam? Tak, jeśli lubicie miks gatunków, czyli jak w tym przypadku romans i kryminał to warto zapoznać się z "Indigo Ridge".
zaczytana_catrin
07.06.2026
“Indigo Ridge” by Devney Perry [współpraca reklamowa] ⭐3,75/5 Romanse z wątkiem kryminalnym to jedno z moich największych odkryć tego roku, więc nie mogłam przejść obojętnie obok “Indigo Ridge”. Główną bohaterką jest Winslow Covington, nowa komendantka policji w Quincy. Mieszkańcy miasteczka podchodzą do niej z dużą rezerwą, a ona za wszelką cenę chce udowodnić, że zasłużyła na tę posadę dzięki swoim kompetencjom, a nie dlatego, że jest wnuczką burmistrza. Griffin Eden, właściciel lokalnego rancza, poznaje Winslow już pierwszej nocy jej pobytu w mieście. Problem w tym, że bierze ją za turystkę... i kończą razem na tylnym siedzeniu samochodu. Niezręcznie, biorąc pod uwagę, że później będą musieli współpracować przy prowadzonym śledztwie. Przyznam, że spodziewałam się bardziej klasycznego schematu: zaprzeczania uczuciom, wzajemnej niechęci i udawania, że nic się nie wydarzyło. Zwłaszcza że książka promowana jest jako enemies to lovers (oni nawet przez moment nie darzyli się nienawiścią, więc nie dajcie się nabrać). Tymczasem bohaterowie dość szybko przyznają, że ich do siebie ciągnie. Nie udają obojętności i choć próbują trzymać dystans, chemia między nimi okazuje się silniejsza. Wykazali się dojrzałością, komunikowali się ze sobą, nie zaprzeczali uczuciom i to był bardzo duży plus. Ale… relacja Winslow i Griffina rozwijała się bardzo szybko. Od początku opiera się głównie na fizycznym przyciąganiu, którego zdecydowanie nie brakuje, ale zabrakło mi głębszej więzi emocjonalnej. Chciałabym zobaczyć więcej rozmów, lepsze poznawanie się i większe budowanie uczuć. Przez to całość była dla mnie dość przewidywalna, zarówno jeśli chodzi o rozwój relacji, jak i moment, w którym padło słynne „kocham cię”. Jeśli chodzi o wątek kryminalny, nie udało mi się odgadnąć tożsamości sprawcy, co zdecydowanie działa na plus. Sam przebieg śledztwa i ciąg wydarzeń wydawały mi się jednak dość schematyczne. Historia była przyjemna, ale liczyłam na coś więcej. Mam wrażenie, że gdyby książka była nieco dłuższa, relacja głównych bohaterów miałaby szansę wybrzmieć mocniej, a ja bardziej zaangażowałabym się emocjonalnie w tę historię. Mimo wszystko sięgnę po kolejny tom. Powód jest prosty: jednym z głównych motywów będzie samotna mama, a na takie historie jestem wyjątkowo podatna.
chabrowacczytelniczka
13.07.2026
< Poleć mi dobry romans, jaki przeczytałaś w tym roku > Kowbojski romans? Mówcie do mnie śmiało! Wszyscy od dawna wiedzą, że uwielbiam małomiasteczkowy klimat - nieważne, czy w thrillerze, czy w romansie. Gdy zobaczyłam zapowiedź tej serii, wiedziałam, że będę musiała przekonać się, co w trawie piszczy. Werdykt? Autorka udowodniła, że można pisać bardzo pikantnie, ale ze smakiem. To się chwali. Indigo Ridge to pierwszy tom serii, której akcja rozgrywa się w miasteczku Quincy. Według legendy, jeśli rzucisz tam kamieniem, z pewnością trafisz w jakiegoś Edena. To ród założycieli miasta, a jego członkowie pełnią wiele ważnych funkcji, więc lepiej im nie podpaść. Zwłaszcza jeśli - tak jak Winslow - jesteś nową komendantką i już pierwszej nocy spędzasz czas z jednym z Edenów. Później jest już tylko ciekawiej, a gdy w miasteczku zostaje znaleziona martwa kobieta, Win i Griffin będą musieli połączyć siły. Dobre to było! Wciągające, angażujące i pozbawione banału. Jak wiecie, jeśli mam do wyboru delikatny, otulający romans i pikantną powieść, zwykle wybiorę to pierwsze. Ale od czasu do czasu naprawdę przyjemnie sięgnąć po historię pełną namiętności i emocji. Devney Perry świetnie kreuje swoich bohaterów - to nie papierowe postacie, ale ludzie z krwi i kości, którzy kochają, czują przyciąganie, mają swoje potrzeby i oczekiwania. Dawno nie spotkałam bohaterki takiej jak Winslow. Nie jest delikatną mimozą, która musi opierać się na ramieniu mężczyzny. To pewna siebie kobieta i komendantka, która wie, czego chce od życia. A Griffin? To kowboj z zasadami - dokładnie taki, o jakich uwielbiamy czytać. Podoba mi się, że choć między bohaterami nie brakuje chemii i wspólnych scen, oś fabularna mocno trzyma się również wątku kryminalnego. Pod koniec książki domyślałam się już, w jakim kierunku potoczy się historia, ale mimo to czytało mi się ją świetnie. Lato, urlop. Idealny czas, by choć na chwilę przenieść się do małego miasteczka u podnóża gór i rozległych farm. Pamiętajcie jednak, żeby czytać tę książkę najlepiej w pobliżu basenu, morza albo jeziora - jest naprawdę pikantnie, więc przy tych temperaturach schłodzenie może się przydać. 😏
todomkimiejsce
04.06.2026
Winslow zaczyna nowe życie z dala od byłego, który ją zdradził oraz od miasta, które na każdym kroku przypomina jej o tym, co straciła. Trafia do małego Quincy, gdzie czeka na nią dziadek. Swoją drogą uwielbiam go, z resztą jak relację, którą tworzy z wnuczką. jest przepełniona pozytywną energią. W wieczór poprzedzający swój pierwszy dzień pracy jako komendantka Win w barze poznaje mężczyznę, którym spędza noc. Nazajutrz okazuje się, że to wnuk założycieli miasta, Griffin Eden. Aby zyskać sympatię miejscowych powinna wkupić się w łaski rodziny Edenów, jednak jak to zrobić o obecnej sytuacji? Szczerze mówiąc Winie była tak cudowną kobietą, oddaną swojej pracy i ludziom, że wcale nie potrzebowała do tego żadnego Edena. Na każdym kroku pokazywała swoją siłę, ale nie straciła przy tym serca i ogromnej ilości człowieczeństwa, empatii, co w jej zawodzie i w stanowisku, które obejmowała było ciężkie. Jej jednak idealnie się to udało. Chcę podkreślić, że Winslow nie była w tym wszystkim przerysowana, bo takich silnych postaci kobiecych w książkach nie lubię. Była po prostu idealnym połączeniem odwagi i czułości. Griffin poniekąd był gburem, ale nie jakimś wielkim. Skrywał wielkie serce, jako najstarszy z rodzeństwa był trochę sztywniakiem, jednak dla młodszych zawsze był opoką. Dobrze było to również widać w jego relacji z Winie, bez wahania brał na siebie ciężar jej życia, jej przeszłość, czy też teraźniejsze problemy. Pomagał jej w błahych rzeczach jak skręcanie łóżka, ale był też wsparciem w momentach, gdy koszmary odbierały siłę. Kocham ich relację. Płynnie przeszli od okazyjnych nocnych spotkań do związku, choć nie określali w ten sposób swojej relacji. Tym, co mnie u nich pozytywnie zaskoczyło była rozmowa. Kiedy pojawił się problem podeszli do niego w dojrzały sposób, ze zrozumieniem. Życzę sobie więcej takich książkowych par. Co wam więcej mogę powiedzieć. Kocham tą książkę. Jest świetna, idealna, perfekcyjna. Devney idealnie utkała fabułę z romansu i wątku kryminalnego kolejny raz udowadniając mi, że pisze idealnie skrojone pode mnie historie. Choć nie oszukujmy się, robi to raczej nieświadomie.
obsydiian
03.06.2026
/współpraca reklamowa czwarta strona/ Dałam się skusić na ponowny powrót do Quincy i niczego nie żałuję. Devney Perry potrafi pisać historię, która nie jest skomplikowana ale ma w sobie cząstkę rzeczywistości. Jestem skłonna uwierzyć w reakcję dwójki głównych bohaterów oraz to co spotyka ich na swojej drodze. Jeśli nadal nie dość Wam kowbojów w swoim życiu, to warto zainteresować się tym tytułem. Co znajdziecie w środku; 🌄 narrację pierwszoosobową od strony dwójki głównych bohaterów: Winslow i Griffina; ⛰️ malownicze krajobrazy, małe miasteczko i to, że każdy zna każdego a plotki żyją własnym życiem; 🌄 trudna przeszłość Winslow, koszmary z nią związane; ⛰️ zagadka kryminalna która rozgrywa się w tle, a w jakiś sposób łączy się z miasteczkiem; 🌄 rodzinę Edenów i zapowiedź dla kolejnych tomów, których nie można się doczekać; ⛰️ wiara w siebie w najbardziej beznadziejnych momentach. "Najbardziej zamartwiamy się o tych, których najbardziej kochamy". Pierwszy tom to zwykle wstęp do świata i bohaterów i czasem ciężko jest się wbić w dana historię, to tutaj od początkowych stron jest na odwrót. Tempo akcji i poznanie bohaterów jest szybkie, a przy tym nie ma niepotrzebnych dram. Muszę podkreślić też to, że bohaterowie zachowują się adekwatnie do swojego wieku i po kłótni, nie ma żadnych trzecich aktów zerwania, a jest rozmowa i godzenie się. Właśnie dzięki temu główni bohaterowie wydają się z krwi i kości, a ich problemy realne. W tym tomie poznajemy kawałek ziemi w Quincy, a sprawa kryminalna w tle dodaje całej historii pewnego rodzaju charakteru. Sama zagadka jest dość ciekawa, autorka trochę gra nam na nosie podkładając różne scenariusze i bohaterów, którzy niekoniecznie życzą dobrze Winslow. Dzięki temu nie wszystko jest proste, ładne i piękne. Indigo ridge to książka która przeczytacie na 1 raz, ciężko się od niej oderwać ale i nie jest zbyt długa. Powrót do bohaterów, trzymanie książki po polsku to spełnienie moich marzeń z czego ogromnie się cieszę. Mam nadzieję, że Indigo Ridge rozkocha Was w sobie i skusi na kolejne tomy.
miedzy_akapitami
18.06.2026
𝑰𝒏𝒅𝒊𝒈𝒐 𝒓𝒊𝒅𝒈𝒆 jest idealnym przykładem, jak w ciekawy sposób połączyć kryminał z romansem. Mieliśmy już żołnierzy, strażaków i policjantów, dlatego cieszę się, że tym razem to żeńska postać była w mundurze. Tego wątku bardzo się obawiałam. Myślałam, że będzie tłem dla rancza. Że to nie będzie nic ciekawego. Myliłam się. To właśnie tajemnice miasteczka i praca Winn były dla mnie głównym wątkiem. Wątkiem, który w IR podobał mi się najbardziej. Nawet mnie trochę zaskoczył. By wkupić się w łaski mieszkańców Quincy, musisz zyskać akceptację Edenów. Wątek małego miasteczka był tu świetnie wkomponowany. Winn miała specjalne miejsce w swoim sercu dla tego miasteczka. Kochała je. Przypominało jej o dzieciństwie. O rodzicach. Co prawda dla komendy i mieszkańców Winn była nowością, a to nie wszystkim odpowiadało. Kobieta musiała się nieźle natrudzić, by część pracowników ją polubiła. Ale Winn ciężko nie lubić, więc nie zdziwiło mnie to, że odnalazła się w nowym miejscu. Griffin lubi swój kawalerski styl życia. Troszczył się jedynie o swoją rodzinę, a ranczo jest jego synonimem wolności. Więc kiedy na horyzoncie pojawiała się Winny, trochę zaburzyła równowagę w jego świecie. Winn dzięki rodzinie Griffina zyskała bliskie osoby, których w jej życiu brakowało. Jego duża i głośna rodzina szybko ją przygarnęła i zaczęła traktować jak kolejnego członka. Jeśli chodzi o motyw rancza, to tutaj nie był jakoś specjalnie rozwinięty. Nie spodziewajcie się jakoś bardzo rozbudowanego ranczerskiego klimatu, ale szczerze mówiąc w ogóle mi go nie brakowało. Myślę, że było ok. Było sporo akcji toczącej się na ranczu, jednak była ona bardziej związana z pracą Winn. Indigo Ridge to świetny romans z nutką kowbojskiego życia i ciekawą kryminalną zagadką dotyczącą miasteczka. Bohaterowie zachowują się jak dojrzali ludzie, a w ich relacji nie ma niepotrzebnych dramatów. Jest za to dużo chemii. Przyznam, że ta książka podobała mi się bardziej niż poprzednia dylogia autorki. Mam nadzieję, że dostaniemy kolejne tomy tej serii. Polecam💙
Lady Margot
16.06.2026
Winn pojawia się w mieście, by objąć stanowisko nowej komendantki policji. Współpracownicy, delikatnie mówiąc, nie są zbyt przyjaźnie do niej nastawieni. Dziewczyna jednak zagryza zęby, wierząc w swoje doświadczenie, i od razu bierze się do pracy. Griffin jest najstarszym synem Edenów, najpopularniejszej rodziny w mieście. To mężczyzna zdystansowany, wierny zasadzie, iż nie umawia się z mieszkaniami, jedynie turystkami. Nie chce komplikować sobie życia poważnymi związkami. Jak możemy się domyślić - tych dwoje spędza razem noc, nie mając o sobie nawzajem absolutnie żadnego pojęcia. Jakież jest ich zdziwienie, kiedy prawda wychodzi na jaw! Namiętna noc z nową komendantką policji, z najpopularniejszym mężczyzną w mieście? Brzmi jak koszmar. Jednak prawdziwy koszmar zaczyna się w momencie, w którym odnalezione zostaje ciało młodej kobiety. To 7 mieszkanka Indigo Rodge, która targnęła się na swoje życie w ciągu 10 lat. Ta kwestia budzi niepokój Winn, która postanawia tej sprawie przyjrzeć się bliżej. *** Co urzekło mnie w „Indigo Ridge”? Przede wszystkim fakt, iż główna bohaterka, Winslow, przedstawiona jest jako inteligentna i niezależna kobieta (!), która doskonale rozumie swoje pragnienia i nie pozwala innym dyktować jej standardów. Jakaż to miła odmiana w romansie! Griffina z kolei nie da się nie lubić, choć to zrzędliwy, niezależny i uparty kowboj, który angażuje się wyłącznie w przelotne znajomości z turystykami, a to ze względu na obowiązki związane z zarządzaniem rodzinnym ranczem. To naprawdę wciągająca powieść, która nie tylko oferuje poruszającą historię miłosną, ale także angażuje czytelnika, który próbuje rozwikłać zawiłą i mroczną zagadkę kryminalną. To także naprawdę świetny początek serii i nie mogę się doczekać, by dowiedzieć się, jak potoczą się dalsze losy reszty rodziny Eden, przyrzekam! Romans i suspens? Proszę bardzo! Ta powieść idealnie łączy dwa tak bardzo przecież różniące się od siebie motywy. I robi to przepysznie! Bawiłam się znakomicie! Polecam!
zaczytane.serce
15.06.2026
🖤Jeśli lubicie romanse z małomiasteczkowym klimatem, mocnymi bohaterami i sporą dawką tajemnic, to ta książka może przypaść Wam do gustu. 🖤Poznajemy Winslow Covington, nową komendantkę policji w Quincy. Winslow jest ambitna, pewna siebie i bardzo zdeterminowana, by udowodnić mieszkańcom, że zasłużyła na swoje stanowisko. Nie boi się trudnych decyzji i nie zamierza pozwolić, by ktokolwiek traktował ją ulgowo tylko dlatego, że jest nowa. 🖤Problem w tym, że tuż po przyjeździe do miasta spędziła noc z pewnym przystojnym nieznajomym... Jak się później okazuje, był nim Griffin Eden, najstarszy syn najbardziej wpływowej rodziny w Quincy. 🖤Griffin od początku sprawia wrażenie człowieka zamkniętego w sobie, szorstkiego i momentami wręcz irytującego. Jest lojalny wobec swojej rodziny, przywiązany do rodzinnych tradycji i niezbyt zachwycony pojawieniem się nowej komendantki. Między nim a Winslow od pierwszych stron czuć napięcie, które nieustannie miesza się z wzajemną frustracją i przyciąganiem. 🖤Fabuła nabiera tempa, gdy na ziemiach należących do rodziny Edenów zostaje odnalezione ciało kobiety. Śledztwo zmusza Winslow i Griffina do współpracy. Im głębiej zagłębiają się w sprawę, tym więcej sekretów wychodzi na jaw. Dotyczy to nie tylko mieszkańców Quincy, ale również samych Edenów. 🖤Najbardziej podobało mi się połączenie romansu z wątkiem kryminalnym. To nie jest historia skupiona wyłącznie na relacji bohaterów. Mamy tutaj tajemnice, rodzinne konflikty, lokalne układy i atmosferę małego miasteczka, w którym wszyscy wszystko o sobie wiedzą... albo tylko tak im się wydaje. 🖤Winslow bardzo szybko zdobyła moją sympatię swoją odwagą i uporem. Griffin natomiast należy do tych bohaterów, których początkowo trudno polubić, ale z każdą kolejną stroną pokazuje swoje bardziej ludzkie oblicze. 🖤To historia o zaufaniu, rodzinnych sekretach, walce o własne miejsce i uczuciach, które pojawiają się wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy.
Agatawmiescieksiazek
16.06.2026
Winslow postanowiła znacznie zmienić swoje życie, dostała posadę komendantki policji w małej miejscowości Quincy, gdzie każdy każdego zna. Wejście do zżytej społeczności nigdy nie jest proste, jednak to młody wiek kobiety staje wielu osobom jako przeszkoda ku zaakceptowani jej na tak ważnym stanowisku. Zaaklimatyzowaniu się nie pomaga kobiecie to, że spędziła pierwszą noc w miasteczku z, jak przypuszczała, turystą. Szybko dowiaduje się w jak wielkim błędzie była. Mężczyzna pochodzi z bardzo znanej, lubianej i zżytej ze społecznością rodziny, do tego już przy drugim spotkaniu zauważa, że jest strasznie arogancki. Kobieta robi co w jej mocy, żeby unikać najstarszego syna Edenów, ale staje się to niemożliwe, kiedy na terenie ich rancza znajdują ciało młodej kobiety. Małomiasteczkowy romans z zagadką kryminalną do rozwiązania? Przecież to jest oczywiste, że wpadam w to, jak dzik w żołędzie. Domyślam się, że fani kryminałów mogliby tą zagadkę rozwiązać w moment, ale ja jako fanka romansów byłam, tak pięknie wodzona za nos… Wytypowałam pięciu podejrzanych. Nie trafiłam. I całe szczęście, bo tak cudownie zaskoczona weszłam w to zakończenie, że musiałam zrobić sobie pięć minut przerwy, zanim udało mi się kontynuować. Kocham to, że autorka nie tylko dała nam perspektywy obojga głównych bohaterów, to jeszcze perfekcyjnie wprowadziła nas do zgranej społeczności i nie szczędziła postaci drugoplanowych. Jestem ogromną fanką autorów, którzy tych pobocznych postaci się nie boją i nie mam pojęcia, jak ona zmieściła, tak dużo treści w tak cienkiej książce, bo liczy ona ledwo trzysta pięćdziesiąt, ale wyszło jej to naprawdę dobrze. Sam romans chodź zaczyna się od relacji bez zobowiązań i Winslow z Griffinem ją kontynuują, to nie jest to historia naznaczona spicy scenami, co kilka stron, zaskoczyło mnie to dosyć pozytywnie. Zdecydowanie polecam, pochłonęłam ją za jednym posiedzeniem. [współpraca reklamowa]
Wioletta
05.06.2026
[o_matko_czytaj] Małomiasteczkowy romans, zagadka kryminalna w tle i zaskakujące zwroty akcji! A jakby tego było mało… jeszcze hot kowboj i charyzmatyczna pani komendant! Z racji tego, że autorkę już znam z „Przymierza Wróbli” to miałam wysokie oczekiwania co do tej historii, na szczęście zostały one spełnione i zdecydowanie muszę nadrobić resztę jej romansów. Dostaliśmy tu fajnie zbudowane postacie, dobrze poprowadzony romans mimo „insta lust” i idealne wprowadzenie do następnych książek, rodzina Edenów kupiła mnie całą! Co do zagadki kryminalnej, też była dobrze napisana, miałam swoje podejrzenia i częściowo się sprawdziły ale jednej rzeczy kompletnie się nie spodziewałam i autorce udało się mnie zaskoczyć! Winslow, nowa komendantka policji w Quincy, ma przed sobą trudne pierwsze zadanie – musi udowodnić mieszkańcom, że zasłużyła na to stanowisko, a nie dostała je po znajomości. Ma jej w tym pomóc przekonanie do siebie rodziny Edenów. Niestety nie jest to takie proste, ponieważ Winni przeżyła jedną z lepszych nocy w swoimi życiu z mężczyzną, który okazał się być Griffin-najstarszym synem państwa Eden. Oboje uważają, że ta noc była błędem i próbują trzymać się od siebie z daleka. Niestety gdy na terenie należącym do Griffina zostaje znaleziona martwa kobieta, para musi ze sobą współpracować. Czy Winslow uda się dojść do prawdy, a spędzanie czasu z Griffinem przysłuży się jej do zjednania sobie mieszkańców miasteczka? I najważniejsze czy jednonocna przygoda, może przerodzić się w coś więcej? To książka idealna dla fanów Catherine Cowles i Elsie Silver, bo łączył w sobie wszystko to co czytelnicy kochają u tych autorek i zagadka kryminalna i kowboje i super napisana rodzina oraz romans, koło którego ciężko przejść obojętnie! Poproszę drugi tom na wczoraj, bo po epilogu jestem bardzo ciekawa historii Knoxa, młodszego syna państwa Edenów. [współpraca reklamowa] @czwartastrona
Basniowakrainaksiazek
07.06.2026
Znów mamy cudowną Montanę. Historia odbiega od poprzednich, bo tu mamy wątek kryminalny. Historia zaczyna się z grubej rury. Niezapomniana noc namieszała trochę, ale Winn jako profesjonalistka i nowa komendantka, chce dużo zrobić dla miasta i będzie działać. Zagadka tej małej mieściny była ciekawa, serio podejrzana sprawa, gdzie w ciągu 10 lat 7 osób odebrało sobie życie. To od razu przykuwa uwagę czytelnika- chęć rozwiązania tej sprawy była celem nadrzędnym. Ahhh, a te napięcie między bohaterami, pierw w barze. A później... No właśnie później wszystko się skomplikowało, bo jak przejść do porządku dziennego jak się okazało, że to nie było spotkanie turystów? Wrzało i skwierczało jak tylko ta dwójka wpadała na siebie. Uwielbiam takie relacje, nie są łatwe, a wręcz są nie na miejscu. A vibe małego miasteczka? Yesssss i love it! Chce więcej, jeszcze więcej Edenów, więcej takich miejsc, więcej takiego ranczerskiego klimatu. Przez całą historię się płynie po prostu. Kocham pióro autorki- jest takie lekkie, wciągające, idealne. W ogóle, ile tu było scen 18+ !!! Znaczy no, ja się spodziewałam takich scen, w końcu to nie moja pierwsza książka Devney. Ale jednak ilość w tym przypadku mnie lekko zaskoczyła 🤣 Wyjaśnienie sprawy policyjnej mną wstrząsnęło, tak delikatnie podejrzewałam, kto będzie w to zamieszany, ale kompletnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Po prostu cały klimat książki i ta rodzinna atmosfera i romans naszej dwójki, to wszystko było tak cudowne, że ja mam ochotę na reread od razu po zakończeniu 🐎 Jedna uwaga... Niestety było parę błędów, ale jednego nie wybaczę! W najbardziej cudownym kluczowym momencie jest zepsuty rodzaj osoby mówiącej zamiast męskiego- żeński 😭 no załamka! Ale i tak kocham i polecam ❤️🔥
Book_besties__
18.06.2026
4,5/5⭐ “Zaśniesz w moich ramionach. Jeśli będziesz miała koszmar, nie puszczę cię..” [Współpraca reklamowa @czwartastrona ] 🐎Lubicie wątek kryminalny w romansach? Ja mam do niego szczególną słabość, tym bardziej kiedy jest połączony z klimatem małego miasteczka 🫠. 🐎Winslow nie spodziewa się, że pierwsza noc w miasteczku będzie…tak interesująca, a wszystko za sprawą Griffina. To miał być tylko jednorazowy wyskok, jednak okazało się, że nie tak łatwo odpuścić sobie tego kowboja 🥵. 🐎Griffin stara się nie nawiązywać relacji z mieszkankami miasteczka. Małe nieporozumienie sprawia, że “turystka” z baru okazuje się być nową komendantką 😅. 🐎Uwielbiam wątki kryminalne w romansach, więc ta historia była moim “must have”! I nie rozczarowałam się. Relacja Winslow i Griffina jest pełna emocji. Rozpoczyna się od fizyczności, ale patrząc na to, w jakim obecnie momencie życia była kobieta, to było idealne rozwiązanie. 🐎Młoda policjantka od początku ma pod górkę. Nie dosyć, że każdy traktuje ją jako “obcą”, ma zdecydowanie mniej lat, niż reszta kandydatów, a jej dziadek jest burmistrzem miasteczka. Do tego niezbyt przychylny artykuł na jej temat. A w tym wszystkim tajemnicza zbrodnia, którą większość chciałaby zakopać pod dywan, a Winslow zadaje zdecydowanie dużo pytań. 🐎Uwielbiam rodzinkę Edenów. Klimat małego miasteczka w połączeniu z tym szalonym rodzeństwem sprawia, że nie mogę się doczekać kolejnych tomów (tym bardziej że mamy już małą zajawkę drugiej części 🙈). Wątek kryminalny też mnie dosyć zaskoczył. Domyśliłam się osoby powiązanej, ale jednak nie samego sprawcy. 🐎Pochłonęłam historię Winslow i Griffina błyskawicznie i nie mogę się doczekać kolejnych tomów! To była książka, której potrzebowałam w tym momencie 💙.
sroka_w_ksiazkach
19.06.2026
Uwielbiam twórczość Devney Perry za jej kowbojskie klimaty i małomiasteczkową atmosferę, ale tutaj autorka wzniosła się na jeszcze wyższy poziom. To historia, w której klimat małego miasteczka i życia na ranczu idealnie miesza się z intrygującą zagadką kryminalną. I właśnie ten kryminalny wątek okazał się dla mnie strzałem w dziesiątkę! Devney Perry mistrzowsko podrzucała mylne tropy, skutecznie odwracała uwagę od właściwego rozwiązania i trzymała mnie w napięciu aż do ostatnich stron. Przyznam szczerze, że nawet ja dałam się zwieść i nie byłam w stanie przewidzieć finału. Bohaterowie również skradli moje serce. Winslow to fantastyczna postać – silna, ambitna policjantka, która jednocześnie nie traci swojej wrażliwości. Z kolei Griffin to dokładnie taki bohater, jakich uwielbiam – pozornie oschły, zdystansowany kowboj, który pod twardą skorupą skrywa ogromne pokłady opiekuńczości i ciepła. Chemia między nimi była wręcz namacalna i od pierwszych spotkań czuć było to niezwykłe przyciąganie. Ogromnym atutem książki jest także klimat małego miasteczka. To miejsce, do którego obcym trudno się dostać i jeszcze trudniej zdobyć akceptację mieszkańców, czego doskonale doświadcza Winslow. Tutaj każdy zna każdego, wszyscy żyją plotkami, a pod powierzchnią codzienności kryją się sekrety sprzed lat. Uwielbiam takie historie i Devney Perry stworzyła ten klimat wręcz perfekcyjnie. Jestem absolutnie zachwycona „Indigo Ridge”. Nie mam się absolutnie do czego przyczepić – dostałam świetny romans, wciągającą zagadkę kryminalną i cudowną atmosferę małego miasteczka. Prawdziwy majstersztyk! Już teraz z ogromną niecierpliwością czekam na kolejny tom tej serii.